Poznaj Zośkę, która nie ma w życiu łatwo, ale nie zamierza się poddać.
Zośka właśnie dowiedziała się, że zaszła w ciążę i jest z tego powodu szczęśliwa. W przeciwieństwie do jej partnera, który na wieść o zostaniu ojcem, wyrzuca ją z domu. Zośka wraz z kotem i maleństwem pod sercem przeprowadza się do mieszkania po babci, w którym spędziła szczęśliwe dzieciństwo. Zośka nie najlepiej znosi początek ciąży – jest samotna i przestraszona. Na szczęście z pomocą przychodzi Kuba - przyjaciel z dzieciństwa, który mieszka w tej samej kamienicy. Czy zwykła sąsiedzka pomoc przerodzi się w coś więcej? Tylko co na to narzeczona Kuby, która jest w ferworze ślubnych przygotowań?
Nie ma większej miłości to opowieść o… miłości. O cudownym i równocześnie trudnym czasie oczekiwania na dziecko. Klaudia Bianek, która sama jest mamą, po mistrzowsku przelewa na papier całą gamę emocji i wzrusza do łez.
Weganka i opiekunka czterech kotek, z którymi mieszka w książkowym zaciszu. Jest bezgranicznie zakochana w muzyce zespołu Daughtry, inspirującej ją do tworzenia kolejnych, miłosnych historii. Wierzy w istnienie przeznaczenia i nigdy nie rozstaje się ze swoim notatnikiem. Gdy już cały dom śpi, zamienia zebrane fragmenty rozmów, myśli oraz życiowych doświadczeń w ucztę dla serca i wyobraźni.
Niektóre książki nabierają znaczenia i jeszcze większej wartości wraz z upływem czasu…
- You are my sunshine, My only sunshine… - Śpiewam cichutko i patrzę na NIĄ. Na mój cud. Na miłość, od której nie ma większej miłości… Montuję pamiątkowy filmik z czasu ciąży i jej pierwszych tygodni. Łzy lecą mi ciurkiem. Piosenka przepełnia mnie potężnym wzruszeniem i bezbrzeżną miłością. Do Niej. Większą niż miesiąc temu, większą niż wczoraj, większą niż przed godziną. I co sekundę kocham Cię bardziej, córeczko. Co sekundę każdego dnia, odkąd wiem, że istniejesz. I wcześniej. Kochałam Cię na lata przed tym, gdy się pojawiłaś. Żyłaś we mnie zawsze. A z Tobą moja miłość, która wybuchła mi w sercu wraz z Twoim pierwszym krzykiem. Bo nie ma większej miłości. Nie ma większej miłości… - You'll never know, dear, how much I love you. Please don't take my sunshine away… - Śpiewam dalej, chociaż gardło ściska mi płacz. Jeszcze nie wiem, że gdy opublikuję tutaj ten filmik, Klaudia go zobaczy, wysłucha piosenki i zatrzyma ją w swoim sercu. A później włoży Zosi słuchawki do uszu, posadzi ją na huśtawce przed kamienicą i tchnie w nią uczucia, które towarzyszyły najpierw mnie, a potem jej. I zapewne każdej mamie, która słuchała tej melodii i która dopiero będzie jej słuchać… Jeszcze nie wiem, że pewnego dnia sięgnę po książkę, która brzmi dokładnie, jak ta piosenka. I że to właśnie ona poruszy mnie jeszcze bardziej. To dopiero Zosia i Kuba dostaną się tam, gdzie wcześniej sama nie miałam dostępu. A gdy otworzą te drzwi, nie będzie już odwrotu. Chociażby był, ja już nie zawrócę.
Trzymam dłoń na klamce, wyglądam nieśmiało przez szparę, z której sączy się światło. Gdy w końcu widzę, padam na kolana i otwieram szeroko ramiona. Uśmiech miesza się ze łzami. Wchodzę…🤍
Gdy ją czytałam, nie opuszczało mnie wrażenie, że jeszcze sobie o niej przypomnę. Że nie zniknie z mojego życia wraz z przewróceniem ostatniej kartki. Zosia i Kuba zakradli się tam, gdzie sama jeszcze nie byłam. Ze łzami w oczach patrzyłam, jak słowo po słowie, poruszają we mnie to, czego nigdy wcześniej nie widziałam.
To, co jest dla mnie niesamowite, to to, że Klaudii udało się utrzymać mnie od początku do końca w stanie poruszenia. Nie było słabszych momentów. Wraz ze zbliżaniem się do ostatniej strony emocje we mnie rosły i rosły, aż straciłam nad nimi jakąkolwiek kontrolę. Ta książka mną zawładnęła. Nie musiała pytać o zgodę. Dałam jej wszystko, co jest we mnie, bez chwili zastanowienia. I oddam to za każdym razem, gdy tylko mój wzrok ponowne padnie na tekst.
Czasami mówię, że jakaś książka jest „moja”. Nie tym razem. Tym razem to ja jestem jej. W całości.
•• Poznaj Zośkę, która nie ma w życiu łatwo, ale nie zamierza się poddać. ••
Zośka, główna bohaterka książki przeżyła w swoim życiu wiele bolesnych chwil i strat. Najbliższe jej osoby nie żyją. Ledwo przeżyła śmierć babci i rodziców, gdy znowu musiała zmierzyć się z utratą swojego brata bliźniaka. Pomimo tych złych doświadczeń dziewczyna nie zamierza się poddawać. Wieść o ciąży nadaje jej życiu nowy sens. Jednak jej obecny partner tak tego nie postrzega. Stanowczo stawia swoje warunki, co sprawia, że Zośka zmuszona jest od niego odejść. Postanawia zamieszkać w mieszkaniu po babci. Początki ciąży są dla niej trudne, a pojawienie się przyjaciela sprzed lat sprawia, że jej życie powolutku się zmienia.
Przeczytałam wszystkie książki tej autorki i jestem w stanie stwierdzić, że Klaudia Bianek z każdą swoją nową powieścią jest coraz lepsza. Każda jej historia dostarcza mi dużo emocji, wzruszeń, a czasami nawet i łez. Tym razem autorka skupia się na macierzyństwie. Główna bohaterka książki jest w ciąży. Jednak nie jest jej dane cieszyć się tym wspaniałym okresem, ponieważ przeżywa bolesne rozstanie, a i żałoba po zmarłym bracie bliźniaku wcale nie zmalała. Te wszystkie złe wydarzenia sprawiają, że Zośka staje się jeszcze silniejsza. Na kartach tej powieści możemy dostrzec jej determinację i siłę. Autorka w autentyczny sposób przedstawia postać Zośki - przyszłej matki, pełnej obaw, ale i kobiety przepełnionej ogromną miłością do dziecka, które nosi pod sercem. Podróż Zośki pełna jest smutku i zwątpienia, ale też nadziei.
„Nie ma większej miłości” jest przede wszystkim historią niesamowicie prawdziwą, autentyczną, pozbawioną sztuczności czy przekoloryzowania. Tę historię czyta się jednym tchem, odnajdując na każdej stronie istną przyjemność, pomimo tego aspektu, że fabuła zawiera również dużo bolesnych tematów. To również opowieść o bolesnej stracie i żałobie Opowiada o relacji między dwojgiem ludzi, którym daleko do ideału. Dlatego dzięki temu ta powieść nie jest tak przekoloryzowana odbiera się ją bardzo osobiście, można nawet pomyśleć, że tą historię stworzyło samo życie. Każda strona do bólu przesycona jest emocjami. Autorka zabiera nas w niesamowitą podróż, gdzie możemy żyć razem z bohaterami, dobrze poznać ich historie, by potem na koniec pokochać za całokształt. Wszystko dzieje się po coś i czasami nie trzeba szukać szczęścia daleko.
Książka „Nie ma większej miłości” uświadamia nas, jak życie potrafi dać w kość odbierając nadzieję na lepsze jutro. Jednak piękno takich sytuacji polega na podniesieniu się z upadku i odnalezieniu swojego szczęścia. Właśnie to definiuje głównych bohaterów tej powieści. Życie pisze różne scenariusze, a tą historią autorka uświadamia nas, jak takie zmiany kształtują naszą osobowość. Czasem jednak potrzeba drugiej osoby, która wskaże drogę i pomoże dostrzec prawdę. Powieść, która płynie prosto z serca! Pełna nadziei, wzruszenia i ciepła. Ogromnie polecam! 💗
Nie jestem fanką pewnego wątku, liczyłam mimo wszystko, że autorka go inaczej rozwiąże. Tak się wczułam w ten wątek, aż musiałam przerwać czytanie, żeby przesłuchać ,,Before you go". 🥺 (kto czytał, ten już wie który wątek mnie wkręcił 🤫) Książka zachwyciła mnie swoją dojrzałością. Kilka stron przed zakończeniem już płakałam. 😭❤️ Najbardziej urzekł mnie wątek macierzyństwa, tak pięknie opisany w tej powieści...
2.5 / Wynudziła mnie. Nie wzruszyła mimo, że czytałam ją w zaawansowanej ciąży, ale ja mam chyba inną wrażliwość i to co dla wielu wzruszające i wyciskające łzy, dla mnie jest często "krindżowe" ;-)
Nowa historia spod pióra Klaudii. 💖 Zawsze czekam na kolejne, bo twórczość autorki pokochałam od pierwszej książki. A ta, ta finalnie chyba stanie mi się wyjątkowo najbliższa, bo to wyjątkowa opowieść, która czytałam też w wyjątkowym czasie.
Dla mam, dla przyszłych mam, dla kobiet, dla wszystkich - tak po prostu. Poruszająca i przepełniona emocjami już od pierwszych stron.
„Nie ma większej miłości” to historia Zośki. Świetnej bohaterki, która pomimo tego, że życie w ostatnim czasie nie jest dla niej łaskawe brnie przez nie dalej. Raz jest lepiej, raz gorzej, ale Zośka to silna kobieta i tą siłę widać nawet w chwilach słabości.
To powieść o ciąży, o oczekiwaniu na dziecko. To historia kobiety, która powinna dzielić ten czas z ukochanym mężczyzną, a który na wieść o przyszłym ojcostwie tak po prostu pozbywa się problemu. Samotność, bezsilność, złość, ale ten jeden malutki powód, dla którego warto wszystko.
Ale to głównie powieść o miłości. O różnych twarzach miłości, w której każdy znajdzie coś dla siebie. A jeżeli lubicie motyw przyjaciół z dzieciństwa… Kuba skradnie Wasze serce. 💖
Jak to u Klaudii nie mogło zabraknąć czworonoga. W tym przypadku kotki po przejściach. Nie ukrywam, że ja zawsze gdzieś tam wypatruje tego skrawka zwierzakowej miłości autorki.
Jako, że sama oczekuje na kolejnego małego skrzata to wiele z emocji, które towarzyszyły Zośce mogłam przezywać razem z nią i to było na swój sposób wyjątkowe i sprawiło, że ta powieść stała mi się bardzo bliska.
Nie mam pojęcia jak ją ocenić, ponieważ wzruszałam się na niej co chwila a pomiędzy płaczem, krindżowałam się dialogami, rozwiązywaniem sytuacji, opisem przemyśleń… Ach, jestem rozdarta. 🤪
To było... zadziwiające. Jestem tak zirytowana, że nawet nie wiem, od czego zacząć.
1. Książka napisana jak przez dziecko - i językowo, i treściowo. Dlaczego na trzysetnej stronie po raz czterdziesty czytałam o tym, jak trudno bohaterce pogodzić się ze śmiercią brata/rodziców? Dlaczego przynajmniej milion razy autorka informowała mnie, że Zośka i Kuba znali się w dzieciństwie i że bardzo się od tego czasu zmienili/nie zmienili? Dlaczego w każdym rozdziale jestem informowana o tym, że Kuba jest dobrym obserwatorem, bo fotografuje ludzi z zawodu? Naprawdę dotarło to do mnie za pierwszym razem. Dlaczego, DLACZEGO w nieskończoność musiałam czytać identyczne niemal zdania, ba, całe paragrafy? I po co te wielokropki na każdej stronie? Czy przez pomyłkę do druku poszedł pierwszy draft powieści? Gdzie jest redaktorka?
2. Fatalnie wykreowane postacie. UWAGA, OD TERAZ BĘDĄ SPOILERY Przykład: Martyna. Na początku powieści dowiadujemy się, że jest wspaniałą, dojrzałą osobą, a Kuba kocha ją nad życie. Dwieście stron dalej, ni stąd, ni zowąd okazuje się, że to nie była do końca prawda, w ich związku od jakiegoś czasu pojawiają się poważne problemy, a tak w ogóle to Kuba wcale nie chce tego ślubu. Nie zostaje nam to jednak pokazane, tylko powiedziane, a my musimy uwierzyć autorce na słowo. Cóż, nie uwierzyłam, co więcej - uważam, że niczym nieuzasadniona zmiana charakteru bohaterki o 180* tylko po to, żeby usprawiedliwić emocjonalną zdradę Kuby jest obrzydliwa.
3. Budowanie nowej relacji, kiedy jedna z osób jest zaręczona i o krok od ślubu nie jest romantyczne. Uważam, że powieść byłaby dużo lepsza, gdyby Zośka i Kuba zostali przyjaciółmi, a ona miała w nim i jego żonie bezgraniczne wsparcie. Historia nie musi skończyć się związkiem, żeby stanowiła happy end.
4. Dlaczego w 2023 roku nadal muszę czytać o tym, że bycie wrażliwym/spostrzegawczym/uważnym jest niemęskie?
Nie lubię wystawiać książkom negatywnych opinii. Jeszcze mniej lubię, gdy książka nie traktuje mnie poważnie. Byle jak najszybciej zapomnieć.
"Nie ma większej miłości" - @klaudia.bianek Wydawninictwo: @czwartastrona Ocena: 4,8/5
Recenzja:
Od dawna zbierałam się do tego, aby przeczytać tą książkę. Poznajemy w niej historię Zosi - kobiety, która wiele w życiu przeszła (śmierć ukochanej babci, tragiczna śmierć rodziców, a także samobójstwo brata bliźniaka). Pomimo tego wszystkiego Zosia nie poddaje się i jest w szczęśliwym związku z Radkiem. Jednak wszystko się zmienia, gdy Zosia dowiaduje się, że jest w ciąży i oznajmia tą radosną nowinę swojemu partnerowi. Radek niestety nie jest tak szczęśliwy jak Zosia i nakazuje dziewczynie, aby wyprowadziła się z mieszkania, gdy ta nie zgadza się na aborcję. Zrozpaczona dziewczyna przenosi się do mieszkania zmarłej babci, gdzie przypadkowo spotyka swojego dawnego przyjaciela, Kubę. Kuba jest właśnie w trakcie przygotowań do ślubu ze swoją narzeczoną Martyną. Co się jednak wydarzy, gdy Kuba zacznie spędzać z Zosią coraz więcej czasu? Czy miłość Kuby i Martyny przetrwa? Czy Radek otworzy oczy i zacznie walczyć o Zosię i ich dziecko, a Zosia da mu drugą szansę? Książka ta wywołuje wiele emocji, zarówno tych pozytywnych, jak i negatywnych. Nie jestem w stanie zrozumieć mężczyzn, którzy nakazują swoich partnerkom dokonać aborcji. Przecież są oni tak samo odpowiedzialni za pojawienie się na świecie potomka. Jest to książka o miłości - miłości pomiędzy partnerami, ale również miłości pomiędzy rodzicem a dzieckiem, która nie zawsze jest łatwa, w szczególności, gdy wychowuje się dziecko samotnie. Czytając tą historię ma się wrażenie, że autorka opowiada swoją własną biografię, historia jest bardzo autentyczna, nie przekoloryzowana. Książka wciąga, nie mogłam się od niej oderwać, chciałam jak najszybciej poznać zakończenie tej pięknej lecz wzruszającej według mnie historii. "Nie ma większej miłości" uświadamia czytelnikowi to, że świat nie jest kolorowy, czekają na nas różne przeciwności losu i od nas zależy czy się poddamy, czy jednak podejmiemy walkę i rozegramy to po swojemu. Pamiętajcie, że to od nas samych zależy jak pokierujemy swoim życiem. Zmiany, które zachodzą w naszych życiach kształtują naszą osobowość. "Nie ma większej miłości" - @klaudia.bianek Wydawninictwo: @czwartastrona Ocena: 4,8/5
Recenzja:
Od dawna zbierałam się do tego, aby przeczytać tą książkę. Poznajemy w niej historię Zosi - kobiety, która wiele w życiu przeszła (śmierć ukochanej babci, tragiczna śmierć rodziców, a także samobójstwo brata bliźniaka). Pomimo tego wszystkiego Zosia nie poddaje się i jest w szczęśliwym związku z Radkiem. Jednak wszystko się zmienia, gdy Zosia dowiaduje się, że jest w ciąży i oznajmia tą radosną nowinę swojemu partnerowi. Radek niestety nie jest tak szczęśliwy jak Zosia i nakazuje dziewczynie, aby wyprowadziła się z mieszkania, gdy ta nie zgadza się na aborcję. Zrozpaczona dziewczyna przenosi się do mieszkania zmarłej babci, gdzie przypadkowo spotyka swojego dawnego przyjaciela, Kubę. Kuba jest właśnie w trakcie przygotowań do ślubu ze swoją narzeczoną Martyną. Co się jednak wydarzy, gdy Kuba zacznie spędzać z Zosią coraz więcej czasu? Czy miłość Kuby i Martyny przetrwa? Czy Radek otworzy oczy i zacznie walczyć o Zosię i ich dziecko, a Zosia da mu drugą szansę? Książka ta wywołuje wiele emocji, zarówno tych pozytywnych, jak i negatywnych. Nie jestem w stanie zrozumieć mężczyzn, którzy nakazują swoich partnerkom dokonać aborcji. Przecież są oni tak samo odpowiedzialni za pojawienie się na świecie potomka. Jest to książka o miłości - miłości pomiędzy partnerami, ale również miłości pomiędzy rodzicem a dzieckiem, która nie zawsze jest łatwa, w szczególności, gdy wychowuje się dziecko samotnie. Czytając tą historię ma się wrażenie, że autorka opowiada swoją własną biografię, historia jest bardzo autentyczna, nie przekoloryzowana. Książka wciąga, nie mogłam się od niej oderwać, chciałam jak najszybciej poznać zakończenie tej pięknej lecz wzruszającej według mnie historii. "Nie ma większej miłości" uświadamia czytelnikowi to, że świat nie jest kolorowy, czekają na nas różne przeciwności losu i od nas zależy czy się poddamy, czy jednak podejmiemy walkę i rozegramy to po swojemu. Pamiętajcie, że to od nas samych zależy jak pokierujemy swoim życiem. Zmiany, które zachodzą w naszych życiach kształtują naszą osobowość. "Nie ma większej miłości" - @klaudia.bianek Wydawninictwo: @czwartastrona Ocena: 4,8/5
Recenzja:
Od dawna zbierałam się do tego, aby przeczytać tą książkę. Poznajemy w niej historię Zosi - kobiety, która wiele w życiu przeszła (śmierć ukochanej babci, tragiczna śmierć rodziców, a także samobójstwo brata bliźniaka). Pomimo tego wszystkiego Zosia nie poddaje się i jest w szczęśliwym związku z Radkiem. Jednak wszystko się zmienia, gdy Zosia dowiaduje się, że jest w ciąży i oznajmia tą radosną nowinę swojemu partnerowi. Radek niestety nie jest tak szczęśliwy jak Zosia i nakazuje dziewczynie, aby wyprowadziła się z mieszkania, gdy ta nie zgadza się na aborcję. Zrozpaczona dziewczyna przenosi się do mieszkania zmarłej babci, gdzie przypadkowo spotyka swojego dawnego przyjaciela, Kubę. Kuba jest właśnie w trakcie przygotowań do ślubu ze swoją narzeczoną Martyną. Co się jednak wydarzy, gdy Kuba zacznie spędzać z Zosią coraz więcej czasu? Czy miłość Kuby i Martyny przetrwa? Czy Radek otworzy oczy i zacznie walczyć o Zosię i ich dziecko, a Zosia da mu drugą szansę? Książka ta wywołuje wiele emocji, zarówno tych pozytywnych, jak i negatywnych. Nie jestem w stanie zrozumieć mężczyzn, którzy nakazują swoich partnerkom dokonać aborcji. Przecież są oni tak samo odpowiedzialni za pojawienie się na świecie potomka. Jest to książka o miłości - miłości pomiędzy partnerami, ale również miłości pomiędzy rodzicem a dzieckiem, która nie zawsze jest łatwa, w szczególności, gdy wychowuje się dziecko samotnie. Czytając tą historię ma się wrażenie, że autorka opowiada swoją własną biografię, historia jest bardzo autentyczna, nie przekoloryzowana. Książka wciąga, nie mogłam się od niej oderwać, chciałam jak najszybciej poznać zakończenie tej pięknej lecz wzruszającej według mnie historii. "Nie ma większej miłości" uświadamia czytelnikowi to, że świat nie jest kolorowy, czekają na nas różne przeciwności losu i od nas zależy czy się poddamy, czy jednak podejmiemy walkę i rozegramy to po swojemu. Pamiętajcie, że to od nas samych zależy jak pokierujemy swoim życiem. Zmiany, które zachodzą w naszych życiach kształtują naszą osobowość. Czy polecam tą książkę? Oczywiście, że tak. To książka pełna nadziei, ciepła i miłości, dostarczająca wielu chwil wzruszeń. A co wy sądzicie o tej książce? Mieliście okazję ją czytać?
jeśli śledzicie mnie tutaj już jakiś czas wiecie, że uwielbiam książki Klaudii Bianek z każdym kolejną historią spod jej pióra zakochuję się w niej jeszcze i jeszcze bardziej. nie jestem nawet w stanie wskazać jednej, tej najbardziej ulubionej bo każda historia ma w sobie coś takiego, że zostaje w pamieci na długi, długi czas!
nie jestem w stanie wskazać jednej rzeczy, które najbardziej lubie w powieściach autorki. uwielbiam zarówno cały klimat danej historii, ale i fakt, że cała fabuła rozgrywa się w polskich, często małych miateczkach. bohaterowie kreowani, są w prześwietny sposób, że od razu darzy się ich ogromną sympatią i nie idzie o nich zapomnieć. w "Nie ma większej miłości" było podobnie, nasza główna postać- Zośka, była bardzo silną kobietą, która musiała sobie poradzić ze stratą bliskich osób, bolesnym rozstaniem z partnerem i samotnym macierzyństwem, lecz przez całą książke, silnie walczyła i nie poddała się. na jej drodze zupełnie przypadkowo Kuba, przyjaciel z dzieciństwa i okazał wielkie wsparcie Zosi i pomagał jej w przygotowaniach do narodzin jej córeczki, ale i póżniej. okazał się wielkim skarbem, czułym i miłym człowiekiem, kimś kto bezinteresownie ofiarował wielkie wsparcie.
z książkami Klaudii mam tak, że pochłaniam je w jeden wieczór i cały czas czuję niedosyt i mam ochotę na więcej. to książki, które zostają z człowiekiem na długi czas, bo historie mimo, że łączą niezbyt łatwe historię z przeszłości, pokazują, że jest światełko w tunelu i kiedyś na pewno wyjdzie słońce. historię czytało się prześwietnie, tak jak każde poprzednie książki spod pióra autorki, napisana jest bardzo przyjemnym, lekkim, a zarazem bardzo pięknym językiem, którego zawsze ma się mało.
zdecydowanie to historia warta uwagi, będzie też czymś idealnym dla kogoś, kto chce spróbować przekonać się do akcji w Polsce i polskich imion. ode mnie leci ogromna polecajka, a książka zostanie na pewno ze mną na długo w pamięci!
Lubicie twórczość Klaudii Bianek?🤍 Ja uwielbiam! Jej książki za każdym razem poruszają mnie dogłębnie, mają wartościowe przesłania a bohaterom zawsze udaje się skraść moje serce!🤍
„Nie ma większej miłości” to kolejna perełka autorki, którą czytałam z zapartym tchem. Poznajemy Zosię, kobietę po przejściach, która w swoim krótkim życiu zdążyła już stracić swoich najbliższych. Gdy wydawać by się mogło, że już nic gorszego spotkać jej nie może, okazuje się że jedyna osoba która jej pozostała i na którą mogła liczyć, odwraca się od niej w perfidny sposób i jedyne co jej teraz pozostało to…maleństwo, które znajduje się w jej brzuszku.
Pozycja ze zdjęcia to piękna, aczkolwiek nie do końca optymistyczna historia pełna miłości, determinacji i walki o lepsze jutro. Idealnie pokazująca, że choćby cały świat odwrócił się do nas plecami, miłość matki do dziecka jest jedyna, wyjątkowa i niezastąpiona.
Polecam ten tytuł absolutnie każdemu. Szczególnie tym kobietkom, które znajdują się na życiowym zakręcie tak samo jak główna bohaterka i myślą, że już nic dobrego ich w życiu nie spotka. Pamiętajcie, nigdy nie wolno się poddawać a sytuacja Zosi jest bardzo życiowa i pokazuje, że po burzy zawsze wychodzi słońce!
Klaudia Bianek w swojej najnowszej powieści porusza trudny temat. Temat samotnego macierzyństwa i wszystkiego co się z tym łączy. Oczywiście robi to w swoim stylu - jest emocjonalnie i uczuciowo.
To powieść o miłości. O miłości romantycznej, o miłości matki do dziecka, o miłości rodzinnej. We wszystkich jej odcieniach. I chociaż jest to historia trochę stereotypowa, a zakończenia można się domyślić już na samym początku, to właśnie przez ogrom wzruszeń, nie przeszkadza to w odbiorze. To też historia nieodkładalana, wręcz czytająca się sama.
To książka, która na pewno przypadnie do gustu fankom twórczości autorki, wielbicielkom historii romantycznych i tych ze szczęśliwym zakończeniem.
Sięgnęłam po nią, bo czytałam opinie, że to taka wzruszająca historia, że ciężko nie uronić łzy, a akurat miałam jakąś potrzebę na coś takiego. I jeszcze dochodziła opinia, że to książka dla matek, więc się skusiłam. Przeczytałam, całą, od początku do końca, nawet podziękowania. I chyba jestem jakaś mało czuła, bo książka mnie totalnie wynudziła. W niej się właściwie nic nie dzieje, non stop wałkowany jest jeden i ten sam temat, bohaterowie są nijacy i nie budzący żadnych emocji. A, nie, przepraszam! Koci bohater był ciekawy. Od pewnego momentu było wiadomo jak to się skończy, zero zaskoczenia.
"Nie ma większej miłości" to taka Klaudia Bianek, jaką lubię najbardziej. Czułam w tej powieści słodko-gorzki vibe, za który tak bardzo pokochałam serię pastelową. Opowieść o kobiecie, która mierzy się ze stratą i jednocześnie otwiera na nowy rodzaj miłości – miłość macierzyńską – z łatwością znalazła drogę do mojego serca. Klaudia Bianek stworzyła intymny kobiecy portret – postać, która staje się bliska i która inspiruje (Zośka, choć z pozoru krucha i delikatna, ma w sobie ogromną siłę). W przenikliwym spojrzeniu na ciążowe zmagania bohaterki widać echa osobistych doświadczeń autorki. Pokochałam wrażliwość i dojrzałość, z jakimi Klaudia Bianek prowadzi czytelników przez zakamarki kobiecego serca. Podróż Zośki pełna jest smutku i niepewności, ale też radości i nadziei. "Nie ma większej miłości" to spora dawka empatii i życiowego realizmu – czułość, z jaką Klaudia Bianek pisze o uczuciach i macierzyństwie, nieraz wywołała we mnie wiele emocji.
Nowa powieść Klaudii Bianek pokazuje, że po burzy wychodzi słońce i kiedyś przychodzi ten dzień, gdy serce boli trochę mniej. Że może wszystko dzieje się po coś i że czasami nie trzeba szukać szczęścia daleko. To opowieść o bolesnej stracie i żałobie oraz życiu, które jest nieprzewidywalne. I przede wszystkim o miłości – miłości macierzyńskiej, która dodaje skrzydeł i pomaga przetrwać najtrudniejsze momenty. Miłości, która daje nadzieję. I właśnie tą ogromną porcją miłości książka Klaudii Bianek ogrzała moje serce i wzruszyła mnie do łez.
Smutna, ale pełna ciepła i nadziei. Piękny, słodko-gorzki portret przyszłej matki. Klaudia Bianek pisze sercem – i właśnie taką literaturę obyczajową cenię. Polecam!
To piękna powieść która przpełniona jest wieloma trudnymi ale też pięknymi emocjami. Pierwsze skrzypce gra tu oczywiście rozwijająca się miłość matki do dziecka, ale mamy także możliwość obserwacji jak te uczucia mieszają się z bólem straty i porzucenia. Bardzo doceniam. 3,5/5
Hmm… Co ja mogę powiedzieć o tej książce?Niestety poczułam się rozczarowana. Uczucia bohaterki? Płytko opisane. Odczucie straty wieloletniego partnera? Jak dla mnie też nie było dobrze opisane. Mimo wszystko były momenty przy których bawiłam się wyśmienicie.
Piękna historia kobiety, która oczekuje na, swój największy skarb. Czytałam tą powieść z łzami w oczach, przypominając sobie ten niezwykły czas gdy sama spodziewałam się córeczki.
Słodko-gorzka historia, która przepełnia czytelnika milionem emocji - od smutku, zamyślenia, po nieśmiały uśmiech na ustach, ponieważ wiesz, że po każdej burzy przyjdzie w końcu słońce. Polecam!
NIE MA WIĘKSZEJ MIŁOŚCI - KLAUDIA BIANEK 🤎Moja ocena: 8/10
Dawno tak szybko nie przeczytałam żadnej książki. Po „Nie ma większej miłości” sięgnęłam niemal w ciemno, nie czytałam opisu, zachwyciła mnie okładka i to, że autorką jest niezawodna Klaudia Bianek, to przesądziło sprawę. I och… Nie wiem co mam o tej książce powiedzieć, bo nic co powiem nie będzie wystarczające. To historia w której przedstawiona została miłość największa i bezwarunkowa, bo miłość do własnego dziecka. Zośka… Mimo iż boryka się ze stratą, uczy się tez kochać na nowo. Nie mogę nadziwić się jak idealnie ta historia odnalazła miejsce w moim serduchu. Cudownie było przeżywać z bohaterką wszystkie uroki ciąży: zarówno te pozytywne, jak i negatywne. A Zośka, cóż… Nie da się jej nie kochać: delikatna i wrażliwa, ale też taka typowa „Zosia-Samosia”. „Nie ma większej miłości” to historia słodko-gorzka w której na pewno się zatracicie, historia o miłości, ale też stracie… Autorka idealnie pokazuje, że po tych gorszych dniach przychodzi też czas na lepsze i warto szukać pozytywów. Podczas lektury nieraz łza zakręciła mi się w oku, bo wciąż przeżywałam z bohaterką wszystkie jej emocje. Ta pozycja jest po prostu cudowna i taka… Dodająca otuchy, zapadająca w serce, bo „siła jest kobietą”. Bardzo dobrze napisana pozycja obyczajowa, w której się zakochacie! Bardzo Wam ją polecam!
O Bożena...jaka ta książka była przewidywalna. Prawie wszystko wg schematu (biedna pokrzywdozna główna bohaterka, znajomy z dawnych lat i wiadomo co się dzieje) aż mnie oczy bolą. Jeżeli wszystkie książki tej autorki są pisane w taki sposób to już wiem co zrobić z tymi które mam zapisane --> 🗑