"– Mogę się przytulić?
– Nie.
– Aha… Okej.
– Nie pytaj mnie o takie rzeczy, Rosanno. Zawsze możesz".
Gdy rok temu w grudniu przeczytałam "Clone" to nie sądziłam, że tak bardzo spodoba mi się ta książka, że stanie się moim ulubieńcem grudnia, a co za tym idzie, tak bardzo będę wyczekiwać kontynuacji.
Wyczekiwałam bardzo na tę książkę i jak tylko pojawiła się na Legimi, to postanowiłam ją przeczytać i nie sądziłam, że tak bardzo można zatęsknić za bohaterami.
W życiu Rosanny pojawia się jej były chłopak, który w przeszłości bardzo mocno ją skrzywdził. Dziewczyna jest zagubiona, ponieważ, mimo wszystko nadal coś ciągnie ją do byłego, jednak wie, że nie powinna po raz drugi wchodzić do tej samej rzeki. Na dodatek jest relacja z Zaydenem zmienia kierunek na całkowity inny. Jednak ojciec chłopaka nie daje o sobie zapomnieć i niczego nie ułatwia. Na dodatek pojawia się też Sophie, z którą w przeszłości Zaydena coś łączyło.
Czy jest możliwe, aby zakochać się jeszcze bardziej w tej serii niż poprzednio? Jestem tego idealnym przykładem, że się da. Kocham całą fabułę, głównych bohaterów i wszystko, co jest związane z tą historią.
Rosie jest moją ulubioną główną bohaterką. Uwielbiam jej poczucie humoru, że zawsze jest dla drugiej osoby i jest gotowa poświęcić naprawdę wiele, żeby tylko jej bliscy byli szczęśliwi.
Zaydena uwielbiam od pierwszej części, mimo, że dla niektórych może wydawać się być chamski i zaostrzony w siebie. Jednak po głębszym poznaniu jego osoby rozumiemy jego postępowanie i dlaczego taki jest, a nie inny.
Duet wyżej wymienionej dwójki jest cudowny i uwielbiam ich razem. To jak w książce zostało pokazane jak są dla siebie ważni, że mogą na siebie liczyć zawsze nie ważne jak głupie będą, to rzeczy, są w stanie poświęcić własne szczęście dla szczęścia tej drugiej osoby. Bardzo często się rozczulałam i miałam łzy w oczach, bo te wszystkie małe gęsty były naprawdę ogromnie piękne i wzruszające.
Jednak, jak to w życiu bywa, kiedy myślimy, że wszystko jest w porządku następują pewne sytuacje, które sprawiają, że wszystko się zmienia i tak było, też tym razem. Nie ukrywam, że podczas czytania tych momentów, płakałam, bo mnie to bolało i miałam styłu głowy myśl : " Dlaczego oni". I było mi naprawdę przykro i miałam ochotę przytulić głównych bohaterów i zrobić cokolwiek, żeby pewne rzeczy ułożyły się inaczej, lepiej.
Cała książka była cudowna i, mimo że ma ponad 600 stron to po książce się płynie. Uwielbiam styl pisania Oli i naprawdę nie mogę powiedzieć złego słowa, gdyż ja takich nie znalazłam. Mam wrażenie, że ta część była bardziej emocjonująca.
Uwielbiam historię Zaydena i Rosie, i czekam z niecierpliwością na część trzecią, bo po takim zakończeniu muszę wiedzieć, co będzie dalej.
Moja ocena: ♾️/5