Their father’s favorite saying, between drinks and blows, was, “Life holds only bad surprises, and the last one will be death.” And now, Colin observes of the man sprawled under all the broken furniture, their father was definitely and forever out of surprises. Children of Heroes is the story Colin tells of what happened—and what happened before that. Testimony, confession, a child’s this is his painfully matter-of-fact account of how he and his older sister, Mariéla, killed the man who tyrannized them and their piously pathetic mother, who is now a “blank.” As he describes their flight from the slum in Haiti to an uncertain somewhere called “far away,” Colin conjures a bleak picture of the life he and his sister are trying to leave behind. And whether these two—children only in age—are guilty or merely victims of the violence festering in their city is a question only the reader can answer. In its picture of a world in which the heroes and the destroyers—whether fathers or leaders—are often indistinguishable, and where life’s poetry and poverty are inextricably linked, this book tells a story of Haiti that is at once intimate, universal, and otherworldly.
Lyonel Trouillot (born Port-au-Prince, Haiti, on December 31, 1956) is a novelist and poet in French and Haitian Creole, a journalist and a professor of French and Creole literature in Port-au-Prince.
Lyonel Trouillot was born in a family of lawyers. The writer Évelyne Trouillot is his sister. Following his parents' divorce in the late 1960s, he went to the United States with his mother. He returned to Haiti at age 19, in 1975.
Between 1980-82, political repression forced Trouillot to emigrate to Miami.
He studied law, but switched to literature early in his career.
Trouillot has contributed to different newspapers and magazines in Haiti. He has published poetry, and also writes song lyrics for such musical artists as Tanbou Libète and Manno Charlemagne.
In 2014 he wrote together with Raoul Peck and Pascal Bonitzer the script for Peck's feature film Murder in Pacot.
Trouillot is known for his service to democracy in his country, and for his resistance to Haitian dictatorship. He was part of the Collective Non of intellectuals and artists that helped to force out the democratically elected president Jean-Bertrand Aristide. He was a member of the transitional government following the departure of Aristide, as a cabinet member of the minister of culture.
Kolejne spotkanie z Lyonelem Trouillot, znanym mi wcześniej z książki "Niedziela. 4 stycznia". Tym razem książeczka jego autorstwa jest jeszcze mniejszych rozmiarów niż tamta, ale niechaj pozory was nie zmylą, bo jak można się było po Trouillot spodziewać - sama treść wcale nie jest niepozorna, a w żadnym razie lekka. Autor ten ma do siebie to, iż jest bezkompromisowy jeśli chodzi o opisywanie w swych powieściach niesprawiedliwości społecznych i trudnych warunków z którymi przyjdzie się zmierzyć jednostce wystawionej na pastwę systemu.
Dwójka rodzeństwa zabija swego ojca, który na miano ojca nie zasługuje. Jest bowiem tyranem, gwałtownym sprawcą przemocy, agresorem w najgorszym wydaniu, egoistą o sadystycznych zapędach. Jest jednakże człowiekiem, który został złamany przez system, poniżony, stłamszony i ogromną zasługę w tym, że stał się tym kim jest można przypisać właśnie temuż systemowi. Corazonowi przyszło żyć bowiem w świecie, gdzie bardzo często los człowieka jest już zdeterminowany w momencie narodzin, a określa go to gdzie, jak i kiedy dziecko przychodzi na świat. Określa go i stawia przed nim perspektywy stan posiadania, przynależność do konkretnej kasty i czego by nie próbować, jakich marzeń by nie posiadać, to dążenie do wyrwania się z tego swojego punktu wyjściowego przypomina brodzenie w błocie, kiedy to wraz z pokonywaną odległością stopy coraz głębiej zapadają się wciągając takiego kontestatora pod powierzchnię. Smutne jest to, iż od początku tej opowieści mamy świadomość, iż poprzez swój czyn dzieci Corazona powielają ten schemat. Taki bowiem los czeka kontestatorów, a Ci którzy płyną razem z prądem mogą przynajmniej liczyć na wegetację.
"Dzieci bohaterów" to w uproszczeniu studium przemocy, jej źródeł, przejawów i konsekwencji. Patrząc jednak na tę pozycję w sposób bardziej złożony, można zauważyć coś na wzór manifestu, który mocno dla mnie wpisuje się w retorykę "Głodu" Martina Caparrosa, czy też takiego np "Eli, Eli" Wojciecha Tochmana. Trouillot donośnym głosem domaga się sprawiedliwego dostępu do tego co człowiekowi oferuje świat. Sprzeciwia się bardzo mocno nierównomierności w dostępie do podstawowych dóbr, biedzie, zapomnieniu, marginalizacji całych grup społecznych po to tylko żeby te kilka pozostałych procent mogło sobie żyć ponad stan. Bardzo bliskie jest dla mnie to w jaki sposób opowiada swoje historie Lyonel Trouillot. Jego styl jest bardzo charakterystyczny i kto czytał choćby właśnie "Niedzielę. 4 stycznia" ten zauważy, że w jego książkach czytelnik zapraszany jest już od samego początku do jazdy bez trzymanki i tak samo jak nagle i bez pardonów ta podróż się zaczyna tak samo też się zakończy. To jest właśnie autentyzm, to jest ta prawda, która nie potrzebuje żadnego intro ani też outro. Nie potrzebuje tytułów, ozdobników, powolnego budowania napięcia i zainteresowania. Prawda ma bowiem to do siebie, że powinna bronić się sama.
Luonel Truoillot to jeden z tych pisarzy, którzy nie są znani szerokiemu gronu czytelników, ale mają swoich wiernych fanów, a i zdarza się im zdobyć niejedną prestiżową nagrodę. Mimo tego natomiast, iż jest pisarzem uznanym. to pewnie nie usłyszałbym o nim śledząc tylko i wyłącznie tzw. kanały popularne. Na całe szczęście są ludzie, którzy zarażają miłością do tych mniej popularnych pisarzy i dlatego ja się podłączam i równie entuzjastycznie i głośno wyrażam swoje zdanie, że NAPRAWDĘ WARTO sięgać poza mainstream choćby dla pisarzy takich jak Lyonel Trouillot. Genialna literatura, ale tak jak wspomniałem - przede wszystkim autentyczna.
Colin e Mariéla son due ragazzini di una bidonville a Haiti. Vivono col padre, un ex pugile fallito che sfoga la frustrazione con la violenza, e la madre, un'orfana cresciuta in un collegio di suore dove ha imparato l'obbedienza e la sottomissione. Nel tentativo di fermare l'ennesimo pestaggio del padre ai danni della madre, i ragazzi lo uccidono. Da qui comincia la vera storia del romanzo, ovvero la fuga -brevissima- dei due fratelli. Per la prima volta nella loro vita riescono a regalarsi un'intera giornata di libertà, fatta di piccole avventure per la città, più o meno positive. Attraverso le strade della capitale, ripercorriamo la loro vita, dalla nonna che cerca di prendersi cura di loro come può, alla forza di Mariéla, ai problemi di salute di Colin e a tanti altri aspetti che permettono di leggere di personaggi ben caratterizzati, nonostante la brevità del libro. Particolarmente interessante è il mondo in cui viene rappresentata la femminilità di Mariéla, nel modo in cui gli uomini la guardano, la molestano e che finiscono comunque per soccombere davanti alla sua forza. Il padre per primo. Anche la madre in qualche modo è trascinata da Mariéla, con la quale sviluppa un contrasto al limite del freudiano. Il libro cade nella parte finale, col personaggio di Colin: il crollo della sua salute era un ottimo trampolino per un momento lirico, toppato in pieno. Rimane comunque un libro godibile e interessante per saperne un po' di più su un mondo molto marginale a livello mediatico.
“Most of what Mam Yvonne talked about seemed only known by her, so that I wondered if she might be inventing a past custom-made to make the present look bad. A past with trains, circuses, flower shows and other unbelievable things that didn’t go with the dusty landscapes in which we’d grown up. If Mam Yvonne were to be trusted, it was as if there were two cities in a single one. Two dead cities, back to back. Ours is a city with its feet in the dirt, a black city without head or tail. Mam Yvonne’s city lives, invisibly, on the bright side of memory.”
Trouillot’s novel is set in Haiti, and follows two children who have committed an unexpectedly violent crime in the killing of their abusive father. The rest of the story spirals out from here, tracing the days that followed, whilst simultaneously doubling back to untangle the moments that led to this point. It is disorienting and even overwhelming at times, reflecting the emotional states of the children, but it’s fascinating to see the story coming together in pieces through this remarkably poetic, carefully assembled narrative.
Every now and then a voice reaches out from a tiny corner of the world, rarely seen and rarely heard by the rest of the world, and it just speaks to you. This book was that voice, and I absolutely loved it. 5 stars from me.
Uwielbiam styl autora i żałuję, że jedynie dwie jego książki plus jedno opowiadanie są przetłumaczone na język polski.
Po absolutnie rewelacyjnej "Niedzieli 4 stycznia" zabrałem się za "Dzieci Bohaterów", po których mam mały niedosyt, bo tytułowe dzieci to postacie, których wrażliwość i punkt widzenia są opisane w mistrzowski sposób, ale ich opowieść kończy się bardzo szybko. Odnoszę wrażenie, że ta niezwykle poetycka i przygnębiająca historia mogłaby być pełniejsza.
"Biedacy kroczą drogą biedaków. Znamy tylko tereny płaskie, gdzie pejzażem jest tłum. Przypadek, konieczność wiodą nas zawsze ku tym samym miejscom". Ta książka jest zdecydowanie przykładem literatury zaangażowanej. Gayatri Spivak napisała kiedyś klasyczny już dla studiów postkolonialnych tekst pt. Can the Subaltern Speak", zastanawiając się nad możliwością oddania głosu podporządkowanym, zdominowanym jednostkom i grupom. "Dzieci bohaterów" jest właśnie próbą oddania głosu tym, które/którzy tego głosu nie mają, których głos jest niesłyszany. W tym przypadku tymi podporządkowanymi [subaltern] są dzieci dorastające w haitańskich slumsach, doświadczające przemocy ze strony agresywnego i nadużywającego alkoholu ojca, bez szans na zmianę swego losu. Postanawiają uwolnić się od ojca, zabijając go. Rozpoczyna się ucieczka i pogoń - jedyny moment w ich życiu, gdy mogą liczyć na zainteresowanie ze strony Państwa, ponieważ "niewielu mieszkańców osiedla ma do czynienia z Państwem. (...) Państwo jest daleko. Jego istnienie nas nie dotyczy i ono przypomina sobie o nas tylko wtedy, gdy zdarzy się nieszczęście". Język i narracja tej skromnej objętościowo powieści są do cna uczciwe, nie ma tu paternalistycznej tkliwości, taniego empatyzowania jak z folderów wielkich organizacji pomocowych.
Historia okazała się zupełnie inna niż się spodziewałam. Nie porwała mnie, ale nie jest też zła; taka w porządku i tyle. Zakończenie takie sobie. Na plus, że szybko się czyta.
I like this. An amazing story from the viewpoint of a child living in tough conditions and tragic circumstances. The writing was well done and gripping. This book is a little gem.
„Lecz nigdzie nie powiedziano, że trzeba zmieniać sny.”
Ojciec alkoholik, żyjący wspomnieniami o walkach bokserskich, które miały mu przynieść powodzenie. Matka potulnie znosząca ciosy, beznadziejnie zakochana w coraz brutalniejszym mężu. Siostra, na którą zawsze mógł liczyć, bystra, silna, wzór i oparcie w trudnych chwilach. Przyjaciele, z którymi mimo biedy, można dzielić wspólne marzenia…
Treść książki stanowi opowieść młodego Colina, która rozpoczyna się gdy ten wraz ze starszą siostrą zabijają swojego ojca. Teraz dzieci muszą uciekać ze slumsów, w których żyją, zdając sobie sprawę, że następne dni będą ostatnimi jakie dane im będzie spędzić razem. Język książki, jakkolwiek banalnie by to brzmiało, wolny jest od przekłamań. Colin opisuje wszystko, tak jak sam to widzi. Dziwi się, kiedy dorośli starają się znaleźć wytłumaczenie dla jego działań. Kiedy próbują zrozumieć i znaleźć winnych.
Chłopiec opowiada zarówno o uczuciach towarzyszących mu w trudnych dniach po morderstwie jak i o wcześniejszym życiu w biednej dzielnicy, w której jedynie nielicznym udaje wyjść na prostą. Autor pisze w sposób bardzo prosty, wręcz minimalistyczny, a mimo to czyta się z zapartym tchem, „na raz”. Nie uświadczymy tutaj pięknych opisów, zawrotnej akcji, krystalicznie czystych postaci czy jakichkolwiek wyjaśnień. Zamiast tego dostajemy masę wątpliwości. Mamy dzieci, które wiedzą, że muszą ponieść konsekwencje tego co zrobiły. Mamy rodzeństwo starające wspierać się nawzajem. Dostajemy wielką porcję pytań i niewiele odpowiedzi.
Do tej pory nie wiem jakim cudem książka, która ma niewiele ponad 100 stron zrobiła na mnie aż takie wrażenie. Zdecydowanie polecam. I nie ważne czy ktoś lubi fantastykę, kryminał czy romans. Jeśli w ogóle czytasz książki, to polecam właśnie tą. Każdemu.
… i trafność tytułu, dowiedzenie się co według rodzeństwa znaczy być „dziećmi bohaterów” … po prostu trzeba przeczytać żeby zrozumieć co mam na myśli.
Jak kiedyś gdzieś napisał ktoś mądry: „Chociaż niemożliwym wydaje się jej osiągnięcie, należy dążyć do doskonałości.” Czuje, że w przypadku tej książki jesteśmy bardzo blisko…
10/10
„A w życiu, tak jak w szkole, drugie miejsce to całkiem nieźle.”
„Czarne myśli są jak drzewa. Mogą długo rosnąć, pączkują w głowie, gdzie w końcu zapuszczają korzenie.”
„Gdy chcemy uwolnić się od myśli, powinniśmy podchodzić do życia jak sprinter, biec przez cały czas kryć się za prędkością. Gdy tylko ciało znajdzie się w stanie spoczynku, nieszczęście opanowuje głowę.”
„Jak wiedzieć, że się kocha? To się czuje.”
„Samotność jest męcząca i nie wszyscy urodzili się, żeby stawiać opór.”
„Lepiej znosi się własny los, gdy nie zna się innego.”
I think this novel was a good and inspiring book. It's a really good book because when there are two children who have suffered but they still take sacrifice. The things they did where the reason why they call them the children of heroes. Once I started reading the book just sucked me in.
The story talk about two young girls named Colin and Mariela Pamphile some of the nicest and precious girls. They have a father who has a failed career because he once use to be a boxer. The story mostly takes place in Haiti. However there father is a very abusive man so these two girls killed there own father. The girl Mariela would allow her father to pound and crush her but she would never let her crush her dreams.
This is a translated book about two children in Haiti who escape an abusive home. I have mixed feelings about it, and I had a hard time following the time line. I didn't think it was great, but I feel like I was supposed to like it because it had a shiny gold sticker on the front of it. Honestly, it was really boring.
This was a really quick read - the author tells the story from the perspective of a little boy and overlaps the timeline. Its very poetic; and presents the circular nature of violence and the foggy morality of abusive relationships.