Russian-born American humorist Sholem Aleichem or Sholom Aleichem, originally Solomon Rabinowitz, in Yiddish originally wrote stories and plays, the basis for the musical Fiddler on the Roof.
He wrote under the pen name, Hebrew for "peace be upon you."
From 1883, he produced more than forty volumes as a central figure in literature before 1890.
His notable narratives accurately described shtetl life with the naturalness of speech of his characters. Early critics focused on the cheerfulness of the characters, interpreted as a way of coping with adversity. Later critics saw a tragic side. Because of the similar style of the author with the pen name of Mark Twain, people often referred to Aleichem as the Jewish version of Twain. Both authors wrote for adults and children and lectured extensively in Europe and the United States.
Czytając "Notatki komiwojażera" w pociągu można tylko żałować, że nie jedzie się trzecią klasą. Z zaskoczeniem stwierdziłam też, że moje najbarwniejsze podróże, z najciekawszymi rozmowami ergo przygodami miały miejsce wtedy, gdy ludzie byli ściśnięci jak śledzie w beczce (a ja wciąż płaciłam za drugą klasę). Zaskakuje mnie też swojskość, jaką odczuwam, czytając te opowieści. Wiele razy podczas moich kontaktów z kulturą jidysz uderzało mnie, jak bardzo żydowskość i polskość się przenikają (z chwilowego braku lepszego określenia), i to jest właśnie jedno z takich uderzeń. Słyszałam, jak ludzie opowiadają swoje historie tak jak przekazywał to Szolem Alejchem, i nadal słyszę. Bardzo się cieszę, że w tym nowym wydaniu redaktorzy pokusili się o dodanie wyjaśnień w przypisach, a przede wszystkim - że opublikowano komentarz Belli Szwarcman-Czarnoty. Wydaje mi się, że jest on wręcz niezbędny dla zrozumienia lekko zaszyfrowanego przekazu niektórych opowiadań i specyfiki polskiego przekładu sprzed stulecia. Mocno żałuję, że nie zdecydowano się na przełożenie pominiętych wtedy przez tłumacza kilku opowiadań ze zbioru i mam nadzieję, że przy kolejnej edycji uda się to uzupełnić. Gorąco polecam i rekomenduję, bo to bardzo dobre opowiadania, i, mimo całego kultu Alejchema w kulturze jidysz, chyba za mało znane "u nas".
Ten świat odmalowany w "Notatkach..."! Trochę swojski, trochę obcy. Trochę znajomy, trochę egzotyczny. Bliski a zarazem zupełnie odległy. Przyziemny, ale i elegancki. Historie, których dzisiaj już nie usłyszymy w żadnym pociągu, bo i ludzi, którzy jak mało kto potrafili tak opowiadać już nie ma wśród nas. Bajka, po prostu bajka, którą czytałam z zapartym tchem i razem z autorem przenosiłam się na rubieże carskiej Rosji, w której łatwiej było dogadać się w jidysz niż po rosyjsku.
Trafiłam na tę książkę zupełnym przypadkiem w bibliotece - ot, okładka mi wpadła w oko. To był najlepszy ślepy traf ostatnich lat i to zasługujący na pełne pięć gwiazdek.
Co tu można napisać o takiej książce? To jest po prostu najprawdziwsza KLASYKA - nie tyle z dużej litery, co dużymi literami. Piękna proza, świetne choć archaiczne nieco tłumaczenie, jakie wydanie! I ten świat, te postaci, te typy! Ech ... Lektura obowiązkowa.