Dwudziestotrzyletnia Melanie Green mieszka w Nowym Jorku i jest pokojówką w jednym z hoteli znanej sieci należącej do włoskiego milionera – Matteo De Luki.
Wkrótce ona i De Luca zaczynają wpadać na siebie w hotelu, a po jednym z takich spotkań mężczyzna gani Melanie i oznajmia, że od teraz będzie lepiej przyglądał się jej pracy. Ku wielkiemu zaskoczeniu kobiety nazajutrz szefowa pokojówek nakazuje jej sprzątnąć prywatny penthouse pana De Luki.
Melanie jest zszokowana, kiedy okazuje się, że apartament – mimo zapewnień przełożonej – wcale nie jest pusty. Właściciel hotelu jest na miejscu, w dodatku w samym ręczniku. Mężczyzna informuje ją, że zmienił plany i zostanie w domu dłużej, a ona w tym czasie ma go sprzątać…
Melanie czuje, że polecenie szefowej i prośba właściciela nie są przypadkowe. Czego milioner może od niej chcieć, skoro wyraźnie dał do zrozumienia, że nie pała do niej sympatią?
Nie wiem, co mam myśleć o tej książce. Pierwsza połowa na + w drugiej coraz gorzej. Przez opis nastawiłam się na to, że naprawdę będzie świetna i najwidoczniej to był błąd z mojej strony, chociaż nie była aż taka zła. Pomimo wszystkiego z początku wciągnęłam się w tę historię, jednak pod koniec coraz ciężej mi się to czytało może też przez to, że w pewnym momencie już było za dużo tych niektórych wątków. Kiedyś dam temu jeszcze jedną szansę😩
To było dziwne, popaprane trudno określić co to było. Waham się też nad oceną🥲
To było tak słabe, że gdyby była taka możliwość, dałabym 0 gwiazdek. Wkurzająca główna bohaterka, idiotyczne i sztuczne dialogi. Do tego strasznie źle się to czytało.
Długo czekałam, aż ta pozycja trafi w moje ręce. Liczyłam na zdecydowanie coś innego. Opis sugeruje jedno, a w rzeczywistości jest drugie. Jest to pozycja dosłownie na jedno posiedzenie, nie dłużej. Historia opowiada o Melanie, która poprostu szuka miłości. Dziewczyna rozgląda się wszędzie, ale zawsze za daleko, przez co poprostu nie zwraca uwagi i nie docenia tego co ma wokół siebie. O niczym więcej ona nie jest, nic więcej sobą nie przekazuje. Pomysł i koncepcja na całą historię był i jest fajny - coś nowego, jednak dopracowanie i poprowadzenie całości gdzieś po drodze, z każdą następną stroną się poprostu sypało. Dla mnie na duży plus zasługuje okładka, która przyciąga wzrok i zaciekawia czytelnika od pierwszego jej ujrzenia.
Recenzja "Pokojówki" Wiktorii Lange Ocena: 2/5 gwiazdek
Sięgnęłam po tę książkę, bo opis był intrygujący, a okładka przyciągała wzrok jak magnes – no wiadomo, człowiek myśli, że trafi na coś świeżego, z nutką tajemnicy i szczyptą pikanterii. No i... trochę się przeliczyłam.
Główna bohaterka? Ugh, dziewczyno, serio? Denerwowała mnie strasznie. Miała być niezależna, a wyszło jak zawsze – raz mówi jedno, za chwilę robi coś totalnie odwrotnego. Pomysł z anonimowym, erotycznym czatem był nawet spoko – intrygujący, mroczny, trochę niepokojący. Ale jak już zaczęła się moralizatorska gadka typu "takie relacje są złe, jak można być z kimś tylko dla wiadomo czego", to aż mi brew zadrgała. Dziewczyno... Ty. Też. Tam. Byłaś.
Relacja z szefem? Nie kupuję tego. Zero chemii, wszystko jakieś wymuszone, nienaturalne – jakby ktoś na siłę próbował zrobić z tego romans roku. Praca pokojówki miała potencjał, ale gdzieś to się wszystko rozmyło.
Jedyny plus – Henry z budki. Na początku wydaje się takim luzakiem z tła, a tu proszę – plot twist godny uwagi. Szanuję ten zabieg, serio.
Ale poza tym? Za dużo wątków, za dużo chaosu. Po 100 stronach akcja siadła jak źle ubite ciasto i zaczęło wiać nudą. Zmarnowany potencjał, niestety.
Nie polecam, chyba że ktoś już ją ma na półce i chce przeczytać "dla fabuły" – wiecie, tej takiej z trudem upchanej między dramatami głównej bohaterki i dziwnymi scenami z szefem.
Na koniec: Nie każda książka z ładną okładką to złoto. Smuteczek.
xd. tyle mam do powiedzenia. Opis mnie bardzo zaciekawił i liczyłam na dobrze rozbudowaną fabułę, a co dostałam? Toksycznego manipulatora, który wymuszał niejednokrotnie stosunek na bohaterce pomimo znacznych jej sprzeciwów. Sceny 18+ były słabo napisane, a określenia na intymne części ciała były odrzucające. Cała ta książka była nudna, a dialogi brzmiały jakby dzieci ze sobą rozmawiały. Główna bohaterka też jest głupia i podatna na wszelkie manipulacje. Mówi nie, a po jednym dotyku zmienia zadanie? No sorry ale to jest dziwne. Liczyłam na świetną książkę z motywem pracownica - szef, a dostałam jakąś telenowelę ze słabym plot twistem. Jedynie dobrze, ze Melanie nie skończyła z Matteo.
This entire review has been hidden because of spoilers.
W skrócie: romans z zaborczym szefem, który daje vibe tego typa z 365 dni + internetowa horny znajomość z anonimowym gościem.
Spodziewałam się trochę więcej po tej książce. Co prawda, cieszy mnie że nie była przesadnie SMUTna i nawet przy zakończeniu się miło zaskoczyłam, ale była bardzo nijaka do tego stopnia, że nie za bardzo wiem co więcej mogę o niej napisać, więc raczej się jej pozbędę.
Dzisiaj wpadamy do was z recenzją książki, która jest bliska naszemu sercu, gdyż jest to nasz patronat. A mowa o książce "Pokojówka" od Wydawnictwa Niezwykłego oraz Wiktorii Lange. Książka dała nam nieźle popalić, ponieważ był do dla nas emocjonalny rollercoster.
"- Może powinienem częściej przyglądać się temu, co się tutaj dzieje. Chyba tak. – Przytaknął sam sobie. – Panią zdecydowanie od dzisiaj będę miał na oku."
Melanie Green mieszka w Nowym Jorku i pracuje w hotelu jako sprzątaczka. Pewnego dnia w trakcie pracy wpada na swojego szefa Matteo de Luce. Kolejnego dnia dziewczyna dostaje zadanie posprzątania właśnie jego apartamentu. Czy pomiędzy tą dwójką może coś się wydarzyć? Czy zwykła sprzątaczka może mieć romans ze znanym właścicielem?
Kochani z panią Wiktorią współpracujemy już przy trzeciej pozycji książkowej i powiemy wam, że każda jej nowa opowieść to jest totalny sztos. Tym razem również się nie zawiodłyśmy i mogłyśmy cieszyć oko wspaniałą historią. Zacznijmy od tego, że książka ma lekki vibe "Pokojówki na Manhattanie". Jeżeli oglądaliście film z JL to ta powieść może wam się spodobać. Jednak! Opowieść zdecydowanie z czasem odbiega od filmu i jest to kompletnie coś innego. Jak dla nas wyższy poziom emocjonalny i wyższy poziom dojrzałości głównej bohaterki.
Książka to zdecydowanie erotyk, autorka zafundowała nam kilka bardzo namiętnych scen, które były bardzo gorące. Ostrzegamy podczas czytania mogą wystąpić rumieńce. Wszystkie fanki erotyków powinny zapisać sobie tę książkę.
Fabuła książki nie jest skomplikowana, ale za to bardzo zaskakująca. Tu rozchodzi się o miłość, pożądanie, a przede wszystkim o warstwy społeczne, które do tej pory, w tych czasach nadal są bardzo widocznie. Akcja jest szybka, co chwilę coś się dzieje, nie ma miejsca na nudę. W pewnych momentach czasem nawet jest za szybka. Powoduje to mętlik w głowie głównej bohaterki.
Główna bohaterka to postać bardzo niezdecydowana, sama nie wie co chce i pragnie. Jednak jest osobą dosyć pozytywną i my ją polubiłyśmy. Niestety nie możemy powiedzieć tego o drugim głównym bohaterze, jakoś nie przypadł nam do gustu.
Tu emocja, goni emocję. Na każdym kroku Melanie musi dokonać wyboru, zmagając się przy tym z wielobarwną emocjonalną huśtawką. W opowieści został bardzo ładnie pokazany obraz tego, że nie zawsze można należeć do nie swojego świata. Pokazane ponadto zostało, że powinniśmy pozostać tacy jacy jesteśmy i powinnyśmy wierzyć w siebie przede wszystkim.
Dla zakończenia musicie przeczytać całą książkę. To jest bomba. Niespodziewana i bardzo zaskakująca. My kiedy skończyłyśmy czytać to powiedziałyśmy "Wow". Powiemy wam tyle, nie sugerujcie się opisem, gdyż mówi on jedynie odrobinkę tego, co dzieje się w środku opowieści. Ta powieść nie jest schematycznym erotykiem i jeżeli ktoś szuka prostej jak struna miłości to w tej książce jej nie znajdzie. Tu relacja jest skomplikowana i czasem niezrozumiała.
Jeżeli macie ochotę przeczytać coś ciekawego, dodatkowo z rumieńcem na twarzy, to przeczytajcie tę opowieść, warto. Miłego dnia :)
Zanim sięgnęłam po tę publikację, zupełnie nie znałam twórczości Wiktorii Lange. Jednak po przeczytaniu opisu postanowiłam zaryzykować i po raz kolejny, zapoznać się z piórem autora, którego wcześniej nie znałam.
Jakie były moje odczucia po jej przeczytaniu?
Muszę przyznać, że nieco mieszane. Nie znaczy to jednak, że książka była zła... Po prostu opis zasugerował mi inny bieg wydarzeń, dlatego spodziewałam się zdecydowania czegoś innego, niż otrzymałam.
Melanie to młoda kobieta, która pracuje jako jedna z pokojówek w hotelu należącym do rodziny De Luka. Dziewczyna szuka miłości na portalach randkowych, ale często trafia na mężczyzn, którzy jedynie marnują jej czas i nie stawiają się na umówione spotkanie. W zasadzie pewnie dawno skasowałaby aplikację i dała sobie spokój z randkami w ciemno, gdyby nie jeden użytkownik, z którym wymienia korespondencję. Rockefeller to mężczyzna, który ją fascynuje i wydaje się, że z ich relacja miałaby szansę zaistnieć w prawdziwym świecie, gdyby tylko zechcieli przenieść ją do rzeczywistości. Jednak Melanii wcale nie chce tego robić z obawy, że mogłaby stracić osobę, której może zwierzyć się ze wszystkiego.
To właśnie on, jako pierwszy dowiaduje się o zawirowaniach w życiu dziewczyny, spowodowanych zainteresowaniem, jakim zaczyna darzyć ją jej szef - Matteo. Mimo że Melanie ma wiele obaw, rozpoczyna szaloną i pełną namiętności przygodę, w której jedną z głównych ról gra jej pracodawca.
Mogłoby się wydawać, że historia jest banalna, a zwykła szara myszka usidli swojego szefa i nagle zostanie panią na włościach. Ale czy faktycznie relacja Melanie i Matteo zakończy się w ten sposób? Tego dowiecie się, sięgając po najnowszą książkę Wiktorii Lange.
"Pokojówka" miała duży potencjał. Z początku bardzo mnie intrygowała i z zainteresowaniem przerzucałam kolejne strony. Jednak w pewnym momencie wszystkie zagadki zaczęły rozwiązywać się niemal jednocześnie. Główna bohaterka została przytłoczona nadmiarem informacji, a ja razem z nią. Myślę, że jeżeli autorka dawkowałaby rozwiązania albo zasiałaby w Melanie ziarenko niepewności nieco wcześniej, odbiór byłby zdecydowanie lepszy.
Chociaż książka nie trafi na listę moich ulubionych książek, uważam, że grono czytelników będzie zachwycona historią przedstawioną przez Wiktorię Lange. Dlatego, jeżeli chcecie przekonać się, czy historia trafi w Wasz gust, koniecznie sięgnijcie po "Pokojówkę" i razem z nią przenieście się za ocean, aby odkryć tajemnice, które skrywa przed Wami Nowy Jork.
‘Pokojówka’ to książka z gatunku romans/erotyk autorstwa Wiktorii Langer. Nietuzinkowy, wciągający i przede wszystkim zaskakujący. Ta historia jest inna niż mogłoby się wydawać po przeczytaniu opisu. Jednak na wstępie ważna informacja. Książka należy do grupy erotyków co oznacza, że znajdziecie w niej sceny erotyczne, co z kolei sprawia, że nie jest to pozycja dla każdego. Niektórych może to zaskoczyć leczy było to moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki. Jeśli wszystkie swoje opowieści utrzymuje na tak świetnym poziomie, to ja sięgam po nie w ciemno. Tę historię czyta się płynnie i bardzo przyjemnie. Przyznam się, że po pierwszych dwóch rozdziałach doszłam do wniosku, że wszystko już wiem, że na pewno będzie to szablonowe podejście do historii romantycznej. Jak ja byłam w błędzie. Zamiast szablonowej konstrukcji otrzymałam zaskakującą opowieść o uczuciach i zaufaniu. Tak jak na początku byłam wszystkiego pewna, tak w połowie książki doszłam do momentu, że wszystkich bohaterów podejrzewałam o wszystko. Mamy tu sporą dawkę uczuć, miłość miesza się z pożądaniem, strach z nadzieją. Autorka pięknie ukazała warstwy społeczne, które nadal są mocno widoczne w społeczeństwach oraz znaczenie decyzji, jakie podejmujemy w życiu. Tutaj dużo się dzieje, autorka dba o to, aby czytelnik ani na moment się nie nudził. Bohaterowie zostali bardzo fajnie wykreowani. Główna bohaterka to bardzo pozytywna postać, powiedziałabym, że jest taką swojską dziewczyną, w której wiele kobiet może odnaleźć trochę siebie. Trochę drażniło mnie to, że bywa taka niezdecydowana i ufna, ale też nie na tyle bym odebrała to jako wielki minus tej postaci. Z postacią Matteo nie do końca się polubiłam. Ot, klasyczny bogaty Pan, który bierze wszystko, na co ma ochotę. Przyznam, że potrafi bajerować i sama w pewnej chwili mu kibicowałam, ale tylko przez chwilę. Jest też tajemniczy przyjaciel głównej bohaterki, który przykuł moją uwagę od samego początku. Jak wspomniałam na wstępie, ta historia należy do erotyków. Autorka funduje nam bardzo gorące i namiętne sceny, ale także porusza temat sekstingu oraz znajomości wirtualnej. W mojej ocenie właśnie te drugie sceny, czyli wymiany pikantnych wiadomości z nieznajomym najbardziej mogą Was zaciekawić. ‘Pokojówka’ to erotyk, który bardzo mnie zaskoczył. Spodziewałam się klasycznego romansu a otrzymałam cudowną historię o uczuciach i zaufaniu. Jestem zachwycona tą książką i z całego serca ją polecam.
Pióro Autorki do tej pory nie było mi znane, choć jej dylogia "Na niby" była ogromnie polecana. Nie udało mi się jeszcze po nią sięgnąć, ale po tym, co zaserwowała mi w "Pokojówce" z pewnością jej nie pominę.
Pewnie większość z Was uwielbia motyw szef-pracownica, a ja się przyznam, że książek z tym wątkiem przeczytałam zaledwie kilka. Dlatego byłam bardzo ciekawa, jakie wrażenia na mnie wywrze "Pokojówka".
Książkę czytało się bardzo przyjemnie, Autorka w genialny sposób potrafiła zasiać we mnie ziarno niepewności. Wątek szef-pracownica został świetnie przedstawiony, choć ja byłam bardziej zainteresowana internetową znajomością głównej bohaterki z niejakim "Rockefeller'em". Co by nie było, on pojawiał się praktycznie cały czas. Bohaterka podczas romansu ze swoim szefem, dalej nie odpuszczała sobie tej znajomości, w której coraz bardziej zaczynało iskrzyć. Zastanawiałam się, jak to zostanie pociągnięte, kogo na samym końcu wybierze bohaterka, jak dojdzie do spotkania pomiędzy Rockefeller'em a Melanie. Ta ciekawość dosłownie zżerała mnie od środka.
Książka sama w sobie była ciekawie poprowadzona, jednak brakowało mi czegoś. Ostatnio czytając książki, trafiam na takie, gdzie historia jest przedstawiona z dwóch perspektyw, a tutaj tego nie było. Po skończeniu powieści wiedziałam, że był to celowy zabieg, by czytelnik nie domyślił się, który z bohaterów zostanie z naszą Melanie. Właśnie to sprawiało, że historia była dość tajemnicza, choć ja niektórych wydarzeń byłam bardziej niż pewna. Oczywiście nie umniejszyło to moim uczuciom względem książki.
Bohaterzy zostali świetnie wykreowani, władczość oraz nieustępliwość Mateo De Luki - właściciela sieci hotelów, w którym pracowała Melanie, sprawiała, że w książce pojawił się ogień. Główna bohaterka, która z początku była nieporadna, zaczęła z czasem nabierać tego pazura, który przy wielu momentach tworzył mieszankę wybuchową. Czasami jednak bohaterka potrafiła zirytować mnie swoim dziecinnym zachowaniem i wątpliwościami względem wierności Mateo.
Podsumowując - książka ma swoje plusy i minusy, są w niej momenty, które irytują, bawią i sprawiają, że czytelnik nie może się oderwać. Ja pomimo domysłów, w którą stronę ma pójść fabuła, bawiłam się bardzo dobrze, czytając ją. Polubiłam pióro Autorki i z wielką przyjemnością sięgnę po jej kolejne dzieła.
Dziękuję serdecznie Autorce oraz wydawnictwu za egzemplarz recenzencki. Szczerze mogę polecić tę książkę fanom wątku pracownica-szef.
Przed napisaniem tej recenzji z ciekawości zerknęłam na opinie jakie są dostępne na Lubimy Czytać, gdyż byłam ciekawa reakcji innych czytelników na tą pozycję, bo zawiera elementy niejednoznaczne w odbiorze w moim odczuciu. I muszę to podsumować zaskoczeniem, bo nie sądziłam, że taka będzie oscylowała w granicy 6/10. Melanie to młodziutka pracownia hotelu, która piastuje stanowisko pokojówki w jednym z luksusowych hoteli należącym do znanej sieci. Pewien splot wydarzeń doprowadza do tego, że będzie pracować w penthousie samego Matteo De Luki - właściciela hotelu! To się nazywa awans w wykonywanych obowiązkach, prawda? Dodatkowo szef jest nią zainteresowany, a to coś co nie powinno mieć miejsca, bo jednak relacja szef-podwładna nie powinna mieć racji bytu. Teraz czas by Melanie podjęła decyzję czy jest gotowa podjąć takie ryzyko dla mężczyzny, który może zniszczyć jej życie. Nie jest to lektura oczywista, bo wątki w niej pojawiające się mogą wydawać się oczywiste, jednak autorka poprowadziła je zupełnie inaczej niż można by się spodziewać - zwłaszcza w kontekście zakończenia. To właśnie ono kupiło mnie najbardziej, bo nie ukrywam, że każda inna opcja byłaby w moim odczuciu nieprawdziwa, albo nawet i ujmująca czegoś bohaterom - pewnie spore grono czytelników się ze mną nie zgodzi, bo jakże to tak, jednak czy nie chodzi nam o dobro każdego bohatera? Ci którzy przeczytali to wiedzą o jakim wątku mówię, który o dziwo bardzo mi się spodobał, a zazwyczaj nie jest moim ulubionym. Ja Wam ją polecam, jednak wiem, że nie każdemu przypadnie "Pokojówka" do gustu.
Sięgnęłam po ten tytuł, bo opis mnie zainteresował. W historii występuję wątek, trójkąta miłosnego. Dziewczyna czuje silne uczucie do dwóch mężczyzn, a najbardziej spodobało mi się to, że drugiego mężczyzny nie poznajemy do samego końca, ponieważ jest to internetowa, anonimowa znajomość. Internetowa relacja przeplata się z romansem z szefem. Ciekawy motyw, za co książka ma u mnie plus. Zaraz po skończeniu nie przepadłam za zakończeniem, ale po chwili odpoczynku i namysłu byłam z niego zadowolona, bo było odpowiednie, racjonalne i przede wszystkim dobre dla Melanii. Przez historię się płynie, a ta niewiedza, kim jest nasz internetowy facet, tylko podkręca zaciekawienie. Gdy już myślałam, że wiedziałam, kto ukrywa się po drugiej stronie ekranu, plot twist mnie zaskoczył. Myślę, że nie jest to książka, która utkwi mi w głowię, ale była to miła rozrywka.
Dobra, do połowy ta książka mi się podobała, ale potem już mocno zaczynało się psuć. Dlaczego główna bohaterka dawała tak się traktować?! I to nie jeden raz. Od tego się zaczęło, natomiast później… porażka. Ja nie wiem co tam kurwa się zaczęło odpierdalac. Mało znaczący bohaterzy nagle wychodzili na podium, główna bohaterka po prostu porażka, wątek z ponoć ,,głównym” bohaterem nagle niewyjaśniony i wyrwany, a końcówka to totalnie wyjęta chyba z innej ksiazki. Brak słów, jestem totalnie rozczarowana. Daję 2 gwiazdki zamiast 1, tylko dlatego ze jak na Polską autorkę, to książka była napisana dobrym językiem. No i to w sumie tyle dobrego z tej ksiazki, a muszę przyznać, ze ona serio miała potencjał…
szczerze mówiąc, gdy tylko zobaczyłam zapowiedź tej książki chciałam ją przeczytać. Wiadomo, nie miałam wielkich oczekiwań, bo tuziny przeczytanych książek nauczyły mnie, że tylko się rozczaruje, ale tutaj było nawet dobrze. wiadomo jeden prostu wątek z szefem rozkochującym w sobie pracownicę i ich późniejszym romansie, zakręcona przyjaciółka i traumatyczna przeszłość głównej bohaterki, nic nowego. ale dodany do tego wszystkiego Henry oraz aplikacja randkowa, sprawiły że dostało to jakichkolwiek barw. nie ukrywam, że całe zakończenie przewidziałam już w połowie książki, ale jestem zdania, że tego typu książki z reguły powinny być lekkie i nie muszę mieć ogromnego, nieprzewidywalnego plottwistu, ani nic z tych rzeczy.
Powieść... mocno odrealniona. Sztuczne, nienaturalne dialogi, fabuła klejona na ślinę i wyjątkowo irytująca bohaterka, której po mimo wielu chęci, nie da się polubić.