Dwudziestojednoletnia Scarlett Paterson studiuje prawo na uniwersytecie w Miami. Dziewczyna jest zdeterminowana, żeby zostać jednym z najlepszych adwokatów w Stanach Zjednoczonych. Chce to zrobić dla upamiętnienia rodziców, którzy zginęli w pożarze.
Dominic Findlay to dwudziestodziewięcioletni biznesmen. Jego majątek jest liczony w milionach dolarów. Kobiety zabiegają o jego uwagę, ale żadna z nich nie może liczyć na cokolwiek poważniejszego. Mężczyznę nie interesują żadne dłuższe znajomości.
Jednak szybko się to zmienia, kiedy na jego drodze staje młoda studentka. Mężczyzna nie może zaprzeczyć, że dziewczyna ma w sobie coś intrygującego. Gdy Dominic dostrzega, że Scarlett ma dryg do biznesu, postanawia ją zatrudnić.
Z czasem mężczyzna chce od niej czegoś więcej, ale kiedy Scarlett odmawia, on proponuje jej seks za pieniądze. Kobieta jest oburzona tą propozycją. Jednak układ z przystojnym biznesmenem, to coś, czemu nie może się oprzeć.
To było: -źle napisane (za dużo opisów pierdol, po co mi to) -bohaterowie byli papierowe I niekonsekwentni w swoich czynach, a ich przeszłość, mimo, że była zaznaczona, to jakoś bardzo nie wpływała na teraźniejsze zachowania bohaterów -ta relacja wzięła się z dupy -zakończenie też xD -bohaterowie mogliby w końcu zacząć ze sobą normalnie rozmawiać zamiast obrażać się z dupy, nie pogniewałabym się, gdyby zaczęli się zachowywać jak dojrzali ludzie -jak ten ziomek z tym charakterem został jakimś cudem milionerem to ja jestem baletnicą lol
dobra książka, ale czasami miałam wrażenie, że relacja bohaterów bardzo szybko się rozwija przez co później przez chwilę zrobiło się trochę nudno, ale ogólnie fajnie się czytało, styl pisania był przyjemny. pomysł na fabułę był świetny! nie czytałam jeszcze nic takiego, ale dostaliśmy niestety mało opisów tych wyjazdów służbowych i ich pracy, a zdecydowanie za dużo scen 18+😕 bardzo duży minus za jedna rzecz jaką zrobił główny bohater😑, nie spodobało mi się to i trochę mnie obrzydziło. Dominic ogólnie od początku jakoś tak mi nie zagrał i właściwie do końca to przekonanie utrzymałam. 3,75/5⭐️ czekam na kolejne tomy💋💋
To nie jest enemies to lovers. Jedyna wrogość jaką mamy to niechęć wytworzona w głowie głównej bohaterki przez powierzchowną ocenę głównego bohatera. Scarlett gardzi „bogatymi dupkami”, zarzeka się, że pieniądze nie są najważniejsze a ocenia wszystko i wszystkich na każdym kroku.
Pierwsze 50 stron to istne cierpienie. Mamy zwrócenie uwagi na KAŻDĄ pierdołę- kolor i kształt guzika w bluzce, kolor iPhona, nawet wygląd poręczy na schodach, serio! Byłam święcie przekonana, ze jest to celowy zabieg, który ma na celu zobrazować zaburzenia psychiczne bohaterki w wyniku traumy. Ale nie, to po prostu było słabe pisarstwo. A szkoda, bo można by było to fajnie pociągnąć i stworzyć jakiś character development, trochę jak u Juliette z serii „shatter me”.
„Jesteś inna niż myślałem, nie jesteś taka jak wszystkie.” Ile razy można pisać to samo? Po kilku powtórzeniach zaczęło mnie to męczyć. W sumie… to Scarlett była taka jak „wszystkie”, czyli zarozumiała, przez większość czasu płytka.
Bohaterowie byli nijacy, nie mieli w sobie niczego. Scarlett jeszcze w miarę, ale Dominik jest totalnie bezbarwny. To jedna z tych postaci, o której zapomina się po dwóch dniach. A nie…był bogaty. To jedyne czego się o nim dowiecie.
Jeździli na wyjazdy biznesowe, robić „biznes” a autorka nie poświęciła chwili na fabułę tego „biznesu”. Tam były tylko zbliżenia bohaterów i jedzenie kolacji w pokoju hotelowym. Nic więcej w fabule się nie działo. Wiem, że bohater zakładał linię lotniczą, ale brakowało rozwinięcia tematu.
Później nudy jak flaki z olejem, albo żenujące sceny. Ocenę podciągnę o pół gwiazdki na zachętę, choć nie wiem do czego. Nie zrobię sobie ponownie krzywdy i nie przeczytam kolejnej części… 1,5/5 ⭐️
Mam bardzo mieszane uczucia co do „God od passion”. Książka sama w sobie nie była zła, a autorka wpadła na ciekawy pomysł na fabułę, ale bohaterowie nie bardzo nie bardzo przypadli mi go gustu. Troszkę mam wrażenie, że potencjał na fabułę tej książki, nie został do końca wykorzystany…
Scarlett Preston to młoda studentka, która wdała się w romans z synem jej wykładowcy. Dziewczyna jest niezależną, pewną siebie bohaterką i takie właśnie lubię najbardziej, ale momentami strasznie mnie denerwowała swoim zachowaniem. Była naiwna i obdarzyła uczuciami mężczyznę, który nie był tego wart.
Dominic Findlay z kolei nie zdobył mojego serca wcale. Mimo że jest mężczyzną przed trzydziestką, to wydaje się być strasznie niedojrzały, a jego zachowanie często było moim zdaniem dosyć dziecinne. Jego nieposzanowanie do kobiet doprowadzało mnie do białej gorączki. Traktował Scarlett jak swoją własność, zachowywał się arogancko i po prostu bezczelnie. Miałam wrażenie, że jedyne, co obchodziło Dominica, to seks. To mężczyzna, który ma potężny majątek, ale okropny charakter.
Relacja tych bohaterów od samego początku była intrygująca i było w niej dużo napięcia. Scen zbliżeń w tej książce jest całkiem dużo, więc nie jest to pozycja, po którą powinni sięgać młodsi czytelnicy. Nie można powiedzieć, że „God of passion” to książka, która nie wywołuje w czytelniku wielu emocji.
Pod koniec relacja Dominica i Scarlett była dla mnie taką grą w kotka i myszkę. Bohaterowie wracali do siebie, a później się rozstawali i to było dla mnie irytujące.
Momentami odnosiłam wrażenie, że dialogi są płytkie. Niektóre opisy sprawiały, że czułam obrzydzenie i miałam ochotę odłożyć książkę na bok i więcej po nią nie sięgać.
Szczerze mówiąc, to ostatnie strony tej książki podobały mi się najbardziej. Niektóre wątki nie zostały wyjaśnione do końca, ale jestem w stanie na to przymknąć oko, skoro książka ma mieć swoją kontynuację, jednak nie jestem pewna, czy osobiście po nią sięgnę.
gdy tylko po raz pierwszy zobaczyłam zapowiedź książki wiedziałam, że będzie to jedna z takich pozycji, które na pewno mi się spodobają, no i nie myliłam się! zdecydowanie mogę przyznać, że to jedna z fajniejszych książek polskich autorek, jaką czytałam!
mimo, że nie mam swojego ulubionego motywu w książkach, to po historie enemies to lovers, sięgam najczęściej. mam wrażenie, że przy tego typu relacjach między bohaterami dzieje się dużo i akcja rozgrywa się dość szybko. w przypadku "God of passion" było podobnie, fabuła była bardzo fajnie poprowadzona i wszystko rozgrywało się, dla mnie, w idealnym tempie. całość była pełna tajemnic, co jest bardzo fajnym uzupełnieniem całości, bo czytelnik nie ma kiedy znudzić się lekturą, bo cały czas coś się dzieje i odkrywa się coraz więcej tajemnic i żyjemy w niepewności, bo autorka, nie zdradziła wszystkiego w pierwszym tomie...
całość bardzo przyjemnie i szybko się czyta, styl autorki jest bardzo fajny, a treść mega wciaga, że od książki po prostu nie idzie się oderwać! dodatkowo dwie perspektywy, które ja osobiście bardzo lubię. bohaterowie zostali wykreowani w świetny sposób, Scarlett była bardzo mocną postacią, stawiała na swoim i dążyła do celów, które sobie postawiła mimo wszystkich przeciwności, dziewczyna nie miała miłej przeszłości, ale przez całą książkę podziwiałam ją, że podniosła się po tym co przeżyła i ruszyła dalej. Dominic, był dość specyficzną postacią, z którą jakość nie mogłam się polubić i coś mi w nim po prostu nie pasowało, lecz na końcu trochę zyskał w moich oczach i pozostał dla mnie neutralnym bohaterem.
mimo, że to debiut @ książka jest naprawdę świetna i zakochałam się w niej od pierwszych stron, cieszę się, że miałam okazję poznać historię Scarlett i Dominica i z niecierpliwością czekam na drugi tom i rozwiązanie tych wszystkich tajemnic! moja ocena 4,5/5
DNF. Jest mi mega przykro bo przez pierwsze 30% książki miałam mega dobre przeczucia ale teraz się poddaję. Przeczytałam 70% i ostatnie 20% męczę się niemiłosiernie. To co robią bohaterowie jest tak głupie no ja nie mam siły po prostu. A nie planuję robić sobie większej krzywdy niż przez ostatnie kilka godzin. Nie poprostu nie. Absurdalne niektóre sytuacje a tak jak już powiedziałam zachowania bohaterów są niesamowicie dziecinnie😫🤦♀️
Generalnie początek ksiazki mnie zaintrygował, jednak im dalej w to brnęłam, tym było gorzej. Według mnie relacja bohaterów, to zabawa w kotkę i myszkę. Żadne z nich nie wie czego chce, ciagle tylko ganiają za sobą i nie wiedza co maja robić. Mówią jedna, robią coś jeszcze innego. Do tego jakieś przeciągane wątki, sztuczne dramy.. nah. Zanudziło mnie to tylko, zamiast zaciekawić. Nie mówiąc już o zakończeniu, w którym dalej mieliśmy do czynienia z ich niezdecydowaniem i głupotą, po to by przeciągnąć to do drugiej części, której nie mam w planach czytać.
Po prostu to można było zrobić lepiej. Zamysł był dobry. Niekiedy nie przypadał mi do gustu sposób pisania autorki, no ale nie było najgorzej. Dobrnęłam do końca, bo byłam ciekawa czy bohaterowie się ogarną. Niestety ale nie.
MOGĄ BYĆ SPOJLERY!!!!!!
On bogaty dupek z dobrymi momentami kompletnie nie wie czego chce. Raz mówi, że chce czegoś, po czym za chwile mu się odmienia. Niby mówił sobie, ze ją kocha, a później przespał się normalnie z inna by coś ,,udowodnić” bohaterce.
A ona to niby kreowana na twardą sztukę, co nie daje sobą pomiatać, ale szczerze mówiąc, zachowywała się cholernie dziecinnie. Niby nie ruszyło jej nawet to, ze przespał się z inna, a później nagle rozdział dalej wypłakuje się bo chyba jednak uważa go wciąż za dupka. Oboje siebie warci, bo ta gra w kotka i myszkę nie była dla mnie ciekawa.
Po prostu to mogło być lepiej poprowadzone. Ich relacja mogła być inaczej opisana. Nie poczułam żadnej chemii, ani żadnego uczucia między nimi. Nic mnie w nich nie przekonało. Zastanawiam się teraz, czy nie zawyżyłam lekko oceny, no ale nie było aż tak tragicznie, żebym nie dotarła do końca, wiec chyba jednak ocena adekwatna.
Poddaję się. Przeczytałam 20% i mnie to wykończyło na maksa. Główna bohaterka jest tak wkurzająca, że chyba urwała się z choinki. Nie wiem czy kiedykolwiek jakakolwiek postać tak bardzo działała mi na nerwy. Laska jest okropnie chamska i to bez powodu, do tego jest hipokrytką, zadufaną w sobie osobą, która myśli, że pozjadała wszystkie rozumy. Od pierwszych zdań ta książka mi śmierdziała, no i moje przypuszczenia okazały się prawdą.
Nudna i typowa. Bez żadnego wow. Bohaterowie płytcy. Ich relacja nawet nie wiem, z czego się wzięła. Brak konkretnej fabuły. Pomysł dobry, ale wykonanie gorsze.
⭐1/5⭐ Sięgnęłam po nią że względu na to, że przeczytałam ją jeszcze na watt i szczerze mówiąc, książka nie warta zachodu.
Scarlett wykreowana została na niezależną i silna kobietę, jednak miałam wrażenie, że w niektórych fragmentach książki włączał jej się tryb naiwnej dziewczyny. Pomimo toksyczności Dominica ciągle do niego wracała. Nie powiem czekałam na jakiś moment, gdzie nagle będzie wiecie, taki wybuchowy rozwój postaci, ale niestety się zawiodłam. Momentami była strasznie dziecinna i niezdecydowana.
Podobalo mi się natomiast poprowadzenie relacji Scarlett z niektórymi bohaterami.
(mogą być spoilery) Było widać miłość i troskę w zachowaniach rodziców. Jestem pewna, że gdyby była taka potrzeba zrobiliby dla niej wszystko. Relacja z Brooke (liczę że dobrze napisalam) też była bardzo przyjemna w czytaniu. Kontakt z Taylor, według mnie wepchnie ty na siłę. Charlotte - cudowna w swej nie cudowności, a ich relacja wydawała się dla mnie taka naturalna. I przychodzi czas na Rebbece - z nią mam takie love-hate relationship. Z jednej strony dbała o Scarlett i była przy niej gdy tego potrzebowała, wspierała i gładziła po główce gdzie trzeba było. Z drugiej miałam wrażenie, że jest strasznie przytłoczona przez przyjaciółkę i ma dosyć, przez co najchętniej pojechałaby w pizdu zostawiając ja samą. Plus porównania na zasadzie "ja to ja, a ty to ty. Ty tak nie robisz" nie przemawiały do mnie za bardzo.
Co do Dominica... Egoistyczny, bogaty, myślący że może wszystko buc (tutaj mogę się zgodzić z początkową opinia Scarlett). Mam wrażenie, że traktował wszystkich oprócz swojej rodziny, jak przedmioty. Jak laleczki, które zagrają w jego przedstawieniu, gdy tylko im się zapłaci. I tutaj wchodzi też temat (może być spoiler, ostrzegam jeżeli ktoś bardzo nie lubi) sponsoringu oraz ciągłego wątku pieniędzy. Okej był milionerem, co również było często opisywane, do tego odniosę się jednak później, ale nie zmienia to faktu jak tragicznie poprowadzony był ten wątek. Wracając, odnoszę wrażenie, że jego własny ojciec ma więcej szacunku i przyjaznych uczuć do głównej bohaterki, niż on sam. Dominic traktował ją jak zabawkę przez co najmniej połowę książki, aż zaczął "coś czuć", chociaż i tak zostawało to dla niego seksem, biznesem i przyjaźnią. Sam bohater był arogancki i co chwila dostawaliśmy temat jaka to ona jest "inna niż wszystkie, bo nie leci na pieniądze" i "dlaczego nie lubisz kiedy coś ci kupuje, w końcu śpię na pieniądzach". W skrócie okropny charakter
Sama relacja bohaterów miała szanse na rozwinięcie się. Jednak czego mi zabrakło to komunikacja pomiędzy nimi, Dominic potrafił wychodzić z pomieszczenia/domu bo albo coś mu się nie podobało, albo uświadamiał sobie, że jednak ma serce i może się zakochać jak każdy inny człowiek. Bądź przykładowo kiedy to (spoiler) Scarlett wyjechała na 2 miesiące, unikając go jak ognia. Sam pomysł na niektóre sceny, jak najbardziej mi się podobały. Sytuacja z logo i firmą Dominica? Bardzo dobry pomysł. Wpływ nazwiska na to co dostawała Scarlett? Fajnie poprowadzone i stety niestety bardzo realistyczne, za co duży plus u autorki.
Jednak gdy chodzi o całą książkę i jej budowę... pozostawia wiele do życzenia. Czułam, że niektóre dialogi są zbudowane strasznie płasko i na kolanie, że tak się wyrażę, np. Rozmowy Taylor ze Scarlett, wyglądały dla mnie bardzo sztucznie. I te opisy... było ich niepotrzebnie dużo. Po pewnej ilości stron omijałam już to jaki kolor ma telefon, czy z jakiego materiału są kapcie głównej bohaterki. Całość fabularnie nie pociąga, ani nie wywołuje skrajnych emocji. Wiele powtórzeń tych samych sytuacji, wątków lub wypowiedzi. Ciągle powtarzanie, jaki to on nie jest bogaty, bądź jak to pieniądze nie robią wrażenia na Scarlett. Książka mam wrażenie, że oparta na schemacie, a jedynym co się wyróżniało to słabe napisanie go.
Sam koniec gdzie bohaterowie wracają do siebie i się rozchodzą, po parę razy, robiła się coraz nudniejsza, nie zachęcające do kolejnej części.
Po całym moim wywodzie, nie spodziewam się że sięgnę po kolejny tom, a wam natomiast nie polecam rozpoczynać przygody z "God of Passion".
„– Nie wiem, co to znaczy kochać kogoś – wyznałem smutno, spoglądając na dziewczynę. – Gdy przy mnie jest, jestem szczęśliwy. Cudnie się uśmiecha i nigdy nie patrzyła na mnie jak na milionera. Okazywała mi troskę, gdy zarywałem nocki. Pomagała mi przy pracy i wspierała, a ja to tak bardzo spieprzyłem.”
♡ Posiadacie książki, które skradają wam serce za pierwszym razem, a potem rozrywają na tysiące małych kawałeczków? Dla mnie taką pozycją jest pierwsza część Trylogii Bogowie, czyli „God of passion” autorstwa Bianci Patrici.
„– Jak ja cię nie cierpię – wyznałam, błądząc wzrokiem po jego twarzy. – Ty mnie uwielbiasz – wyszeptał w moje wargi. Uśmiechnęłam się lekko. – Chciałbyś – odparłam sarkastycznie i cmoknęłam go w usta. – Nawet nie wiesz jak bardzo – przyznał zadowolony i pogłębił pocałunek. Używaliśmy szyfrów, a przecież wystarczyłyby proste słowa.”
♡ Starsi od nas ludzie mają większe doświadczenie w życiu. Zastanawialiście się kiedyś, dlaczego to dorośli mają zawsze rację? Oni nigdy się nie mylą. Kiedyś pewna kobieta powiedziała mi, że mam nie brać chińczyka na zajęcia do przedszkola, bo pogubię pionki do gry. Ale czy jakiekolwiek dziecko posłuchałoby się jej? Wtedy uważa się, że to dzieci są najmądrzejsze. Kilka godzin później, mężczyzna przyjechał odebrać mnie z placówki. Poszedłem po swoje rzeczy, aż nagle zobaczyłem, że brakuje mi zielonego, żółtego oraz mojego ulubionego niebieskiego pionka! Ta pani przewidziała przyszłość i z oczywistego powodu nazwałem czarownicą. Zaczęła się śmiać i rzuciła tekstem: „A nie mówiłam?”. Ale, dlaczego się tak dzieje? Czy oni naprawdę widzą przyszłość? Po jednej z wielu kłótni z nimi, doszliśmy do wniosku, że oni też są ludźmi. Każdy posiada swoje demony z przeszłości. Więcej przeżyli, więc dają nam rady, aby lepiej się nam żyło. Co się z tym równa, że doświadczyli, bądź doświadczą, szybciej straty bliskiej im osoby. Taki rodzaj bólu jest inny, choć bardzo dobrze nam znany. Czasem obwiniamy się za różne sytuacje, na przykład: „O nie, mogłem powiedzieć ostatnie kocham cię.” albo „Powinienem przy niej siedzieć w tamtym momencie”. Ostatnio da się zaobserwować, że młodzież w dzisiejszych czasach nie docenia tego co ma. Uczucia wolności, miłości i ogólnie rzecz biorąc: codzienności.
„Czasami musisz sobie uświadomić, że niektórzy ludzie mogą być w twoim sercu, ale nie w twoim życiu...”
♡ Scarlett już bardzo dawno skradła moje serce swoją osobowością oraz historią. Zdecydowanie jest moją ulubioną żeńską książkową postacią. Uwielbiam ją i zawsze sobie myślę, jakby Letty zrobiła na moim miejscu - jest wzorem do naśladowania. Zrozumiałam ją, gdy zmieniła zdanie wobec Dominica - zakochała się. Myślę, że trzeba czytać z większym skupieniem aby to zrozumieć oraz być bardziej wyrozumiałym, ponieważ gdy jest się zakochanym nie patrzy się na czyjeś wady. Dwudziestojednolaska studiuje prawo na uniwersytecie w Miami. Dziewczyna jest zdeterminowana, żeby zostać jednym z najlepszych adwokatów w Stanach Zjednoczonych. Chce to zrobić dla upamiętnienia rodziców, którzy zginęli w pożarze. Główna bohaterka powinna być dla nas wzorem do naśladowania, ponieważ przeszła bardzo dużo okropnych rzeczy w tak młodym wieku. Musiała bardzo szybko dorosnąć i stanąć na nogi po ogromnej stracie. Natomiast Dominic to typowy pan bogaty dupek (mimo to mogę się założyć o cały empik, że pokochacie go od pierwszych stron). Jego majątek jest liczony w milionach dolarów. Kobiety zabiegają o jego uwagę, ale żadna z nich nie może liczyć na cokolwiek poważniejszego. Mężczyznę nie interesują żadne dłuższe znajomości. Jednak szybko się to zmienia, kiedy na jego drodze staje młoda studentka. Mężczyzna nie może zaprzeczyć, że dziewczyna ma w sobie coś intrygującego. Gdy Dominic dostrzega, że Scarlett ma dryg do biznesu, postanawia ją zatrudnić. Szybko możemy się przekonać, że ta dwójka nie pała do siebie sympatią. Ona gardzi ludźmi podobnymi do niego. On widzi w niej tylko biznes. Z czasem mężczyzna chce od niej czegoś więcej, ale kiedy Scarlett odmawia, on proponuje jej seks za pieniądze. Kobieta jest oburzona tą propozycją. Jednak układ z przystojnym biznesmenem, to coś, czemu nie może się oprzeć. Według mnie, pióro autorki jest idealne. Bianca pisze swoje książki w taki sposób, że mam uczucie jakbym płynęła. Weźmiecie „God of passion” do ręki, przeczytacie prolog, a już zaraz ukaże się epilog. Może jej książki nie należą do tych najlżejszych, ponieważ w debiucie autorki znajduje się wątek traumy naszej głównej bohaterki, śmierci rodziców, itd. Właśnie przez trudne momenty w naszym życiu, kreuje się nasz charakter, lecz zostawia rysy oraz pęknięcia na naszej duszy. Połączenie tej dwójki jest wybuchowe! Plot-twisty nie raz was zaskoczą albo wywołają silne emocje. Nie mogę uwierzyć, że historię, którą pokochałam na Wattpadzie teraz trzymam w dłoniach i jestem na skrzydełku. - jestem niesamowicie wdzięczna. Sięgaj gwiazd!
Zaczynając czytać nie wiedziałam, czego mam się spodziewać, od dłuższego czasu coś mnie ciągnęło, aby sięgnąć po tę trylogię. A dzisiaj przychodzę do was ze współpraca przy całej trylogii!
Główna bohaterka Scarlett studiuje prawo, ma za sobą trudną przeszłość… pożar, w którym jako jedyna przeżyła żegnając przy tym swoich rodziców. Scarlett jest zdeterminowana, by osiągnąć swój cel,- zostać jedna z najlepszych adwokatek. Czy coś lub ktoś może ułatwić jej cel?
Scarlett na jednym z wykładów poznaje syna jej wykładowcy,- Pana Dominica „dupka” Findlay’a. Od początku poza jego wyglądem nic nie robi na niej wrażenia, uważa go za bogatego dupka, może poniekąd, nim jest? On za to postawił sobie na cel, aby mieć ją w swoim biznesie, „-𝓓𝓪ł𝓮𝓶 𝓳𝓮𝓳 𝓼𝔃𝓪𝓷𝓼𝓮̨. 𝓙𝓮𝓼́𝓵𝓲 𝓹𝓻𝔃𝓮𝔀𝔂𝔃̇𝓼𝔃𝔂 𝓶𝓸𝓳𝓮 𝓸𝓬𝔃𝓮𝓴𝓲𝔀𝓪𝓷𝓲𝓪, 𝓫𝓮̨𝓭𝔃𝓲𝓮 𝓶𝓸𝓳𝓪. – 𝓜𝓾𝓼𝓲𝓼𝔃 𝓶𝓲𝓮𝓬́ 𝔀𝓼𝔃𝔂𝓼𝓽𝓴𝓸, 𝓬𝓸 𝓷𝓪𝓳𝓵𝓮𝓹𝓼𝔃𝓮. … – 𝓣𝓸 𝓭𝔃𝓲𝓮̨𝓴𝓲 𝓶𝓷𝓲𝓮 𝓷𝓪𝓾𝓬𝔃𝔂 𝓼𝓲𝓮̨ 𝓵𝓪𝓽𝓪𝓬́. – 𝓘 𝓷𝓲𝓰𝓭𝔂 𝓷𝓲𝓮 𝓹𝓸𝔃𝔀𝓸𝓵𝓲𝓼𝔃 𝓳𝓮𝓳 𝓸𝓭𝓵𝓮𝓬𝓲𝓮𝓬́. 𝓢𝓬𝓪𝓻𝓵𝓮𝓽𝓽 𝓟𝓪𝓽𝓮𝓻𝓼𝓸𝓷 𝓫𝓮̨𝓭𝔃𝓲𝓮 𝓶𝓸𝓳𝓪.”
Podczas czytania nawet nie wiedziałam, kiedy mijał rozdział za rozdziałem. Fabuła książki, jak i jej główni bohaterowie spowodowali to, że wciągnęłam się tak bardzo… Pomimo tego, że główni bohaterowie są w zawilej i skomplikowanej relacji chciałam poznać ich jeszcze bardziej.
Gdy Dominicowi udaje się zdobyć Scarlett jako swoją nowa pracownice, a dokładniej prawą rękę nagle zauważa, że chce od dziewczyny więcej i więcej. Od niepozornego wylądowania w łóżku… aż po udawanie związku? Chce podkreślić to, że dostaliśmy motyw JEDNEGO ŁÓŻKA, a potem? A POTEM UDAWANEGO ZWIĄZKU Bianca ewidentnie rozpieszczała nas tym ZA BARDZO. Gdy myślałam, że nie jest to jeden z moich ulubionych motywów, ta książka to zmieniła.
Uważam, że fabuła działa się w idealnym czasie, nic nie było wymuszone za szybko lub przeciągane niepotrzebnie. Może już wiecie, ale zwracam na to bardzo uwagę. Relacja głównych bohaterów z każdym rozdziałem podobała mi się coraz bardziej, bo co, jeżeli Dominic nieszukający związków ani kobiety na dłużej zakocha się? „-𝓣𝔂𝓵𝓴𝓸 𝓼𝓲𝓮̨ 𝔀𝓮 𝓶𝓷𝓲𝓮 𝓷𝓲𝓮 𝔃𝓪𝓴𝓸𝓬𝓱𝓪𝓳.” „-𝓑𝓸𝓳𝓮 𝓼𝓲𝓮, 𝔃𝓮 𝓵𝓾𝓫𝓲𝓮 𝓬𝓲𝓮 𝓫𝓪𝓻𝓭𝔃𝓲𝓮𝓳 𝓷𝓲𝔃 𝓹𝓸𝔀𝓲𝓷𝓲𝓮𝓷𝓮𝓶”.
Dominic może być takim bohaterem, którego na początku się nie lubi jednak ja od razu wiedziałam, że zapamiętam go na dłużej. Miejscem akcji głównie są miejsca, w które oboje jeżdżą na „spotkania biznesowe” to właśnie na nich wiele zmienia się w relacji Dominica i Scarlett. Oczywiście fabuła toczy się także w Miami, jak i na uniwersytecie.
Po śmierci rodziców Scarlett zamieszkała ona z rodziną jej przyjaciółki, a teraz zamieszkały razem w akademiku studenckim. Co dziwne to jej przyjaciółka pierwsza zwróciła uwagę na „bogatego dupka”.
Oboje nie wiedzieli, dlaczego tak bardzo na siebie działali od samego początku była to dla nich zagadka, tylko czy udało im się ją rozwiązać?
Dzięki tej właśnie książce zakochałam się w stylu pisania Bianci, przyznam szczerze, że dawno żadna książka aż tak mi się nie spodobała.
Relacja głównych bohaterów była tak bardzo skomplikowana… A jednak pełna uczucia, chociaż oboje próbowali oszukać siebie samych tym, że żadne uczucie nie istnieje… Dominic nieraz postąpił źle, chociaż zawsze próbował wytłumaczyć swoje postępowanie jednak nie do końca mu to wychodziło. Jednak w którymś momencie skradł kawałek mojego serca, nawet nie wiem, kiedy zmienił się z początkowego dupka na? No właśnie? „𝓖𝓭𝔂 𝓸𝓭𝓮𝓼𝔃ł𝓪, 𝓶𝓸𝓳𝓮 𝓼𝓮𝓻𝓬𝓮 𝔃𝓪𝓶𝓲𝓮𝓷𝓲ł𝓸 𝓼𝓲𝓮̨ 𝔀 𝓵𝓸́𝓭. 𝓣𝔂𝓵𝓴𝓸 𝓸𝓷𝓪 𝓹𝓸𝓽𝓻𝓪𝓯𝓲ł𝓪 𝓰𝓸 𝓻𝓸𝔃𝓽𝓸𝓹𝓲𝓬́. 𝓟𝓸𝔀𝓲𝓮𝓭𝔃𝓲𝓪ł𝓪 𝓶𝓲 𝓴𝓲𝓮𝓭𝔂𝓼́, 𝔃̇𝓮 𝔀 𝓶𝓲ł𝓸𝓼́𝓬𝓲 𝓷𝓪𝓳𝔀𝓪𝔃̇𝓷𝓲𝓮𝓳𝓼𝔃𝓮 𝓳𝓮𝓼𝓽 𝓭𝓫𝓪𝓷𝓲𝓮 𝓸 𝓭𝓻𝓾𝓰𝓪̨ 𝓸𝓼𝓸𝓫𝓮̨ 𝓹𝓸𝓷𝓪𝓭 𝓼𝔀𝓸𝓳𝓮 𝓭𝓸𝓫𝓻𝓸, 𝓲 𝓽𝓪𝓴 𝓽𝓮𝔃̇ 𝓹𝓸𝓼𝓽𝓪̨𝓹𝓲ł𝓮𝓶… … 𝓫𝓸 𝓴𝓸𝓬𝓱𝓪ł𝓮𝓶 𝓢𝓬𝓪𝓻𝓵𝓮𝓽𝓽 𝓟𝓪𝓽𝓮𝓻𝓼𝓸𝓷 𝓫𝓪𝓻𝓭𝔃𝓲𝓮𝓳, 𝓷𝓲𝔃̇ 𝓫𝔂ł𝓮𝓶 𝔀 𝓼𝓽𝓪𝓷𝓲𝓮 𝓳𝓮𝓳 𝓹𝓸𝓴𝓪𝔃𝓪𝓬́.”.
Z całego serca mogę polecić wam pierwsza część tej trylogii, a sama zabieram się za czytanie kolelejnych części! 🖤
bylo ciezko ale dobrnelam do konca, w trakcie czytania robilam sobie notatke co bylo nie tak, co mi sie nie podobalo, bo uwaga uwaga, nie bylo tam rzeczy ktora mi sie podobala albo była na tyle nieistotna ze dosc szybko o niej zapomnialam, wstawie notatki ktore robilam podczas czytania tylko ze poprawione i troche lepiej napisane, moze byc to troche nieskladne ale ostrzegam ze pojawiaja sie !!!SPOJLERY!!!
akcja dziela sie zdecydowanie za szybko przez co nie moglam sie wczuc ile czasu minelo + tez to ze chyba juz w 7 albo 8 rozdziale juz sie ze soba przespali. OGROMNYM minusem dla mnie bylo to ze i dominic i scarlett sa strasznie ale to strasznie nie zdecydowani co do swoich uczuc, na zmiane sie nienawidza ale za chwile, ktoz by sie spodziewal, uwielbiaja sie, godza i sa pocalunki/zblizenie. dominic, chlop, mezczyzna 29 lat a zachowuje sie gorzej jak napalony nastolatek ktory ma pierwszy raz doczynienia z dziewczyna. chociaz wsm jedno jest warte drugiego. w calej ksiazce jest bardzo duzo przeklenstw i jak napoczatku mi to nie przeszkadzalo po czasie stalo sie to na tyle zauwazalne ze odechciewalo sie czytac. mam tez wrazenie ze bohaterowie sa strasznie plytcy m. in. rebecca ciagle tylko gada o chlopakach, scarlett to ma osobowosc typu jestem nie mila dla wszystkich, moi rodzice zgineli w pozarze i od tamtej pory jestem tak bardzo inna od wszystkich dziewczyn, a dominic... coz no napalony nastolatek wywyzszajacy się ze ma kase chlop ma chb dwubiegunowosc bo najpierw chcial sie z nia pieprzyc a potem ona mimochodem powiedziala cos o zakochaniu i on sie obrazil jak dziecko bo sie przestraszyl (XD) (nie wiem ktory to byl bo nie zapisalam sobie) rozdzial wczesniej chyba sie niecierpieli i wgl za sxybko to sie to wszytsko dzieje, bo nie zdaze ogarnac o co sie poklocili a juz sie godza potem znowu sie kloca i tak w kolko, nie ma tu innej fabuly chyba ze liczyc gadanie rebecci o chlopakach i niby jej radach dla scarlett dominic typowy playboy scarlett jest tym typem osoby ktora nie obchodza przyjaciele gdy zaczyna spotykac sie/krecic z chlopakiem ktores juz powtorzenie ze ona jest inna od kobiet ktore spotkal w zyciu i tak autentyczna o moj boze no nie ma drugiej takiej rebecca jest hipokrytka, sama zabawia sie bardzo czesto z facetami podkreslajac "bardzo" a jak scarlett robi to samo to jej to wytyka i tlumaczy to tym ze ona jest inna ze sie juz zakochala itd scarlett zakonczyla relacje z dominiciem ale po paru dniach albo nawet i nie przyszedl do niej powiedzial kilka slowek i blagal ja o jeszcze jedna szanse a ona jako ze juz wiemy ze jest idiotycznie glupia to sie zgodzila przyszedl do jej mieszkania/pokoju w akademiku i bylo ze sa przyjaciolmi za chwile prawie sie pocalowali a po chwili scarlett zapytala na czym stoja bo musi byc pewna tego na czym stoi (wszystko w ciagu 2/3 stron) na tej samej stronie co zapytała kim dla niego jest pocalowa go po tym jak kazala mu wyjsc...?? gubilam sie w tamtym momencie strasznie
podsumowujac, nie polecam, dluzylo sie czytanie, bohaterowie plytcy, meczacy, i strasznie niezdecydowani a nastepne czesci nie wiem czy przeczytam bo to czytalam ze wzgledu na sentyment z wattpada do tej ksiazki
„Czasami musisz sobie uświadomić, że niektórzy ludzie mogą być w twoim sercu, ale nie w twoim życiu.”
Ona gardzi ludźmi podobnymi do niego. On widzi w niej tylko biznes. Dwudziestojednoletnia Scarlett Paterson studiuje prawo na uniwersytecie w Miami. Dziewczyna jest zdeterminowana, żeby zostać jednym z najlepszych adwokatów w Stanach Zjednoczonych. Chce to zrobić dla upamiętnienia rodziców, którzy zginęli w pożarze. Dominic Findlay to dwudziestodziewięcioletni biznesmen. Jego majątek jest liczony w milionach dolarów. Kobiety zabiegają o jego uwagę, ale żadna z nich nie może liczyć na cokolwiek poważniejszego. Mężczyznę nie interesują żadne dłuższe znajomości. Jednak szybko się to zmienia, kiedy na jego drodze staje młoda studentka. Mężczyzna nie może zaprzeczyć, że dziewczyna ma w sobie coś intrygującego. Gdy Dominic dostrzega, że Scarlett ma dryg do biznesu, postanawia ją zatrudnić. Z czasem mężczyzna chce od niej czegoś więcej, ale kiedy Scarlett odmawia, on proponuje jej seks za pieniądze. Kobieta jest oburzona tą propozycją. Jednak układ z przystojnym biznesmenem, to coś, czemu nie może się oprzeć. *opis pochodzi od wydawcy*
🌸 „God of passion” to książka, której byłam ogromnie ciekawa. Sięgając po nią byłam nastawiona bardzo pozytywnie. Romans z synem wykładowcy był bardzo kuszący. Niestety z każdą kolejną przeczytaną stroną moje rozczarowanie rosło. Zbędne opisy, niezrozumiałe dialogi, niektóre wątki zbyt mało rozwinięte. Bohaterowie pomimo dojrzałego wieku zachowywać się gorzej niż dzieci w przedszkolu. Scarlett Paterson to studentka prawa. Jej zachowanie wprowadzało mnie w tak ogromną irytację… Zapatrzona w siebie egoistka. Myśli jedno, robi drugie. Jest strasznie niezdecydowana. Jej myśli dają nam do zrozumienia, że w przeszłości wydarzyło się coś złego. Szkoda, że nie było to rozwinięte trochę bardziej. Taki mały zalążek był okropnie irytujący, a być może rozwiniecie go odrobine bardziej, poprawiło by jej reputację. Dominic Findlay jest biznesmenem, który dorobił się wszystkiego w młodym wieku. Mężczyzna, który myśli, że pieniędzmi załatwi wszystko. Jego ego jest tak wielkie, że nie mam pojęcia do czego go porównać. Choć nie ukrywam, że jego postać spodobała mi się bardziej. Miał swoje dobre momenty, przez które da się go darzyć sympatią. Żałuje również, że momenty ich wyjazdów służbowych nie były bardziej rozwinięte. Miałam wrażenie, że można było to lepiej rozwinąć, niż wplatać zbyt dużo intymnych zbliżeń pomiędzy tą dwójką. Styl pisania autorki jest lekki, co sprawia, że książkę czyta się naprawdę szybko. Pomysł na fabułę również był świetny lecz wykonanie nie przypadło mi do gustu. Chociaż czuję, że ta książka może mieć swoich zwolenników, jak i przeciwników. Jeżeli w Twoich planach było „God of passion” niech moja recenzja Cię nie zniechęca. Gusta są naprawdę różne, więc może akurat Tobie się spodoba.
Kiedy opis mówi mi, że w książce jest większa różnica wieku, biorę ją w ciemno. Kiedy między bohaterami zapowiada się relacja enemies to lovers, robi się coraz lepiej. A kiedy dochodzi do tego jeszcze romans biurowy? Cud, miód i orzeszki. Jak to wyglądało w przypadku "God of Passion"? Zapraszam na recenzję.
Współpraca reklamowa z @wydawnictwoniezwykle ❤
Z początku uderzyło we mnie to, ile pojawiło się szczegółów, które raczej niewiele wnosiły do fabuły (typu: ubrałam się w to, to i to; przyjaciółka miała na sobie to, to i tamto), ale z czasem do tego przywykłam. Pojawiło się też parę nieścisłości, zwłaszcza czasowych, które zwróciły moją uwagę. Podobnie z niektórymi tekstami, jakie czasami powielały się na przestrzeni książki. Mimo to uważam, że autorka ma przyjemny w odbiorze styl pisania; jest lekki i sprawia, że strony wręcz same się przewracają.
Widziałam ostatnio wiele zachwytów nad postacią Dominica, jednak prawdę mówiąc, nie wiem, z czego one wynikają. Widać, że ma on za sobą nieprzepracowaną przeszłość. Jego relacja ze Scarlett opiera się na manipulacjach i pożądaniu. Żadne nie potrafi rozmawiać o uczuciach, a chcąc wywołać je w drugiej osobie, posuwają się do robienia rzeczy, które mogą wywołać niesmak – zwłaszcza Dominic. Być może dopiero kolejne części trylogii rzucą światło na jego sytuację i postępowanie; aktualnie moje nastawienie wobec niego to "2 razy na nie" (trzeci głos zostawiam mu jako szansę na rehabilitację i przemianę w następnych tomach).
Generalnie rzecz biorąc, sądzę, że jest to przyzwoity debiut z potencjałem na bardzo dobrą historię. Pomysł na fabułę uważam za naprawdę niezły. Trochę tajemnic nie zostało tutaj wyjaśnionych, pewne wątki pozostają otwarte, a to powoduje niedosyt i chęć dowiedzenia się czegoś więcej.
Mimo że czuję, że drugi tom mnie przeczołga, jestem ciekawa, co wydarzy się dalej.
Scarlett Paterson po nagłej śmierci rodziców, zmienia swoje dotychczasowe życie. Postanawia zadbać o swoją przyszłość, studiuje prawo, podejmuje pracę, a także pragnie odbudować rodzinny dom. Kobieta chce do wszystkiego dojść samodzielnie, dlatego też gardzi tymi którzy budują swoją przyszłość na reputacji swoich najbliższych.
Młoda kobieta przez przypadek spotyka na swojej drodze syna swojego wykładowcy Dominica Findlaya, znanego milionera. Mężczyzna od razu zwraca uwagę na Scarlett, pragnie by kobieta z nim pracowała, a takiemu mężczyźnie jak on nie odmawia nikt.
I choć początkowo wydaje się, że Scarlett jest odporna na urok Findlaya to sytuacja dość szybko się zmienia. A znany biznesmen nie szuka miłości, on od zawsze jedynie bawi się kobietami. Lecz co wydarzy się tym razem? Kiedy w jego życiu pojawiła się piękna, zadziorna i bardzo inteligentna kobieta.
"God of Passion" to pierwszy tom serii Bogowie, a także debiut książkowy Bianci Patrici. Bohaterowie książki skrywają przed nami wiele tajemnic. W książce dostajemy wiele ciekawych wątków, między innymi takich jak udawany związek czy wspólna praca. Oprócz naszych głównych bohaterów poznajemy inne postacie, ja osobiście polubiłam się z Rebeccą, przyjaciółką Scarlett, a także z Taylor, kuzynką Dominica. Moją znienawidzoną postacią jest zdecydowanie Charlotte, która namieszała tutaj tak dużo, ale tacy bohaterowie też są czasem potrzebni.
W tej książce dzieje się bardzo dużo. Momentami mam wrażenie, że aż nadto. Jednak ja jestem bardzo ciekawa, co wydarzy się dalej zwłaszcza, po takim zakończeniu, jakie zaserwowała nam autorka. Jest to pozycja dla czytelników 18+, którzy lubią przekleństwa i spicy sceny. Zobaczymy, co przyniesie drugi tom. Na tą chwilę mogę powiedzieć, że była to udana lektura, którą polecam.
sam zamysł na fabułę był dobry, lecz niestety wszystko w tej książce poszło nie w tą stronę co trzeba😐
główna bohaterka od pierwszych stron nie przypadła mi do gustu. bardzo lubię pewne siebie, niezależne kobiety, ale momentami baardzo denerwowała mnie swoim zachowaniem i swoim uprzedzeniem do bogatych mężczyzn.
Dominic, szczerze mówiąc, skrywałam w nim ostatnie nadzieje, że będzie dobry i jakoś pociągnie ich historię. Okazało się, że ma, jak dla mnie, bardzo dziecinne zachowanie. Miałam wrażenie, że dla niego liczyły się tylko kobiety i s•ks. Po pewnej sytuacji całkowicie straciłam do niego szacunek 😐
Jedyne, oprócz sek•u, co łączy tych dwoje to niezdecydowanie. Jedno myślą, drugie robią i tak w kółko.
tak naprawdę jedyne co wiemy o głównych bohaterach to to, że Dominic jest bogaty, a Scarlett " nie jest jak inne dziewczyny" Gdyby chociaż raz ze sobą szczerze porozmawiali, a nie obrażali się na siebie jak małe dzieci ( albo nie załatwiali wszystkiego sek•em), wtedy ich relacja i cała książka mogła by pójść w dobrą stronę.
~Każda kobieta ma dwie twarze. Może być "aż kobietą", silną i niezależną. Może zniszczyć każdego, kto stanie jej na drodze. Kobieta została stworzona na wzór diabła. Piękna, kusząca, słodka na zewnątrz, ale w środku grzeszna. Ma też tę drugą twarz i staje się "tylko kobietą". Dzieje się tak, gdy na jej drodze stanie mężczyzna, dla którego jest w stanie zrobić wszystko. Może zabić, zniszczyć, zmiażdżyć, ale gdy dochodzi do tego seksualność i uczucia, jest bezbronna. Potrafi dominować w łóżku, ale ulega w uczuciach. Potrafi zrobić wszystko, aby utrzymać mężczyznę przy sobie. Może dać się upokorzyć, wykorzystać, ale gdy kocha zawsze daje kolejną szansę. Nie ma silniejszej miłości niż ta płonąca od kobiety do mężczyzny.~
~Czasami musisz sobie uświadomić, że niektórzy ludzie mogą być w twoim sercu, ale nie w twoim życiu...~
W sumie to trochę się zdziwiłam, bo na początku wszystko było w porządku, zapowiadało się całkiem całkiem. Ale potem książka wpadła w taką monotonię, było trochę nudno i czułam jakbym czytała o niczym. Ciągłe sceny erotyczne i wyjazdy służbowe... no nie. Dominic był irytujący i to przez całą książkę😭 Każdy tam mówił jedno, a co innego robił. Trochę szkoda, bo z czasów wattpada czytało mi się przyjemnie, a tu tak nie było i trochę się przez to zawiodłam, bo myślałam że poprzeczka się podniesie 😭 Mimo wszystko gratuluję autorce debiutu, może następne części są lepsze.
To miało być tak dobre, ale się tak zawiodłam. Język mi tak nie siadł, opisy każdego możliwego elementu dawało mi vibe starego wattpada i możliwe, że to już dało mi uraz na początku. Były fajne momenty, też się śmiałam, ale częściej z jakiś absurdów, które wyprawili bohaterzy. Przeskoki czasowe, też lekko chaotyczne moim zdaniem. A końcówka to już w ogóle zbiła mnie z tropu. Może do moich ulubieńców nie wleci, ale jak na debiut źle nie było.
To było moje pierwsze spotkanie z piórem tej autorki. Byłam mega podjarana po przeczytaniu opisu pierwszego tomu, ale jak bardzo nie chcę tego mówić, tak bardzo chcę być z wami szczera bo bardzo się rozczarowałam.
Prolog bardzo mi się podobał, ale już pierwszy rozdział skreślił Scarlett w moich oczach. Jest pyskata, czego na ogół nie uważam za wadę, ale sposób w jaki ona to robi jest denerwujący. Już pierwsze zderzenie z Findlay’em wywołało we mnie fale niechęci. Oceniała po okładce, nie dawała sobie nic wyjaśnić, zaprzeczała samej sobie i na siłę robiła z siebie niezależną. Chociaż Dominic ideałem też nie był. Może i miał łeb do interesów, ale był emocjonalne rozdarty i nie wiedział czego chce.
Szukałam pozytywów na prawdę, ale nic w tej książce do mnie nie przemówiło. W jednej chwili Scarlett wyrzucała coś Dominicowi, aby za chwilę iść z nim do łóżka. I tak w kółko.
Podobnie było z utalentowaniem Scarlett. Rozumiem, że istnieją ludzie inteligentni, zaradni, tacy, którzy chłoną wiedzę jak gąbki i szybko się uczą, ale umiejętności Scarlett były aż nierealne.
21 letnia studentka prawa pracująca w firmie produkującej grafiki, okej to było jeszcze w porządku. Ale po rzuceniu kilku spojrzeń wiedziała ile za nic zarobi klub? Stała się doradcą biznesowym? To wszystko było dla mnie nierealne. W pewnym momencie czytanie stało się kartkowaniem i sama byłam zdziwiona, że przeczytałam ją do końca.
Cóż zdecydowanie książka nie dla mnie, ale jestem w posiadaniu kolejnych tomów i podejmę się ich czytania. Może one uratują tę historię.
Mimo mojej negatywnej recenzji zachęcam was do samodzielnego przeczytania i wyrobienia sobie własnej opinii.
Dziękuję wydawnictwu i autorce za możliwość zrecenzowania oraz zaufanie.
nie jestem pewna czy dobrze zrozumiałam, więc napiszę: facet kupował lasce drogie rzeczy i się z nią pieprzylł, a ona się na to się zgadzała na to, a potem jej sie odwidziało i oburzyła się bo on traktował ją jak dziwkę, a ona poczuła się zdradzona bo o tym nie wiedziała?
jedno pytanie: czemu bohaterowie są tacy głupi?
This entire review has been hidden because of spoilers.
nie był to romans jakiego się spodziewałam i nie było to to czego oczekiwałam. bohaterowie byli delikatnie irytujący. główny bohater, mam wrażenie, oczekiwał tylko od bohaterki seksu i ich relacja nie opierała się na żadnych uczuciach. na końcu nabiera może go większego sensu jednak nadal taki niedosyt zostaje. sięgnę po drugą część aczkolwiek raczej nie skradnie ona mojego serca
1.5⭐️ Męczyłam się z tą książką zdecydowanie zbyt długo (ponad 3 miesiące). Niewiele brakowało a byłby to mój DNF. Podziękowania za skończenie tego należą się OKROPNIE NUDNYM zajęciom z literatury światowej!
I może jestem nienormalna, ale odczuwam bardzo niewytłumaczalną potrzebę, żeby przeczytać kolejne tomy🫥