Poszukiwacze skarbów. Szaleni naukowcy i ekscentryczni milionerzy, ryzykanci, złodzieje i oszuści. Tomek Michniewicz wprowadza nas w ich świat – pełen zatopionych galeonów, hiszpańskiego złota, śmiertelnych pułapek, świszczących kul i zawiłych intryg. W zamknięty krąg najsłynniejszych łowców skarbów.
To opowieść o obsesji, która ogarnia ludzi szukających bogactwa. O tym, do czego są zdolni i jak daleko potrafią się posunąć, zaślepieni gorączką złota. Przejmująca, emocjonalna historia o ludzkich słabościach.
Ta książka to przygodowy reportaż z afrykańską sawanną i karaibskimi plażami w tle. Znajdziecie w niej skarby zakopane na tropikalnych wyspach i szmaragdy ukryte w starych hiszpańskich kopalniach. Strzelaniny, zdrady, więzienia... Możecie uznać, że to wymysł hollywoodzkich scenarzystów.
Nie. Ta historia jest prawdziwa w najdrobniejszych szczegółach.
Druga część tej książki jest mocno reporterska, o afryce i handlu kością słoniową i rogami nosorożców oraz walce z kłusownikami. Dobra rzecz, choć nie po to czytałem akurat tą książkę.
Co do pierwszej części...
Jest taki stary żart, który chodził mi po głowie gdy czytałem tą książkę.
Lekarz pokazuje pacjentowi różne zdjęcia i prosi o pierwsze skojarzenie związane ze zdjęciem, bez zastanowienia. Lekarz pokazuje zdjęcie kobiety, która zmywa naczynia. Co Pan tu widzi? Piersi - odpowiada pacjent. Lekarz, nieco zdzwiony pokazuje zdjęcie pałacu kultury. Co Pan tu widzi? Fallusa, oczywiście - odpowiada pacjent. Sytuacja powtarza się kilka razy. Za każdym razem pierwsze skojarzenie pacjenta jest silnie seksualne, bez związku ze zdjęciem. W końcu lekarz wzburzony mówi do pacjenta: Panie! Pan jest zboczeńcem! Na co pacjent odpowiada: Ja?! To Pan mi takie świństwa pokazuje!
No więc pod ryzykiem, że będę jak ten pacjent powiem, że pierwsza połowa tej książki jest o startupach. Okazuje się, że metodologia poszukiwania skarbów w głębinach oceanów jest mocno zbliżona do tego co obserwujemy w spółkach technologicznych. Mamy grupę awanturników, która gra w grę o wysokie stawki. Choć w tym biznesie zdecydowana większość przegrywa i traci koszule - wszyscy chcą w nim być.
Wypisz wymaluj startupy w ostatnich latach. Fajnie jest się przejrzeć w lustrze innej branży. Michniewicz po mistrzowsku operuje słowem. Czyta się to bardzo, bardzo sprawnie. Polecam.
Nawet jeśli nie kręci Cię czytanie o podróżach i reportaże to warto czytać Michniewicza, żeby poznać sposób w jaki patrzy na rzeczywistość
Jest on rzadkim połączeniem: - portfolio niesamowitych przeżyć, - umiejętności analitycznych, - niezadowalania się przemyśleniami i wnioskami pierwszego rzędu, - storytellingu.
Myślałem, że poszukiwanie skarbów istnieje tylko w filmach z Indianą Jonesem, a obecne technologie nie pozwolą niczemu cennemu pozostać w ukryciu. "Gorączka" uświadomiła mi, że poszukiwanie skarbów to branża sama w sobie, która ma swoje mity, dobre praktyki, fachowców i Januszy. A za skarbami stoją niesamowite historie. Nie magiczne (bez duchów i potworów), ale nadal niesamowite.
Nie spodziewałem się, że frajdę sprawi mi czytanie o tym jak kilkaset lat temu Hiszpanie chowali swoje skarby. I o tym jak zawodowi szulerzy ogrywają kasyna w Las Vegas.
Druga część książki jest o tym jak w Afryce łatwo można spotkać ludzi, którzy dla szybkich pieniędzy są gotowi wdrożyć do swojego życia okrucieństwo i bezwzględność. Jeśli masz za sobą inne książki Tomka Michniewicza (albo jego prelekcje) to wiele z fragmentów części o Afryce już znasz.
Nie spodziewałem się aż tak dużej dawki przygody i napięcia w podróżniczym reportażu. Czyta się to świetnie! Storytelling Michniewicza jest na naprawdę wysokim poziomie, do tego masa potwierdzonych faktów i ciekawostek. Książka trochę obdziera ze złudzeń nasze naiwne wyobraźnia o współczesnych poszukiwaczach skarbów, ale przede wszystkim o "kolorowej i rozedrganej" Afryce z folderów biur podróży. Rzeczywistość jest zupełnie inna, DUŻO gorsza, smutna i niebezpieczna.
Połowa książki opowiada o poszukiwaniu złota, a druga o nielegalnym handlu kością słoniową i rogiem nosorożca. Do tego momentu nie myślałam o tym drugim jak o skarbie, ale teraz patrzę na to inaczej. Wciągnęłam się w opowieści o poszukiwaczach złota. Wartka akcja, historia, która rzutuje na teraźniejszość, ekscytacja. W drugiej części, ważnej dla świata, było mi ciężko czytać o tragedii. W calej pozycji brakowało mi czasem dopowiedzenia historii do końca (bo domysłów mogło być dużo, przez to historia traciła na sensie…), czasem irytowały głupie żarciki, ale warto było, bo mnóstwo ciekawych informacji!
Książka warta polecenia. Autor ma dużą umiejętność łączenia wątków o charakterze przygodowym z głębszą refleksją na temat otaczającego nas świata. Bardzo fajnie napisana, bardzo dobrze i przyjemnie się czyta.
What an unexpected surprise! "The fever - in the world of treasure hunters" is a very satisfying read and no mistake.
Young Polish journalist joins a number of people overcome with gold rush in their attempts to find treasure on a few different continents. And treasure itself isn't always the same, too. It can be a Spannish galleon from the sixteenth or seventeenth century, sunk somewhere near the Florida coast, loaded full with chests of Indian gold and valuables, it can be a lost gold mine somewhere on the desert in New Mexico, but - as he realises during his journeys - it can also be Ivory in poorest countries of Africa. His successful pursuit through several African countries after elephant slayers, only to put them before justice is no less haunting than his diving after sunk treasure, but at the same time much more significant.
The book is written very well, in living, adventurous language, and gives the impression, that the author really wants to change something in Africa.
Jest to pierwsza książka którą kupiłam, oceniwszy wcześniej po okładce. Ciesze się, że instynkt nie zawiódł bowiem mogłam poznać takiego człowieka jak Tomasz Michniewicz. Książka przywołuje dziecięce marzenia o skarbach, piratach i przygodach. Ale również uczy i wzrusza. Pokazuje naturę ludzkiej chciwości, która tłumi oznaki jakiegokolwiek rozsądku i człowieczeństwa. Cieszą również fotografie autorstwa Pana Tomka, które uświadamiają że opisywane w książce opowieści, ludzie i miejsca istnieją naprawdę.
Jest to zbiór luźnych historii. Książka w całości nie składa się na jakiś większy morał, niemniej jednak osoby o wyostrzonej ciekawości świata i analizie, które nastawione są na "branie" wyciągną swoje własne morały z opisanych historii.
Po lekturze "Samsary" wiedziałem że generalnie pasuje mi styl ten pisania i wiązałem z Gorączką duże nadzieje. Niestety, nie w pełni zostały one spełnione. Niby wszystko jest na swoim miejscu - ciekawe historie, momenty humorystyczne i dramatyczne, zapewnienia o prawdziwości wszystkiego o czym się czyta - a jednak zostaje niedosyt. Część dziejąca się w Afryce to już w ogóle inny świat, wg mnie mocno na siłę łączony z częścią pierwszą - to powinno zostać wydane osobno.
W kolejce jest jeszcze Swoją drogą ale jej miejsce po Gorączce spadło o kilkadziesiąt pozycji. Może kiedyś.
Złota można poszukiwać w zatopionych statkach, na pustyni, w głębi czarnego lądu. Niezbędna jest do tego młodość, brawura, szybkość decyzji i lekceważenie niebezpieczeństwa. Nie jest to książka spójna - zaczyna się od złota a kończy na czymś w rodzaju ruchu proanimalistycznego. Nie do końca jestem pewna, jakie wartości autor w niej próbował przekazać. Wątki historyczne opowiedziane z wartością przygłuchego profesora na sali wykładowej - a szkoda, bo to kawałek pasjonującej historii.
Historie ciekawe, narracja też, ale książka kompletnie niespójna. Rozumiem motywację autora dotyczącą chęci podzielenia się obrazem kłusownictwa w Afryce, to z tematyką książki nie ma to za wiele wspólnego.
Wartało dozbierać historii i wydać jako dwie oddzielne pozycje. Podziwiam autora za odwagę, z pewnością dam szansę jego innym książkom.