Historię piszą zwycięzcy, ale czemu zawsze przegrywają kobiety?
Maria zaginęła na 3 dni. To było 20 lat temu, kiedy spędzała ostatnie lato u babci w Górach Sowich. Ani ona, ani nikt inny nie wie, co wtedy się z nią działo.
Teraz, gdy wraca w tamto miejsce, nie przypuszcza, że będzie musiała zmierzyć się nie tylko ze swoją traumą, ale i z tym, co zdarzyło się na tych terenach pod koniec wojny. Stare poniemieckie domy w spowitej mgłą dolinie szepczą mroczne tajemnice.
Maria, Mereike, Marianna – wszystkie musiały coś ukryć i wszystkie musiały milczeć.
Zbyt długo skrywane tajemnice teraz okazują się zbyt trudne do wypowiedzenia.
Czy Marię budzi w nocy krzyk saren, a może to głosy kobiet z przeszłości?
Zjawisko literatury pięknej – powieść wstrząsająca w każdym nakreślonym wrażliwością słowie. Nikt bowiem nie przetwarza zapomnianych wspomnień tak wiarygodnie, dyskretnie i wrażeniowo, a przy tym mocno sugestywnie, jak czyni to właśnie Katarzyna Zyskowska. Nocami krzyczą sarny to absorbująca zachęta do przetarcia śladów wojennego okrucieństwa – zagnieżdżona w odmętach hermetycznie przesiedlanej społeczności, muśnięta nutą niespodziewanej słowiańskości, zasnuta brzemieniem drzazg, pochowanych znamiennie w trzech kobiecych samotnościach. Historia odczuwalnie enigmatyczna i zdumiewająca, której strony eksplorować chce się wielokrotnie.
Nie jest to książka w której znajdziecie jasny koniec i początek. Nie jest to książka która każdemu przypadnie do gustu. Po lekturze nasuwają mi się dwa słowa na określenie jej treści ból i kłamstwo. I właśnie w tym bólu i kłamstwie toczą się losy trzech kobiet Marianki, Marieke i Marii. Katarzyna Zyskowska w swej książce ukazuje nam różne oblicza kobiet, ich siłę, determinację ale również ich słabość i kruchość. Dała nam wybór jak odbierzemy bohaterki tej powieści. Nie ukrywam, że początkowo lektura mnie nie zachwyciła i nie miałam parcia na dotarcie do ostatniejkropki. Dopiero poznanie całości uświadomiło mi jak mądrą książę właśnie przeczytałam.
"Nocami krzyczą sarny" to niezwykle poruszająca powieść Katarzyny Zyskowskiej, która ofiaruje głos kobietom i ukazuje mroczne, nawarstwiające się przez pokolenia tajemnice. Przeszłość splata się tu z teraźniejszością, tworząc niepowtarzalny klimat lat 90. oraz odkrywając powojenne reperkusje na Dolnym Śląsku. Mistrzowsko skonstruowane zwroty akcji, tajemnice i niewiadome skutecznie utrzymują czytelnika w niepewności, pragnącego poznać prawdę. Katarzyna Zyskowska w "Nocami krzyczą sarny" stworzyła nie tylko pasjonującą powieść, ale również poruszający temat kobiecej tożsamości i walki o własny lód. Jej narracja wciąga czytelnika w mroczny świat pełen nieodgadnionych tajemnic i emocji. Ta powieść to prawdziwy klejnot literatury, który warto przeczytać.
Historia rozpoczyna się zaginięciem Marii, która na trzy dni zniknęła dwadzieścia lat temu, będąc u swojej babci w Górach Sowich. Czego doświadczyła w tamtym czasie, nikt nie wie, ani ona sama, ani inni. Jednakże, gdy Maria powraca w to miejsce po latach, nie spodziewa się, że będzie musiała zmierzyć się nie tylko ze swoją własną traumą, ale również z przerażającymi wydarzeniami, które miały miejsce na tych terenach pod koniec wojny. Opisane w powieści stare poniemieckie domy, otoczone mgłą w dolinie, pełne są mrocznych tajemnic, które przez długi czas były skrywane. Maria, Mereike i Marianna - choć dzieli je wszystko, a zarazem łączy tak wiele - zostały zmuszone do ukrywania pewnych faktów i zachować milczenie. Jednakże teraz te tajemnice stają się zbyt trudne do wypowiedzenia. Czy to krzyk saren budzi Marię w nocy, czy też głosy kobiet z przeszłości? Powieść ta prowadzi nas przez trzy linie czasowe: teraźniejszość, lata dziewięćdziesiąte oraz okres powojenny na Dolnym Śląsku, pokazując, jak te epoki się przenikają i mają wpływ na siebie nawzajem.
Katarzyna Zyskowska nie tylko tworzy niepodrabialny klimat lat 90., ale również wprowadza lokalny folklor, który nadaje powieści wyjątkowy charakter. Książka ta daje głos kobietom, a ich historie są centralnym elementem fabuły. Powieść Zyskowskiej dotyka ważnych tematów, takich jak milczenie kobiet, utrata, wojna oraz traumy, ukazując, że historia zwykle jest pisana przez zwycięzców, podczas gdy kobiety często pozostają w cieniu. "Nocami krzyczą sarny" to literackie arcydzieło, które nie tylko wciąga czytelnika swoją osnutą mrokiem fabułą, ale również skłania do refleksji nad przemijaniem czasu i wpływem przeszłości na naszą teraźniejszość. To powieść, której nie można oderwać się od lektury i która zostaje w pamięci na długo po zakończeniu. Autorka w niesamowity sposób oddaje głos tym, których opowieści często pozostają w cieniu, ukazując ich siłę, determinację i wewnętrzną walkę.
Katarzyna Zyskowska stworzyła powieść z gatunku tych nieodkładalnych, przenikających czytelnika aurą niedopowiedzeń, na wskroś kobiecą i przepełnioną sekretami. "Nocami krzyczą sarny" to lektura pełna tajemnic, emocji i napięcia. Katarzyna Zyskowska wciąga czytelnika w wir historii i skłania do refleksji nad przeszłością, która wciąż ma wpływ na naszą teraźniejszość. To wspaniała powieść, która podkreśla wagę oddawania głosu kobietom i ukazuje, jak ich historie są istotne dla naszego dziedzictwa i tożsamości. Hipnotyzująca, uzależniająca, mroczna - bardzo ukochałam tę książkę!
Poruszająca, napisana przepięknym językiem, dysząca górską atmosferą dolnośląskich Gór Sowich. Historia Marieke, Marianki i Marii to zakotwiczenie teraźniejszości w przeszłości. To opowieść o dziedziczeniu traum, o kobiecym losie w czasie wojny. Losie uzależnionym od tych, którzy nazywani są zwycięzcami.
„Nocami krzyczą sarny” to kolejna książka Zyskowskiej, która wywołuje obrażenia i pozostaje w pamięci.
Przyciągnęła mnie piękna, intrygująca okładka ale zawartość tej powieści jest pełna mroku i bólu. To wielopokoleniowa opowieść o kobietach, ofiarach bezwzględnej historii, o traumach, które przekazywane z pokolenia na pokolenie, uzewnętrzniają się u potomków nie w formie wspomnień, lecz jako nieuzasadnione lęki, schematy zachowań. To również opowieść o wojnie, o tym jak człowiek staje się bestią, o tym, że w czasie takiego konfliktu nikogo nie można ogłosić wygranym bo instynkt przetrwania wyzwala najgorsze i najbrudniejsze instynkty. Język autorki, niezwykle plastyczny i sugestywny, bogaty w detale wciągnął mnie w tę złożoną i wielowymiarową historię. Nie byłam gotowa na brutalność i bezwzględność niektórych scen. Jednakże uważam, że powieść, jej konstrukcja doskonale opisała zjawisko traumy pokoleniowej i próby stawienia jej czoła poprzez konfrontację z niewygodną przeszłością.
Nie sądziłam, że trafi we mnie aż tak historia utkana na kanwie wojny. Pełna mroku, tajemnic i skrytych pragnień pochłonęła każdą moją myśl. Nie mogłam się oderwać!
Wielopokoleniowa, skomplikowana historia osadzona w dość tajemniczym miejscu, jakim wydają mi się Góry Sowie, okraszona dawnymi wierzeniami, widmem wojny i trudami życia kobiet. Fascynująca.
Katarzyna Zyskowska, autorka „Szklanych ptaków”, powieści, która w zeszłym roku zachwyciła mnóstwo czytelników, powróciła z najnowszą historią. „Nocami krzyczą sarny” to powieść, która zachwyca zarówno nietuzinkową fabułą, jak również przepiękną okładką.
Przed dwudziestu laty Maria, spędzając ostatnie wakacje u babci w Górach Sowich, zaginęła na trzy dni. Ani ona, ani nikt inny nie wie, co wtedy się z nią działo, gdzie była, co robiła. Dzisiaj, wracając w tamto miejsce, Maria nie zdaje sobie sprawy, że będzie musiała zmierzyć się zarówno ze swoją traumą, jak również z wydarzeniami, które miały miejsce na tych terenach pod koniec II wojny światowej.
Maria, Mereike, Marianna — każda z nich musiała coś ukryć i każda musiała milczeć. Co takiego łączy ze sobą trzy różne kobiety? Jaką tajemnicę skrywa dom w Sowich Górach?
Katarzyna Zyskowska na kartach swojej powieści zabrała mnie w niezwykłą, aczkolwiek bardzo bolesną podróż. „Nocami krzyczą sarny” to historia, która zachwyciła mnie od pierwszych stron i swoją tajemniczością sprawiła, że nie potrafiłam oderwać się od lektury. Katarzyna Zyskowska przelała na papier na wskroś wzruszającą, dramatyczną, ale również piękną historię, pełną rodzinnych tajemnic. Tajemnic, które swoje początki mają w dalekiej przeszłości sięgającej czasów II wojny światowej. Historia przedstawiona na kartach powieści rozgrywa się na trzech płaszczyznach czasowych. Poznajemy trzy różne kobiety, każda z nich zmaga się z własnymi demonami, traumami. Autorka w bardzo obrazowy sposób nakreśliła ich losy, ukazując nam dramat, z jakim przyszło się im zmierzyć. Z każdej strony powieści wylewa się ogromne cierpienie, które jest tak realne, że czytelnik cały sobą odczuwa każdy, nawet najmniejszy ból, jakiego doświadczają bohaterki. Jestem pod ogromnym wrażeniem kunsztu pisarskiego pani Katarzyny, autorka ma niesamowicie lekki, a zarazem niezwykle hipnotyzujący styl, który sprawia, że przez kolejne strony powieści dosłownie płyniemy zaangażowani do tego stopnia, że nic, co wokół ma miejsce, nie ma dla nas znaczenia. Historia, którą stworzyła autorka, jest dopracowana w każdym najdrobniejszym szczególe, fabuła osadzona w górskim klimacie wzbudza w czytelniku mnóstwo przejmujących emocji. „Nocami krzyczą sarny” to moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki, ale na pewno nie ostatnie. Jestem zauroczona tą historią, która z pewnością na długo pozostanie w mojej pamięci. Z całego serca zachęcam Was do lektury. Mam nadzieję, że zachwyci Was równie mocno, jak mnie.
Nie do końca wiem jak to dokładnie sklasyfikować, więc będzie to obyczajówka. Czyli mój ulubiony gatunek pod którym mieści się właściwie wszystko. A jest to historia w trzech osiach czasowych. Jedna dotyczy teraźniejszości, druga 25 lat temu, a trzecia okresu wojennego. Rzecz dzieje się na terenach poniemieckich i historie są Niemców i Polaków bezpośrednio po wojnie. Bardzo ciekawie przedstawione i zarysowane postacie. Odkrywanie histori, które się łączą bardzo ciekawe jak i tajemnica z prologa się rozwiązuje. To co tam widać to przede wszystkim dramat bohaterek. I desperacja. ale jest to bardzo ujmująca historia napisana bardzo przyjemnym językiem, za co duży plus.
4.5 gwiazdki Powieść poruszająca, chwilami wstrząsająca, która zostanie mi w pamięci na długo. Powieść o kobietach, ich losach, bólu, sile i wytrwałości w najtrudniejszych czasach. Dająca do myślenia, bez oceny przedstawiająca wybory, które odbijają się echem do kolejnych pokoleń. Wartościowa i godna przeczytania lektura, ale na pewno nie dla każdego..
Żeby poznać jedno miejsce czy też pewnej okolicy, doświadcza się przez całe życie, właśnie to przytrafiło się Marii. W świecie głównej bohaterki liczy się tylko głębokość ( staw), rozległość ( Góry Sowie). Jakieś przejścia w plocie, na polach, kopczyki ze skał, widok na drzewa i drogę, rzeka, szczyt, pagórki- to tyle, ile człowiek może naprawdę doświadczyć jeśli chodzi o naturę, która towarzyszy bohaterce od urodzenia. Świat magiczny przeplatany z historią pobudza wyobraźnię czytelnika. Książka, do której na pewno będę wracać myślami.
Katarzyna Zyskowska zwróciła moją uwagę już po "Sprawie Hoffmanowej", wiedziałam, że jeszcze po nią sięgnę, w kolejce czeka książka o Baczyńskim, ale najpierw nadeszła kolei na "Nocami krzyczą sarny".
Trzy pokolenia kobiet, każda mierzaca się z własnymi demonami, każda doświadczająca przemocy i każda zmuszona by odnaleźć się w nowej, trudnej rzeczywistości. Tajemnice, historia, niedopowiedzenia, sprawiają, że nie sposób nie poznać tych losów do końca. Nieodkladalna.
Przejmująca, piękna i tkliwa ale i mroczna i lepka. Wciąga jak ciemny las i jak chłodna, czysta woda jeziora. Narracja prowadzona podobnie jak Gorzko, gorzko Joanny Bator. Zresztą, widzę więcej podobieństw między obiema książkami, które nie umniejszają kunsztu książce. Nie mogłam się oderwać.
Katarzyna Zyskowska to autorka bestsellerowych „Szklanych ptaków” oraz „Sprawy Hoffmanowej”. Tym razem przyszedł czas na poznanie jej najnowszej powieści „Nocami krzyczą sarny”.
Maria wraca po latach do miejsca, w którym zaginęła. Sama nie pamięta, co się wówczas zdarzyło. Nie wie, że przyjdzie jej się zmierzyć z przeszłością i traumą, jakiej doświadczyła 20 lat temu w Górach Sowich.
Mgliste i mroczne tajemnice łączą ze sobą trzy kobiety: Marię, Mereike i Mariannę. Każda coś ukrywa, każda musi milczeć. Ich połączone losy i dramaty z biegiem lat zaczynają o sobie przypominać...
„Nocami krzyczą sarny” to jedna z tych powieści, które na długo zostają w pamięci. To historia jednocześnie piękna, mroczna i dramatyczna. Pełna rodzinnych tajemnic sięgających czasów II wojny światowej. Ukazująca ludzkie tragedie z różnych perspektyw. Opowieść, która nie jest zero-jedynkowa, ale skłaniająca do refleksji i uświadamiająca, że nie wszystko jest takie oczywiste, a wszelkie osądy powinny być dokładnie przemyślane. Ta książka uzmysłowiła mi, jak bardzo destrukcyjnie działa żądza zemsty. Jak zaślepienie złością doprowadza do sytuacji, w której ofiara staje się katem.
Bardzo ważną rolę odgrywają tutaj kobiety. Kobiety, jako matki, żony, babki, siostry. Kobiety kochające i cierpiące. Kobiety, które uważane są za słabą płeć, a tak naprawdę dźwigają niesamowite bagaże doświadczeń i sekretów ukrywanych przed całym światem.
Przy tym wszystkim warto wspomnieć, że nowa powieść Katarzyny Zyskowskiej to historia, która nie kończy się klasycznym happy endem. Prawdę powiedziawszy wprowadza w bardziej melancholijny i przygnębiający nastrój, jednak przy tym napisana jest tak pięknym i plastycznym stylem, że nie sposób się od niej oderwać. Autorka zapewnia ogrom emocji. Niesamowicie porusza czytelnicze serca. Po przeczytaniu tej powieści nie da się tak po prostu o niej zapomnieć.
„Nocami krzyczą sarny” to książka, którą polecam głównie kobietom. Wspaniale napisana, dająca do myślenia i udowadniająca o sile "słabej" płci. Zaznaczam, że nie jest to lekka, wakacyjna powieść, ale jeśli chcecie przeczytać powieść, która skłania do refleksji i dogłębnie porusza, to będzie to idealny wybór. Ja ogromnie polecam i z pewnością sięgnę po kolejną książkę autorki.
„Nocami krzyczą sarny” Katarzyny Zyskowskiej to książka, która zaskakuje, porusza i nie daje o sobie zapomnieć. Choć początkowo podchodziłem do niej z dużą dozą sceptycyzmu — być może przez niepozorną okładkę albo typowe uprzedzenia wobec polskiej prozy — już po kilku stronach wiedziałem, że trzymam w rękach coś wyjątkowego.
Zyskowska prowadzi czytelnika przez dramatyczną panoramę XX i XXI wieku — od nazistowskich Niemiec, przez czasy kolonizacji Ziem Odzyskanych, PRL, aż po współczesność. To nie jest liniowa opowieść, lecz wielowarstwowa konstrukcja zbudowana z przeplatających się wątków, które łączą się w sposób przemyślany, pełen emocjonalnej głębi i historycznego znaczenia. Autorka z niezwykłą precyzją i empatią ukazuje, jak historia odciska piętno na jednostkach, rodzinach i miejscach, a każde kolejne zderzenie czasów i doświadczeń to jak celny cios — bolesny, ale potrzebny, wywołujący podziw, nie szok.
Choć główną siłą powieści jest jej warstwa emocjonalna i historyczna, to także intryga — nienachalna, ale misternie skonstruowana — wciąga i angażuje do samego końca. Tak samo postacie: nie tylko główne, ale również drugoplanowe czy wręcz epizodyczne, zostały napisane z ogromną wrażliwością i psychologiczną głębią. Każda z nich niesie ze sobą ciężar doświadczeń, każda coś wnosi, każda zostaje w pamięci.
Jako mężczyzna, szczególnie doceniam, że to książka, która pokazuje, iż wojny nie przegrywają tylko żołnierze, ale także kobiety — często po cichu, w cieniu, w codziennym zmaganiu o godność, życie i pamięć. Ta opowieść pozwala poczuć ich tragedię, ich siłę i ich niewypowiedziany ból.
Na szczególną uwagę zasługują również dopracowane dialogi, wyrazisty język oraz sugestywne opisy, które budują klimat i pozwalają niemal namacalnie poczuć atmosferę każdej epoki. To literatura pełna duszy i odwagi, pokazująca, że polska proza potrafi być ambitna, mądra i poruszająca.
Jedyne, co wybijało mnie z rytmu, to drobny błąd faktograficzny — pomylenie wszy z pluskwami. Choć nie ma to większego wpływu na odbiór całości, warto o tym wspomnieć jako o jedynym zgrzycie w tej niemal doskonałej konstrukcji.
Bez wahania wystawiam tej książce ocenę 5/5. To opowieść, która zostaje w głowie i w sercu — odważna, przemyślana i poruszająca do głębi.
Losy kobiet połączone, Traumami naznaczone, Wojna niosła swoje brzemię, Siała wszędzie spustoszenie. Niemka, Polka, czy mieszaniec Każda męski ma kaganiec. Niezależnie skąd pochodzi, Ciało jej musi się bronić. Męska rządza, silniejsza od pieniądza, Tak okażą Ci swą siłę, Poprzez kobiet upodlenie. Czy to kobiet przeznaczenie By znosić to poniżenie? Czy znajdziemy w sobie siłę By zabić to mroczne nasienie? Mokosz, matka naszej ziemi, Niech ochroni dziatki swe I przekaże im swą moc, by pokonać mrok. Katarzyna Zyskowska stworzyła powieść, która nie tylko uderza, ale wręcz paraliżuje szczerością. To historia zawieszona między mrokiem Gór Sowich a krwawą czerwienią wojennych wspomnień. Autorka z chirurgiczną precyzją łączy losy Mareike, Niemki z Dolnego Śląska, i Marianki, przesiedlonej z Kresów. Choć stoją po przeciwnych stronach historii, łączy je to samo: ciało stające się polem bitwy, upokorzenie i odrzucenie. Tu zło nie ma narodowości, ono ma twarz oprawcy, niezależnie od munduru. Z perspektywy psychologicznej to genialne studium traumy transgeneracyjnej. Obserwujemy, jak rany babek i matek, choć głęboko skrywane pod warstwą wyparcia i milczenia, przesączają się do życia współczesnej Marii. Dziewczyna wraca w góry, by zmierzyć się z „rodzinnymi demonami” i własną luką w pamięci. To bolesna podróż do korzeni, gdzie tożsamość okazuje się być utkana z kłamstw i przemilczeń. Zyskowska pokazuje, że nieprzepracowany ból nie znika ,on czeka w mroku, aż ktoś wreszcie odważy się go nazwać. W tle pobrzmiewa kult Mokosz – słowiańskiej bogini ziemi i matki kobiet. To ona staje się symbolem pierwotnej siły, która pozwala przetrwać w świecie zdominowanym przez męską agresję. To „zew Mokosz” budzi w bohaterkach moc do przerwania cyklu przemocy, do walki o siebie mimo wszystko. To lektura, która boli. Otwiera rany, drapie w gardle, ale jest konieczna, by zrozumieć historię regionu i historię nas kobiet. Krzyk saren nocą to metafora tłumionych historii. Zwierzęta krzyczą, bo ludzie milczą. I dopiero kiedy ktoś z młodszego pokolenia odważy się nazwać rzeczy po imieniu ,jest szansa, że łańcuch przemocy pęknie. Ta książka nie daje prostego happy endu, ale daje coś ważniejszego: nadzieję, że ŚWIADOMOŚĆ MOŻE ZATRZYMAĆ DZIEDZICZENIE KRZYWDY.
„Nocami krzyczą sarny. Na łąkach trwają gody. Powietrze pachnie majem, życiem rozkwitającym w trawach i nowym początkiem. I końcem.”
Czy znacie pisarzy, który potrafią zaczarować słowami? Katarzyna Zyskowska jest niezwykłą czarodziejką… Posiada niebywały dar… zatopiłam się w jej kolejnej historii i przepadłam. Czułam jakbym zawędrowała do świata pełnego magii, magii słowa, magii myśli i kreacji. Historia, którą poznajemy w jej najnowszej książce jest trudna, bolesna, pełna zawiłości, ale tak pięknie przedstawiona, tak bardzo porywająca, że teraz kiedy znam już ją w całości siedzę na fotelu i cały czas rozmyślam o Mareice, Mariannie, Marii…
To opowieść, w której wędrujemy po Górach Sowich i po różnych czasach, po to aby poznać pewną rodziną, historie istnień ludzkich… aby poznać ból z jakim każda z tych trzech wspomnianych kobiet musiała się zmierzyć. Choć żyły w różnych czasach to każda z nich walczyła z losem… cierpkim, gorzkim, zawiłym, trudnym, przenikliwym. Czy warto znać swoje korzenie, czy warto wiedzieć kim naprawdę jesteśmy? O tym przekonuje się Maria, która musi uporać się z demonami przeszłości, demonami swojej młodości… a przedstawione historie każdej z kobiet pozwalają rozumieć, nie tylko jej, ale rówież Tobie, dlaczego musiały milczeć przez lata, dlaczego ich dni były owiane szarością, mgłą, co musiały ukrywać i dlaczego… i każdy z tych głosów jest ważny, każdy ma prawo wybrzmieć i musi zostać usłyszany, więc pozwól im mówić i postaraj się je zrozumieć….
Poznajcie historie tych trzech kobiet opowiedzianą niezwykłymi słowami, bo prawie każde zdanie pozostawia po sobie echo przemyśleń…
„Wplatam włókna faktów w obraz tkany latami z przemilczeń.” - oczarowała mnie ta fraza, czytam ją chyba już setny raz, a każdy następy sprawia, że jeszcze głębiej wnikam w te słowa… i sama zaczynam rozmyślać o tym co zostało już powiedziane, a co przemilczano…. czy ja Wiem wszystko? Czy znam historię moich przodków?
Balam się napisać tę recenzję, bo zdaję sobie sprawę, że cokolwiek bym nie stworzyła, nie oddam ducha tej powieści i tego jak bardzo mi się podobała. Wiecie są takie książki przy których czujemy się jakbyśmy leżeli na trawie. Dookoła maki, zboża i niezliczona ilość kwiatów. Bzyczą pszczoły i śpiewają ptaki. Mamy koc i świeżą lemoniadę. Za nami góry i pagórki, które nie mają końca, a przed nami jezioro i piękna chata - cała z drewna z białymi okiennicami. A potem przychodzi deszcz. Słychać pioruny i ptaki, które gwałtownie wzlatują w powietrze. Nagle lasy i góry wyglądają złowieszczo. Woda się wzburza, jest chłodno, a nam brakuje tchu. Niby trzeba tylko dobiec do tej chaty, ale po drodze czeka nas szeroka gama emocji… takich których się boimy i które mogą przynieść różne skutki. Tak czułam się czytając tę książkę. Moje serce zostało złamane. Byłam tam, weszłam wgłąb i czułam jak ktoś ogołaca mnie ze wszystkiego co kocham, odbiera mi życie i oddech, wymierza policzek… Zaryzykuje stwierdzenie, że to najlepsza książka tego roku. Zapamiętam ją na zawsze. Nikt nie pisze tak jak Zyskowska. 9.5⭐️.
Nieszablonowa. Nie sposób jej gdziekolwiek przypisać. Kobieca. Wkraczającą w i między ramy kobiecości. Głęboko, tak głęboko, że aż boli. Zatrważająco wyjątkowa. Bosko łechcąca moje najczulsze miejsca. Poruszająca, taka która wyrwała mi serce. Nie sposób jej dobrze opisać.
Maria. Mareike. Marianna. Trzy kobiety. Trzy historie. Każda wbije Was w fotel. Codzienność Niemców w czasie II wojny światowej, masowe wysiedlenia, powojenna rzeczywistość i kształtowanie nowej Polski oraz miłość, wszystko w końcu zatapia się w miłości, tej rodzinnej, matczynej, ukochania natury i miłości dwójki osób.
To moje drugie spotkanie z prozą Katarzyny Zyskowskiej. Pierwsze było beznadziejne. Drugie jest....średnio udane.Nie rozumiem tych wszystkich zachwytów i peanów nad książką. Przez pierwsze dwieście stron książka się wlecze snując równolegle trzy historie. Niestety żadna mnie nie porwała, nie zainteresowała i nie przykuła mojej uwagi. Potem - w końcu- coś się dzieje, zakończenie trochę ratuje całość, ale po przemyśleniu całej historii nie wydaje się zaskakujące, a wręcz oczywiste i pasujące do koncepcji autorki. Nie wiem czy jest oparte na prawdziwej sprawie, czy jest całkowitym wytworem wyobraźni pisarki, bo nie zaszczyciła nas, czytelników, żadnym słowem wyjaśnienia. Po przeczytaniu sięgnęłam po opinie innych czytelników i w jednej z nich przeczytałam: "Zyskowska- zapamiętajcie to nazwisko!". Ja pamiętam bardzo dobrze, przede wszystkim z miernej książki "Zanim" o Marii Skłodowskiej - Curie i z tej obecnej, jak wspomniałam mocno średniej, o Dolnym Śląsku. Daje to w sumie, po moich doświadczeniach czytelniczych, tej Autorce słabą trójkę i na pewno nie stawia jej w roli świetnej pisarki wybitnych książek. Na mojej półce stoją jeszcze dwie książki jej autorstwa, o Krzysztofie Kamilu Baczyńskim, o którym wiem zdecydowanie więcej niż o młodzieńczym życiu naszej wybitnej Noblistki i trochę więcej niż o tajemnicach Dolnego Śląska. Aż boję się do nich zaglądać, żeby się ostatecznie nie rozczarować. Ta książka nie nauczyła mnie niczego nowego o opisywanych miejscach i czasach i nie zaciekawiła szczególnie zawartą w niej historią, choć niewątpliwie miała potencjał na wciągającą lekturę. Potencjał zmarnowany przez ograniczony warsztat pisarski i niewystarczającą wyobraźnię autorki. Kolejny "wielki hit", który okazał się "przeciętniakiem bez polotu".
"Nocami krzyczą sarny” to mieszanka nietuzinkowej fabuły, elementów historycznych, słowiańskiego folkloru i, wybrzmiewającego najbardziej, kobiecego cierpienia. Bohaterki, których losy splatają się ze sobą nawzajem, pokazane są bez osłonek. Są oceniające, są mściwe, są bezwzględne – są autentyczne i prawdziwe. Autorka wyraźnie nie stawia sobie za zadanie stworzenie świata, w którym „płeć piękna” pokazana będzie w piękny sposób, bo świat, który przedstawia, też nie jest piękny.
Losy bohaterek umiejscowione są w różnych miejscach na osi czasu, ale w tym samym miejscu na mapie. Życie Mareike w wiosce w Górach Sowich jest przesiąknięte III Rzeszą, Niemcami, a z czasem również wojną, której znamię na dziewczynie staje się coraz wyraźniejsze. Koniec wojny splata los Mareike z Marianną muszącą odnaleźć się w nowej, powojennej rzeczywistości. Maria nawiedzana jest przez swoją przeszłość, choć próbuje się od niej odciąć pisząc własną powieść „Noc Mokosz” i tworząc Manię – postać książki, która przeżywa przeszłość Marii.
Te historie razem tworzą fabułę, która jednak nie ma jasnego początku i końca, zostawia po sobie niedosyt oraz chęć do refleksji. Cała książka stanowi jedno pytanie „Dlaczego w dziejach ludzkości zawsze przegrywają kobiety?”, na które autorka, rzecz jasna, odpowiedzi nie daje. Przewijające się wątki folklorystyczne i fantastyczne również pozostają niewyjaśnione, co nadaje powieści nutę niepewności i uwikłania, które z kolei czynią ją jeszcze bardziej ludzką.
W „Nocami krzyczą sarny” nie zabrakło mi niczego. Narracja, czasem pierwszo-, czasem trzecioosobowa, była szczera do bólu i precyzyjna. Chwilami marszczyłam się z obrzydzenia, współczucia, zażenowania. W sobie czułam emocje bohaterek, a na sobie ich doznania, których dostarczały opisy bogate w synestezje. Mimo że czytając nie musiałam zastanawiać się dużo, nie nazwałabym tej książki bardzo „ambitną”, uważam, że stanowi pozycję godną spędzonego nad nią czasu, jeżeli nie dla poczucia solidarności z kobietami na przestrzeni dziejów czy walorów artystycznych, to dla mroku, tajemniczego klimatu i bezruchu Gór Sowich.
Niemy krzyk wybrzmiewa z każdej strony książki ,,Nocami krzyczą sarny". To historia, gdzie piękne i niezwykle barwne słowa malują obraz ludzkiego zmagania się z bolesną przeszłością. ,,Nocami krzyczą sarny" powoli, lecz intensywnie zabiera nas do świata trzech kobiet. Kobiet, które łączy więcej niż może się wydawać. Kobiet, które doświadczają na własnej skórze czegoś, co na zawsze wyryje się w ich pamięci.
,,Nocami krzyczą sarny" to wędrówka poprzez czas wojny, lata 90. oraz współczesność połączona grubą, lecz wątłą nicią. To historia o ogromnej samotności w walce z duchami przeszłości. Nie sposób wyprzeć z pamięci wszystkie krzywdy i cierpienia. Odkrywanie, strona po stronie, wszystkich składowych tej historii pozostawia w czytelniku poczucie ogromnej bezsilności wobec przedstawionych wydarzeń.
,,Nocami krzyczą sarny" to książka napisana emocjami. Wpuszcza nas w najbardziej intymne i głęboko skryte przeżycia bohaterek. Daje poczucie istnienia w innym wymiarze. Powoli pokazuje zaginione fragmenty utraconych wspomnień. Prawie do ostatniej chwili skrzętnie trzyma w swoich objęciach prawdę o przeszłości. A kiedy już daje pełny obraz historii pozostawia z poczuciem smutku i bezwładności.
,,Nocami krzyczą sarny" to książka, którą się odczuwa. Boleśnie chłonie się każdy, najmniejszy strzępek informacji. To książka, o której trudno się mówi, ponieważ ciężko znaleźć słowa, które w pełni wyraziłyby te wszystkie emocje towarzyszące podczas lektury. ,,Nocami krzyczą sarny" to z pewnością jedna z najlepszych książek, które przeczytałam w moim życiu.
"Nocami krzyczą sarny" Katarzyny Zyskowskiej to jedna z tych powieści, gdzie po przeczytaniu brakuje słów, by wyrazić jak piękna i poruszająca to była lektura.
Trzy ramy czasowe, trzy kobiety i Góry Sowie - niemy świadek ich dramatów i wyborów.
Początek książki jest niespieszny, ale już od pierwszych stron czuć, że za chwilę czytelnik będzie mierzył się z niewyobrażalnymi dramatami, bólem, cierpieniem. Będzie świadkiem krzywdy, którą doświadczą bohaterki powieści i powoli stanie się jasne, w jaki sposób los połączył że sobą Mereike, Mariannę i Marię.
"Nocami krzyczą sarny" to powieść, z kart której mocno wybrzmiewa tło historyczne. Z czym musieli mierzyć się ludzie "przegrani" i "wygrani" - jedni i drudzy zostali zmuszeni do opuszczenia swoich domów, porzucenia całego dorobku życia. Tylko Ci z pozoru wygrani w zamian mieli dostać wszystko to, co kiedyś należało do tych drugich. Pierwsi przesiedleńcy w Góry Sowie niejednokrotnie dokwaterowywani byli do mieszkających tam od lat niemieckich rodzin, które jeszcze nie zostały wywiezione do Niemiec lub w głąb Rosji. Silnie wybrzmiewa też dramat rodzin żyjących na kresach, które widziały śmierć bliskich w rzezi wołyńskiej. Jak dalej żyć po takich doświadczeniach? W powieści Autorka przedstawia ogromną siłę kobiet, które doświadczają ogromnej brutalności w trakcie wojny.
Ta historia pokazuje jaki wpływ na przyszłość mają wydarzenia z przeszłości. Do czego doprowadzają latami skrywane tajemnice. Pokazuje też brutalność wojny i niestety, przegranymi zawsze są kobiety.
Ta książka porusza, wzrusza, przeraża i zmusza do refleksji. Styl, język, sposób przedstawienia historii, zwrócenia uwagi na ludzkie dramaty z każdej strony, sprawiają, że jest to powieść wyjątkowa i nieodkładalna.