Róża jest odnoszącą sukcesy młodą marszandką sztuki. Właśnie zbliża się podwójny jubileusz urodzin: jej matki Doroty i babci Giny. Doskonała okazja, aby zorganizować wielką rodzinną imprezę. Wybór pada na pałac w Łabonarówce, dawną siedzibę ich rodu, która skrywa wiele sekretów. Przeszłość rodziny, choć bardzo odległa i pozornie zapomniana, wciąż oddziałuje na losy kolejnych pokoleń.
Jakie historie drzemią w starym przedwojennym dworze zwanym palais fatal? Czy opowieść rodzinna, którą przekazała Róży jej matka, jest prawdziwa? I jaką rolę w poszukiwaniu tajemnic sprzed lat odegra Maks Niezwiński?
Ogród sekretów i zdrad to wielowątkowa historia rodu Korsakowskich, dla których pałac w Łabonarówce był miejscem spotkań artystycznej bohemy przełomu lat 20. i 30. ubiegłego wieku. To opowieść o ogromnych fortunach, które idą w parze z wielkim blichtrem dwudziestolecia międzywojennego i jeszcze większym niebezpieczeństwem.
„Jeśli masz ogród i bibliotekę, masz wszystko, czego potrzebujesz” twierdził Cyceron i jest w tym sporo prawdy. Dodałabym do tego bliskich, życzliwych ludzi, na których można polegać. Z pewnością nie miał jednak na myśli „Ogrodu sekretów i zdrad”, bo ten pokazuje, że „są rzeczy, których o swojej rodzinie naprawdę lepiej nie wiedzieć”.
Agnieszka Krawczyk w swojej wielowarstwowej powieści o kobietach z rodu Korsakowskich zachwyca nie tylko rysem historycznym fascynującego dwudziestolecia międzywojennego, ale też wejrzeniem w skomplikowane relacje rodzinne. Bo duże pieniądze, często są przyczyną tragedii kusząc ludzi pazernych i pozbawionych skrupułów.
Akcję powieści śledzimy w dwóch liniach czasowych. Współcześnie poznajemy Różę prowadzącą galerię sztuki, jej matkę i babkę Ginę. Odwiedziny w byłym majątku rodziny Łabonarówce budzą w młodej kobiecie ciekawość i chęć poznania historii jej przodków. Róża, wraz z pasierbem obecnych właścicieli zaczyna zagłębiać się w spowitej mgłą tajemnicy przeszłości stopniowo odkrywając paskudne intrygi, degrengoladę artystycznej bohemy i zdrady, których nie sposób wybaczyć.
Motorem napędowym powieści i barwnym, choć krwiożerczym motylem czasów minionych jest muza artystów Matylda, ówczesna pani Łabonarówki i matka Giny. To jej bezwzględnym działaniom przypatrujemy się ze zgrozą i fascynacją zarazem, dziwiąc się jak wielkie pokłady zła skrywa ta piękna kobieta. I to ta mroczna historia trzymała mnie w napięciu zdecydowanie bardziej niż współczesna opowieść, choć i w tej drugiej ciekawość budzą próby zakłamywania przeszłości. Jakich sekretów strzegą babka i matka Róży? Dlaczego nie chcą by zostały ujawnione skrywając się za fasadą niewiedzy, niepamięci lub kłamstw?
Autorka umiejętnie operując językiem tworzy prawdziwie żywe i realistyczne obrazy, które wsparte naturalnymi dialogami wciągają bez reszty w świat powieści. Bohaterowie, ich wybory i wynikające z nich konsekwencje budzą całą gamę silnych emocji od pięknych i pozytywnych, po trudne i negatywne. Zakończenie prowokuje pytanie, czy prawda zawsze przynosi wyzwolenie? Odpowiedzi na nie przyjdzie nam szukać w drugim tomie sagi, na który już czekam z niecierpliwością.
Lubię od czasu do czasu przeczytać dobrą powieść obyczajową. I choć w ostatnim czasie rzadko po nie sięgam to, w związku z tym, że w mojej biblioteczce zagościła powieść „Kolekcja straconych chwil” autorstwa Agnieszki Krawczyk, postanowiłam w pierwszej kolejności przeczytać pierwszy tom, „Ogród sekretów i zdrad”. Książka ta zbiera bardzo dobre opinie, więc czułam, że i ja nie zawiodę się na tej historii.
Róża, młoda kobieta odnosząca sukcesy jako marszandka sztuki, postanawia zorganizować przyjęcie jubileuszowe z okazji urodzin matki Doroty i babci Giny. Jej wybór pada na pałac w Łabonarówce, dawną siedzibę ich rodu, który skrywa wiele sekretów. Choć wydarzenia sprzed lat uległy zatarciu i zapomnieniu, wciąż oddziałują na losy kolejnych pokoleń. Jakie historie drzemią w starym przedwojennym dworze zwanym palais fatal?
Wstyd przyznać, ale „Ogród sekretów i zdrad” to było moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki, czego bardzo żałuję. Pani Agnieszka Krawczyk ma bardzo przyjemny i lekki w odbiorze styl, powieść czytało mi się bardzo dobrze, dosłownie płynęłam po kartach tej historii. Agnieszka Krawczyk zachwyca nie tylko przepięknym językiem, którym w sposób bardzo realistyczny oddała czasy dwudziestolecia międzywojennego, ale również fabułą powieści, w której głównym motywem są skomplikowane relacje rodzinne. Bohaterowie „Ogrodu sekretów i zdrad” to bardzo charyzmatyczne postaci, których życie toczy się wokół kłamstw i intryg. Chęć poznania ich dalszych losów i odkrycia prawdy, sprawia, że książkę czyta się z ogromnym zaciekawieniem i zaangażowaniem. Bardzo lubię historie, których fabuła rozgrywa się na dwóch płaszczyznach czasowych, szczególnie te, w których autor zabiera nas w podróż do tak odległych czasów, jak dwudziestolecie międzywojenne. Agnieszka Krawczyk umiejętnie balansuje pomiędzy teraźniejszością a przeszłością, potrafi zaintrygować czytelnika, tworząc historię wciągającą i zawiłą do tego stopnia, że nie sposób oderwać się od lektury. „Ogród sekretów i zdrad” to przepiękna i bardzo klimatyczna opowieść, w której dostałam wszystko to, czego czytelnik oczekuję od tego typu historii. Przepełniona mnóstwem tajemnic, intryg, rozgrywająca się w niezwykle urokliwym miejscu saga rodzinna, którą szczerze polecam.
Znakomita historia💗. Uwielbiam powieści, które toczą się w dwóch liniach czasowych- współczesnej i tej z przeszłości, z rodzinną historią w tle. Historią, którą współczesne pokolenie próbuje odkryć na nowo. Historią pełną tajemnic, niedopowiedzeń i zagadek. Wątek kryminalny, który serwuje autorka to wisienka na torcie. Dwudziestolecie międzywojenne to jeden z moich ukochanych okresów historycznych, wszystkie smaczki artystyczne z tego czasu podnoszą u mnie poziom ekscytacji. Namiętności, ambicje, romanse, żądze i zdrady, w świecie, którego już wkrótce nastąpi zmierzch, który już później nigdy nie będzie taki sam.
Róża wraz z przyjaciółką z sukcesem prowadzą galerię sztuki. Jej lekko szalona matka, autorka poczytnych dreszczowców planuje zorganizować rodzinną imprezę z okazji podwójnych urodzin, swoich i ponad dziewięćdziesięcioletniej babci Giny. Podwójny jubileusz urodzinowy ma się odbyć w przepięknym pałacu w Łabonarówce. Ta niezwykła posiadłość należała kiedyś do rodziny Korsakowskich. I Gina jako mała dziewczynka przez krótki czas, w latach 1929-30 mieszkała właśnie w Łabonarówce. Babcia Gina często tę niezwykłą posiadłość nazywała palais fatal, bo wszystkim jej mieszkańcom przyniosła pecha. Jej ojciec, bogaty przedsiębiorca splajtował podczas Wielkiego Kryzysu i popełnił samobójstwo, wkrótce potem umarła też jej matka. Tajemniczą postacią jest Adelajda Korsakowska vel Ada Nirska, przyrodnia siostra Giny, przedwojenna artystka rewiowa, która swego czasu odniosła wielki sukces, a dziś jest już zapomniana. Róża nie za bardzo zna historię swojej rodziny, matka ma fantazję i różne historie rodzinne zmieniają się w zależności od okoliczności, a babcia Gina nie chce wracać do bolesnej przeszłości, zresztą była wtedy małą dziewczynką, wspomnienia dziecka często wypaczają rzeczywistość, a traumatyczne przeżycia są wypierane. Nowi właściciele pałacu również są zafascynowani historią Łabonarówki, zwłaszcza właścicielka, która wielbi baronównę Matyldę Korsakowską, matkę Giny. To była kobieta obdarzona niezwykłą urodą i temperamentem, marząca by swój pałac uczynić salonem dla sław, artystów i bogatej śmietanki towarzyskiej. Jej rajem była oranżeria, gdzie uprawiała egzotyczne, wyjątkowe gatunki roślin. Odkrywanie tajemnic Matyldy to gwarancja emocji.
Los chciał, że na drodze Róży staje syn właściciela Maks Niezwoński , fotoreporter wojenny po przejściach. Między nimi nawiązuje się nić porozumienia, rozpoczynają własne małe śledztwo w celu poznania prawdy. Ekscytująca to lektura, z jednej strony czytelnik obserwuje, co zdarzyło się naprawdę w 1929-30, a z drugiej strony mamy śledztwo potomkini rodu Korsakowskich i jej towarzysza Maksa. Ty jako czytelnik z rozdziału na rozdział wiesz coraz więcej, a bohaterzy kluczą w swoim śledztwie, wpadają w pułapki, w przekłamania, które wypacza czas i pamięć. Kibicujesz im ogromnie, żeby poznali prawdę, ale czy jest to do końca możliwe? Czasem sama miałabym ochotę przenieść się do przeszłości i poznać tę najprawdziwszą historię mojej dzielnej babci. Jednak, o ile pewne fakty można uporządkować, o tyle emocje, którymi kierowali się przodkowie na zawsze zostaną owiane tajemnicą i mogą pozostawać tylko w sferze naszych wyobrażeń.
Genialnie napisana powieść, wielkie brawa dla autorki za wyobraźnię i dar knucia skomplikowanej i wciągającej intrygi. Brawo za stworzenie postaci, prawdziwych, niejednoznacznych, takich, że masz poczucie, że istnieli naprawdę.
To pierwszy tom tej niesamowitej historii, jest jeszcze wiele do odkrycia, wiele niejasności i tajemnic z życia babci Giny. Przyznam, że z niecierpliwością będę wypatrywała kontynuacji. Fenomenalna, ogromnie polecam.
Nie wiecie nawet jaki rodzaj podekscytowania mi towarzyszy, gdy zaczynam pisać tę recenzję. Ja wprost kocham tę książkę i powtórzę się, ale to naprawdę najlepsza książka jaką czytałam w tym roku. Zacznijmy od początku!
Akcja powieści rozpoczyna się w Warszawie. Tam poznajemy Różę, która jest marszandką sztuki. Mamy również przyjemność poznać jej mamę Dorotę oraz ukochaną babcię Ginę. Te dwie ostatnie kobiety niedługo będą obchodzić urodziny, więc mama Róży wpada na pomysł, by urządzić wielką imprezę w Łabonarówce - pałacu, który był własnością rodziny w latach dwudziestych ubiegłego wieku. Tylko pałac ma pewien mroczny sekret, a mama i babcia również zdają się ukrywać przed całym światem prawdziwą historię rodziny. Jakiej tajemnicy tak zawzięcie strzegą kobiety?
To stopniowo odkrywamy w rozdziałach poświęconych życiu Matyldy - mamy Giny i ówczesnej Pani Łabonarówki. To były moje ulubione rozdziały w tej książce, nadawały powieści mocy, wciągały od razu i były motorem napędowym całej fabuły. Ja nie chciałam kończyć tej lektury!
Niezwykłym plusem jest prowadzenie powieści dwutorowo, przez to książka staje się nieodkładalna. Chce się więcej i więcej, bo zaciekawienie tylko rośnie! Bohaterowie są niesamowici, to osoby z krwi i kości. Trudno szukać tam ideału, bo każdy z nich jest po prostu prawdziwy.
Autorka jest niesamowita, mówię Wam. Jestem pod wrażeniem opisania każdej z postaci, świetnego przedstawienia zepsucia społeczeństwa, życia pełnego intryg i kłamstwa, a do tego dochodzi wątek kryminalny - lepiej być nie mogło!
Ta powieść wciąga jak paczka chipsów - nigdy nie skończysz na jednym, tak tutaj nie da się zakończyć czytania na jednym rozdziale. Towarzyszyły mi skrajne emocje - od radości i ekscytacji ze świetnej lektury, po smutek, że zaraz skończę i co pocznę ze swoim życiem? 😂
Polecam, bo kocham. Kocham i czekam z niecierpliwością na kolejny tom. Umrę wtedy z radości. 🥹
Kawa zdecydowanie konieczna, bo znów trzeba było sobie poradzić z niewyspaniem. Szykuje się jubileusz Giny, nestorki rodu Korsakowskich. Także urodziny jej córki Doroty, autorki poczytnych dreszczowców. To też okazja do benefisu pisarki. Wnuczką Róża nie obchody żadnej rocznicy, ale przy okazji matka popromuje jej galerię sztuki. Najlepiej urządzić imprezę w dawnej siedzibie rodu, dziś eleganckim hotelu. Bo Korsakowscy byli rodziną bogatych przemysłowców skoligaconą z artystokracją. Ale też familią tragiczną, ojciec Giny splajtował i popełnił samobójstwo. Matka Matylda, artystokratyczna piękność, muza i mecenaska artystów, jak to się mówiło "postradała zmysły". Dziewczynkę wychowały ciotka i przyrodnia siostra. Zawsze przekazywała pewien mit kochającej się rodziny, a przede wszystkim pięknej i dobrej Matyldy, na starość gubi się we wspomnieniach. Jej opowieści okazują się niespójne. Ile małe dziecko zapamiętało z wydarzeń, które rozgrywały się w domu? Syn właścicieli hotelu fascynuje historia pałacu wraz z Różą próbują zrekonstruować historię rodziny Korsakowskich. Jak to wciąga! Bohaterów, ale też nas. Ile skomplikowanych relacji w powieściowych rodzinach, tych współczesnych. A w przeszłości? piękna macocha, śliczna młoda pasierbica, starszy mąż, i wielbiciele bywający w pałacu. Rodzą się emocję, kobiety postrzegają się jako konkurentki. Choćby podświadomie. Jakie były panie Korsakowskie? Jaki dramat rozegrał się w posiadłości? Połączenie przeszłości i teraźniejszości buduje dynamiczną fabułę z pogranicza sensacji, romansu i powieści historycznej. I znów czekam... na ciąg dalszy
Literatura obyczajowa nie jest jednym z moich ulubionych gatunków, czego nigdy nie ukrywałam. Tak samo jak i romanse historyczne, których zawsze unikałam, bowiem bałam się, że prędzej zasnę niż dotrwam do końca książki. O połączeniu tych dwóch gatunków nawet nie myślałam, bo byłam święcie przekonana, że to będzie naprawdę nie do przejścia - w moim przypadku. I oto pojawił się "Ogród sekretów i zdrad" Agnieszki Krawczyk, który już swoją okładką i opisem mocno mnie zaintrygował. Skusiłam się na tę powieść, pomimo wszystkich moich dotychczasowych obiekcji przed tego typu literaturą. I nawet nie wyobrażacie sobie jakże wielkie było moje zaskoczenie, gdy zaczęłam czytać i nie mogłam się od niej oderwać. Wręcz niedowierzałem, że można z tak wielkim zapałem i ciekawością brnąć przez każdą kolejną stronę, kombinując w myślach możliwe scenariusze, jeśli chodzi o dalsze losy rodziny rodu Korsakowskich. Ależ to była wspaniała i zaskakująca lektura, napisana w tak przyjemny sposób, że dosłownie rozpływałam się nawet przy opisach wydarzeń dwudziestolecia międzywojennego, który autorka w tak fantastyczny sposób wprowadziła do swojej powieści. Byłam zachwycona wieczorkami organizowanymi przez panią domu, seansami spirytystycznymi, które przyprawiały o ciarki na plecach, oraz tym wszystkimi intrygami i niecnymi występkami, które miały miejsce w Łabonarówce. Niezwykle klimatyczna historia z cudownie wykreowanymi postaciami, przy której nie sposób się nudzić. Nie mogłam uwierzyć, że AŻ TAK mnie ta książka pochłonie, a co za tym idzie, nie wiem czy teraz nie zacznę sięgać częściej po właśnie takie powieści!
"Ogród sekretów i zdrad" to wielowątkowa historia rodu Korsakowskich, w której autorka przeplata czasy obecne z okresem dwudziestolecia międzywojennego. Jedną z głównych bohaterek jest Róża, odnosząca sukcesy młoda marszandka sztuki. Wraz ze swoją przyjaciółką Beatą ma swoją galerię, w której sprzedaje przecudowne obrazy znanych bądź mało znanych artystów. Z kolei jej matka Dorota jest znaną pisarką powieści z dreszczykiem, która już wkrótce będzie obchodzić swoje urodziny. Tak się składa, że oprócz niej urodziny będzie również obchodzić Gina, babcia Róży. Także matka i córka postanawiają połączyć oba wydarzenia i wyprawić naprawdę wielkie przyjęcie. Co więcej, Dorota wpada na pomysł, aby imprezę zorganizować w Łabonarówce - miejscu, w którym urodziła się babcia Gina. Jednakże kobieta nie zdaje sobie sprawy, że to miejsce zawiera w sobie masę tajemnic i niekoniecznie szczęśliwych wspomnień, dla wiekowej już babci Giny. Tajemnice, intrygi, zdrady to tyko garstka tego co odkrywamy już na początku zagłębiania się w rok 1929. Powolne odkrywanie sekretów, przeplatane "śledztwem" Róży, chcącej odkryć prawdę o dzieciństwie swojej babci, jest niezwykle absorbujące, a to co odkrywamy nieraz szokuje, ale też wzbudza jeszcze większą ciekawość. Autorka w naprawdę fajny sposób dozuje emocje, podkręca atmosferę jeśli chodzi o wydarzenia dwudziestolecia międzywojennego, a wszystko to okraszone jest wspaniałym językiem, dzięki któremu człowiek czuje się jakby naprawdę przeniósł się w czasie.
Może Was to zaskoczy, ale ogromnie podobały mi się czasy dwudziestolecia międzywojennego. Jak tylko miałam zaczynać rozdział dotyczący czasów obecnych, to aż mnie skręcało, bowiem najchętniej bym go przeskoczyła i poznawała dalej historię Matyldy Mikanowskiej i całej reszty bohaterów z Łabonarówki. Autorka stworzyła wspaniały klimat w książce, a samo wspomnienie o posiadłości, która oddziaływuje na każdego jej mieszkańca, skutecznie wzbudzał moje zainteresowanie i chęci na więcej. Czułam się wręcz zahipnotyzowana tą historią, także może i mnie dopadła aura tego tajemniczego miejsca 😉 kto wie... Jedno jest pewne, od tej książki naprawdę ciężko się oderwać. Każdy z bohaterów jest świetnie wykreowany i choć zachowanie Matyldy nieraz doprowadzało mnie do białej gorączki, to i tak nie mogłam przestać o niej czytać i nie mogłam się doczekać aż znowu jej osoba pojawi się na kolejnej stronie powieści. Wiecie, takie myślenie - ciekawe co tym razem wymyśli droga Matylda 😏
"Nic mnie tak nie cieszy, jak ludzka zawiść. Im jest jej więcej, tym lepiej ja się czuję."
Równie ciekawa jest postać Adelajdy, siostry babci Giny, która od samego początku jest owiana tajemnicą...nikt nie chce o niej wspominać, a jak już coś powie to w sumie tak jakby do końca nie była to prawda. Także jej osoba, również mnie intrygowała. Zresztą każdy z bohaterów "Ogrodu sekretów i zdrad" jest niezwykle drobiazgowo stworzony, przez co historia jest niezwykle barwna, klimatyczna i ogromnie ciekawa. I choć książka ma ponad 500 stron, serce mi krwawi, że już ją skończyłam. Teraz pozostaje mi tylko wypatrywanie drugiego tomu i mam nadzieje, że długo nie będę musiała na niego czekać, bowiem Agnieszka Krawczyk rozpaliła we mnie chęci na takie właśnie historie! Jestem ogromnie pozytywnie zaskoczona i usatysfakcjonowana lekturą "Ogrodu sekretów i zdrad", dlatego też z przyjemnością Wam ją polecam!
„Ogród sekretów i zdrad” to książka, która w pełni zaspokoiła mój gust czytelniczy. Znalazłam w niej wszystko to co lubię w obyczajówkach i powieściach historycznych. Akcja książka została osadzona w dwóch płaszczyznach czasowych, co ja osobiście uwielbiam. Zwłaszcza te powieści, których rozdziały opisujące przeszłość występują na przemian z teraźniejszością. Nie każdemu takie przeplatanie udaje się, ale Pani Agnieszka świetnie sobie z tym zabiegiem poradziła i dzięki temu przez książkę płynie się. Autorka również świetnie oddała klimat okresu międzywojennego oraz wspaniale wykreowała główne bohaterki. Bardzo polubiłam Różę oraz jej prababcie. Obie kobiety były silne i wiedziały czego chcą, pomimo, że żyły w innych czasach. Róża to odnosząca sukcesy w pracy, młoda marszandka sztuki. Jej matka, Dorota i babcia Ginia, niedługo będę obchodzić jubileusz urodzin. Rodzicielka głównej bohaterki wpadła na pomysł by urządzić go w Łabonarówce. W pałacu tym wychowywała się Ginia. Miejsce to jest pełne wspomnień, ale również posiada wiele sekretów z rodziny Korsakowskich. Babcia Róży pochodzi z zamożnej i cenionej kiedyś rodziny. Była córką milionera i baronówny. Georgia nigdy z tym nie obnosiła się. Różna postanowiła udać przed imprezą do pałacu. Dowiedziała w nim wielu ciekawych rzeczy o swojej prababci Matyldzie Mikanowskiej. Dziewczyna postanowiła chciała wiedzieć o wiele więcej. Czuła, że odkrywa świat pełen tajemnic i sekretów. Jakich? I jaką rolę odgrywa w poszukiwaniach Maks Niezwiński? Czy historia opowiedziana przez matkę pokrywa się z tym co odkryła Róża? Przekonacie się sami. Książkę czyta się bardzo szybko i przyjemnie. Pani Agnieszka Krawczyk znana jest głównie z wspaniałych powieści obyczajowych. „Ogród sekretów i zdrad” jest jej pierwszą książką, która posiada tło historyczne. Nie znajdziemy tutaj jednak jakiś politycznych czy wojennych zawirowań, lecz opis prostych ludzi w czasach międzywojennych, o których według mnie mało wiemy. W książce znajdziemy wiele tajemnic, intryg, zdrad, miłości i namiętności. Dzięki czemu dostarcza ona wielu emocji. Nie jeden raz również wywołała uśmiech na twarzy, ponieważ nie da się nie roześmiać z ciekawych pomysłów Doroty. Książka zdecydowanie jest z gatunku tych co mają jeden minus. Za szybko kończą się. Na szczęście będzie kolejna część i już nie mogę doczekać dalszych przygód bohaterów. Jeśli lubicie książki, w których cały czas coś się dzieje. Książki, których akcja osadzona jest w przeszłości i przeplata się z teraźniejszością. Książki, które posiadają kolejne tomy, to bardzo polecam „Ogród sekretów i zdrad”. [współpraca reklamowa] Wydawnictwo Filia
Agnieszka Krawczyk w swojej najnowszej powieści "Ogród sekretów i zdrad" zabiera nas w niezwykłe intrygującą podróż. Początkowo nie mogłam wgryźć się w całą historię, jednak im było dalej, tym było lepiej. Jak dla mnie końcówka książki była najlepsza. Wtedy akcja nabrała odpowiedniego tempa i poznałam odpowiedzi na nurtujące mnie pytania. Tak się wkręciłam w całą tę historię, że z przyjemnością przeczytam kolejny tom. Swoją drogą myślałam, że to jest jednotomówka, ale cieszę się, że autorka postanowiła kontynuować przygody głównych bohaterek. Cała historia dzieje się w dwóch czasach: obecnym i w dwudziestoleciu międzywojennym. Poznajemy losy wnuczki i babci, a nawet i prababci. Znalazłam tutaj mnóstwo intryg, od których rozbolała mnie głowa. Nie mogłam uwierzyć w to, że człowiek może posunąć się do takiego okrucieństwa. Nie rozumiałam zachowania macochy jednej z bohaterek. Nie trawiłam jej. W czasach obecnych poznałam ciekawą postać o imieniu Róża. Jest to młoda dziewczyna, która razem ze swoją wspólniczką prowadzi galerię sztuki. Często organizują w niej aukcje. Drugą bohaterką jest jej babcia Gina (Georgina). We wrześniu będzie obchodziła swoje 95 urodziny. Starsza pani w swoim życiu wiele przeszła. Obecnie ma zaniki pamięci. Ta postać skrywa w sobie wiele tajemnic, które chciałaby poznać jej wnuczka. Czy przypomni sobie, co działo się, gdy była małą dziewczynką? Czy w jej przypadku prawda miesza się z fikcją? Nasza staruszka była córką przedwojennego milionera z branży naftowej Augustyna Korsakowskiego i biednej baronówny Matyldy Mikanowskiej. Ojciec Giny miał jeszcze jedną starszą córkę, której jego żona nie trawiła. Z tej książki dowiecie się, co kombinowała baronówna. Nie polubiłam Matyldy. Jej się nie da lubić. Gina bardzo szybko została sierotą. Jak i dlaczego umarli jej rodzice? Czy wyjawi prawdę swojej wnuczce? Przekonacie się o tym, czytając "Ogród sekretów i zdrad". Poznałam również Dorotę mamę Róży. Byłam bardzo ciekawa czy charakter odziedziczyła po swojej mamie, czy raczej po babci Matyldzie. Liczyłam na pierwszą opcję. Czy się przeliczyłam? Kolejną bohaterką jest Adelajda. Jest starszą przyrodnią siostrą Georginy. Warto przyjrzeć się bliżej tej postaci. Bardzo jej współczułam. Cierpiałam razem z nią. Nie życzę nikomu takiego życia, jakiego ona miała. Zachęcam was do odkrycia sekretów pewnego ogrodu. W tej książce znalazłam pełen wachlarz emocji: od radości do nienawiści. Śmiałam się i płakałam. Jednym zdaniem: bardzo dobra lektura. Autorka stworzyła ciekawy klimat. Warto przeczytać "Ogród sekretów i zdrad". Idealna obyczajówka.
Malarstwo, dawne fotografie, stare pałace, większość takich dzieł, obiektów i miejsc skrywa w sobie wiele tajemnic, sekretów, mroku i skomplikowanych historii, które budzą uczucie grozy, pewnego rodzaju niepokój, niepewność, lekki strach, wielką niewiadomą. I właśnie takim miejscem jest Pałac w Łabonarówce, którego mury mają wiele do powiedzenia. To właśnie tam Dorota razem z córką Rożą, marszandką sztuki, organizuje imprezę, której głównym powodem jest jubileusz Giny, nestorki, babci Róży. To miejsce należało kiedyś do przodków pań, ale los sprawił, że obecnie kto inny jest jej właścicielem.
Historię poznajemy z dwóch perspektyw czasowych. Teraźniejszość to opisywanie przygotowań do uroczystości, ale co ważniejsze to fragmenty, w których Róża, razem z synem nowych właścicieli dąży do tego, aby odkryć wszystkie karty, bo czy Gina opowiadając historie rodzinne mówiła prawdę i tylko prawdę, a może ukryła istotne informacje? Druga perspektywa czasowa to lata 20. i 30. ubiegłego wieku i przedstawienie historii rodziny Korsakowskich i nie ukrywam, że to były moje ulubione momenty. Sami pomyślcie: pałac, spotkania towarzyskie wśród ludzi sztuki, elity, blichtr, długie rozmowy i rauty, koncerty w saloniku muzycznym, poezja, malarstwo…. ach w takich czasach mogłabym żyć, ale za tym „pięknem” czai się coś jeszcze. Skrywa się sekret, który w końcu po wielu latach zostanie ujawniony.
Z wielką przyjemnością i uśmiechem na twarzy wracałam do tej historii i podążałam za Różą, aby poznać wszystkie sekrety rodzinne i rozwikłać intrygi wielu bohaterów. Przyznaję, że pewną panią o imieniu Matylda, chciałam rozszarpać na kawałki, miała kobieta temperament i charakterek. To była bardzo wciągająca lektura. Jeśli miałabym powiedzieć czego mi zabrakło? Hmm tu wszystko było na swoim miejscu, no dobra jakby tej sztuki było trochę więcej, wtedy już totalnie rozpłynęłabym się w zachwycie 😉
Jeśli chcecie wtargnąć do świata sztuki i intryg to historia dla Was! 🙂
"Ogród sekretów" i zdrad Agnieszki Krawczyk to książka, o której można mówić, mówić i mówić. Dwie płaszczyzny czasowe przeplatają się tak, by nie pozwolić odbiorcy ani na moment znudzić się lekturą, a żaden szczegół tej historii nie znalazł się w niej przez przypadek.
Powolne odkrywanie rodzinnych sekretów, stare zdjęcia, zabytkowa broń, artykuły sprzed blisko 100 lat i tajemnice, o których nie chce mówić 95-letnia Gina. I z drugiej strony przełom lat 20-tych i 30-tych XX wieku, intrygi, zdrady, narkotyki, blichtr i bogactwo, artyści… Każdy element idealnie współgra z innymi sprawiając, że historia ma niepowtarzalny klimat, a czytelnik będzie przewracał stronę za stroną, by jak najszybciej poznać odpowiedzi na wszystkie pytania.
I jak to się czytało! "Ogród sekretów i zdrad" został napisany w stylu, który momentalnie czytelnika przeniesie do pałacu w Łabonarówce. Każdy z bohaterów jest świetnie wykreowaną postacią, przy czym największą uwagę zwraca oczywiście Matylda – matka Giny i właścicielka pałacu, a przede wszystkim zapatrzona w siebie intrygantka, dążąca do celu choćby po trupach. Takie kobiety w literaturze po prostu uwielbiam!
Ta książka zachwyca w każdym szczególe! Agnieszka Krawczyk oddaje w ręce czytelników historię oryginalną, dopracowaną i niezwykle klimatyczną. Spodziewałam się lekkiej powieści obyczajowej, a otrzymałam kompilację obyczajówki z lekkim, ale intrygującym kryminałem oraz historią w tle. I wszystko tu ze sobą doskonale współgra.
"Ogród sekretów i zdrad" to zdecydowanie jedna z najlepszych książek, jakie przeczytałam w tym roku. Oczywiście trafia na półkę “polecam jak nie wiem co!”
„Ogród sekretów i kłamstw” zachwycił mnie swoją wielowątkowością, barwnymi postaciami, przede wszystkim kobiecymi i tajemnicami, gęsto okrytymi mgłą. Czytało mi się tę lekturę rewelacyjnie i mimo iż od poczatku czułam że coś jest nie tak z bajkowym pałacykiem (autorka opisała to miejsce w taki sposób, że czułam się jakbym była w jego wnętrzu) to odnalazłam tam swoje miejsce i pokochałam bohaterów. To bardzo specyficzna lektura. Autorka niesamowicie buduje napięcie grozy. Czytelnik czyta o przepychu, bogactwie i pozytywnych emocjach, ale czuje, że coś tu jest nie tak i że odpowiedni puzzel dopiero wskoczy w miejsce układanki i wtedy będziemy mieć pełny obraz sytuacji. Intrygi i uszczypliwości dzieją się tutaj w tym samym czasie co romantyczne uniesienia i kolorowe przyjęcia. Czytelnik czuje się nie tylko odbiorcą usatysfakcjonowanym lekturą, ale także detektywem, który próbuje rozwiązać trudną zagadkę. Autorka zachwyca kreacją miejsc, bohaterów i otoczenia, pozwala nam zachłysnąć się bohemicznym powietrzem i sprawia że czujemy się jakby uwodzili nas sami artyści. Cudowna to była lektura, z gracją, wdziękiem i lekkością, a jednocześnie nasze serce drżało pod nadmiarem emocji. Potrzebuje drugiego tomu na już! 8.5⭐️.
Róża pomaga organizować jubileusz babci oraz matki. Impreza ma się odbyć w dawnej siedzibie jej rodu, pałacyku owianym legendą i pełnym sekretów zamkniętych w starych pokojach. Dziewczyna zafascynowana miejscem rozpoczyna śledztwo, chce dowiedzieć się kim tak naprawdę była jej prababka - kobietą sukcesu, wykwintną damą czy może manipulantką grającą na emocjach?
Zazwyczaj trzymam się z daleka od książek, gdzie znajdziemy historię w jakimkolwiek formacie. Nie przepadam po prostu za nią. Jednak mam za sobą pozytywne zaskoczenia pod tym względem, a skoro opis fabuły mnie zaciekawił, to postanowiłam dać szansę. Dobra, drugim bodźcem była okładka, która naprawdę przykuwa wzrok. Cieszę się, że wzięłam się za czytanie, bowiem bowiem lektura pozytywnie mnie zaskoczyła.
Głównie dlatego, że to nie przeszłość gra pierwsze skrzypce – mam tutaj na myśli, że nie wszystko dzieje się w przeszłości. Przeplata się ona z teraźniejszością. I taki zabieg całkowicie mnie kupił! W dodatku nie potrafię zdecydować, które podobały mi się bardziej, a to akurat ogromny plus :D Zwłaszcza, że okres wojenny to nie moja działka, ale Autorka świetnie go przedstawiła. Czułam się tak, jakbym towarzyszyła obok bohaterom z tamtego okresu.
Z bohaterkami tej historii bardzo się polubiłam i czułam swego rodzaju ciepło na sercu. Jestem naprawdę zachwycona tą lekturą, czego kompletnie się nie spodziewałam. Chyba przydadzą mi się od czasu do czasu takie różności, jeśli chodzi o tematykę czytania 😊
Twórczość Autorki bardzo mi się podoba i z chęcią będę sięgać po kolejne jej książki 😊
Ale to było dobre! Początkowo zaskoczyły mnie dwie linie czasowe, bo myślałam, że fabuła będzie działa się tylko w okresie międzywojennym. Jednak bardzo dobrze mi się to czytało. W drugiej połowie troszkę jednak byłam mniej zaanagażowana, ale zapowiada się ciekawa seria. Z chęcią przeczytam kolejny tom ☺️
Jakie to było dobre. Przez całą książkę byłam niezwykle zaciekawiona historią i bohaterami, bo oni byli bardzo oryginalni. Czytało mi się ten tytuł bardzo przyjemnie I szybko. Idealna odskocznia od wymagających lektur. Dwie osie czasu- świetne rozwiązanie. No i te wątki- każdy cudownie opisany. Na maksa polecam!
Pierwsza książka z serii- niestety najsłabsza. Czyta się bardzo przyjemnie ale brakuje charakteru pozostałych dwóch. Warto jednak rozpocząć przygodę z rodem Korsakowskich aby móc docenić pozostałe dwie książki.