„W końcu bałam się tego – bałam się upadku, bałam się, że w końcu nadejdzie chwila, w której cała nasza relacja legnie w gruzach, a ja pozostanę sama z roztrzaskanym sercem. Ale co ja mogłam na to poradzić? Nie byłam w stanie nic zrobić, a tylko zakochiwać się w nim od początku.”
Zdarza się Wam tak, że po przeczytaniu jakiejś książki, macie problem ze sformułowaniem swoich spostrzeżeń? Ja właśnie mam tak w przypadku „The most 2”, dlatego też dzisiejsza opinia nie będzie należała do długich. Po przeczytaniu pierwszego tomu miałam kilka „ale”, lecz postanowiłam dać szansę tej historii. Przekonałam się jednak, że na pewien rodzaj powieści, zdecydowanie jestem już za stara, po prostu potrzebuję czegoś więcej. Tu niestety się nudziłam, brakło mi jakiejś akcji, która podsyciłaby moją ciekawość. Odnosiłam wrażenie, że non stop czytam te same dialogi i opisy, jak kto jest ubrany.
Cieszę się natomiast, że w końcu dowiadujemy się czegoś na temat Nathana, z jakim problemem się zmaga. Dynamika jego relacji z Aną także uległa zmianie, choć po drodze i tak nie obyło się bez tego irytującego odpychania. Jest to do zaakceptowania w jakimś stopniu, ale półtorej książki to dla mnie za dużo.
Podoba mi się też to, że dostrzegalna jest przemiana Annabelle, zaczyna stawiać się i głośno mówić, co jej nie pasuje w sytuacji rodzinnej. Aczkolwiek ta sprawa z opiekunką w moim odczuciu jest nieco absurdalna, a właściwie jej pozycja, bo z jednej strony jest opiekunką Any, a z drugiej jeździ załatwiać jakieś sprawy w firmie i niby ma jakąś władzę. Jestem ciekawa, czy rodzice dziewczyny w końcu się otrząsną i zaczną dostrzegać swoją córkę. Mając na uwadze ostatnie wydarzenia, jest na to szansa.
Autorka ma całkiem przyjemne pióro, ale tak jak pisałam wyżej, non stop te same opisy w pewnym momencie zaczęły mnie nużyć. Udało się jej wzbogacić historię o aspekt emocjonalny. Kilka razy zakłuło mnie serce, sytuacje rodzinne Nathana i Any zdecydowanie wzbudzają emocje, nie ma możliwości, by nie poczuć nawet odrobiny współczucia. Biorąc jednak pod uwagę całość, dla mnie trochę to było za mało. Zakończenie trochę mnie rozstroiło i przyznaję, że jestem zaintrygowana, co to za intryga miała tam miejsce. Podejrzewam, że z ciekawości sprawdzę, gdy ukaże się następny tom. Jak zawsze zachęcam Was do wyrobienia własnej opinii o książce i niezniechęcania się moimi spostrzeżeniami. Może Wam się spodoba.