Jest to historia o jedenastu różnych bohaterach, którzy zostają wysłani do miasteczka, którego nazwy nikt nie potrafi wymówić, aby zrobić projekt szkolny. Przez te trzy tygodnie mieli lepiej się poznać i zintegrować. Ich postacie były bardzo stereotypowe. Cała książka była dla mnie taka nijaka. Młodzieżówka na jeden wieczór, lecz bez charakteru. Bardzo denerwowała mnie narracja i momenty, gdzie główna bohaterka zwracała się bezpośrednio do czytelnika. Ogólnie sam zarys książki bardzo mi się podobał, fabuła była wciągająca i na prawdę mega lekko się ją czytało. Jest w niej wiele humoru, w niektórych momentach dialogi są bardziej śmieszne w innych mniej.
Gdy czytałam tę książkę, miałam wrażenie, że oglądam tandetny film o nastolatkach. Jest to kolejny minus. Nie była to może najgorsza książka, ale zdecydowanie nie jest ona dla mnie i raczej nie sięgnęłabym po nią drugi raz. Nie jestem do końca pewna, czy nie spodobał mi się styl pisania autorki czy po prostu ta książka.
Główna bohaterka przez całą książkę użalała się nad sobą i wszędzie widziała tylko negatywne rzeczy, bo nie mieszkała i nie chodziła do szkoły w mieście, w którym chciała. Gdybym miała policzyć ile razy było to wspomniane, zabrakłoby mi palców u rąk. Niekontrolowanie, za każdym razem, gdy wspominała o tym, przewracałam oczami. No sorry, ale ile można?
Warto wspomnieć też o zakończeniu. Do teraz nie wiem o co w nim chodziło i jaki to miało sens. Plot twist, który miał mnie zaskoczyć, jedynie utwierdził w fakcie, że książka nie trafi na listę ulubionych. Miałam wrażenie, że jest on tam wciśnięty na siłę. Przez całą książkę nigdzie nie było o tym wspomniane i nagle na końcu pojawił się, za przeproszeniem, totalnie z dupy.
Jednak mimo tych wszystkich negatywnych rzeczy, książkę czytało się na prawdę lekko. Niektóre momenty nawet mnie rozbawiły. Nie mam ulubionej postaci, ponieważ jak już wspominałam, były one bardzo stereotypowe, ale fajnie pokazywały kontrast charakterów.
Myślę, że raczej przeczytam kolejne książki autorki, ponieważ widać u niej potencjał. „The project” to jej debiutancka powieść, więc wydaje mi się, że nie ma co się zrażać już na samym początku.