Osiemnastoletnia Summer Pratt zostaje zmuszona spędzić wakacje w małej miejscowości w stanie Missouri.
Chociaż rodzina, którą widzi pierwszy raz w życiu, wita ją z otwartymi ramionami, dwa kolejne miesiące zapowiadają się koszmarnie. Obawy potwierdza pojawienie się nieznośnego tajemniczego chłopaka ciągle kręcącego się w towarzystwie jej kuzynów i wyjątkowo działającego jej na nerwy.
Poczynając od pierwszego spotkania, Colton O’Donell odwzajemnia tę niechęć i większość wspólnego czasu spędzają na kłótniach. Doprowadzają się do szału, ale jednocześnie z jakiegoś powodu nie potrafią trzymać się z daleka od siebie. Niewątpliwie trudno jest zaprzeczyć sile ciągnącej ich do siebie mimo wszystkich logicznych powodów.
W ciągu zaledwie pierwszego tygodnia w Hazelwood Summer zmierzy się z wieloma wyzwaniami, a to dopiero początek.
wszystkich miłośników tej książki proszę o nieczytanie tej opinii, bo nie chcę, żeby komuś zrobiło się przykro
czy ta książka była dobra? no niezbyt. to był tak naprawdę zlepek wszystkich najpopularniejszych motywów i wątków, które królowały na wattpadzie x lat temu. bad boy x good girl, rodzic wyjeżdża w delegacje, większość akcji rozgrywa się na imprezach... to wszystko już było i kurcze, czy serio konieczne było wydanie tego, skoro na rynku jest już mnóstwo takich książek?
relacja romantyczna oczywiście rozwinęła się bardzo szybko. ona od początku nawija o tym, jaki on nie jest przystojny, on swoim zachowaniem zahacza o bycie bully, ale niech no tylko któryś na nią spojrzy to mu obije mordę.
to były praktycznie same utarte schematy, plus ✨coś✨ o czym dowiadujemy się dopiero na końcu (albo jeszcze przed przeczytaniem książki, bo ludzie nie wiedzą, że warto oznaczać spoilery).
nie przyjmuję do wiadomości, że colton ma 20 lat, bo typ zachowuje się jak rozwydrzony dzieciak i dawałam mu max 18. hipokryta zmieniający zdanie co chwilę (nie, to ✨coś✨ według mnie nie usprawiedliwiało wszystkich jego odklejek)
nie powiem, że nie płakałam, bo na końcu parę łez mi poleciało, ale naprawdę nie rozumiem zachwytu nad tą książką
ale żeby nie było, że jestem panem marudą - styl pisania bardzo fajny, taki lekki ale jednocześnie niebanalny i nie "zbyt prosty" if that makes sense
Nie myślałam, że to kiedykolwiek powiem, ale NIEKTÓRE książki powinny zostać na wattpadzie, bo jako ,,prawdziwe’’, ,,papierowe’’ wychodzą po prostu nudne…
„Summer Love” to moja nowa, wielka miłość. Nie żartuję. Historię Coltona i Summer (wtedy Rebeccy), a właściwie to jej początek, poznałam już na wattpadzie. Na tej platformie doczytałam bodajże do siódmego rozdziału i jestem w ogromnym szoku, jak wielkie postępy zrobiła autorka w swoim stylu pisania. Żeby nie było, nie twierdzę, że na wattpadzie ta książka była źle napisana, ale widać różnicę pomiędzy tymi papierowymi, a wattpadowymi rozdziałami, która oczywiście jest na plus.
Zacznę od tego, że książka wciągnęła mnie już na samym początku. Bohaterów pokochałam równie szybko, co ich poznałam. Właściwie to nie mogłam się oderwać od książki pomimo obowiązków, które miałam wtedy do zrobienia 😂 Więc jeśli zastanawiacie się, czy „Summer love” jest porywającą historią, to tak. Owszem. To jedna z tych książek, która rozbawi was do łez, rozczuli, spowoduje, że będziecie chcieli z nerwów rzucić książką i złamie wam serce.
To pierwsza książka tej autorki, a ja już jestem zakochana w stylu jej pisania. Ula doskonale potrafi wyciągnąć z czytelnika całą gamę emocji i to do tego stopnia, że po skończeniu książki czytelnik czuje w sobie… pustkę. Przynajmniej tak właśnie było w moim przypadku. „Summer love” ma w sobie idealną ilość dialogów i opisów. Rozdziały nie są za długie, opisy nie są zbędne. Przez historię Summer i Coltona się zwyczajnie płynie.
O Coltonie mogłabym chyba mówić godzinami, a nawet całymi dniami. Ten chłopak już w pierwszej scenie, w której się pojawił, skradł moje serce. Colton jest pewny siebie, arogancki, a sarkazm to jego drugie imię. Jest bezpośredni, nie boi się zranić czyichś uczuć i czasami bywa nieznośny. Cóż… jego zachowanie jest przyczyną czegoś, ale czego to już wam nie powiem, bo za dużo zdradzę, a wtedy nie będzie zabawy z czytania tej książki. ALE przy tym wszystkim jest również towarzyski, zabawny, uroczy, kochany, pomocny. To chłopak, który stanie w obronie słabszych i chłopak, który zawróci w głowie wielu dziewczynom. A szczególnie Summer.
Summer przyjechała na wakacje do swojego wujostwa i tajemnicą nie jest, że wcale nie chciała tam przyjeżdżać. Dziewczyna, która nie je mięsa, chodzi w bufiastych bluzkach, nie przepada za nadmiernym używaniem plastiku i cóż… jest po prostu sobą. Summer w moich oczach jest takim promyczkiem słońca. Wakacje planowała spędzić na czytaniu książek, a finalnie okazało się, że te kilka tygodni spędziła w towarzystwie kuzynów i ich znajomych. I nieznośnego chłopaka, który pierwszej nocy postanowił wejść oknem do jej nowego, tymczasowego pokoju.
Relacja tej dwójki już od samego początku była intrygująca, zabawna i pełna napięcia. On był jej Nieznośnym Chłopakiem, a ona dla niego była Właściwą Dziewczyną. A ja za każdym razem cieszyłam się jak wariatka, kiedy dochodziło pomiędzy nimi do jakichkolwiek interakcji, a tych akurat nie było mało. Ich znajomość szybko nabiera tempa i być może to również dlatego, że Colton przyjaźni się z kuzynami Summer, u których dziewczyna aktualnie przebywa. A może to dlatego, że tą dwójkę coś do siebie ciągnie i nie potrafią długo przebywać bez siebie. W każdym razie los im sprzyja 🤭
Generalnie nie płaczę jakoś bardzo często na książkach, a przy tej pozycji rozpłakałam się, jadąc na egzamin maturalny, więc to już chyba coś znaczy. „Summer love” to książka, która zostanie ze mną na dłuuuugo w pamięci i z pewnością będę do niej niejednokrotnie wracać. Czyta się ją całkiem szybko, bo u mnie to były niecałe 24 godziny, jednak mogę was zapewnić, że nie wylatuje z pamięci tak szybko, jak się ją czyta. Każdemu mogę polecić „Summer love”, bo ta książka jest GENIALNIE CUDOWNA.
1,5⭐ Kompletnie nie rozumiem zachwytów nad tą książką. Zlepek najbardziej popularnych motywów okraszony bohaterami bez charakteru, którzy cierpieli na dwubiegunówkę i zmieniali zdanie oraz podejście co drugie zdanie. I nawet nie jestem w stanie powiedzieć, jak bardzo irytowało mnie podkreślanie "jak ktoś może być fajny gdy mieszka w miejscowości o nazwie Hazelwood", które pojawiało się ciągle. Mam wrażenie, że ta książka próbuje być głęboka i poetycka na siłę, co daje słaby efekt. Zawiodłam się
Przez większą część książki nie czułam przygnębiającego vibe’u więc nie ogarniałam o co każdemu chodzi, bo książka była mega zabawna i komfortowa. Styl pisania autorki bardzo przypadł mi do gustu. W niektórych sytuacjach irytowało mnie zachowanie bohaterów, ale nie jestem w stanie odejmować tej książce po tym co mi zrobiła, a zrobiła ze mną wiele!! Podczas ostatnich stron ryczałam i nie byłam w stanie opanować płaczu, wszystkie się skumulowało i tylko marzyłam aby dotrwać do końca. Idealnie autorka zamknęła tą historie i mimo tego wszystkiego uważam że było to piękne zakończenie…
Jestem tak zapłakana, że aż rozbolała mnie głowa i w pewnym momencie nie umiałam nawet wziąć oddechu. A najlepsze jest to, że był to moment. W jednej chwili czytam sobie spokojnie, a w następnej nic nie widzę przez łzy🤠 I nie powstrzymał mnie od tego nawet spoiler, który widziałam na tiktoku.
No daje tą 1⭐️ z bólem bo nastawiałam się na coś lepszego ale ta historia to zestawienie randomowych sytuacji bez żadnej większej fabuły. Zakończenie chyba jak w milionach książek.
kurde właśnie skończyłam czytac ta książka i sama nie dowierzam, ze niby ,,typowa” opowieść z wattpada, okazała się tam cudowna i poruszająca, czytając w niektórych momentach nie mogłam powstrzymam łez (szczególnie na końcu) cudowna!!
sooooo przeczytalam to tylko bo pamietalam to jak bylo na wattpadzie jak mialam 12 lat i absolutnie nie tego sie spodziewalam?? Colton byl tak wkurwiajacy no you aint funny babe i nie interesuje mnie ze uwaza ze przez chorobe nie powinnien byc dla nikogo mily by nie miec nikogo bliskiego???? i fakt ze on sb przespal z ta ashley i potem tego samego dnia byl z summer para?? crazy
i wgl czemu on powiedzial „nie powinnas byc zazdrosna, dla mnie seks z nia to nic wielkiego” ohh i need to beat his ass in hell
Losy Coltona i Summer miałam okazję przeczytać po raz pierwszy w lipcu 2021 roku i odrazu przepadłam dla tego duetu. Historia ta daje mi ogromne poczucie komfortu i na zawsze będzie miała specjalne miejsce w moim sercu.
Fabuła od pierwszych stron sprawia, że nie możecie oderwać się od lektury i chcecie poznać dalszy rozwój wydarzeń. Już po pierwszym spotkaniu Summer i Coltona byłam zaintrygowana tą dwójką i wiedziałam, że ich losy będą fascynujące. Uwielbiam poczucie humoru w tej książce, nieraz miałam uśmiech na twarzy, gdy przyglądałam się przekomarzaniom bohaterów. Oprócz tego autorka zawarła wiele refleksji, które definitywnie urozmaicają lekturę i pozwalają czytelnikowi zastanowić się nad pewnymi kwestiami.
Wykreowani bohaterowie na pewno zapadną wam na długo w pamięć, są to bardzo charakterne postacie, których temperament dostarczy wam wiele rozrywki. Relacja Coltona i Summer szczególnie na początku jest dość burzliwa. Dziewczynę irytuje zbyt pewny siebie chłopak, lecz obydwoje myślą o sobie nawzajem częściej niż chcieliby przyznać. Ich związek jest pełen bólu i wątpliwości, ale jednocześnie jest wyjątkowy oraz łapie za serce.
Pióro autorki czyta się bardzo przyjemnie, jest to luźna, niewymagająca lektura. Ula zrobiła ogromny progres w stylu pisania, więc nie mogę się doczekać, aż będziemy mieli okazję poznać kolejne historie wychodzące spod jej ręki! Przez wiele zabawnych momentów, czy też tekstów bohaterów podczas czytania towarzyszyły mi tak skrajne emocje, że potrafiłam jednocześnie się śmiać oraz mieć łzy w oczach.
Jest to historia o dwójce totalnie różnych od siebie młodych ludzi, którzy idealnie się nawzajem dopełniają. Tytuł ten oceniam oczywiście na 5/5 ★, wersja papierowa skrywa wiele elementów zaskoczenia dla osób, które miały okazję poznać „pierwowzór” tej historii. Jeżeli jeszcze nie zamówiliście swojego egzemplarza to z ręka na sercu zachęcam! Mam nadzieję, że razem z Summer przepadniecie dla blondyna z niebieskimi oczami <3
♾️/10 książka definitywnie dla fanów trylogi „Flaw(less)” od Marty Łabęckiej🩵
KOCHAM ale moje serce 💔
„Moi rodzice ostrzegali mnie przed narkotykami, ale nigdy nie przed tymi z dużymi, niebieskimi oczami i bijącym sercem”
„Wdarł się do mojego życia w momencie, w którym najmniej się tego spodziewałam, i uratował je na sposoby, o których nawet nie śniłam. Choć nie udało mi się go ocalić, on uratował mnie”
This entire review has been hidden because of spoilers.
Nic nie widzę przez łzy. Każdy kolejny raz boli jeszcze bardziej
Nie wiem czy ta książka zasługuje na 5. ⭐️ Ale jest to książka, do której ciągle wracałam. Która złamała moje nastoletnie serce ładnych parę lat temu. Pierwsza książka, która doprowadziła mnie do łez i już zawsze poszosyamie częścią mnie.
Myślałam że w połowie będzie dnf bo główna bohaterka mając dosl przedstawione pod nosem what is up with główny bohater wyciągnęła bardzo uzasadniony wniosek że ćpa💀💀 spojler spojler spojler** jedyne co było tam smutne to epilog że minęło tak dużo czasu a ona dalej się z niego nie wyleczyła ogólnie szkoda mi było tego jej mężusia 😔