Wydział magii praktycznej i teoretycznej Uniwersytetu Jagiellońskiego zaprasza w swoje skromne progi!
Czarodziejka Natasza „Lady” Ladowska niecierpliwie wyczekiwała momentu, w którym rozpocznie studia na najlepszej magicznej uczelni w kraju. Nie spodziewała się tylko, że poza stawieniem czoła takim wyzwaniom, jak nauczenie się na pamięć nazwisk wszystkich największych magów w historii, parę razy przyjdzie jej też walczyć o życie.
W trzech opowieściach z uniwersum Polanii studenci wydziału magicznego Uniwersytetu Jagiellońskiego muszą uporać się z problemem tajemniczej anomalii w niewielkiej wiosce, odkryć, dlaczego jeden z czarowników z roku zaczyna podejrzanie się zachowywać oraz dowiedzieć się, jakie sekrety skrywa wiekowy czarodziej z gór świętokrzyskich.
Absolwentka Uniwersytetu Jagiellońskiego. Autorka książek fantastycznych i kryminałów. Należy do Hardej Hordy, grupy zrzeszającej kilkanaście pisarek fantastyki. W 2021 roku nominowana do Nagrody Zajdla za opowiadanie „Sen nocy miejskiej” („Harde Baśnie”), którego akcja dzieje się w uniwersum „Kołysanki dla czarownicy”.
Myślę, że na wstępie warto zaznaczyć, że największą wadą tej książki jest główna bohaterka. Naprawdę!
Lady (okropna ksywka btw) cały czas krytykuje swój wygląd, albo nawet jest on krytykowany przez innych. Cały czas przypomina nam się o jej wadach i to naprawdę rujnuje książkę dla mnie. Nie twierdzę, że powinna inaczej wyglądać i mieć inne cechy, ale powinno to być inaczej przedstawione.
Wolałabym, żeby główną postacią był ktoś inny. Agnieszka albo Dobromir.
Podobało mi się, jaka nam się tutaj utworzyła grupa przyjaciół. I w sumie jestem ciekawa ich dalszych przygód.
Sama fabuła opowiadania 1 i 2 była dobra i nawet ekscytująco poprowadzona. 3 opowiadanie było najgorsze, bo było tam najwięcej Lady i do tego było mega przewidywalne.
Jak wyjdzie jakaś kontynuacja, to pewnie przeczytam, ale mam nadzieję, że autorka coś zrobi z tą Lady, bo serio...
Ani to dobre. Ani to złe. Jako czytelnicy zostajemy wrzuceni w świat magii, który musimy zaakceptować (wyjaśnienie jest lakoniczne - pozwala czytać „ze zrozumieniem”). Bohaterów da się polubić, ale jakoś specjalnie nie będę za nimi tęsknie. Przeczytać. Zapomnieć. Odłożyć na półkę. Nic więcej.
Książka ma bardzo wysoki próg wejścia, brakowało mi trochę wiedzy o świecie (wiem, że istnieje już inna seria z tego uniwersum - muszę nadrobić!). Też same opowieści były od siebie bardzo oderwane...
Jednak wciąż - uważam, że jest to dobry wstęp do serii, do większej historii, no i oczywiście uwielbiam styl pisania autorki♡
Trochę się zawiodłam. Magdalena Kubasiewicz przyzwyczaiła mnie do ciekawych historii, pełnych magii, humoru i lekkości. I pomimo tego, że w “Czarodziejce z ulicy Reymonta” nie brakuje magii i lekkości, tak zabrakło mi charakterystycznego dla autorki humoru oraz tej ciekawości. Jestem zawiedziona, po fenomenalnej Wilczej Jagodzie spodziewałam się czegoś więcej.
Na “Czarodziejkę z ulicy Reymonta” składa się trzy opowiadania, które pozwalają nam poznać bohaterów oraz ich perypetie na różnych etapach nauki. Bardzo spodobał mi się pomysł przeobrażenia Uniwersytetu Jagiellońskiego w magiczną placówkę, a Krakowa w miejsce, w której czary są porządku dziennym. I jeszcze bohaterowie - Lady, Agniesia i Dobromir - po prostu nie da się ich nie lubić. Trójka totalnie różnych ludzi zawiązała przyjaźń i przychodzili z pomocą w odpowiednich momentach. Chociaż moim ulubieńcem do samego końca pozostaje Dobromir, pokochałam go od pierwszego mruku 😅
I chociaż Czarodziejka nie zostanie moim ulubionym tytułem autorki, to mam cichą nadzieję, że w przyszłości powstaje coś jeszcze z tymi bohaterami.
Nieco zdziwiła mnie forma opowiadań oraz to, że dzielą je tak duże przeskoki czasowe. Przez te zabiegi nie czułam tego, że jakkolwiek poznałam bohaterów. Mimo tego, historie Lady bardzo mnie zaciekawiły. Całość klimatem przypomina Thornverse Jadowskiej bądź cykl Kwiatu Paproci Miszczuk. Dobrze się bawiłam i czekam na więcej!
Zupełnie poprawna historia magicznej młodzieży w państwie Polanii. Jednak ani mnie nie zachwyciła, ani nie porwała. Jakby za mało samych Polanian w tym świecie i za mało mitologii. Być może dlatego, że nie jest to pełnowymiarowa powieść, a jedynie zbiór trzech opowiadań. W zestawieniu z tworczością Jadowskiej, również wypada słabiej.
Kurde no niby fajne, ale jakoś tak nie wiem Fajny system magiczny, fajny pomysł z Polanią, bohaterowie tacy w sumie w sam raz, ale troszkę to było jednak toporne i brakowało mi spójności Ale bawiłam się fajnie i jeśli będą kolejne części to przeczytam
Podobało mi się, mega mi się czytało I było fajowo i interesująco. Mega polubiłam się z bohaterami i teraz pozostało mi tylko sięgnąć po drugą książkę z tymi postaciami 💕✨️🫶
3.5 ⭐️ audiobook właczyłam tylko dlatego, że czytał Filip Kosior a ja miałam ochote na coś lekkiego. całkiem ciekawe.. chociaż ta ostatnia cześć najsłabsza
Bardzo mnie zawiodła ta książka. Sięgnęłam po nią, bo w poprzedniej tej autorki się zakochałam, ale ta totalnie mi nie podpasowala.
Od paczatku Zostajemy dosłownie wrzuceni w te świat i sami musimy się połapać co i jak. Miałam wrażenie jakbym zaczęła 2 tom serii bez czytania 1. Byłam starsznie zdezorientowana.
No i główna bohaterka, z którą się nie polubiłam. Była taka jakaś nijaka i irytująca. Jedyna postać która mnie zaintrygowała to Dobromir. Tajemnicza postać, o której mało wiemy ale bardzo przyciąga.
Końcówka jako tako uratowała całość, bo w końcu coś się zaczekało dziać, ale reszta to niestety jak dla mnie niedopracowana historia niestety.
Książka ma potencjał, ale nieszczególnie mnie porwała 🥲. Być może to kwestia audiobooka, momentami ciężko mi się jej słuchało i miałam przesyt lektora.
Ciekawy pomysł, akcja poprowadzona w dość fajny sposób, ale zabrakło mi głębszej kreacji świata przedstawionego. Dziwne też dla mnie jest imię (?) głównej bohaterki - Lady?! i niestety się nie polubiłyśmy, bardzo mnie irytowała🫣.
Mooocno mieszane uczucia. Myślę, że to jedna z tych książek, które można sobie przeczytać, by uciec od świata.
Jestem ciekawa „Czarodziejki z ulicy Grodzkiej”, będę ją czytała w wersji papierowej, więc może coś się zmieni w moim odbiorze👀
słuchałam w audiobooku. po pierwsze, największym minusem tej książki są przezwiska. lady? agniesia? dlaczego????? ale ogólnie to naprawde mi się podobało, a myślałam, że będzie okropnie. fajne historie, fajny świat, chce się wiedzieć więcej. dobra rozrywka no i też minusem czasem jest lady, lepszą bohaterką mimo wszystko jest agnieszka
Cześć wszystkim! Dzisiaj swoją recenzją zabieram Was do Krakowa, a dokładniej na ulicę Reymonta - i nie tylko.
Współpraca reklamowa @wydawnictwosqn 💙
„Czarodziejka z ulicy Reymonta” to trzy opowiadania o przygodach czwórki studentów Wydziału Magicznego Uniwersytetu Jagiellońskiego. Każde z nich cechuje się wartką akcją, która wciąga od pierwszej strony.
Bardzo podoba mi się tutaj kreacja bohaterów. Każdy jest na swój sposób inny, nie tylko pod względem wyglądu fizycznego ale i predyspozycji magicznych. Wszystko jest tak świetnie skonstruowane, że możemy zobaczyć, jak idealnie cała czwórka się dopełnia. Jednakże „nie od razu Kraków zbudowano” i w pierwszym opowiadaniu, zanim ktokolwiek z nich pomyślał o przyjaźni, zostali rzuceni na głęboką wodę, a niebezpieczeństwo [połączyło] zmusiło ich do wspólnego działania.
Styl autorki jest lekki, przyjemny i bardzo wciągający. Jeśli ktoś z Was czytał już coś spod pióra Pani Magdaleny, ten wie, o czym mówię. Bardzo podobało mi się to, że oprócz Krakowa dostaliśmy na deser Chęciny. Autorka zręcznie buduje klimat danych miejsc, przez co miałam wrażenie, jakbym przeniosła się w czasie i była tam wraz z bohaterami. Jedyną wadą, jaką mogłabym wskazać, był fakt, że książka była taka krótka. Jednakże mam nadzieję, że niedługo dostaniemy jakąś informację, czy będzie więcej opowiadań o dalszych losach bohaterów.
Jak dla mnie jest to pozycja idealna na majówkę. Lekka i przyjemna, do poczytania w domu na łóżku, na balkonie czy w ogrodzie. Będzie odpowiednia na zastój czytelniczy, ale nada się też, gdy macie ochotę na wszystko naraz i nie potraficie zdecydować, co czytać. A ma tylko 306 stron, więc jest świetną lekturą na jedno popołudnie!
Pomysł na świat super, chciałabym jednak całą powieść, gdzie bardziej wyjaśnione będą niuanse tego, jak cały ten świat działa i jaką ma historię – czy wszystkie osoby obdarzone darem magicznym muszą iść na studia? Jeśli mają magię to nie objawia się ona wcześniej? A jeśli się objawia to czy dopiero na studiach uczą się jak nad nią panować? Tyle pytań
Książka, która wydaje się bardzo nierówna, trochę rwana, z niedającą się polubić główną bohaterką. Przez większość miałem myśl „ile jeszcze” by po ostatnim rozdziale i finale historii powiedzieć „Ale jak to, już?”. Zabrakło mi uczciwego rozwinięcia fabuły i doprowadzenia historii do końca.
Strasznie długie rozwinięcie każdej z historii, średnio wciągające. Jednocześnie w pewnym momencie akcja rozgrywa się tak szybko, że czytelnik czuje niedosyt. Brak dobrego zakończenia, zamknięcie dosłownie urwane.
Główna bohaterka mocno przeciętna, denerwująco głupia i naiwna. To sprawia, że ostatnia część książki jest najmniej przyjemna.
Podsumowując, same historie nie są złe, ale niestety brakuje im tego „czegoś”.
Nie mój typ literatury. Nie było to złe, do poczytania na luzie fajna opcja, ale nie było to nic odkrywczego. Przewidywalne, były momenty, że się wciągnęłam, ale tez takie gdzie strasznie mnie to nudziło. Ksywka LEJDI wprawiała mnie w straszny cringe XD
Nie oczekiwałam wiele poza łatwą rozrywką. Wszystko co dostałam to ogrom frustracji.
Bohaterka jest po prostu głupia. To co się dzieje w tych opowiadaniach to wynik jej głupoty, niczego poza tym.
Banda wiedźm, które poznała 5 minut temu, które są podejrzliwie miłe dla niej, a o których nigdzie nie może znaleźć informacji? Trzeba zrobić to, o co proszą, na pewno nie ma tutaj niczego podejrzanego!
Początkowo jest i głupia i egoistyczna. Z dziwnego, nawiedzonego lasu wracają koledzy z roku? Chrzanić ich, co z crushem? Reszta może gnić, byle jej "ukochany" był cały.
Lady ciągle krzyczy. Płacze. Wcina ptasie mleczko. Zastanawiam się ile ma wzrostu, skoro przy wadze 67kg ma "nadwagę", jest "okrąglutka", marudzi na swoją wagę i wcina słodycze w ramach pocieszenia. Skąd wiem ze waży 67kg? Autorka rzucą tą informacją gdzieś na pierwszych 5 stronach. To miała być reprezentacja osoby, która stres zajada? Czy to miała być może " quirky but sweet plus size girl"?
Jej najlepsza przyjaciółka jest szczupła, wysportowana, śliczna, mądra, bogata i nie ma dużego talentu magicznego. Dowiedziałam się tego w każdym jednym opowiadaniu. Po co ten dziwaczny zabieg? To króciutka książka, nie zdążę zapomnieć tego czego dowiedziałam się o bohaterce 50 stron wcześniej. Taki zabieg miałby sens, gdyby było to grube tomiszcze. Albo gdyby opowiadania ukazywały się w gazecie co jakiś czas. Może zresztą się ukazywały, a potem nagle uznano że bez zmian wyda je się zbiorczo.
Dobromił... to, jak bardzo irracjonalnie wszyscy się go boją, zwłaszcza przez prawie połowę książki, zanim narrator pokaże nam wnętrze jego głowy... To, jest po prostu super niewiarygodne. Sprawiło, że miałam jeszcze gorsze zdanie p reszcie bohaterów.
Dodatkowo ktoś nie odrobił lekcji z redakcji, bo książka zawiera wynikające z czytania błędy.
Po opowiadaniu o doppelgangerze miałam nadzieję, że tylko to wprowadzający tekst był słaby. Po opowiadaniu o czarownicach nadzieja zdechła
This entire review has been hidden because of spoilers.
1 opowiadanie - świetne, trzymające w napięciu, ciekawe, a zarazem nie przedłużając się, wątek z lustrami był super, nieprzekombinowany ani nic, a zachowania studentów jak najbardziej realne.
2 opowiadanie - równie świetne, do tego mamy więcej innych perspektyw, polubiłam dobromira i agnieszke, fajnie było też dowiedzieć się czegoś więcej o tym, jak działa magiczny uniwersytet, no i ta końcówka zrobiła niezłą robotę
3 opowiadanie - ech... szkoda gadać. nie lubię lady, a tu dostała aż za dużo czasu ekranowego, wątek był oczywisty i bardzo przewidywalny, a główna bohaterka głupia jak but i bardzo płacząca.
wuec tak 2/3 niezłe, ale zarazem to tylko opowiadania, które całości wo były luźne i nie wymagające, do przeczytania na raz. podobały mi się te ciche mrugnięcie i minimalne momenty między lady a dobromirem, od razu chciałam ich zobaczyć razem xd czuje ze tu wątek romantyczny by nie pasował za bardzo, ale fajnie jednak byłoby go zobaczyć, choćby w tle. (ostatnio czytam wszystko bez niego albo z dużym slow burnem i chyba to są tego skutki xd)
ogólnie jak szukacie czegoś krótkiego i na chwilę, ale zarazem nie nudnego i w polskim klimacie, to polecam przynajmniej dwa pierwsze opowiadania.
3,5/ problem jaki miałam z tą ksiąszką polegał na tym jak rozpoczynała. Miałam wrażenie że postacie są puste, zpudowane na zwykłych stereotypach. Na szczęście udało mi sie przebrnąć przez ten początek, ponieważ im dalej zaczytywałam się w tę powieść, tym lepsza sie stwała. Poza tym mankamentem , książke bardzo szybko się czytało, historia jak i świat w którym dzieje się akcja są dobrze i ciekawie zbudowane.
Duże przeskoki w czasie nie pozwoliły przywiązać się do bohaterów. Zaczynamy z tym, że Lady i Agnieszka za sobą nie przepadają, by nagle w następnym opowiadaniu nazywały się przyjaciółkami. 😅
Podobała mi się, ale jednocześnie nie zostanie mi w pamięci na dłużej.
A podczas ostatniego opowiadania miałam przez cały czas takie Lady co Ty robisz.
2,5 Mam w tym miesiącu jakieś pasmo książek (fantasy), które prawdopodobnie nie zostawią w mojej pamięci żadnego śladu 🤡 Tutaj niby wszystko okej, ale historie są tak proste, system magiczny taki aż nudny, akcja pospieszona… Książka jest poprawna, bardzo lekka, ale nie daje takiej frajdy, jakiej potrzebuję, wcale nie wciąga. Drugie podejście do Kubasiewicz - niestety nie porwało mnie 🥲
Klimatyczne i lekkie opowiadania. Mój ulubiony aspekt tego to relacja Lady z Agnieszką. Rozwój ich znajomości był przecudny. O takich przyjaźniach i ich początkach poczytam zawsze z chęcią. Same postacie bym chciała poznać lepiej i mam nadzieję, że się rozwiną w kolejnym tomie.