5/10
Ktoś na lubimyczytać skomentował to następująco: "gdyby [ta książka] wyszła spod pióra księdza, pomyślałabym, że jest miejscami nawet niezła, choć wiadomo, z pewnym naleciałościami."
i choć nie weszlabym w taką skrajność, to nie mogłam sobie odmówić przytoczenia tego na samym poczatku.
Kompozycja nie przypadła mi do gustu; otwieranie tematu pod tytułem na przykład "sprawiedliwość" i poświęcanie mu dwóch stron, wyjaśnianie połowy kwestii istotą Boga, dwie fajne anegdoty czy konteksty, potem w sumie urywanie w pół zdania i skip do następnego tematu??
Mogłam się domyśleć co zastanę gdy tytuł to "mini wykłady" ale nie sądziłam, że aż tak mini XD
Tak, wiem, argument bardzo na poziomie.
Po zadaniu sobie trudu (wstawić tu dźwięk martyrologicznego wysiłku i cierpienia) i ekspresowym przeczytaniu jego bardzo obszernej biografii (na Wikipedii) chyba mamy tu do czynienia z wpadnięciem ze skrajności w skrajność jeśli chodzi o poglądy polityczne. What do you f mean by ideologia kanonu racjonalistycznego 😭😭😭
Otwieranie miliarda tematów i ich niekończenie doprowadziło mnie do szału kilkukrotnie, i o ile ok, bez problemu wstanę jutro rano nawet gdy dziś nie dowiem się, jaki dokładnie pogląd ma Pan Kołakowski na temat jakiegoś tam poruszonego w jednym zdaniu aspektu pogrzebów czy seksu, o tyle jak zaczął wymieniać "nauki przyszłości" i te "nieprzyszlosci" w rozdziale ostatnim i wśród tych drugich umieścił psychologię, a potem jakby nigdy nic poszedł sobie dalej bez wyjaśnienia, to myślałam, że plik PDF poleci przez okno razem z całym czytnikiemXD.
+ spodziewałam się więcej kopara-mi-opadla sentencji; nasłuchałam się o jego niebywałej wielkości i tytule Mickiewicza-wsrod-polskich-filozofow, a w sumie przez większość się leci, bo są w gruncie rzeczy trywialne (albo ja nie widzę w nich głębi, zawsze to jest opcja). O ile jak mniemam ten człowiek nie jest przeciętny, o tyle moje pierwsze zetknięcie z tym co napisał takową przeciętnością jest.
___________________________
"Zdarza się nam znać ludzi o całkiem nieprzeciętnej inteligencji, od których wszyscy uciekają jak od zarazy, oni zaś udają, że tego nie widzą albo przypisują to swojej ogromnej wyższości umysłowej i moralnej, nie zas temu, że są nadęci, natrętni, że wszystkich bez przerwy pouczają, że się pchają z nieproszonymi radami, itd. Znamy innych, także o wysokim ilorazie inteligencji, którzy ciągle się skarżą, że ludzkość ich nie docenia, a przecież oni tacy mądrzy, a przecież już dawno powiedzieli, że to i owo; i nie ma sposobu, by im wytłumaczyć, że się ośmieszają."
indeed, sir, indeed, to jest akurat dobre.
"czy człowiek poświęca się dla bliźniego, czy też go torturuje, jego motywacje są takie same" rozśmieszyło, więc zostawię bez kontekstu
"Tego, co minione, z definicji już nie ma, tego, co przyszłe, z definicji jeszcze nie ma, stąd należy wnosić, że to, co rzeczywiste, jest to bezwymiarowy, punktowy moment między oboma, a skoro jest bezwymiarowy, to trudno powiedzieć, w jakim sensie jest rzeczywisty. Stąd z kolei rodzi się groza w obliczu poczucia, które można wyrazić absurdalnym powiedzeniem - a więc nic nie istnieje". XD