Klara – poznańska detektyw zajmująca się starymi, nierozwiązanymi sprawami – i jej nowy partner w śledztwach – Antoni, policjant przysłany z Warszawy – stają przed nowym wyzwaniem.
Do komisariatu przychodzi kobieta, która prosi o ponowne zbadanie sprawy zaginięcia jej brata. Tytułowa puszka Pandory – metalowy pojemnik po cukierkach, na który kobieta niespodziewanie natknęła się w antykwariacie, a który należał niegdyś do jej brata – staje się bodźcem do odkopania sprawy sprzed dziesięciu lat. Poszlaki są nikłe, a większość tropów to ślepe zaułki.
Jednak dzięki dociekliwości dwójki policjantów udaje się rozwikłać zagadkę i odpowiedzieć na pytanie, co się stało z Tomkiem.
O czym? Puszka Pandory to pierwsza książka z serii Demony przeszłości. Klara Majewska jest detektyw w dziale Archiwum X, który to zajmuje się odgrzebywaniem nierozwiązanych spraw sprzed lat. Jej dotychczasowa partnerka odchodzi na urlop macierzyński, a na jej miejsce pojawia się Antoni Ptaszyński - policjant z Warszawy. Klara nie jest zadowolona ze zmiany partnera i nie ukrywa tego od pierwszego spotkania. Ponadto dość szybko orientuje się, że Antoni to niezły numer, zapatrzony w siebie kobieciarz. Jak później się okazuje Antoni ucieka z Warszawy przed swoimi ex. Historia Antoniego, jak i życie prywatne Klary to poboczne wątki, które ciągną się przez całą serię. Pierwszy tom to historia zaginięcia Tomka - po wielu latach jego siostra pojawia się na komisariacie i prosi Karę o ponowne przyjrzenie się sprawie która nie została rozwiązana. Kobieta zauważyła w antykwariacie metalową puszkę, która należała do jej brata i wspomnienia powracają. Co wtedy stało się z jej bratem?
Co myślę? To już kolejna seria kryminalna pióra Nataszy Sochy, po którą sięgnęłam. Pierwsza była seri o Florentynie, którą pochłonęłam w grudniu. Teraz przyszedł czas na Demony i wciągnęłam się tak samo mocno. Każda książka to inna nierozwiązana historia sprzed lat, którą odgrzebuje Klara i Antonii i robią wszystko by poznać prawdę. Historia jest oparta na prawdziwych wydarzeń, autorka zmienia oczywiście imiona bohaterów, ale też odpowiednio rozwija wydarzeń by stworzyć wciągająca fabułę. Naprawdę dobrze słucha mi się tych książek, nie są długie, więc idzie szybko, a historie przyprawiają o ciarki i nie sposób się oderwać, chcąc poznać jak najszybciej rozwiązanie zagadki. To takie książki na jeden wieczór, po których jeszcze długo się o nich myśli.
"Puszka Pandory" autorstwa Nataszy Sochy rozpoczyna nowy cykl zatytułowany "Demony przeszłości", w którym dwójka policjantów na nowo rozpatruje zbrodnie sprzed lat. Na poznański komisariat zgłasza się Nina, która prosi o ponowne zbadanie sprawy sprzed 10 lat. Chodzi o jej zaginionego brata Przemka, po którym ślad zaginął. Chłopak był na imprezie z kolegami z liceum i miał nocować u jednego z nich. Jednak tam nie dotarł. Policja wtedy nie rozwiązała sprawy i młodzieniec się nie odnalazł. Nie został też uznany za zmarłego. Kilku miesięczne dochodzenie oraz ponad dwuletnie poszukiwania rodziców zakończyło się fiaskiem. Powodem całego zamieszania staje się tytułowa "puszka Pandory" czyli pudełko po cukierkach, dokładnie takie samo jakie miał jej brat. Sprawę wznawia dobra śledcza Klara Adamska z Archiwum X i jej nowy partner z Warszawy Antoni Praszyński. Co odkryją i do czego się dokopią? Autorka poprzez swój krótki i nieskomplikowany tekst dobrze podkreśliła jak żmudna i trudna jest praca w policji. Dojście do rozwiązania sprawy sprzed lat wymaga wielu poświęceń, w tym wykorzystanie czasy przeznaczonego dla najbliższych. Owszem jest zagadka i mord w tle, ale dopatrzyłam się wielu elementów obyczaju. "Puszka Pandory" to na pewno nie propozycja dla żadnych wrażeń czytelników. Książki nie oceniam źle, przeczytałam szybko i z przyjemnością. Nie jest to coś wybitnego, ale idealne na zimowy wieczór.