Książka napisana przez byłego agenta FBI, taka mieszanina psychologii, dobrych rad tego Pana i jego opinii warto przeczytać, bo można sporo rzeczy z tego wyciągnąć. Niemniej mnie nie powaliła. Cytaty:
Większość poważnych problemów wynika stąd, że nie umiemy trafnie „odczytać” drugiego człowieka i przewidzieć, jak postąpi.
Zaufanie to przewidywalność, nie moralność. Poszerzamy definicję zaufania – od tezy, że ludzie są dobrzy, przechodzimy do założenia, że zawsze konsekwentnie będą się starali osiągnąć to, na czym im zależy. I dzięki temu można przewidzieć, jak się zachowają. ✓ Wyłącz emocje. Można kogoś lubić i wcale mu nie ufać, a można też komuś ufać, wcale go nie lubiąc. Ocena behawioralna oparta na emocjach będzie najprawdopodobniej niewłaściwa. Przewidywanie wymaga racjonalnego, obiektywnego i pozbawionego uprzedzeń osądu czyjegoś zachowania. ✓ Wypatruj oznak desperacji. Kiedy człowiek jest w rozpaczliwym położeniu, możesz przyjąć, że posunie się do wszystkiego, nawet cię zdradzi. Można też założyć coś przeciwnego: będzie usiłował przypodobać się tobie i każdemu, kto mógłby mu pomóc. Uwzględnij oba te aspekty.
Kiedy osoby, których zachowanie starasz się odczytać, wierzą, że twoje osiągnięcia pozytywnie odbiją się na nich samych, zrobią wszystko, co mogą, by ci pomóc. Zatem ten sygnał to czysta siła przewidywania. Chętnie będą z tobą współdziałać, będą cię chronić i wspierać w realizowaniu twoich celów.
Niektórzy ludzie unikają wchodzenia w sojusze, bo nadal wierzą w przysłowiową jednoosobową armię. Ale ta jednoosobowa armia niemal zawsze dostaje baty od armii dwuosobowej. Armia trzyosobowa dokopie armii dwuosobowej. I tak dalej.
Jeśli jednak musisz kogoś przekonywać, by do ciebie dołączył, odpuść sobie. Musi sam dostrzec, że to leży w jego interesie, i zapragnąć sojuszu z tobą. Dopiero wtedy stanie się oddanym partnerem. Wolę pracować z kilkoma osobami zaangażowanymi na sto procent, niż z setką osób pracujących na pół gwizdka.
Czy dana osoba może zrobić to, co obiecuje? I czy faktycznie to zrobi? Nie można przewidzieć, jak ktoś się zachowa, jeżeli nie przejawia oznak wiarygodności, na którą składają się umiejętności i zaangażowanie. To, że ktoś chce coś dla ciebie zrobić, nie oznacza, że jest dostatecznie kompetentny, aby to zrobić. A nawet jeśli tak, może nie być wystarczająco zaangażowany, by doprowadzić do realizacji planu.
Wnioski płynące z czynów są bardzo ważne, gdyż działanie mówi więcej niż słowa. Działania zgodne z wcześniejszymi deklaracjami są istotną przesłanką przewidywalnego, wiarygodnego zachowania, bo świadczą o tym, że dana osoba poważnie traktuje obietnice. Jeśli słowa nie mają pokrycia w czynach, trzymaj się z daleka.
Ludzie, na których nie można polegać, którzy są nieprzewidywalni, często starają się mówić to, czego się od nich oczekuje, i dobierają właściwe słowa, jednak zdradzają ich delikatne sygnały świadczące o braku spójności między słowami a czynami. Oznaką może być bardzo szybkie mówienie, cechujące „katarynki”, lub manipulacja stosowana przez „złotoustych”, którzy używają gładkich, zgrabnych określeń. Ludzie często odsłaniają swe prawdziwe oblicze, chełpiąc się, stosując niedopowiedzenia, dwuznaczność czy bierną agresję lub dopominając się pochwał.
-
Intuicja: przeważnie okazuje się zawodna, kiedy kierujemy się nią, by przewidzieć czyjeś zachowanie. ✓ Pozory: ludzie, którzy w wielu sytuacjach zachowują się podobnie do ciebie, wcale nie są bardziej przewidywalni niż inni. ✓ Trwałość: długotrwałe relacje – obojętnie, czy wynikają z wyboru, czy z okoliczności – sprawiają, że obie strony są bardziej obliczalne i przewidywalne. ✓ Postrzeganie: przewidując czyjeś zachowanie, należy opierać się na tym, jak ten ktoś postrzega daną sytuację – obojętnie, jak ty na nią patrzysz. ✓ Upór: najwięksi manipulatorzy często przywdziewają maski cnotliwych i wiarygodnych. ✓ Zaufanie: zaufanie oparte na obiektywnym, widocznym działaniu, które dowodzi uczciwości i transparentności, jest najcenniejszym i najważniejszym elementem relacji międzyludzkich.
1 Inwestowanie w cudzy sukces: wiara osoby, która cię popiera, że razem skorzystacie na twoim sukcesie. 2 Trwałość: przekonanie, że wasze relacje będą długotrwałe. 3 Wiarygodność: namacalne, widoczne zaangażowanie i kompetencje. 4 Czyny: obecne zachowanie spójne z postępowaniem w przeszłości. 5 Język: drugi człowiek potrafi się komunikować bez osądzania kogokolwiek, w sposób bezstronny, głęboki i nakierowany na ciebie. 6 Zrównoważenie: dojrzałość emocjonalna, odpowiedzialność i spójność, brak skłonności do manipulowania innymi i cech autodestrukcyjnych.
Już wtedy nauczyłem się, jak – ze względów strategicznych – ignorować własny punkt widzenia, kiedy to konieczne, i patrzeć na siebie z niechęcią, jak ci, którzy mnie nie lubią. Jest to bolesne ćwiczenie z samoświadomości, jednak gdy potrafisz wznieść się ponad własne ego, naruszyć wewnętrzną potrzebę bezpieczeństwa i spojrzeć na siebie cudzymi oczami, zyskujesz wirtualną zdolność prześwietlania innych. Pojmujesz, dlaczego czują się tak a nie inaczej, i wiesz, czego od ciebie potrzebują
Gdy „odczytujesz ludzi”, zwykle najwięcej się dowiesz dzięki rozmowie. Rozmowa niesie dane dotyczące słownictwa i sposobu mówienia, przekazuje fakty oraz informacje niewerbalne płynące z mowy ciała. Bardzo często staje się kopalnią wiedzy, nawet jeśli to tylko rozmowa telefoniczna, bez kontaktu wzrokowego.
Słuchając twoich pomysłów, zwierzchnik przekazuje ci negatywne sygnały pozawerbalne. To przesłanka o kluczowym znaczeniu, ponieważ przekaz pozawerbalny często mówi znacznie więcej niż słowa. Najłatwiej zauważyć takie negatywne sygnały jak błądzenie wzrokiem, zaciskanie warg, marszczenie brwi i unikanie patrzenia w oczy, brak uścisku dłoni i uśmiechu. Mam zasadę: obserwuję wyraz twarzy, który ujawnia więcej niż inne sygnały pozawerbalne, bo twarz mówi o wszystkim! Za większością tych pozawerbalnych przekazów kryje się przesłanie: „Ani słowa więcej! Nie pomożesz mi osiągnąć tego, na czym mi obecnie najbardziej zależy”.
Praca dla kogoś oznacza działanie w jego interesie.
Nieracjonalne szafowanie zaufaniem dotyczy nawet pozornie najbardziej racjonalnych instytucji amerykańskich zajmujących się bezpieczeństwem państwa. Przykład? Atrakcyjna analityczka, potrafiąca złamać zabezpieczenia internetowe, nawiązała kontakt z setkami osób zatrudnionych w amerykańskim przemyśle zbrojeniowym, agencjach wywiadu i firmach zabezpieczających dane. Osiemdziesiąt dwa procent z nich to mężczyźni. Dostała oferty pracy w wielu firmach, między innymi w Google i Lockheed Martin, i zaproponowano jej prelekcje na konferencjach poświęconych bezpieczeństwu. Jednak ta „kobieta” była tylko awatarem stworzonym przez analityka bezpieczeństwa, który chciał sprawdzić, jak bardzo ludzie – a szczególnie mężczyźni – bywają naiwni, kiedy widzą ładną buzię.
W relacjach osobistych „inwestowanie” ma chyba jeszcze większą moc. Znane mi szczęśliwe pary nie tylko się kochają, ale też jedna strona uważa, że wszystko, co spotyka tę drugą osobę – nieważne, dobre czy złe – w równej mierze dotyczy ich obojga.
Deklarowany zamiar musi się pokrywać z tym, co dana osoba uważa za najlepsze dla siebie. Jeśli tak nie jest, niewykluczone, że to słomiany zapał.
Przełożony często zapomina, jak masz na imię, ale jest mu to obojętne. Taka inna wersja cichej pogardy, bardzo wiele mówiąca. Nie każdy ma pamięć do imion, jednak jakimś cudem prawie wszyscy zapamiętują imiona ważnych dla siebie osób. Nie kupuj domu od razu. Na razie wynajmuj. Na miesiąc, później na kolejny.
Przełożeni sprowadzają wszelkie rozmowy do powierzchownej, oficjalnej wymiany służbowych informacji. Na początku to normalne, ale jeśli nic się nie zmienia i nie zauważają w tobie człowieka, to albo nie sprawdzasz się w pracy, albo nie sprawdzasz się jako człowiek. Bądź sobą. To nic niebezpiecznego – chyba że jesteś palantem – i prawdopodobnie pomoże przełamać lody na tyle, że poczujesz się pewniej na swoim stanowisku. Szefowie łatwo rozstają się z ludźmi, których naprawdę nie znają. Zrób wszystko, żeby rozmowa towarzysząca zwolnieniu nie była łatwa dla twojego szefa, a wtedy raczej jej unikniesz.
Osoby bez inicjatywy – niepowiadamiane, więc nieświadome tego, co się dzieje – często grzęzną w drugorzędnej pracy i zastanawiają się, czemu ich kariera stoi w miejscu.
Zaangażowanie bywa ważniejsze od kompetencji, ponieważ kiedy ludzie zaangażowani nie są wystarczająco kompetentni, by wykonać zadanie, które im powierzasz, zazwyczaj możesz ich przesunąć do innej pracy. Kiedy ktoś zwykle, choć nie zawsze – to częste zjawisko – okazuje się kompetentny, zaangażowanie pozwala mu opanować niezbędne umiejętności. Przeważnie osobom zaangażowanym łatwiej nadrobić brak kompetencji, niż tym kompetentnym pokonać brak zaangażowania.
Niskie zaangażowanie wyraża się w dużej absencji, braku energii i entuzjazmu oraz obijaniu się w pracy. Osoby niesumienne są zwykle ciche, wycofane, nie nawiązują więzi ze współpracownikami, pracują mechanicznie i bez zapału.
Uważam, że osoby obdarzone szczególnym talentem w jednej dziedzinie – na przykład w matematyce czy technice – często cierpią na deficyt umiejętności na drugim krańcu, a w tym przypadku chodziło o zdolność komunikowania się z otoczeniem.
Ludzie wiarygodni są pewni siebie. Łatwo to udawać, więc analitycy behawioralni nauczyli się odróżniać prawdziwą pewność siebie od udawanej. Ludzie pewni siebie nie przechwalają się, nie szukają wymówek, traktują pracę poważnie i robią swoje. Są spokojni, uprzejmi, mówią zwięźle, są otwarci, rozsądni i niezawodni. Wszystko to odbija się w przekazie pozawerbalnym, języku, jakiego używają, relacjach z innymi, wzorcach zachowań i skupieniu na długoterminowych celach. Rzut oka na menedżerów z najwyższej półki potwierdza, że zaufanie i wiarygodność były kluczowe dla ich powodzenia. To zalety, które mieli, zanim odnieśli sukces. Badania potwierdziły zjawisko znane jako „kapitał erotyczny” – pewność siebie, jaką są obdarzeni ludzie atrakcyjni, którzy przekuli to w sukces na skalę światową. Moja rada na przyszłość: daruj sobie myślenie „a nuż się nabiorą”. Zastąp to hasłem „nabierz przekonania do tego, co robisz”, i skup się na swoich rzeczywistych zaletach. Nazywam to „sprawdzalną pewnością siebie” i zauważyłem, że większość ludzi ma wystarczająco dużo cech pozytywnych, by promieniować prawdziwą pewnością siebie. Jeśli oczywiście zechcą.
Przecież nic nie zrobiłem. – Właśnie! Możesz sądzić, że to bezczynność, jednak w rzeczywistości to agresywny sposób opanowania emocji, zwłaszcza gdy jesteś wściekły lub przerażony. Ten cały mętlik jest jak mgła na wojnie. Zanim zaczniesz działać, mgła musi ustąpić. Dopiero wtedy wykonujesz należyty ruch. Czekanie wymaga dyscypliny. Zasada Numer Jeden brzmi: „Nie spieprz sobie życia. Zostaw to innym. Nie są w tym tacy dobrzy jak ty. Sam jesteś swoim największym wrogiem”.
Niefortunne wypowiedzi i złe nastroje odchodzą w niepamięć, natomiast błędne postępowanie może zniweczyć wszelkie działania – w prawdziwym świecie i w rzeczywistym czasie. Czyny świadczą o człowieku dobitniej niż jakakolwiek inna forma wyrazu. To nie są myśli. To się dzieje naprawdę. I zależy, kiedy się dzieje. Minione działania nie zawsze rzutują na teraźniejszość, lecz bieżące – już tak.
Najcenniejszym wskaźnikiem silnego charakteru i wiarygodności jest dotychczasowa uczciwość, jednak łatwiej o niej mówić, niż jej dochować. Ludzie profesjonalni są mistrzami w mówieniu prawdy. Ale przeważnie niecałej.
w wywiadzie reputacja to wszystko. Podobnie jak w wielu profesjach.
Najpowszechniejszą – i najłatwiejszą – metodą, by odsiać ziarna prawdy od plew kłamstwa, jest analiza słów używanych przez daną osobę w mowie i w piśmie: zasobu językowego, frazeologii i sposobu mówienia oraz przekazywanych treści.
Tacy ludzie jednak nie budzą strachu, gdyż ich nieudolność komunikacyjna po prostu rzuca się w oczy. Naprawdę przerażać powinni mistrzowie manipulacji: gładko mówią i wbijają nóż w plecy.
Niedawne badania behawioralne wykazały, że kiedy ktoś opowiada o sobie, zapalają się ośrodki przyjemności w mózgu, napędzane hormonami szczęścia: dopaminą, serotoniną, a nawet hormonem więzi, wydzielanym na przykład po orgazmie – oksytocyną. Większość ludzi nie przestawała tokować o sobie nawet wtedy, gdy naukowcy zaproponowali im wynagrodzenie, jeśli zaczną mówić o kimś innym. Kiedy dopuszczali innych do głosu, ci inni od razu rozgadywali się na wiadomy temat, który uszczęśliwia mózg.
Rozmówca nie wyciąga pochopnych wniosków. Wyciąga fakty, zadaje pytania, aby cię dobrze zrozumieć, nim zacznie komentować. Pochopne wyciąganie wniosków to ogromnie rozpowszechniona przywara, powodująca znacznie więcej konfliktów niż faktyczne przyczyny, które mogłyby tkwić u źródła konfliktu.
Ludzie, którzy nie radzą sobie z samooceną, zwykle wywyższają się, udają, dominują i manipulują, nieświadomi, że te smutne pozy odciągają ich coraz dalej od pierwotnego celu: akceptacji siebie. To podstawa emocjonalnej stabilności.
Ale 11 września, gdy FBI – jak wszystkie określane trzema literami agencje – zostało kompletnie zaskoczone, Rosjanie zyskali sposobność, by odbić część swego imperium. Najechali Czeczenię, gdzie zabili około pięćdziesięciu tysięcy ludzi, głównie cywilów. Rozpętali burzę terroru, porwań, brania zakładników, torturowania całych rodzin, egzekucji, zniszczeń i gwałtów, które przeraziły wychowanych w tradycyjnej kulturze Czeczenów.
Jednak Ameryka, ogarnięta zrozumiałą obsesją na punkcie Bliskiego Wschodu, była podatna na prorosyjską propagandę, która brzmiała mniej więcej tak: „W Czeczenii aż się roi od islamskich terrorystów, a my wykonujemy za was brudną robotę – więc zapraszamy!”. Nastawienie do wersji rosyjskiej zmieniało się w akceptację. I tak doszło do szaleństwa, które pozwoliło na odrodzenie się Rosji jako kraju niestabilnego, tykającej bomby.
Zadowolenie z siebie. Osoby zadowolone z siebie mogą być zadowolone z ciebie. Nie ma nic gorszego niż relacje z ludźmi, którzy samych siebie nie lubią. Wcześniej czy później uznają, że nie lubią również ciebie. Niełatwo jest w pełni siebie akceptować. Tylu ludziom krytykowanie cię sprawia frajdę, a cała masa innych – z biznesu, z rządu, ze świata kultury – chce, byś czuł się nieswojo i potrzebował tego, co oni mogą ci dać. Trudno zadowolić człowieka, który nie jest zadowolony z siebie. Możesz się starać, ale on podkopuje wszelkie twoje wysiłki, nawet jeśli szkodzi tym sobie. Klasyczny przypadek osoby, która nie działa w swoim własnym interesie. Nie sposób przewidzieć, jak się zachowa, a co za tym idzie – zaufać jej i zjednoczyć z nią siły. Ten, kto siebie nie lubi, tłumi emocje, ma pesymistyczne spojrzenie na świat, krytykuje wszystko i wylewa żółć na innych, ale i na siebie. Człowiek, który akceptuje siebie, jest miły, zdrowy, zabawny i przyjmuje innych takimi, jacy są. Wiesz, co mu odpowiada i do czego dąży, zatem łatwo obdarzyć go zaufaniem i zbudować wspaniały związek.