Twoja prawdziwa natura zawsze znajdzie sposób, by polała się krew
Liz Becker już od dzieciństwa wiedziała dwie rzeczy: że ma wyjątkowy dar i że pod żadnym pozorem nie może go ujawnić. Robiła wszystko, by wieść możliwie najbardziej zwyczajne i spokojne życie, a jednak pewnego dnia na jej trop wpadli Szukający. I uderzyli w jej najczulszy punkt: porwali ukochaną córkę. Teraz kobieta musi wykorzystać wszystkie swoje moce, by ją odnaleźć. Musi też skonfrontować się z kimś bliskim, kimś, kto miał ją chronić, a okazał się zdrajcą. Wyprawa do najmroczniejszych zakamarków miasta, walka z tajemniczym stowarzyszeniem i ukryte w specjalnej strefie laboratoria, w których prowadzi się okrutne eksperymenty – Liz jest gotowa na każde niebezpieczeństwo, by tylko ocalić życie córki. Czy jej niezwykłe zdolności, które ukrywała przed całym światem, staną się w decydującym momencie zbawieniem czy przekleństwem?
Książka otrzymana z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl
"Przeklęty dar" to kolejny debiut literacki, który miałam okazję w tym roku przeczytać. Przyznam szczerze, że wybrałam tę książkę, ponieważ jako jedyna spośród dostępnych w Klubie Recenzenta propozycji zainteresowała mnie na tyle, by zdecydować się na jej zamówienie. Czy zatem sięgnęłabym po nią, gdybym nie otrzymała jej ramach współpracy? Być może tak, ponieważ opis bardzo mnie zaintrygował, ale z drugiej strony na rynku wydawniczym jest tyle publikacji, że nie wiem, czy starczy mi życia, aby zapoznać się ze wszystkimi, na które kiedykolwiek zwróciłam i jeszcze zwrócę swoją uwagę.
Ale dosyć o mnie, wszak pierwsze skrzypce powinna grać tutaj książka Justyny Jelińskiej, dlatego teraz pokrótce przedstawię Wam historię, która została w niej opisana.
Liz Becker już od dzieciństwa wiedziała, że nie jest zwykłym dzieckiem. Jako mała dziewczynka odkryła swój wyjątkowy dar. Dotykając osoby, która nie jest jej w żaden sposób bliska, potrafiła zobaczyć, co się tej konkretnej osobie przydarzy. Czasem było to wydarzenie, które będzie miało miejsce w odległej przyszłości, a czasem w ciągu najbliższych kilku minut. Za pokrętną radą swojego ojca Liz starała się za wszelką cenę ukryć swój dar przed światem, jednak czy jej się to udało? W zasadzie tak, chociaż czasami trudno było jej wytłumaczyć znajomym i policji swoje nietypowe zachowanie, które nie zawsze można było podciągnąć pod kobiecą intuicję.
Chociaż Liz stara się robić wszystko, by wieść możliwie najbardziej zwyczajne i spokojne życie, pewnego dnia jej pozornie poukładany świat, zaczął się powoli sypać. Najpierw jej ukochany mąż Rick zniknął bez śladu, a gdy zdołała w miarę ułożyć swoje życie na nowo, ktoś porwał jej ukochaną córkę. Wtedy zrozpaczona kobieta musiała postawić wszystko na jedną kartę. Przez opieszałość policji była zmuszona wykorzystać wszystkie swoje moce i być gotowa na każde niebezpieczeństwo, by odnaleźć swoje jedyne dziecko. Czy jej się to udało? Czy jej niezwykłe zdolności, stały się w decydującym momencie zbawieniem czy przekleństwem? Czy po przekroczeniu słynnej strefy 51 odkryła coś znacznie gorszego niż tajemnicze laboratoria, w których ktoś przeprowadzał okrutne eksperymenty? Odpowiedzi na te pytania poznacie, sięgając po "Przeklęty dar" autorstwa Justyny Jelińskiej.
Muszę przyznać, że książka wciągnęła mnie od samego początku. Jak można się łatwo domyślić, dzięki swojej przypadłości Liz wcale nie miała łatwego życia. Już od wczesnego dzieciństwa była świadkiem wszelkiego rodzaju zdarzeń, które najczęściej kończyły się śmiercią osoby, której dotyczyły jej wizje. Zatem według mnie jej dar można postrzegać dwojako. Z jednej strony jako coś nadzwyczajnego i niezwykłego, z drugiej zaś jako przekleństwo, dlatego byłam niezwykle ciekawa, czy odegra on znaczącą rolę w dalszej części historii.
Bardzo podobało mi się również, że "Przeklęty dar" nie wpisuje się w sztywne ramy gatunkowe. Autorka w swojej książce w dość ciekawy sposób połączyła ze sobą wątki sensacyjno-kryminalne z tymi należącymi do literatury science-fiction oraz elementami romansu. Co zdecydowanie wpłynęło pozytywnie na moją ocenę tej publikacji.
Jednak znalazłam w niej również takie elementy, które nie do końca przypadły mi do gustu. W mojej opinii zachowanie głównej bohaterki czasami pozostawiało wiele do życzenia. Wprawdzie nie mam dzieci i nie wiem, co czuje matka, której ktoś porywa dziecko, ale początkowe zachowanie Liz w tej sytuacji wydawało mi się mało realne. Oczywiście mam świadomość, że każdy reaguje inaczej, ale dla mnie podeszła do tego za spokojnie. Jakoś trudno mi sobie wyobrazić, że poszłabym do pracy, czy czekała bezczynnie, aż policja w końcu weźmie się za swoją robotę.
Drugim minusem tej publikacji jest też ilość przekleństw, które się w niej znajdują. Nie to, żebym miała coś do używania niecenzuralnych słów, bo zdarza mi się czasami kląć jak szewc, ale w "Przeklętym darze" było ich zdecydowanie za dużo i miejscami miałam takie wrażenie, jakby autorka nie bardzo wiedziała jak połączyć ze sobą konkretne momenty, więc niecenzuralne słowa były czymś na kształt spójnika. Myślę, że jeżeli ich ilość zostałaby zmniejszona o połowę, nie rzucałyby się tak w oczy i czytelnik nie skupiałby na nich swojej uwagi.
Jednak mimo tych kilku wad książkę czytało się bardzo szybko i płynnie. Autorka stworzyła bardzo ciekawą i niebanalną historię, pełną zwrotów akcji i zaskakujących momentów. Myślę, że książka wielu osobom przypadnie do gustu, dlatego z czystym sumieniem ją Wam polecam.
Historia Liz Becker, która od zawsze musiała trzymać swój dar w tajemnicy. Robiła wszystko, aby mieć normalne życie. Jednak zmaganie się z darem było bardzo trudne. Okazuje się też, że są osoby, które nie lubią ludzi z darami. Szukający uderzają w najsłabszych punkt i porywają córkę kobiety. Policja nie ułatwia, a nawet utrudnia. Liczą się minuty, a ona jest z tym wszystkim sama. Jednak zjawia się Phil, który jest w stanie poświęcić się dla kobiety. Rzuca wszystko byleby tylko uratować Elen. Jak pomogą albo utrudnią całą sytuację jej zdolności?
To science fiction ma wątek romantyczny, którego się tu nie spodziewałam, ale jednak świetnie się wpasował. Jest trochę przekleństw, ale nie na tyle, aby było to wielkim problemem w czytaniu. Bardziej pokazuje charakter Liz i to jak bardzo zdesperowana jest, aby odnaleźć córkę.
Przeszłość potrafi dopaść nas w najmniej oczekiwanym momencie, a osoby, które były kiedyś dla nas bliskie mogą zaburzyć naszą teraźniejszość.
Widzimy też jak wielka jest miłość rodzica do dziecka. Jak bardzo można się poświęcić, żeby uratować osobę, którą się kocha. Książka podpasowała mi też ze względu na dwa kółka. Nie ukrywam, że ostatnio się nimi bardziej interesuje.
Cudowna okładka oddaje klimat książki, a fajnym smaczkiem jest również playlista, która widnieje na początku niej. Dzięki niej można się jeszcze bardziej wczuć w klimat książki.
Naprawdę ciekawe science fiction, które nawiązuje do takich popularnych rzeczy jak Strefa 51.
Końcówka złamała mi serce i zdecydowanie będę wyczekiwać następnej części.
Książka przypomina zlepek motywów filmowych z lat mojego dorastania, wśród których na pierwszy plan wysuwa się nawiązanie do serii Szybcy i wściekli z wizją Rodziny wywodzącej się z wyboru wartości a nie więzów krwi. Według autorki był to efekt nieświadomy, niemniej takie smaczki połączone z dołączoną playlistą, zdecydowanie uprzyjemnia lekturę. Niestety, najsłabszym elementem publikacji jest aspekt stricte językowy, który zwłaszcza na początku fabuły utrudnia lekturę. Justyna Jelińska ma też spory problem z przekazywaniem pozytywnych emocji, przez co dopiero w ostatnich rozdziałach byłam w stanie zżyć z bohaterami. „Przeklęty dar" ma w sobie spory potencjał, by trafić do młodych dorosłych czytelników, którzy oczekują szybkiej i miejscami brutalnej akcji, zwłaszcza, że epilog aż krzyczy o kontynuację tej historii.
Przeczytana w jeden dzień. Szybko się czytało i mega wciąga😍 niektóre sytuacje nad wyraz mało wiarygodne ale to w końcu połączenie wątku fantastycznego z kryminałem🥰