Okres świąteczny, zbliża się koniec roku, a policja ma pełne ręce roboty. Znalezione okaleczone zwłoki chłopca, oraz kartka z pozornie żartobliwą wyliczanką nie wróży niczego dobrego, zwłaszcza jeśli sytuacja się powtarza. Podkomisarz Adrian Perg, aspirant Iwan Brzostek oraz starsza sierżant Natalia Merc zrobią wszystko, aby złapać sprawcę.
Po świetnym debiucie autora wiedziałam, że chcę przeczytać każdą jego kolejną książkę. Po "Sznycie" spodziewałam się wiele, ale... no i właśnie, nie bardzo wiem jak to powiedzieć. Z jednej strony niby wszystko jest takie jak w kryminale powinno być, a jednak trochę mnie ta książka zmęczyła. Po drugie, należy ostrzec wszystkich wrażliwych na krzywdę dzieci, że nie brakuje tu momentów dosadnych, brutalnych, drastycznych i takich, które zostają wam już w głowie. Wiem, rozumiem że każde przestępstwo to zło i cierpienie, a kryminały pokazują nam to z detalami, czytam ten gatunek od lat; jednak mam wrażenie, że ostatnio pedofilia i krzywda dzieci to powracający motyw w każdej kolejnej książce. Albo ja akurat tak trafiam.
Tak czy siak, nie chcę powiedzieć że książka mi się nie podobała, było dobrze, ale nie bardzo dobrze. Porównując z debiutem, "Odwyk" podobał mi się bardziej, był zaskakujący, miał w sobie to coś.
"Sznytę" polecam, jednak pamiętajcie, ostrzegałam.
Byłabym zapomniała, troje wspomnianych wyżej dochodzeniowców to nietypowa ekipa i ciekawie było śledzić ich poczynania. Bardzo spodobała mi się analityczna Merc i mam nadzieję jeszcze się z nią spotkać przy następnej okazji.