Jump to ratings and reviews
Rate this book

Alkaloid

Rate this book
A gdyby tak Aleksander hrabia Głowacki nie przyjął pseudonimu Bolesław Prus, a zamiast pisać przyszłe lektury szkolne, popuścił wodze fantazji? Gdyby jego Stanisław Wokulski zachował się jak kupiec, a nie jak romantyk i, zamiast wzdychać do Izabeli Łęckiej, zajął się wielkimi interesami i eksperymentami naukowymi?

Akcja „Alkaloidu” z rozmachem przetacza się przez Azję Wschodnią, Rosję ogarniętą religijną rewolucją, Polskę i Skandynawię przyszłości. Razem z bohaterami: Wokulskim, hrabią Ochockim, Witkacym, Nikolą Teslą i Albertem Einsteinem dajemy się porwać przez alkaloidowe szaleństwo, owocujące nowymi technologiami, przemianami społecznymi i politycznymi. Czytelnik poznając losy Imć Hermenegauty Stanisława Wokulskiego, nadczłowieka, jednego z wielkich tego świata, prowadzącego grę z brytyjskim wywiadem, zuluskim imperium i Związkiem Duchowych Sowietów, musi zadecydować, czy przyjęcie alkaloidowego błogosławieństwa miało sens.

Debiutujący Alkaloidem pisarz, ukrywający się pod pseudonimem Aleksander Głowacki, swoje dzieło określa mianem chempunku. To nie tylko powieść akcji, walk rodem z Matrixa w scenerii znanej z komiksu i filmu „Liga Niezwykłych Dżentelmenów”, lecz przede wszystkim literacka gra z klasyczną powieścią polską oraz historią alternatywną. Na jej podstawie powstaje powieść graficzna, która ma się ukazać w 2013 roku w Japonii.

433 pages, Hardcover

First published March 16, 2012

3 people are currently reading
54 people want to read

About the author

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
14 (21%)
4 stars
12 (18%)
3 stars
19 (29%)
2 stars
12 (18%)
1 star
8 (12%)
Displaying 1 - 7 of 7 reviews
Profile Image for Marta.
Author 12 books212 followers
July 30, 2012
Alkaloidy to grupa naturalnie występujących zasadowych związków chemicznych, głównie pochodzenia roślinnego, zawierających azot. Tak przynajmniej głosi tradycyjna definicja z podręczników do chemii. Do tej pory ta dziedzina nauki nie szła w parze z fantastyką, a tworzenie historii alternatywnej przełomu XIX i XX wieku koncentrowało się na przyspieszeniu bądź ekspansji rewolucji pary i elektryczności. Do czasu. Oto bowiem pojawił się „Alkaloid”, a wraz z nim alka — substancja wszechpotężna, niosąca za sobą równie wiele pokus, co zagrożeń.

Tak naprawdę szumnie zapowiadany ‘chempunk’ to nic innego, jak oparcie konstrukcji świata powieści na niezwykłej substancji, która z przeciętnego obywatela może zrobić nadczłowieka i bohatera kina akcji w jednym. Tak też dzieje się ze Stanisławem Wokulskim, protagonistą, który niczym Rambo lub Neo radzi sobie z próbującymi zniszczyć go wrogami, a jednocześnie snuje śmiałe i skomplikowane plany ekonomiczno-polityczne. Niestety, z zakochanym sklepikarzem, jakiego pamiętamy z kart „Lalki”, nie ma zbyt wiele wspólnego poza personaliami.

W „Alkaloidzie” uwagę zwraca misterna, a zarazem logiczna konstrukcja świata i potencjał drzemiący u podstaw pomysłu. Niestety, wykonanie pozostawia sporo do życzenia. W powieści wysoki jest współczynnik chaosu w prowadzeniu fabuły i postępowaniu bohaterów, a styl autora, który ukrywa się za pseudonimem Aleksander Głowacki, nie wzbudza zachwytów — chwilami męczy do tego stopnia, że trudno zmusić się do dalszej lektury książki o bądź co bądź wciągającej intrydze. Za dużo tu opisów pojedynków, w dodatku topornie nakreślonych, a za mało… cóż, pozostałych elementów. Przede wszystkim zaś brakuje wprawy w posługiwaniu się piórem.

Najbardziej rozczarowuje jednak nikły związek z „Lalką”. Jeśli ktoś liczy na nawiązania większego kalibru do prozy Prusa, zawiedzie się srodze. Głównego bohatera równie dobrze można było ochrzcić Janem Kowalskim, bowiem z powieściowym Wokulskim szybko przestaje mieć cokolwiek wspólnego. Nie ma co liczyć na fragmenty pamiętnika starego subiekta, malownicze opisy uliczek Warszawy (czy jakiegokolwiek innego miasta) albo galerię równie barwnych postaci drugoplanowych. W „Alkaloidzie” występuje co prawda Ochocki, można też natknąć się na wzmiankę o Rzeckim, ale to raczej kwiatek do kożucha, a nie nawiązania z prawdziwego zdarzenia do jednej z najsłynniejszych pozytywistycznych lektur. Głowacki chętniej sięga do person świata rzeczywistego, jak Churchill, Einstein czy Tesla; pochwalić można zwłaszcza ciekawie nakreśloną sylwetkę Witkacego.

Choć tematyka powieści, stojąca na wysokim poziomie chempunkowa otoczka i spójna konstrukcja świata przemawiają za daniem „Alkaloidowi” szansy, dla mnie to jedno z największych literackich rozczarowań. Jeśli ktoś bierze się za Prusa i na alternatywnej wersji „Lalki” opiera koncept powieści, musi liczyć się z tym, że zostanie z tych obietnic rozliczony. Wydanie książki w serii Science Fiction z plusem, czyli umieszczenie obok dzieł m.in. Rafała Kosika i Roberta M. Wegnera, także jest dość mylące, bowiem styl Głowackiego wciąż znajduje się w powijakach, a prowadzenia fabuły mógłby uczyć się od wyżej wymienionych konfratrów. „Alkaloid” określić mogę jedynie mianem przedwczesnego debiutu.

---
Zarówno tę recenzję, jak i wiele innych tekstów znajdziecie na moim blogu: http://oceansoul.waw.pl/ Serdecznie zapraszam!
Profile Image for Rafał.
Author 5 books3 followers
January 16, 2013
Bardzo złe odczucia zostawiła ta książka. Morze pomysłów, ale po prawdzie wszystkie źle zrealizowane. Widać zły wpływ gier komputerowych i filmów na autora... te walki w slo-mo, te stosy trupów i supermoce, te cwaniackie odzywki, te naiwne zmiany lojalności. Postacie płaskie, a nawiązania do autentycznych osób jedynie dają im sztuczną głębię. Do tego marketingowy scheme ze sprzedawaniem tej książki jako związanej jakkolwiek z "Lalką"... po prostu nie zadziałał, bo poza nazwiskami postaci tu nic z "Lalki" nie ma.
Profile Image for Anen.
1 review
January 15, 2022
Nie będę ukrywać, czytało mi się tą książkę bardzo ciężko. Płaskie, pozbawione kolorów i charakteru postacie, niezrozumiałe zachowania bohaterów i przede wszystkim język, którym posługuje się autor spowodowały, że brakuje przyjemności z czytania.
Najbardziej chyba boli sposób przedstawienia świata i jego opisywanie: bardzo toporne, płytkie i miejscami niezrozumiałe.
Sam pomysł na historię jest niezwykle ciekawy ale wykonanie poszło fatalnie.
Plus autor nie ma bladego pojęcia o chemii, jako że od pierwszych stron pisze o glinie jakoby miałby być metalem wybuchającym pod wodą, jednak glin z nią absolutnie nie reaguje z powodu pasywacji, jaka zachodzi na jego powierzchni.
Dodatkowo strona z właściwościami chemicznymi i fizycznymi „alki” nie ma zbyt dużego sensu.
Mnie, jako ucznia biolchemu potwornie raziły te błędy, a można było ich łatwo uniknąć chociażby pytając znajomych, którzy się znają, bądź chociażby poszukać na Wikipedii.
2 reviews31 followers
March 9, 2014
The first half of this book was... good. Not great, definitely not as stunning as it was supposed to be, according to my brother at least.
But then the second half began. And I understood exactly why he found it so amazing.

When all the strings come together, the real madness and beauty of this world can be seen.
Profile Image for Lukasz.
15 reviews3 followers
June 5, 2013
Na pierwszy rzut oka wydawało mi się to ciekawym przygodowym steampunkiem, z Wokulskim w roli głównej. Później dostrzegłem, że zostałem chytrze wpuszczony w maliny i odkryłem kolejne warstwy, blisko zahaczające o naukową stronę science fiction. A jeszcze później okazało się, że do szalonych pomysłów scenograficznych i dobrej narracji dodana jest fajna opowieść ze zdrowym mindfuckiem. To lubię!
Displaying 1 - 7 of 7 reviews

Can't find what you're looking for?

Get help and learn more about the design.