Wojna to z pozoru męska sprawa. Zmienia jednak kobiece losy równie mocno, jak męskie. Jak żyć w czasach, gdy własne wesele kończy się aresztowaniem przez gestapo, gdy tylko bliski poród wstrzymuje wykonanie wyroku śmierci, wykonanie zaś zadania wymaga nawiązania romansu z wrogiem? Jak zachować kobiecą wrażliwość, gdy wokół panuje okrucieństwo, przemoc i niesprawiedliwość? Gdy najmodniejszym dodatkiem staje się biało-czerwona opaska, a w torebce, obok szminki i lusterka, trzeba schować pistolet?
Dziewczyny wojenne to zapierające dech w piersiach wojenne losy 11 kobiet m.in. Jadwigi Piłsudskiej (córki Marszałka Polski), Lidii Lwow (związanej z legendą AK - majorem ”Łupaszką”) i Haliny Wittig (odznaczonej medalem Sprawiedliwa wśród Narodów Świata)
Czytałam bardzo dużo książek o wojnie ale tylko ta wywarła na mnie największe wrażenie.Czytając ją mialam wrażenie ze to ja uciekam przed SS czy ukrywam swojego ukochanego przed Gestapo.Niesamowita!
Nie oceniam samych historii zawartych w książce bo uważam że ludzkie wspomnienia nie podlegają ocenie. Jeśli chodzi o resztę to tytuł jest trochę mylący, bo właściwie niemalże każda historia jest o konspiracji. A ja myślałam, że będą tez historie kobiet nie związanych z różnymi organizacjami działającymi w czasie wojny. Zwykle życie kobiety cywila. Ale największy minus, który bardzo mnie zniechęcił to brak przypisów z tłumaczeniem z rosyjskiego. A w niektórych rozdziałach tych rosyjskich zwrotów było bardzo dużo, po kilka na stronę. Oczywiście można się trochę domyślić przy niektórych ale z perspektywy osoby która nie zna rosyjskiego sprawiało to że te historie traciły dla mnie sens bo nie widziałam o czym czytam! To uważam za ogromny błąd i dziwi mnie to bardzo że książka została dopuszczona bez tłumaczeń.
Jedenaście młodych kobiet, a raczej dziewczyn opowiada swoje losy. To kobiety bardzo różne - dzieli je niemal wszystko: pochodzenie, miejsce zamieszkania, wykształcenie, rodzina. Łączy jedno - konspiracja. Większość z nich trafiła do podziemia przypadkowo. Dla każdej z nich pomoc była oczywista, a decyzja podejmowana była na gorąco, spontanicznie. Zapewne żadna z nich do końca nie spodziewała się, co ją czeka. A przeżyły wiele - więzienie, tortury, śmierć, stratę. Opowiadają o tym bezpretensjonalnie, szczerze, jak o zwykłym życiu. Ratowanie innych się im przytrafiało, mimochodem niemal. Poświęcanie własnego życia było oczywistością. Co ciekawe, każda z nich myślała podobnie, niezależnie czy była studentką, pochodzącą z dobrego, zamożnego domu czy biedną dziewczyną ze wsi na wschodnich krańcach Polski.
Wspaniała książka o wspaniałych kobietach. Do tej pory prawie wszystkie książki przedstawiały II Wojnę Światową ze strony mężczyzn. Kobiety przedstawione w tej książce dokonywały podobnych czynów jak mężczyzn, a często ważniejszych - były łączniczkami i sanitariuszkami. Ukrywały rannych i poszukiwanych, musiały zmienić myślenie. Wszystkie ani przed, ani po wojnie nie przeżyły takich emocji. Wszystkie miały poczucie obowiązku wobec ojczyzny.
To była bardzo interesująca lektura. Już dawno nie czytałam z takim samozaparciem, ale miałam wrażenie, że jeśli nie przeczytam kolejnego fragmentu, to coś mi umknie (mimo, że przecież każdy rozdział jest odrębną historią - więc pewnie chodziło mi o atmosferę). Nie było łatwo czytać o tych wszystkich tragediach, z którymi bohaterki się zetknęły, lecz obcując z tym, czułam się w pewnym sensie bogatsza o ich doświadczenia. Pewnie piszę jak potłuczona, ale to dlatego, że bardzo mi się podobało i nie wiem jak ubrać to w słowa
Ujmująca, wzruszająca często ściskająca za serce. Niewyobrażalne emocje jakie musiały towarzyszyć ludziom w czasie wojny, kiedy to narzeczony ginie z rąk Aloshy , kiedy to matka popełnia samobójstwo bo nie jest w stanie znieść śmierci syna. Strach i zarazem odwaga dziewczyn, które działają i próbują wesprzeć Polskie Państwo Podziemne. Jak zawsze ta tematyka mną porusza i czytam te książki jednym tchem. Żałuję, że moja babcia nie mogła przeczytać tej książki bądź obejrzeć filmu. Wzruszyłaby się do łez. POLECAM
Nie oceniam cudownych historii, tylko książkę. Historie na 5 gwiazdek, natomiast w książce bardzo brakowało mi tłumaczeń rosyjskich zwrotów. Dobór historii też jest bardzo monotonny, książka mogłaby się nazywać "Dziewczyny konspiracyjne", bo wszystkie są w konspiracji i partyzantce. Przez to zabrakło mi zwykłej prozy życia codziennego, w cywilu, ścierania się z trudami typowymi dla zwykłych ludzi podczas wojny, którzy bohaterami nie są, a po prostu próbują przeżyć.
Z tej serii czytałam "Dziewczyny z Syberii" i bardzo mi się ta książka podobała. Właśnie dlatego sięgnęłam po tę pozycję. Jednak nie była ona już tak dobra, jak myślałam, że będzie.
Pozycja ta była ciężka, poruszała poważne tematy, dodatkowo napisała była innym językiem niż "Dziewczyny z Syberii". Przez to trochę męczyłam się z tą pozycją.
Wypożyczyłam tę książkę z biblioteki i ktoś w moim egzemplarzu robił notatki, z czego niezwykle się cieszę. Ktoś ewidentnie był zorientowany w temacie, te dodatkowe rzeczy na marginesach były dodatkowo ciekawe do samej treści. Poruszająca książka. Serdecznie polecam wszystkim zainteresowanym takimi tematami.
Nie jestem pewna czy w ogóle powinnam oceniać tę książkę, bo nie jest to pozycja, która powinna być oceniana. Mimo to jednak zasługuje na uznanie, a przede wszystkim na to aby ludzie poznali te historie. Wszystkie na raz i każdą jedną z osobna. Bardzo ujmujące. I poruszające.
Przed wojną dopiero wchodziły w dorosłe życie, miały swe plany i marzenia. Pochodziły z różnych grup społecznych, były w różnym wieku. Pierwszy września jednak wszystko zmienił. Od tej pory ich codzienność skupiała się głównie na walce z okupantem. Nie tylko nosiły meldunki i opatrywały rannych, ale również brały udział w wielu akcjach i egzekucjach. Były aresztowane, brutalnie przesłuchiwane i wywożone do obozów. Cierpiały i traciły najbliższych, patrzyły codziennie na ludzką krzywdzę. A jednocześnie kochały, zakładały rodziny i próbowały cieszyć się drobnostkami w tych ciężkich czasach. W swym reportażu, Łukasz Modelski przedstawia historie jedenastu walecznych kobiet, które były członkiniami podziemia. I jak sam autor przyznaje, niełatwo mu było wybrać, ponieważ takich historii jest zdecydowanie więcej... Autor opisuje sylwetki kobiet, które nie chciały pozostać bierne w obliczu zagrożenia i wzięły los w swe ręce, dotrzymując kroku mężczyznom. A często nawet, wykazywały się jeszcze większą odwagą i sprytem. Pochodziły z różnych rodzin, mieszkały w miastach i wsiach, wiele je dzieliło, większość z nich nawet się nie znała. Łączą je jednak podobne doświadczenia. Dla wielu z nich wojna nie kończy się w 1945 roku, ale trwa znacznie dłużej... Większość historii czytałam z nieukrywanym wzruszeniem i podziwem, zastanawiając się jednocześnie, cóż ja bym uczyniła w podobnej sytuacji ( i kompletnie nie umiem sobie odpowiedzieć na to pytanie). Zdecydowanie reportaż Modelskiego to kawał rzetelnej pracy. Oddając głos tym jedenastku kobietom i umożliwiając im opowiedzenie swoich losów nam, młodemu pokoleniu, ratuje je od zapomnienia. I daje to co im się bezwględnie należy- szacunek i podziw.