Loki powraca! Tym razem z misją ostateczną.Lucyferowi udało się doprowadzić do Apokalipsy. Legiony Pana i Szatańska Armia już nie istnieją, podobnie jak ziemska cywilizacja. Nieliczni ludzie stają się żerem dla zombie. Mityczni giną pod ciosami piekielnych żołnierzy.Nie ma już świętego Mikołaja, wróżek i Michała, Miecza Pańskiego. Samego Boga też już zresztą nie ma. Wśród żywych pozostają wciąż jeszcze dwa greckie bóstwa, jedna powstała z grobu nordycka piękność, Baron Samedi, dwóch ocalałych archaniołów oraz pewien bardzo znany reżyser. No i oczywiście Kłamca.Zapraszamy na Broadway. Dziś w programie – ostatnia bitwa o ludzkość. Tylko jedno przedstawienie!
Człowiek, który nie potrafi usiedzieć w miejscu. Pisarz, komik stand-upowy, publicysta, podróżnik. Autor ponad dwudziestu książek, a także licznych opowiadań, słuchowisk, artykułów, sztuk teatralnych i scenariuszy.
1)to back story Lokiego zostalo w ten sposób zakończone bo innaczej byłabym zła. Byłoby to bezsensowne. ( nie chce za bardzo spoilerować o co chodzi iykyk)
2) Jest kolejna część bo to zakończenie nie do końca mi sie podoba
To jest najgorsza część w całej serii i nie ma w niej ani jednej rzeczy, która mogłaby ją uratować. Powinniśmy wystosować oficjalne przeprosiny do każdego drzewa i kropelki tuszu użytych do wydania tej książki. Seksizm, rasizm i nutka homofobii wplątane w bezsensowną fabułę wypełnioną dziurami, gdzie Loki ma mózg trzynastolatka palącego szluga pod klatką, kobiety są płótnem na, który można naciągnąć obcisły materiał, żeby się poślinić, postacie drugoplanowe zatraciły jakiekolwiek cechy charakteru, a ilość wstawek popkulturowych mogłaby stworzyć własny rozdział, który byłby bardziej udany od tych, które otrzymaliśmy w tej książce.
Dobrze napisane. Zabawnie jak zwykle, mimo apokalipsy;) Fragment ciętej riposty na Zbierzacza burz Kossakowskiej też nieźle:D Końcówka zaskakująca i pełna, choć nie do końca może tak jak bym chciał...bo trochę się przywiązałem do tych postaci:)
Jen málokdy se mi stane, že po dočtení knížky zůstanu zírat na poslední stránku v absolutním šoku, po chvíli se přiměju knížku zavřít, ale dál zírám. A zírám. A zírám. Tady se mi to stalo. Musím říct, že tenhle díl je absolutně skvělej, vážně. Začátek byl pro mě trochu pomalejší, ale druhou polovinu jsem zhltala během čtyřiadvaceti hodin, prostě jsem si nemohla pomoct. A Loki nejspíš zůstane jednou z mých nejoblíbenějších literárních postav, i když je to někdy takovej parchant...
Tomuto hovorím zakončenie. Musím sa priznať, že som to vôbec nečakal. A to už je v dnešnej dobe celkom vzácne. O Lokim a apokalypse a ako to celé dopadne. Lucifer vyráža do boja plnou silou a treba ho zastaviť. A kto iný sa k tomu hodí lepšie ako jeho kópia a jediná preživší z Ásov.
Jak to możliwe, że genialny Kłamca (9/10), bardzo dobry Kłamca 2 (8/10), Nawet niezły, ale trzymający poziom Kłamca 3 (7/10) zostały TAK splugawione ?!
Zachwyt i cudowności nad poprzednimi częściami. Czytam Kłamcę 4 i z każdą stroną "szok i niedowierzanie".
Całkowita niezgodność fabularna z poprzednimi częściami, degręgolada i szyderstwo z czytelnika na każdym kroku. Nie podoba mi się bardzo. Tak naprawdę do dzisiaj zachodzę w głowę - co się wydarzyło, że Jakub Ćwiek, którego "Kłamca" to swoista marka w świecie polskiej fantastyki spod sztandaru Fabryki Słów, wydał taki... takie... coś.
Z całej książki zapamiętałem złotego iPada jednego z bohaterów. Tyle. Reszta to bezczelny zamach i perfidne zakończenie serii w nieprzemyślany, słaby sposób. Autor nie miał pomysłu? Było nie pisać, a nie wydawać produkcyjniaka. Słabo bardzo, jestem zawiedziony.
2/10 za... okładkę i nadzieję na dobrą książkę. Szkoda.
Ocenię tutaj całą serię, chociaż szczególny nacisk muszę położyć na ostatni tom. Nie mam autorowi nic do zarzucenia pod względem znajomości mitologii i umiejętnego jej wykorzystania do ubarwienia akcji, pomysł ciekawy, choć w gruncie rzeczy nie aż tak oryginalny jak mogłoby się wydawać. O ile pierwsze trzy tomy czytało się świetnie to w ostatnim (najdłuższym zresztą) zaczęło się wymyślanie na siłę, a akcja straciła na logice i spójności. Zakończenie nieprzewidywalne, ale też nie zwalające z nóg. Jak dla mnie zdecydowanie za dużo było "literackiej pornografii" i sprośnych żartów, trochę w stylu niewyżytych licealistów, o których o ironio także znajdziemy jeden rozdział. Rzucały się też w oczy wszechobecne nawiązania do popkultury, najbardziej zaś irytujące było nagromadzenie nazw filmów, książek i piosenek, które pan Ćwiek za wszelką cenę starał się nam wcisnąć. Na początku było to naturalne i nie nosiło znamion rekomendacji, ale w tym tomie wręcz nachalnie z co drugiej strony wyzierały nazwy przeróżnych artystycznych tworów, które obeznany autor uważa za podstawę wiedzy o świecie. Krzyczy wręcz na nas pochyłą czcionką: Nie znasz mnie? Koniecznie musisz mnie obejrzeć/przeczytać/posłuchać! A dlaczego? Nie ważne, że możesz mieć inny gust. Jestem klasykiem i nie znać mnie, to jak popełnić gafę w towarzystwie. Natychmiast leć nadrabiać zaległości, bo autor tej książki jest cool, więc i to, co lubi, też musi być cool! Wszyscy jesteśmy osobami myślącymi i nie potrzeba, aby ktoś mówił nam, co jest dobre i warte obejrzenia/przeczytania, a co nie... szczególnie wychwalany pod niebiosa film "Dogma" czy serial "Firefly" wcale do takich wspaniałych nie należą, przynajmniej w mojej opinii... chociaż nie sądzę, aby ktoś autorowi płacił za ich reklamowanie. Nic na siłę panie Ćwiek, nic na siłę, bo od nadmiaru może rozboleć głowa, jak będę chciała to kiedyś sama sięgnę po te wszystkie wymienione pozycje. Aż się zastanawiam, czy jakby tak porządnie przysiąść i zacząć je po kolei spisywać, to czy nie zrobiłby się nam materiał na zapełnienie krótkiego, 16-kartkowego zeszytu. Bardziej się właściwie nie mogę przyczepić, bo postać Lokiego jest urzekająca, podobnie zresztą jak tak zwyczajnie i ludzko przedstawieni Aniołowie. Zdecydowanie jedna z lepszych polskich serii fantasy, jakie dane mi było czytać... uznajmy to za komplement. No cóż poradzę, wciąga strasznie i w ledwie tydzień skończyłam te 4 tomy. Niech panu będzie panie Ćwiek ;)
Bogowie, dzięki że to już koniec! I to jaki! Za jego sprawą wybaczam to potworne nieporozumienie zwane „Kłamcą 3”. Apokalipsa stała się faktem, choć u Ćwieka nawet pazurzaste i oślizgłe zombie są lekko komediowe. A jako, że czas na Wielki Finał, autor zbiera porozrzucanych po całym globie bohaterów, bo jest tylko jedno miejsce godne końca świata i jest nim Broadway. Najmniej interesujący jest, o dziwo, Loki. Przyznam, że jego przygody w Dolinie Elfów nużyły mnie, dopiero na balu akcja ruszyła z kopyta a potem było już tylko lepiej. Na szczęście w czwartym tomie pełno ciekawszych bohaterów, więc wystarczyło z zaciśniętymi zębami przeczekać wstawki o Lokim. Nie zmienia to faktu, że jest on jednym z moich ulubionych bohaterów polskiej fantastyki. Odwołania do popkultury są, jak zawsze, mocną stroną dzieła i nieodmiennie wywołują u mnie porozumiewawczy uśmiech, począwszy od okładki na postaci pewnego aktora skończywszy. Za zwięzłą a ciętą ripostę do Siewcy Wiatru i Zbieracza Burzy M.L.Kossakowskiej książka dostaje dodatkowego plusa. Niektóre rzeczy mi w tej książce zgrzytają, i to straszliwie, jak choćby śmierć kilku bohaterów. Czwórka nerdów z Paryża jest urocza, ale zabiera niepotrzebnie miejsce, w ostatnim tomie wolałabym więcej przeczytać o Erosie, Jenny czy Sygin. A mam wrażenie, że autor potraktował ich po macoszemu. Jedno jest jednak pewne, pluszowe misie już nigdy nie będą takie same.
That was somewhat... disappointing? Po całej świetnej serii, czekałam na świetne zakończenie. I było dobrze. Fabuła się rozwijała, niektóre nawiązania były bardziej (Dogma czy Angels in America <3), inne mniej (Daimon, srsly, dlaczego?) śmieszne, ale cały czas trzymały poziom. A potem był wielki finał i przestało być dobrze. Bo okazało się, że niektóre postaci (Sygin?), których wątki były wcześniej bardzo solidnie prowadzone, pojawiły się właściwie nie wiadomo dlaczego i po co, i nagle strasznie straciły charakter. Bo wygląda to troszkę, jakby autor chciał powiedzieć "ok, wystarczy, nigdy więcej Kłamcy", więc zrobił zakończenie z wszystkimi, którzy kiedykolwiek pojawili się w książkach, ale nie bardzo miał pomysł, co dokładnie mają robić (w stylu "finał sezonu Doktora Who", tylko słabiej). Szkoda, strasznie, bo "Kłamca" jest jedną z moich ulubionych serii, ever, nie tylko polskiej fantastyki. Zakończenie na pewno tego nie zmieni, za bardzo polubiłam bohaterów książek. Ale zawiodłam się, oj, zawiodłam .__.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Ostatnia część, o dziwo, jest najlepsza. Choć mój podstawowy zarzut wobec wykonania (nie koncepcji!) całego cyklu jest tu również widoczny. Loki, który w założoniu ma być niesamowicie, wręcz ekstremalnie cool, jest cool tylko w umiarkowynym stopniu. No i znowu ma niewielki wpływ na akcję, która miejscami nie trzyma się kupy. Jak się ma wątek mordowania dziecka szatana w pałacu Oberona do wątku głównego i dlaczego Lucyfera ta część historii w ogóle nie obchodzi? Takich koncepcyjnych dziur jest więcej. Jak dla mnie, Bachus kradnie Lokiemu szoł.
Cholera. Tak dobrej sagi dawno nie czytałem! Mistrzostwo, w szczególności ostatnia część. Najwięcej humoru, najwięcej kunsztu. Zakończenie, może trochę naciągane, ale jak najbardziej w stylu Kłamcy. Piękno.
Gosh, I hate open endings! The book itself was awesome, I really enjoyed reading it. It was funny, witty and the ending came so soon. I was great finally finish this 4-part book. I recommend it, truly.
Zacalo mi to pripominat tak trochu Supernatural, najma ku koncu, kde je viacero veci, ktore v tom seriali boli pouzite. Uplny koniec ma prekvapil, ale nie som z neho celkom nadseny.
co. jak. nie... dlaczego? gdybym nie wiedziała, że jest 5 tom... ale mniejsza o końcówkę, bo za złe mam panu ćwiekowi jeszcze to, że to był jefferson, nie gabryś, bo szipowałam i to, że podróż w elfiej krainie strasznie się ciągnęła... poza tym 5 gwiazdek - że zacytuję lucyfera - bo mogę :)
Možná je to tím že mám radši začátky než konce, možná mi fakt jen nesedlo jak se snažil autor tuhle rozehranou partii dopsat, možná mě to jen i přes všechny pop kulturní reference tolik nebavilo jako předchozí díly. It was ok. Toť vše.
Długo czekałem na zakończenie serii i muszę przyznać, że ten ostatni tom podoba mi się bardziej, niż wszystkie poprzednie. Świetne zakończenie. Polecam.
Ćwiek začal ve čtvrté knize Lháře přesně tam, kde v minulém díle svoje postavy zanechal. Celá kniha se nese více méně v duchu té předchozí - hrdinové roztroušení po koutech světa, přeskakování mezi jejich příběhy, které dohromady zobrazují veliké finále. Přesto se nikdo a nic nikam neposouvá - když se autor rozhodl napsat román, zřejmě to nedopadlo tak slavně, jak očekával. Napsat román je totiž o něco složitější než napsat povídku. Jako výplň prázdných míst slouží například Bakchův útěk z basy, Syginino vzkříšení a hledání manžela nebo Jenny a spol uvěznění v obraze. Stejně jako předchozí díl i tento místy ztrácí dynamiku a čtenáři probleskne hlavou, proč vůbec některé části v knize jsou. Autor totiž načne nějakou myšlenku a zase ji nechá krásně vyšumět... Třetí a čtvrtý díl tak silně pokulhávají za svými povídkovými předchůdci, i když se Ćwiek do hluchých míst snaží nacpat sarkasmus nebo vtipné narážky, které ke konci připomínají trh českého bulváru.
Lhář svůj úkol plní skvěle - Antikrist neuzří dalšího rána, a díky proměně v Oberona nemá Loki téměř žádné problémy. Tedy kromě toho, že na čtenáře začne působit lehce nadrženým dojmem, protože se chová jako pes obletovaný hárajícími fenami a bohužel není jediný. Takový Erik, společník Sygin, je jedno a to samé, i když ho - bohyně ho zvládá mírnit. I přes problémy se Lokimu podaří uprchnout, ale zůstává zaseknutý s Nimue. Získá však pomoc od někoho, koho Lhář vůbec nečekal. Lucifer uskutečňuje zbytky svého plánu - posílá do boje zálohy z Limbu. Všechno má pořád na háku a když nepřemýšlí kam koho poslat a co udělat, v mysli mu sídlí hlavní myšlenka a to je, aby se postaral o velké grand finale Apokalypsy. Ćwiekovi se nepředstavitelným způsobem daří dostat všechny postavy na jedno místo. Má to jeden háček - veliké Áčko bohužel nepůsobí moc epicky, spíše humoristicky a táhne se jako týden před výplatou. Úplné finále knihy pak čtenáře doslova praští do obličeje a zanechá nostalgický pocit, protože i když autor říkal, že čtvrtý díl bude poslední, mohl příběh zakončit trochu jinak - představu o grand finale má totiž zřejmě každý jinou a tohle působí lehce odbytě (možná měl i sám Ćwiek představu o konci jinou a nepovedlo se). Pokud čtenáři opravdu touží dozvědět se konec Lokiho příběhu, zřejmě budou zklamáni. V knize se vyskytuje několik problémů, které autor jednoduše zazdil a neřešil (např. milostný trojúhelník Loki/Sygin/Jenny). Možná by pomohlo dalších padesát až sto stránek navíc, aby se vše do puntíku vyjasnilo - otázkou zůstává, jestli by stále za něco stál.