„Dumanowski” to opowieść o fikcyjnym bohaterze narodowym, który żyje przez 123 lata rozbiorów. Jest sowizdrzałem i dandysem, weteranem i dziennikarzem, partyzantem i politykiem, pustelnikiem i mężem stanu. Losy ludzi, którzy spotkają go na swej drodze, potoczą się zupełnie inaczej, niż w znanej nam historii: Mickiewicz zostanie biskupem, Słowacki bankierem a Czartoryski księciem Krakowa. Józafat Dumanowski stanie się bohaterem mitu, a liczni biografowie nigdy nie ustalą ostatecznej wersji jego życiorysu.
Wit Szostak (pseudonim, ur. 1976) to polski pisarz, z wykształcenia doktor filozofii, absolwent Papieskiej Akademii Teologicznej. Mieszka w Krakowie. Członek Towarzystwa Tischnerowskiego i miłośnik twórczości Tolkiena. Jest znawcą muzyki ludowej, od kilku lat zapisuje nuty ostatnich skrzypkow ludowych, gra na skrzypcach, gęślach i dudach.
Jako autor debiutował w roku 1999 opowiadaniem „Kłopoty z błaznem” zamieszczonym w „Nowej Fantastyce”.
Jak sam mówi, używa pseudonimu nie po to, by się ukrywać, lecz aby zasygnalizować, że rozgranicza różne dziedziny swoich zainteresowań, jako że pod swoim prawdziwym nazwiskiem publikuje teksty dotyczące filozofii.
Czy ktoś jeszcze pisuje powieści łotrzykowskie? Nie bardzo. Poza "Rzeszotem" Sadulskiego, który z pewnością posiadał pewne cechy tejże, nie kojarzę. A Szostak w 2011 taką właściwie napisał. Osadzoną w alternatywnej wersji historii, jakże ciekawej, choć krakowskocentrycznej, a może właśnie dlatego ciekawej.
Czytało się to wspaniale. Ja nadal nie mogę wyjść z podziwu dla sprawności z jaką Szostak historię prowadzi, łączy i tworzy. Jak dorosnę, to chciałbym tak umieć.
powrót do pisania porządniejszych recenzji: 1/2024 byłam bardzo ciekawa, jak odbiorę tego wita szostaka, bo na razie moje doświadczenia z nim są dość skrajne - bardzo spodobały mi się "cudze słowa", a z kolei "szczelinami" wręcz przeciwnie. niestety, "dumanowski" przechyla szalę na stronę negatywną. sam pomysł jest ciekawy - nie świetny, ale ciekawy. lubię historyczną fikcję spekulatywną, "rzeszot" mi się podobał, a osadzenie akcji w trakcie zaborów wydawało się intrygujące. niestety, egzekucja konceptu zupełnie mi nie podeszła. w przeciwienstwie do "rzeszota", który jest czysto komediowy, "dumanowski" oscyluje między satyrą a powagą w sposób, który wydaje się co najmniej niezręczny - mimo gatunku szostak wydaje się jednak prosić czytelnika, by widział dumanowskiego jako wielką postać, co powodowało u mnie niestety tylko zażenowanie. dumanowski jako symbol polski to potencjalnie ciekawa idea, ale jest to zrobione w wybitnie nachalny sposób. sama postać dumanowskiego wydaje się bardzo rozczarowująca i zaskakująco nieistotna w historii - mimo legendy, którą usiłuje budować wokół niego szostak, w sumie nic takiego on nie zdziałał. jest parę dobrych rzeczy - koncept "przemiany", stylizacja na biografię czerpiącą z istniejących źródeł - ale nawet w tym "dumanowski" jest niekonsekwentny, z początku wydawał się pilnować samego siebie, ale pod koniec stylizacja całkowicie się rozjeżdża. postaci historyczne właściwie niewiele dodały, a zmiany w ich charakteryzacji wydawały się tym bardziej bezsensowne - nie rozumiem, czemu książka implikuje, że mickiewicz i słowacki byli w podobnym wieku, ani tym bardziej że słowacki był jakimś heteroseksualnym ogierem co najmniej. stop. to naprowadza mnie na temat mojego największego problemu z tą książką, czyli przesadna, ostentacyjna, często obrzydliwa seksualizacja. owszem, jestem stronnicza jako osoba ze znaczną preferencją na brak jakichkolwiek opisów seksualnych w książkach, ale to, co dzieję się w "dumanowskim" jest dramatyczne. szostak musi przypomnieć czytelnikowi na każdej stronie, że dumanowski lubi CYCKI i MILFY i UPRAWIA DUŻO SEKSU, tak wiecie, NAPRAWDĘ DUŻO, i to jest bardzo kluczowe, żebyście to wiedzieli, bo to bardzo ważne dla fabuły rzecz jasna, a no i musicie też wiedzieć, że wszystkie bez wyjątku kobiety w życiu dumanowskiego są dla niego super horny i każda natychmiast zrzuca wszystkie ubrania jak tylko go zobaczy, nawet jak jest po 70, a może zwłaszcza. to przeładowanie w połączeniu z ogólnym wrażeniem bezsensu całej fabuły sprawiło, że czytanie "dumanowskiego" było jak przykry obowiązek. przez całą fabułę sądziłam, że mimo obrzydzenia będę chciała uhonorować potencjał niektórych elementów i dać trzy gwiazdki, ale na sam koniec szostak zrobił taką małą niespodziankę w postaci wątku z pedofilią, która nie jest pokazana jako pedofilia, tylko tak w stylu huehuehue ale ta piętnastoletnia WNUCZKA pierwszej partnerki dumanowskiego i CÓRKA jego żony (tak, wiem, ugh) to ma bimbały huehuehuehue. więc jednak dwie gwiazdki.
niestety, po przeczytaniu trzech książek szostaka coraz bardziej widzę nachalne, irytujące wątki pojawiące się w zapewne wszystkich jego dziełach - krakowskocentryzm do granic absurdu, nierozwinięty potencjał, niezręczność elementów fabuły, które absolutnie niczemu nie służą, i oczywiście obrzydliwe przeseksualizowanie wszystkich kobiet w fabule. całe szczęście, że w "dumanowskim" matka dumanowskiego od początku nie żyje, bo na pewno też byłaby milfem horny wobec głównego bohatera, jak już mamy pedofilię, to czemu i nie kazirodztwo (choć w sumie... dumanowski dosłownie bierze ślub z kobietą, dla której funkcjonalnie był ojczymem... anyway)
niestety chyba już to dla mnie koniec przygody z witem szostakiem.
Gawęda o legendarnym zbawcy narodu Józafacie Dumanowskim, proklamatorze Republiki Krakowskiej, posiadaczu fantastycznie zwielokrotnionego życiorysu. Napisana pięknym językiem, ironiczna, inteligentna baśń dla dorosłych o idealnej republice, w której włodarze troskliwie dbają o dobrostan swoich obywateli. Projekcja marzeń Autora? – chyba jednak nie, bo książka napisana dobrych parę lat temu. Opowieść także o przemijaniu, które zostaje poddane wnikliwej obserwacji, dzięki szczegółowemu nagromadzeniu wątków w poszczególnych okresach życia. Autor poświęca dużo wzruszająco cierpliwej uwagi starości bohatera. Bezprzykładna wyobraźnia Autora zachwyca, wplecione subtelne wątki erotyczne umajają biografię Józafata, zasmucił mnie jedynie zarzucony wątek pianistki Olgi Stahl😊. Piękna postać męża opatrznościowego, która powstała z marzeń, mitów i klechd odeszła i „wszyscy czuli, że wraz z Józafatem Dumanowskim odeszła dawna Polska. Polska, której nigdy nie było”. I ja bardzo żałuję, że ta niezwykła opowieść już dobiegła końca.
absolutne rozczarowanie. Biografia wymyślonego bohatera narodowego, w której przeplatają się faktyczne postacie historyczne, alternatywna historia Polski brzmiała super. Brzmiała. Ostatecznie główny bohater nie obchodził mnie w ogóle, nie zrobił kompletnie nic a ludzie i tak z jakichś dziwnych powodów wymyślali o nim legendy. Właściwie jedyne czym Józafat się zajmował to ruchanie. Niestety okropnie dużo tu wątków seksualnych i to niestety całkiem obleśnych, historia nie ucierpiałaby ani trochę gdyby to wyciąć. Co do Słowackiego i Mickiewicza, których obecność najbardziej mnie przekonała do sięgnięcia po tę książkę — oceniam ją całkiem pozytywnie. Zwłaszcza Słowackiego. Widać, że Szostak przeczytał coś więcej niż stronę na wikipedii i całkiem ciekawie odrysował ich alternatywne losy. Oczywiście uważam, że robienie ze Słowackiego jakiegoś chodzącego na panienki hulaki to zdecydowane nadużycie, ale wykorzystanie wątku z tym, że naprawdę był całkiem niezły w inwestowaniu? Całkiem kreatywne, mogę dać naklejkę słoneczka. Właściwie to te dwie gwiazdki są głównie za postać Słowackiego, bo reszta jest absolutnie nijaka. Dumanowski ma być metaforą Polski, ale nic kurwa nie robi, nic się w tym Krakowie nie dzieje, dlaczego ktokolwiek miałby go nazywać bohaterem? Kompletnie zmarnowany potencjał.
Dumanowski, podobnie jak Rzeszot Sadulskiego opisują alternatywną historie polski, osadzona w zbliżonym okresie. Rzeszot jest bardziej realistyczny, w Dumanowskim trudniej o „suspension of disbelief” ale jak się już rozpędzi i porwie czytelnika to jest to jazda bez trzymanki. Napisane lekko, dowcipnie i z dużą dozą uroku. I jednocześnie jest to portret Krakowa, w którym ludzie przy kawiarnianych stolikach deklarują co zrobią jak już to zrobią i jak zwykle niewiele z tego wynika. Jest to portret szczery i na swój sposób uroczy. Szczerze polecam.
zabawna książka, trochę jesień patriarchy, w której mamy rzeczywiście podziwiać głównego bohatera — i od tego jak podejdziemy do tego zabiegu zależy, czy ocenimy książkę jako prześmiewczą hagiografię, czy hagiografię całkiem na serio, tylko napisaną ironicznie; czy stwierdzimy, że autor śmieje się z narodowych mitów, czy uznamy, że się nad nimi rozczula
Fikcjo-historia. Wciąga Mickiewicza i Słowackiego i innych znanych do świata fikcyjnej postaci tak umiejętnie, że znajdą się tacy co się nabiorą. Niskie się to czyta choć końcówka się nieco dłuży.
Dziwna książka. Dobrze napisana, ale to jednocześnie power fantasy które tak jakby ma koić narodowe traumy, ale ciężko w sumie powiedzieć jakie. Plus dziwne wątki erotyczne i ciekawy motyw przemiany.