Przedrzyj się przez kosodrzewinę i poznaj prawdziwą grozę… Artur Grzelak w swoich opowiadaniach ukazuje szerokie spektrum grozy. Znajdziesz w nich szczyptę słowiańszczyzny, przesądów i mitów. Trafisz do postapokaliptycznej rzeczywistości, a także w odległe góry, skrywające wiele sekretów. Poznasz strach katowanych ofiar, zezwierzęcenie ich oprawców, frustrację i determinację bohaterów w obliczu najgorszego… To różnorodne historie, które skłaniają do chwili refleksji nad otaczającą nas rzeczywistością i tym, co skrywa się na jej obrzeżach. Czy odważysz się zboczyć z obranej ścieżki i zagłębić w gąszczu kosodrzewiny?
Brnąc przez kosodrzewinę to zbiór opowiadań autorstwa Artura Grzelaka wydany przez Planetę Czytelnika. #współpracabarterowa
16 naprawdę różnorodnych opowiadań - przesądy, mity, słowiańszczyzna, postapo, wøjna, wiruš. Trudno jednoznacznie je opisać. To co je łączy to groza i refleksja jaka pozostaje po skończonych opowiadaniach. Całość przypomina mi Netflixowy serial Black Mirror z różnorodnością swoich opowieści z tym CZYMŚ co pozostaje z nami na dłużej.
Muszę przyznać, że nie przepadam za opowiadaniami - ciężko mi się w nie zaangażować, a zanim się wciągnę to już się kończy. Dlatego wyobraźcie sobie moje zdziwienie kiedy tak słucham powieści Pana Artura, a prawie każde z tych opowiadań wciąga od pierwszej strony/zdania. Było to dla mnie niebywałe bo prawie każde ma w sobie to COŚ. Zaznaczam, że "prawie" bo wciąż są to bardzo różnorodne opowiadania i tak jak w każdym zbiorze - jedno przypadnie do gustu bardziej, inne mniej. Ale w Brnąc przez kosodrzewinę odnalazłem zdecydowaną większość na plus.
Artur Grzelak kształtuje się na wybitnego pisarza, a jego pomysły mogą zjeżyć włos na głowie. Myślę, że wraz z rozwojem twórczości jesteśmy w stanie uzyskać niezwykle klimatyczne pozycje. Jestem niezwykle ciekawy jak autor sprawdziłby się w jednolitej powieści.
Brnąc przez kosodrzewinę to bardzo udany zbiór opowiadań grozy z wybijającym się słowiańskim klimatem. Jestem pewny, że każdy znajdzie tu coś dla siebie w bogatej gamie różnorodnych historii. Siłą autora są genialne pomysły i ja nie mogę się doczekać co przyniosą jego kolejne książki!
Dałam radę przebrnąć przez połowę, tej pierwszej połowy będzie dotyczyła moja recenzja.
Pomysły/tematy - wszystkie bardzo ograne, po paru pierwszych akapitach wiadomo już do czego dąży autor. Niestety żadnego pomysłu nie broni ciekawe podejście czy interesujące zakończenie.
Styl - absolutny jego brak. Autor pisze jakby w przypadkowych miejscach tesaurus podmieniał mu słowa na synonimy, żeby tekst brzmiał "lepiej". Niestety, wynik jest taki, że zaczynam wątpić w to czy autor zna znaczenie niektórych słów.
Jeżeli tej książki dotknął edytor/ korektor to powinien porzucić swój zawód po wypuszczeniu czegoś takiego. Chociaż może widział i rzucił- się z budynku. Ewidentne błędy w wyrażeniach frazeologicznych, błędy faktyczne typu "zmywanie promieniowania". Na szczególne wyróżnienie zasługuje opowiadanie, gdzie autor stara się pisać "średniowiecznie".
Gdyby był to zbiór opowiadań na konkurs szkolny - gratulacje za próbowanie swoich sił. Jako wydana książka dorosłego autora, w przedmowie opiewanego jako przedstawiciel polskiego horroru... To nie jest horror moi drodzy, to jest dramat.
Jestem pozytywnie zaskoczona różnorodnością opowiadań. Autor nie zamyka się w obrębie jednego gatunku i nie wybiera wciąż tych samych motywów. Wśród 16 historii znajdziemy elementy grozy, mitologii, kultury słowiańskiej, wojny czy postapokaliptyczne wizje świata. Dzięki temu każdy znajdzie coś dla siebie, a autor może nam zaprezentować wachlarz swoich pisarskich możliwości w ramach jednego, debiutanckiego zbioru.
Muszę przyznać, że nigdy nie byłam fanką zbiorów opowiadań - w krótkie formy literackie zawsze trudniej jest mi się zaangażować. Ledwo człowiek zdąży zapoznać się z bohaterami, wczuć się w fabułę, a tu nagle... Koniec! Z drugiej strony czytelnik dzięki temu zostaje z pragnieniem kontynuacji, może też dać ujście swojej wyobraźni i dopowiedzieć sobie to, co nie zostało dopowiedziane wprost - i to jest jeden z elementów, dzięki któremu ta pozycja zapada w pamięć.
Jedno jest pewne - każdy fan grozy odnajdzie tu historię, która wywoła odpowiedni nastrój, przytrzyma w napięciu i będzie katalizatorem strachu. Dla mnie takim opowiadaniem była ,,Dziewczynka z granatami" - motyw wojny zawsze będzie tym, który porusza mnie najbardziej, budzi najgłębsze lęki i za każdym razem wprawia w smutek i zdumienie nad przewrotnością ludzkiej natury w obliczu konfliktu zbrojnego.
Na szczególną uwagę zasługują również ,,Znalezisko z Blackwood", tytułowe ,,Brnąc przez kosodrzewinę", ,,Pożóg'' czy ,,Peregrynacje...''. Każdy z czytelników ma inną wrażliwość, więc każdego poruszy coś innego; każdy na innym etapie antologii Artura Grzelaka poczuje oddech grozy na karku.
Do lektury dałam się przekonać podczas jednego z eventów o tematyce słowiańskiej i nie żałuję - chętnie sięgnę po kolejne dzieła autora, szczególnie jeśli tym razem będzie to dłuższa forma literacka.