Subiektywny esej o poecie, jego życiu, twórczości i recepcji. Napisany z niewątpliwym uwielbieniem wobec autora "Sezonu w piekle" ale i ironią wobec chociażby późniejszej recepcji jego utworów, bowiem tekst poza odniesieniami biograficznymi, krytycznoliterackimi rozprawia się z ówczesnymi i późniejszymi mitami, łatkami, rolami, w które wpisywany był ten poeta: anarchista, awangardzista, syn marnotrawny, beatnik, buntownik, kochanek… przy tak wieloznacznej twórczości, intensywnym w doznania życiu nie dziwi zatem, że ucieka najważniejsze, iż Rimbaud przede wszystkim był człowiekiem w ruchu, poetą przemieszczającym się za swoim mniej lub bardziej wyimaginowanym celem, pogrążonym w iluzji, iluminacji świata, odzwierciedlającym go w swojej twórczości.
“Włóczyłem się - z rękoma w podartych kieszeniach.”
Tesson nie podchodzi do swojego bohatera z nabożną czcią, (choć nie brak tu pretensjonalności) nie popisuje się erudycją i znajomością literatury ex cathedra, raczej w dość nowoczesnym, ekstrawaganckim, czasem bliskim potoczności języku przedstawia fakty i mity z życia poety, uzupełniając je cytatami z poezji. W efekcie to nie tylko lektura obowiązkowa dla miłośników francuskiego poety ale również książka dla młodego czytelnika, przemawiająca jego językiem, rzucająca mu tropy poetyckie, pokazująca, że druga połowa XIX wieku może być fascynująca, skłaniające do sięgnięcia po więcej.
“Lato z Rimbaudem” to odkrywanie na nowo jego twórczości, spojrzenie przez pryzmat współczesności, które z racji swej objętości (niecałe 200 stron) pozostawia gorycz niedosytu, tak jak końcówka sierpnia zapowiadająca koniec obecnego lata. Zbyt szybko, zbyt mało, by doznać wszystkich wrażeń i odczuć je w pełni. Może jednak dobrze, że pozostaje nienasycenie?