Ewa Woydyłło w książce W zgodzie ze sobą prowadzi z czytelnikiem rozmowę o psychologii rozumianej nie tylko jako gałąź nauki, lecz także jako zestaw praktycznych umiejętności składających się na doświadczenia i indywidualną mądrość życiową. Zdaniem autorki doświadczenie to i tę mądrość można, a czasem nawet trzeba doskonalić.
Po co nam psychologia? Co to znaczy żyć ze sobą w zgodzie? Jakie zmiany swoim życiu można wprowadzić, aby lepiej siebie rozumieć? Kiedy sami możemy sobie poradzić, a kiedy szukać pomocy u psychoterapeuty?
Można powiedzieć, że bycie sobą to zdolność rozstrzygania konfliktów wewnętrznych na korzyść świadomie ukształtowanego systemu wartości. Ustawiczne dążenie do tego, co sami uważamy za dobre, co w danej sytuacji lepiej uczynić i jak postąpić. System wartości jest nadrzędny w stosunku do "natury", czyli odruchów i popędów. Uważne wsłuchiwanie się weń przenosi nas na wyższy poziom człowieczeństwa, ponad popędy, zachcianki, kaprysy i odruchy emocjonalne. Mówiąc prostym językiem, postępowanie zgodne z własnym systemem wartości sprawia, że o tym, co i jak robimy, lubimy otwarcie mówić innym ludziom. (fragment książki)
Książka cenionej psycholożki przybliża wiedzę, dzięki której łatwiej osiągnąć stan harmonii i równowagi, co jest wykładnikiem zdrowia psychicznego każdego człowieka.
(3,5/5) „Ci co poznali śmierć znają smak życia” To pierwsza z książek Pani Ewy jaką przyszło mi czytać. Ciekawa, dająca nadzieję i motywację do działania. Mniej poradnik a bardziej -rozważania o stratach wszelkiego rodzaju. Wiele o tych rzeczach uczyłam się na studiach i chyba nie do końca tego szukałam, ale i tak pozycja warta poznania.
Kocham Ewę, ale to nie była najbardziej odkrywcza z pozycji, które zaproponowała. Dużo ciekawych przemyśleń, ale równie dużo sztampowych i nieodkrywczych. Chociaż może po prostu się czepiam, bo w tym cały urok. Trochę wyczuwam jednak niewykorzystany potencjał, momentami słuchając audiobooka wyłączałam się zupełnie bez świadomości.
Zwykle szerokim łukiem omijam wszystkie poradniki i książki psychologiczne myśląc w głowie: ,, to nic nie daje i to nie jest żadna POWAŻNA lektura”. Książka Ewy Woydyłło zmieniła moje zdanie. Napisana w uniwersalny sposób pozwalający się utożsamić z opisywaną stratą, która jak opisuje autorka, może dotyczyć tak wielu aspektów. Wyniosłam wiele z tej książki, była to taka dozowana autoterapia w zaciszu domu, która rozpoczęła moją przygodę z kolejnymi pozycjami doktor Woydyłło.