- Och, to ty.
🌻„Powierniczka opowieści” - Sally Page🌻
Gdy potknęłam się o te trzy słowa pierwszy raz, musiałam przystanąć już wpół kolejnego zdania, do którego chętnie wybiegały oczy i szybko oderwać wzrok od książki. Mimowolnie otworzyłam usta.
- Och, to ty - usłyszałam nagle i uświadomiłam sobie, że teraz to ja je wypowiadam. Uśmiechnęłam się. Och, to ty. To właśnie wtedy poczułam, że wszystko zacznie się od nich. Niepozorne, ciche, wyszeptane i porwane przez wiatr zagubiony w otwartych drzwiach autobusu. Zasługiwały na własną opowieść. Jej. Janice, słuchasz? Natomiast ta opowieść będzie o mnie.
_
- Wiesz, Janice… Nie wiem, która historia jest najważniejsza. I czy jest ich wiele? Czy niosę jedną opowieść, czy to setki pourywanych, nachodzących na siebie. Gdy mówiłaś o idealnych chwilach, które czasami nam się przytrafiają, pomyślałam o jednej z moich chwil. Poznałam Twoją. Wyważyłam na języku ciężar tych trzech słów i zobaczyłam, dokąd Cię poprowadziły. Chcesz poznać moje słowa? - Po tym krótkim wstępie zatrzymałam na chwilę wzrok na wystających z jej płaszcza gumowych rękawiczkach. Spracowane dłonie splotła na oddzielającym nas stoliku. Zastanawiałam się, ile musiało się wydarzyć, żebym dotarła na to krzesło. Może Janice zawsze podkreśla to, że jest tylko sprzątaczką, ale dla mnie jest kimś znacznie więcej. W zasadzie to najmniej ze wszystkiego, co ją definiuje, jest właśnie sprzątaczką. Jest nadzieją. Gryzę się w język, żeby nie zdradzić, dlaczego. Do tego trzeba dojść samemu. - Więc - podejmuję znowu. - Chcesz wiedzieć, gdzie zaczyna się ta opowieść? - Janice nieznacznie skina głową, a ja wracam myślami do słów, które mogły nie znaczyć nic, a jednak zostały z nami, żeby znaczyć coś.
- Czy Pan mnie jeszcze pamięta?
Od tych słów zaczęła się nasza historia. Zbyt poważnych w ustach siedemnastolatki i wziętych… skąd? Nie wiem. Ale wypowiedzianych widocznie w tym idealnym momencie. Patrzę Janice prosto w oczy i snuję swoją opowieść…
_
Skończyłam czytać. Opuściłam książkę na kolana z cichym szelestem przywierających do siebie kartek. Gładziłam jej okładkę i myślałam o tym, że już zawsze będę na nią spoglądać z tym uczuciem w sercu, które towarzyszy mi teraz. Że już zawsze będę ściskać Janice w progu, czuć smak gorącej czekolady z brandy na języku, dotykać cienkiej i białej jak papier skóry Rosie, podążać wzrokiem za znikającym za zakrętem autobusem wypatrując Euana, biec, ile tchu, za Decjuszem i… a raczej - przede wszystkim. Że ilekroć spojrzę, ilekroć pomyślę, ilekroć otworzę dla niej ramiona.
Wszystko, co czuję, umieszczę w tych słowach.
- Och, to ty.
Zaczytana Querida