Statystycznie rzecz biorąc 2 to chyba jedyna książka o statystyce (tak, statystyce!), na którą czekały z niecierpliwością dziesiątki tysięcy czytelników i czytelniczek. I proszę, ledwie trzy lata później – jest!
Dzięki pierwszej książce Janiny ponad 120 000 osób dowiedziało się, ile trzeba zjeść czekolady, żeby dostać Nobla, a także skąd wiemy, że owca rozpoznałaby na ulicy prezydenta. Teraz czas odkryć, czy telewizyjny serial może uratować życie, jak świnka morska uratowała miliony kobiet, czy gołębie ograłyby nas w ruletkę i przede wszystkim: jak zmierzyć siłę tornada za pomocą gofra.
„Janina Bąk wpada do nauki niczym zebra, z mocnym przytupem. Przypomina, że statystyka to nie tylko mieszanie w danych, ale pewna filozofia i sztuka. Po lekturze tej książki patrzy się na badania naukowe z prawdziwą ekscytacją, jak kot na tuńczyka albo mewa na frytki. Taka statystyka ma smak!” – poleca prof. dr hab. Piotr Tryjanowski, dyrektor Instytutu Zoologii, Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. W 2007 roku wraz z Międzyrządowym Zespołem ds. Zmian Klimatu dostał Pokojową Nagrodę Nobla.
Janina, autorka bloga janinadaily.com, to zjawiskowo atrakcyjna a zarazem inteligentna i zabawna kobieta. Obecnie mieszka we Wrocławiu ale od 2012 roku wykładała na Trinity College w Dublinie, w którym też mieszkała do 2019 roku. Kocha foki, ma kota Piksela o pięknym pyszczku i takiego męża Wojtka, co to jak ma 37.6°C prosi by ona przyniosła mu kota, by mógł się z nim pożegnać.
Janina założyła absolutnie przefantastyczną grupę na facebooku pod nazwą Statystyczne świry "o badaniach naukowych, statystykach i wszystkim, co się liczy." Jest też na instagramie pod nickiem: janina.daily i na YouTubie i Facebooku jako Janina Daily. #DrużynaJanina
Bardzo chaotyczna książka. Raczej zbiór anegdotek niż uporządkowanej wiedzy. Zwłaszcza gdy słucha się jej jako audiobooka, to liczne dygresje i przypisy utrudniają nadążanie za logiką autorki. I piszę to jako jej fanka oraz jako osoba, która statystyki, psychometrii i ekonometrii uczyła się naprawdę dużo i sama policzyła statystyki do dwóch magisterek, więc to nie tak, że nie rozumiem, o czym autorka pisze, natomiast trudno mi nadążyć za jej tokiem myślenia. Nie do końca też widzę tę książkę jako całość, bardziej jako zbiór nie do końca związanych ze sobą rozdziałów (zwłaszcza pod koniec miałam wrażenie, że kilka rozdziałów było pisane raczej w oderwaniu od innych). Za to rozdział gościnny, o stylometrii iście fascynujący. Mimo wszystko, jest zabawnie, da się czytać/słuchać i można się pośmiać (chociaż nie wszystkie żarty są wysokich lotów). Ale jeśli komuś taka forma uczenia się statystyki pasuje, to super.
Połączenie wiedzy i poczucia humoru jest naprawdę jednorazowe. Janina już wiele mnie nauczyła, a tutaj dowiedziałam się jeszcze więcej. I STYLOMETRIA, chcę tego więcej!
Bardzo ciekawie napisana książka, muszę przyznać, że podobała mi się bardziej niż pierwsza część. Dowiadujemy się dużo konkretów na temat różnych badań statystycznych oraz ciekawostek z życia autorki, szczególnie dotyczących nauczania. Uważam, że zmniejszenie dozy żartów też podziałało na plus i nie rozmywało głównego wątku. Super, czekam na kolejną książkę!
5/5 To moja druga książka tej autorki, zresztą będąca kontynuacją poprzedniej. Przy pierwszej byłam dosyć zmieszana, bo styl pisania był unikatowy, ale mógłby nie przypaść do gustu wielu osobom. Miałam wtedy inne oczekiwania – sądziłam, że sięgnęłam po książkę popularnonaukową. Owszem dostałam ją, ale przesyconą poczuciem humoru i anegdotkami na temat życia wykładowczyni. Przy tej natomiast bawiłam się znakomicie. Oswoiłam się na tyle z charakterem pisania Janiny Bąk, że wiedziałam, co znajdę w środku po otworzeniu pierwszych stron. Warstwa naukowa też pozytywnie mnie zaskoczyła. Pisarka nie dość, że opisuje statystkę bardzo ciekawie, w zrozumiały sposób, to porusza do tego ważne społecznie tematy, które moim zdaniem, dobrze, że wybrzmiały. Można dowiedzieć się wielu faktów także z naszego życia i społeczeństwa, innych państw oraz ich kultur, plemion, o których w zasadzie rzadko słyszymy a to wszystko spięte klamrą przez statystykę. Uważam, że ta książka jest warta przeczytania także pod względem merytorycznym, chociaż wiadomo – nie każdego interesują badania ilościowe, jakościowe i inne zagwozdki metodologii. Cenne jest to, że po lekturze możemy mieć dystans do wielu badań oraz brać poprawkę na to jakie wyniki przedstawiają – nie zawsze są one jednoznaczne i pod nimi może kryć się góra lodowa całej genezy i nie do końca wypowiedzianych na głos przez media kwestii.
SUPER KSIĄŻKA mega mocno polecam obie części. W sumie to treść może jakoś bardzo ciekawa nie jest ale jest tyle różnych historii i tematów że każdy znajdzie coś ulubionego dla siebie. Sposób pisania autorki i ilość anegdot, metafor i porównań (serio są mega śmieszne sprawdźcie sami) rekompensuje czasami nudne zagadnienia. Autorka jest psychofanem statystyki. Sposób w jaki o tym opowiada, pełen pasji ale też dystansu do własnej osoby sprawia że ciężko się od lektury oderwać. Autorka pracowała na uczelni w Irlandii i opisując swoje relacje ze studentami robi się bardzo przykro że w Polsce wygląda to zupełnie inaczej( myśleliście kiedyś żeby do wykładowcy mówić po imieniu???). Jak czytam tą książkę tak jak 1 część mam vibe jakbym czytał wypociny ziomalki. Super pozycja do relaksu przy okazji wmawiając sobie że czytacie o przydatnych rzeczach. POLECAM!! (sory za tyle capslocka i wykrzykników jak przeczytacie książke to sami zobaczycie czemu ((spoiler alert ona sama używa tyle capslocka i wykrzykników że aż dziwne że wydawnictwo się na to zgodziło, ale przynajmniej drukarnia zarobiła))
A great way to introduce someone to the basic concept of statistics and the way in which scientific research (mainly focusing on medicine, but with the rising anti-vaxer movements I appreciate this) is conducted.
The humour fell kinda flat for me in this volume, though the various anecdotes were quite amusing.
Książki Janiny to prawdziwy rollercoaster i nie każdemu mogą przypaść do gustu, ale ja uwielbiam je nad życie. Uczą i bawią, a także zmuszają do refleksji. Trzeba się tylko skupić, żeby nie zagubić się w dygresjach i szalonych historiach, a wszystko będzie dobrze :)
Pierwsza połowa była w miarę znośna, przymykałam oko na ten millenialsko-boomerski humor, ale już pod koniec miałam dosyć. Zdecydowanie za dużo prywaty, oczekiwałam trochę bardziej popularno-naukowego formatu. Natomiast jak chodzi o zobrazowanie różnych pojęć naukowych to to było zrobione świetnie, trochę mniej prywatnych żartów i byłaby naprawdę dobra książka o statystyce i nie tylko.
Właśnie skończyłem doktorat z psychologii, więc drugą część „Statystycznie rzecz biorąc” przeczytałem z jeszcze większym zainteresowaniem niż pierwszą—no dobra, pierwszą czytałem dawno, nie pamiętam wszystkiego. Dobrze się bawiłem w trakcie tej lektury, chociaż uważam, że jest to pozycja w formie ciekawostki dla osób zainteresowanych, koneserów i samych badaczy. Mam nadzieję, że opinie ogólnej publiki przeczą mojej opinii 😊
Czynię pierwsze dojrzałe kroki w researchu, więc szczególnie doceniłem dobór literatury przez Autorkę, która zawarła w tej książce prawdziwą kopalnię bibliograficzną i niektóre klasyczne badania z zakresu różnych nauk, od społecznych przez biologiczne, na neurologii kończąc. Cieszę się, że Autorka wspomniała o eksperymentach z serii „draw a scientist” i zwróciła uwagę na różnice w wynikach, kiedy weźmiemy pod uwagę wiek dzieci uczestniczących w tych badaniach. Doceniłem też bardzo fakt, że Autorka wprowadziła dużo myślenia krytycznego, zwłaszcza w przypadku rozdziału o rozwoju szczepionki przeciwko COVID-19. Chciałbym, żeby takiego myślenia krytycznego o badaniach promowało się więcej, zatem chapeau bas! Dzięki, Janina!
Na marginesie, minimalna krytyka z mojej strony dotyczy humoru, który osobiście mi niezbyt podszedł, a którego było moim zdaniem ciut za dużo. Jest to jednak subiektywna kwestia dotycząca stylistyki, zdaje się, że przypadła ona jednak do gustu innym czytelnikom!
Cudowna książka pisana niezwykle barwnym językiem - bardzo charakterystycznym dla autorki. Najważniejsze jednak - pokazuje że statystyka i nauki matematyczne mogą być bardzo ciekawe i znacząco kształtują nasze życie
Myślę, że wiele osób podczas mojej lektury tej książki mogło martwić o moje zdrowie psychiczne jak się do niej śmiałem jak głupi do sera. To mówi samo za siebie.
Świetna - zabawna, ale jednocześnie mądra, bardzo prosto tlumaczy rzeczy, które wcześniej wydawały mi się nie do pojęcia, porusza ciekawe tematy w swoim Janinowym stylu - polecam :)
Pierwsza część była miodem na moje inżynierskie serduszko. Druga część... rozczarowaniem. Przytulność, pluszowość i suchary kupiły mnie w pierwszej część, a w drugiej niestety nie urzekły. Mogę powiedzieć, że im dalej w las tym było lepiej - rozdziały o Trupie, tytułowym gofrze, śwince morskiej oraz gościnny o stylometrii czytałam z przyjemnością. Reszta niestety do mnie nie trafiła kompletnie.
Janina mówi o statystyce i liczbach tak, że niemal wszystko rozumiem, a zwykłą ankietę w pracy zrobiłam dzięki niej z dbałością naukowca. Humor nie dla każdego, ale mnie bawi. A wrażliwość autorki na sprawy społeczne i wnikliwość w obalaniu mitów i przekłamań zasługuje na szacunek. Przy lekturze podziękowań wręcz się wzruszyłam. Także: #teamjanina i #kupją, #nawetlepszaodpierwszejczesci. (audiobook)
Janina jest znana ze swojego stylu i o ile w pierwszej części byłam zachwycona poleceniem statystyki i jej humoru, tak w tej byłam już tym stylem zmęczona. Zanim pojawiła się puenta, mijało kilka dobrych akapitów, zbyt mnie ta książka wymęczyła, by dać jej lepszą ocenę. Oczywiście daje ciekawą wiedzę, że nie jest już takim powiewem świeżości, raczej unosi się przy nich zapach wczorajszych skarpetek.
"Statystycznie rzecz biorąc 2" autorstwa Janiny Bąk to kontynuacja popularnej książki, która przyciągnęła tysiące czytelników swoją unikalną mieszanką statystyki, humoru i barwnych anegdot. Styl autorki, znanej z mediów społecznościowych, jest równie charakterystyczny w tej książce – pełen kwiecistych metafor i zabawnych historyjek, które nadają statystyce bardziej przystępną formę.
Wiem, że zwolennicy Janiny twierdzą, że potrafi ona w fascynujący sposób łączyć skomplikowane zagadnienia naukowe z codziennymi anegdotami, co sprawia, że statystyka staje się interesująca nawet dla laików. Książka zawiera wiele ciekawych informacji, takich jak to, czy telewizyjny serial może uratować życie, lub jak świnka morska wpłynęła na losy milionów kobiet. Dla osób, które polubiły pierwszy tom, ten jest naturalnym rozwinięciem, oferującym więcej tego samego: humoru, anegdot i przystępnych wyjaśnień zawiłych pojęć.
Z drugiej strony, książka ma bardzo chaotyczną strukturę (a raczej jej nie ma), momentami przypomina bardziej zbiór luźno powiązanych anegdot niż spójne dzieło popularnonaukowe. Nadmiar dygresji i humorystycznych wtrąceń może utrudniać zrozumienie głównej treści. Mimo mojej sympatii do autorki, przyznaje, że momentami trudno jest nadążyć za jej tokiem myślenia.
Kolejnym problemem jest dobór faktów, o ile ktoś się interesuje podobnymi zagadnieniami to ta przytłaczająca lawina ciekawostek nie jest niczym nowym czy zaskakującym, a liczne dygresje od ciekawostek rozmywają główne założenia rozdziału. Oczywiście fragmenty poświęcone stricte statystyce są naprawdę wartościowe, ale gubią się w natłoku osobistych opowieści autorki i humorystycznych wtrąceń.
Ta książka do dobra kontynuacja ale zdecydowanie przekombinowana i odrobinę wymuszona. Dla tych, którzy preferują bardziej skoncentrowaną i mniej anegdotyczną narrację, lektura może okazać się wyzwaniem (tutaj polecę nieco ciekawszą pozycję Matta Parkera “Pi razy oko”). Niemniej jednak, książka stanowi interesujący eksperyment w dziedzinie popularyzacji nauki, pokazując, że nawet statystyka może być tematem do śmiechu i refleksji.
Książka przekazująca masę wiedzy, przydatnej w wielu codziennych sytuacjach, w sposób humorystyczny i nadzwyczaj przyjemny. O czym przeczytacie w tym tytule? Nie znajdziecie tu tej statystyki opatrzonej złą sławą, skomplikowanej, nudnej i wypełnionej niezrozumiałymi znaczkami. Janina Bąk przedstawia naukę, oraz informacje ważne do tego by świadomie przyjmować treści dostępne obecnie w tak wielu różnych źródłach w sposób lekki i wypełniony żartami. Czego dowiesz się z tej pozycji? Czy zjedzenie sera powoduje koszmary, ile osób wystarczy zaprosić na urodziny, by mieć 99% szans na to, że dwie z nich urodziły się tego samego dnia, na czym polega iluzja grupowania i kiedy jej doświadczamy często nie zdając sobie z tego sprawy i wreszcie jaki typ klienta w liniach lotniczych najrzadziej zwraca bilety? Książka jest dobrze uporządkowana, każdy rozdział to inna tematyka i inne naukowe spostrzeżenia, które Janina opatrzyła anegdotami z życia codziennego oraz własnymi komentarzami, przy których bawiłam się lepiej niż oglądając Stand-Up. Przed poznaniem książek tej autorki nie wiedziałam, że statystykę można rozumieć, a co dopiero lubić, ale ten tytuł to zmienił. Poziom humoru jest tu bardzo wysoki, a poruszane tematy były niezwykle interesujące, także przez interesujący sposób przedstawienia ich (bo na zajęciach ze statystyki wcale ciekawe nie były). Jeśli pierwsza książka Janiny Bąk już jest za Wami to wyobraźcie sobie, że druga część to jeszcze większe arcydzieło. Doceniam bardzo, że jedną z lektorek audiobooka jest sama autorka. A jeśli zdecydujecie się na wersję papierową – opatrzona ona została w wiele rysunków, które pozwalają lepiej zapamiętać poruszane kwestie. Najbardziej doceniam w tej pozycji poruszania oryginalnej tematyki w sposób lekki i przystępny dla każdego. Ponadto życiowe przykłady sprawiły, że wiele z opowiedzianych sytuacji zostało w mojej głowie na długo i dzięki temu lepiej zrozumiałam statystykę i nie tylko. Pozycja idealna na prezent dla każdego studenta szczególnie, ale nie tylko, bo jak się okazuje w trakcie lektury, statystyka jest wszędzie dookoła nas, a czasem nie ma jej tam, gdzie się tego spodziewaliśmy :D Gorąco polecam!
Lubicie statystykę? Tak, zdaję sobie sprawę, że większość z Was odpowie, że nie. Ja też nie pałałam do niej miłością na studiach i chyba nawet miałam z niej poprawkę (nie linczujcie 👀). I w sumie nie wiem z czego to wynikało, bo matematykę bardzo lubię, ale myślę że to jednak chodziło o podejście do nauczania. Bo wtedy nie było takich książek jak te od Janiny Bąk.
Ło panie jakże inne byłoby uczenie się statystyki dekadę temu, gdybym mogła wtedy przeczytać książki w tej dziedzinie, zawierającej dużą dawkę humoru, a jednocześnie zrozumiale opisujące wszystkie statystyczne zagadnienia. Tak że jeżeli jesteście studentami i musicie uczyć się statystyki, a jej zupełnie nie rozumiecie i może nawet nie lubicie, to sięgnijcie po obie książki pani Janiny to będzie dobre dopełnienie Waszych notatek.
W książce zawarte są tak jak wspomniałam wszystkie niezbędne zagadnienia i pojęcia, na których opiera się statystyka. Ciekawym dodatkiem są badania i opisywane w nich błędy, bo jak wiadomo na błędach najlepiej się uczyć. I żeby była jasność, nie jest to podręcznik. Ilość dygresji i śmieszków przekracza wszelkie normy, ale dla „przypomnienia materiału” będzie to książka idealna. Trzeba też przyznać, że ta pozycja rozwinie nas nie tylko statystycznie, ale też życiowo. Przeczytacie tutaj o tym, w jakich dziedzinach statystyka jest niezbędna, ilu osób potrzeba by zdemaskować spisek i że po serze to się w sumie różne rzeczy śnią. Dlatego jeżeli nie jesteście studentami, a po prostu lubicie poszerzać swoją wiedzę, to również polecam tę książkę, tym bardziej, że parskanie i śmiech gwarantowane.
P.S. Z tej książki naprawdę dowiecie się jak zmierzyć siłę tornada za pomocą gofra - szalenie ciekawa rzecz. Zainteresowani? To lećcie po książkę. I po część 1 też, słuchałam w audio, polecam 😁
Podczas naszej ostatniej wizyty na Targach książki w Warszawie udało nam się upiec dwie (a nawet trzy!) pieczenie na jednym ogniu - zakupić drugą część "Statystycznie rzecz biorąc", spotkać się z autorką książki - Janiną Bąk oraz zjeść super gofry od #DrużynaJanina ❤️. Mariusz zaczął czytać książkę już w kolejce po autograf, teraz udało się ją skończyć, a więc do rzeczy! 😉
Książka "Statycznie rzecz biorąc 2" autorstwa Janiny Bąk jest kontynuacją fascynującej podróży przez świat statystyki i analizy danych. Książka składa się z różnorodnych rozdziałów, które pokrywają szeroki zakres tematów, takich jak podstawy statystyki, testowanie hipotez, metody próbkowania i wiele innych. Fakty są jednak przedstawiane w postaci ciekawostek, i tak np. dowiadujemy się jak świnki morskie uratowały miliony kobiet, czy gołębie ograłyby nas w ruletkę, a także… jak zmierzyć siłę tornada za pomocą gofra! Co więcej w celach promocji autorka oprócz autografów (i rysunków kapibar) rozdawała czytelnikom gofry z Janinobusa - cóż za świetny pomysł! 😆
Największym atutem tej książki jest sposób, w jaki autorka tłumaczy trudne koncepcje statystyczne. Mimo że temat może wydawać się skomplikowany, Bąk udaje się przekazać go w przystępny sposób - jej głównym orężem są sarkazm, śmieszne historie z życia autorki i żarty, które wplecione między pojęcia statystyczne nadają książce lekkości i momentami ciężko powstrzymać się od śmiechu 😅😅😅
Podsumowując, "Statycznie rzecz biorąc 2" to idealna książka dla kogoś, kto na co dzień boi się statystyki czy badań rynku, ale dzięki tej pozycji zrozumie wszystko bez przeszkód, dobrze się przy tym bawiąc! 😊
Trochę statystyki w życiu nikomu nie zaszkodziło. A taka podana w przystępnej formie, zrozumiałej nawet dla największego laika to duża radość. Właśnie taką książkę wydała ostatnio Janina Bąk. I nie oszukujmy się, sama grafika okładki przyciąga i namawia do przeczytania (i przy okazji wydania małej fortuny na takiego gofra). Jeżeli ktoś zna internetową twórczość Janiny, będzie gotowy na ten dość specyficzny styl. Pełen długich (czasem bardzo długich) zdań, dygresji, które na pozór niewiele mają wspólnego z danym zagadnieniem - taka jest też książka. Ale ten styl jest idealny, by nie zanudzić się tematyką po pięciu stronach. Ba, dla mnie książka o statystyce była odskocznią idealną od kryminałów. Bawiłam się przednio, choć nie powiem - przy rozdziale o serze żółtym, co to niby może wywoływać koszmary, złapał mnie lekki stresik. Czego się dowiedziałam? A chociażby tego, że sieć restauracji Waffle House jest restauracją, która uważa śniadanie za podstawowe prawo człowieka i nie jest zamknięta prawie nigdy (nawet po huraganach smażyli ludziom jajecznice!). Ale, żeby Was nie zmyliło, że tylko śmieszki heheszki. Dużo o błędzie statystycznym, dużo o rozwoju nauki i badań, a także sporo o różnego rodzaju eksperymentach naukowych (a czasem pseudo-naukowych). Do nauki przez zabawę i ciekawe formy przedstawiania danego zagadnienia jak znalazł. No i kilka bardzo uroczych grafik też robi robotę, powodując głównie banana na twarzy.
Pierwsza książka Janiny mnie nie zachwyciła - forma wypowiedzi sprawdzająca się w social mediach nie bardzo działa przelana na papier. Teoretycznie powinno oznaczać to małą szansę że sięgnę po kolejną - w praktyce (o czym może zaświadczyć moja księgowa odpowiadająca na mój trzydziesty ósmy mail dotyczący niezgodności na dwa grosze) - łatwo się nie poddaję.
I dobrze! Bo w tym przypadku, wbrew statystyce - druga książka jest świetna! (i wcale nie dlatego że czytałem wersję z autografem i miałem okazję zagrać w ruletkę z włóczkowym gołębiem na jednym ze spotkań autorskich).
Upierdliwie krótkie notki z poprzedniej książki zostały zastąpione felietonami o idealnej długości, zawierające nie tylko zdrową dawkę humoru (wciąż obrywa się głównie irlandzkim studentom) ale i naprawdę solidną dawkę wiedzy (popartą nie tylko bibliografią na poziomie doktoratu ale i anegdotami cudownymi niby puszysta bita śmietana heheszków na dobrze wypieczonym gofrze faktów, z posypką wiórków alergicznych dla wszelakich szurów - mój absolutnie ulubiony to obliczenia ile maksymalnie osób może być zaangażowanych w spisek aby ten nie wydał się po X latach - o ile jest to oczywiste dla każdego kto próbował pracować w dowolnym projekcie w więcej niż jedna osobę, to poparte dowodem uderza jeszcze mocniej).
Książka w sposób bardziej jak przystępny przypomina nam, że statystyka przydaje nam się właściwie do wszystkiego, a rozumienie podstaw istotności statystycznej pozwala na lepsze zrozumienie otaczającej rzeczywistości i wyposaża nas w sceptycyzm w stosunku do sensacyjnych czasem doniesień medialnych i wyników pseudobadań. Na zabawnych przykładach autentycznych prac naukowych, często zasługujących na Ig Nobla autorka wyjaśnia czytelnikom podstawowe błędy w metodologii naukowej. Jak ustalać związki przyczynowo -skutkowe. Przy czym nie ma tu żadnych trudnych wzorów regresyjnych wykorzystywanych do modelowania związków między zmiennymi, zero matematyki, bo to nie jest podręcznik. Tym niemniej Janina dowodzi, że matematyka nie jest taka straszna, bo okazuje się, że już niemowlęta mają wrodzone umiejętności szacowania. Można to sprawdzić. Super pozycja. Kontynuacja pierwszej części i licznymi ciekawostkami z zakresu biologii, socjologii i nie tylko
Kolejna książka Janiny Bąk, prawdziwej specjalistki od statystyki. W swoich książkach zachowuje bardzo duży luz i humor, dzięki którym są one naprawdę lekkie w odbiorze, choć tematyka na pewno niejedną osobę mogłaby odstraszyć. A niepotrzebnie!
Co tym razem przygotowała autorka? Książka obraca się głównie wokół badań naukowych, także tych medycznych. Nie brakuje bieżących spraw, jak chociażby rozdział o wchodzeniu na rynek leków i wyrobów medycznych, np. szczepionki przeciw Covid-19, czy o sondażach wyborczych. To były jedne z ciekawszych dla mnie zagadnień. Na plus także rozdział o wykorzystywaniu ludzi i zwierząt w eksperymentach naukowych.
Pierwsza książka Janiny podobała mi się dużo bardziej, jakkolwiek w tej nie brakuje ciekawych i praktycznych treści.
millenialski humor działający idealnie dzięki imponującej umiejętności hiperbolizowania i umetaforyzowywania nawet najprzyziemniejszych rzeczy, przekazując przy tym rzetelne i po prostu ciekawe fakty. poza tym wszystko brzmi, jakby pisała to moja utracona older sister figure j. s. więc działa na mój zmysł przywiązania jebani millenialsi. najgoofiarska książka na świecie. notka dla pamięci: przeczytane dzięki uprzejmości catherine ś. która w dniu zakończenia roku zgodziła się wymienić za jedną z dwóch takich samych otrzymanych przeze mnie w nagrodę za osiągnięcia szkolne kopii "jak żyć i niczego nie żałować" merci
Przesłuchałam jako audiobook podczas tras samochodem. Miałam momenty kiedy byłam skupiona na maksa, a czasem nudziło mnie. Książka chyba ciekawsza od pierwszej, według mnie. Więcej rzeczy mnie interesowało, była też mowa o wyborach i błędach statystycznych, co akurat nawiązywało mi do wyborów samorządowych, które właśnie się skończyły. Było też dużo fajnych innych tematów, ale których nie umiem teraz przywołać. Mam wrażenie, że w tej książce było dużo więcej przypisów, albo ja po prostu miałam wrażenie że słyszę „koniec przypisu” (bo „przypis” jakoś zanikał mi). Fajnie się bawiłam, i pewnie kiedyś przejrzę sobie papierową wersję, bo tak.
Muszę przyznać, że druga ksiazka autorki podobała mi się bardziej niż pierwsza. Humor był swietnie trafiony, było też dużo konkretów i przejrzyście wytłumaczonych pojęć, które pewnie dla wielu są czarna magia (ja znam tylko podstawy więc trochę łatwiej było mi nieraz zrozumieć o co chodzi). Pojawił się również bardzo trudny rozdział, który był zapoczątkowany trigger warningiem i jasno oznaczony "jesli teraz nie czujesz się na siłach, po prostu go pomin". I to jest super. Takiej empatii właśnie nam trzeba jako społeczeństwu. Warto było czekać na ten tom :)