Well, to nie jest dobra książka i faktycznie się momentami słabo zestarzała, ale też nie była Herą moją miłością i już za sam ten fakt należy się jedna gwiazdka więcej.
Bohaterowie raczej jednowymiarowi, bo ta autorka pisze zwykle z Edukacyjną Misją™ bez dbania o niuanse (chociaż pod koniec były jakieś próby). Kiepsko wyważone są poszczególne elementy fabuły, english lord arc tandetny i mało wiarygodny, za to relacja z reżyserem dziwacznie intrygująca (who was that drag queen???). Szczególnie zapadła mi w pamięć ta klamra z płaczem w czasie performensu, it was surprisingly good. Polska literatura mogłaby za to zejść już z tego tropu gej-którego-pobiłem-jest-moim-gay-awakening. Nie mówię, że tak się czasem nie zdarza, ale w polskich młodzieżówach zdarza się ZAWSZE.
Można to trochę podsumować tak: Onichimowska, more gays less drugs? Bo wcale tak źle jej te emelemy nie wyszły.