Taka historia wyszła z "Doberdo": nigdy o książce wcześniej nie słyszałem, dowiedziałem się o niej od Kurkowa, który czytał ją na początku ukraińskiej wojny. Po wygooglowaniu autora - zadzwoniło - o generale Lukacsu słyszałem (wspomina o nim choćby Beevor w swej świetnej historii hiszpańskiej wojny). Błyskawiczne wejście na Allegro: jest! wydanie z 1951 roku(!), wydawnictwo MON(!). Biały kruk, okładka papierowa ale jeszcze kilka kolejnych lektur wytrzyma.
W samym Doberdo nie byłem ale w bardzo bliskich okolicach - Gorizia, Monfalcone - już tak. Szkoda, że nie czytałem książki tych kilka lat wcześniej.
Pisze Zalka Mate w pewnym kontrapunkcie do swojego towarzysza broni - Józefa Wittlina - jakże potem ich drogi się rozeszły.
Bardzo dobra, niezwykle ciekawa książka. Dla takich właśnie tytułów chyba wymyślono e-booki - scyfryzowane, powinny być dla wszystkich dostępne. Nie wygląda byśmy kiedyś zmądrzeli - tym bardziej trzeba takie książki czytać - w kółko i w kółko.