Wieczne wojny pochłaniają wciąż więcej i więcej istnień. Szkoda czasu na szkolenie żołnierzy – wystarczy, że potrafią stać w szeregu i trzymać karabin. Strzelać nauczą się w boju.
Rocznik 1960, architekt, wrocławianin. Jak sam rzecz ujmuje, zaistniał dzięki decyzji trzech wielkich mocarstw podjętej w Jałcie. Inaczej, jego rodzice nie spotkaliby się. Gdyby nie to fatalne w skutkach porozumienie, mogłyby więc nigdy nie powstać powieści takie jak "Wojny urojone", "Bramy strachu", "Dziennik czasu plagi", "Zabójcy szatana", "Nostalgia za Sluag Side" (dwie ostatnie wspólnie z Andrzejem Drzewińskim) oraz "Przesiadka w przedpieklu" (pod pseudonimem Patrick Shoughnessy). Zobaczywszy co uczynił, pisarz zamilkł na ponad dekadę. Jednak jego mroczny charakter dał znać o sobie, a produkty takie jak "Bomba Heisenberga", "Autobahn nach Poznań", "Achaja", "Zapach szkła", "Waniliowe plantacje Wrocławia" czy "Legenda" zaowocowały licznymi nagrodami literackimi. Autora uhonorowano Nagrodą Fandomu Polskiego im. Janusza A. Zajdla (dwukrotnie), nagrodą Sfinksa (pięciokrotnie), Nautilusa (dwukrotnie).
Jeżeli ktoś jest fanem Achai (ale prawdziwym fanem), nie powinien rozczarować się Pomnikiem. Rzecz dzieje się wiele lat po wydarzeniach opisanych w pierwszych książkach cyklu. Mamy trzy historie – rybaczki Shen, czarownicy Kai i … (pamiętajcie, to Ziemiański! ;) ) polskiej floty ORP “Dragon” (przede wszystkim Tomaszewski). Oczywiście ich drogi w pewnym momencie łączą się. Więcej nie napiszę, żeby nie zdradzić za wiele. Językowo Ziemiański nie odstaje – świetnie operuje językiem, ma niezwykłą fantazję w tworzeniu i opisywaniu nowych światów. No przecież – kto widział, żeby specsłużby były złożone wyłącznie z kobiet?? Czy w Polsce czy w jakimkolwiek innym kraju w miarę cywilizowanym jest to możliwe? Ziemiański kreuje świat bitew i wojen z niesłychaną lekkością, tak, że czytelnik nieznoszący opisów batalistycznych (czytaj: JA), czyta je z zapartym tchem. To udaje się tylko nielicznym pisarzom!
Obudziłem w sobie dziecko w swoje urodziny i na Dzień Dziecka i wysłuchałem tej książki w ramach klubu audioteki. Nie znałem wcześniejszych książek Ziemiańskiego, więc nie wiem jak to się z nimi porównuje, ale słuchało się całkiem nieźle. Podoba mi się poczucie humoru i fantazja autora, więc od razu zabieram się za słuchanie drugiej części. :)
Fantastyka dla „męskiego” 40 latka O świecie ciężko cokolwiek powiedzieć ale to może jest bardziej wytłumaczone w następnych tomach Za dużo seksualizowania postaci szczególnie opisywania pociągających kobiet innej rasy
4- Kurde, nie spodziewałam się, że ta książka będzie tak bardzo odbiegać od Achaji. Byłam nastawiona dość negatywnie po wcześniejszych tomach, a kiedy dowiedziałam się, że będzie tutaj połączenie wykreowanego przez Ziemiańskiego świata fantasy ze współczesną Polską to tym bardziej odechciało mi się czytać. Pierwsze rozdziały z perspektywy „rodaków” czytało mi się ciężko, było dużo opisów statków, samolotów, machin - nie moje zainteresowania. Powoli jednak akcja się rozwijała i pierwsze 100-150 stron okazało się być coraz ciekawsze. Potem jednak zawiało nudą i przez około 200 stron nie działo się prawie nic. Drobne działania wojenne, relacja Kaii z siłami zbrojnymi RP. Właśnie przez to dałam 4 gwiazdki z minusem. To co moim zdaniem jest dużym atutem, to intryga o której dowiadujemy się więcej po 400 stronie. Następuje zwrot akcji. Ziemiański nie daje nam wielu informacji, przez co czytelnik sam musi próbować rozwikłać tajemnicę, kto steruje naszymi bohaterami, kto jest głównym antagonistą i co jest celem misji Imperium i RP. Wkręciłam się, przyznaję. Kolejnym plusem jest fakt, że styl pisania Ziemiańskiego się zmienił. Kobiety nie są tutaj traktowane jako obiekt seksualny, jako nic nieznaczące postaci, głupie żołnierki. Nie odzywają się już do siebie per Dupo czy Suko. Przez 550 stron nie ma wzmianki o pissingu (!). Idealnie jednak nie jest, oto 3 cytaty, które musiały pojawić się jak na prawilną książkę przystało, pana Andrzeja Z.:
1) Kobieta pyta się mężczyzny czy gdyby musiał wybrać: zgwałciłby ją czy okradł. „Pani, gdybym tylko jedno mógł wybierać... zgwałciłbym! Roześmiała się. Strasznie jej się spodobała ta odpowiedź.”.
2) Bohaterka fantazjująca o Tomaszewskim. „A jakby to wyglądało, gdyby opiekun powierzoną mu przez władze w opiekę kobietę po prostu, mówiąc wulgarnie, zerżnął. Hm.”
3) Ciąg dalszy fantazji. „Nawet wyobraziła sobie tego typu scenę. Oto staje naga w drzwiach jego kajuty, wypina się powabnie i mówi: Wedle naszych obyczajów jestem od dawna gotowa do rżnięcia.”.
Obrzydzenie mnie dopada wspominając te cytaty, jednak w porównaniu do Achaji jest to promil tego co fundował nam tam autor. Jestem ciekawa dalszych tomów i zabieram się do czytani dalej.
Żadnej fantasyki chyba tak nisko jeszcze nie oceniłam.
Nawet nie wiem za bardzo co powinnam powiedzieć, a co lepiej pominąć, więc może za jakiś czas zrobię uptade czy coś się zmieniło?
Pierwsze dwa rozdziały były dla mnie kompletnie niezrozumiałe i tak naprawdę to w trzecim dopiero zaczęło się coś dziać (dodam, że jeden rozdział ma +/- 65 stron). Zaczynamy od perspektywy Kai, która wyrusza z jakąś misją wotywną, tak naprawdę nic nie wiemy o tej misji poza tym, że ma się zbliżyć do Gór Bogów. Później w trakcie ta "misja" jest nagle zapomniana. Dosłownie bohaterka nie robi NIC aby w jaki kolwiek sposób ją wykonać (Ja np. jakbym dostała ważne zadanie to ze wszystkich sił chciałabym je wykonać).
Druga perspektywa jest ze strony Polskiej floty, a w zasadzie głównie chodzi w niej o Porucznika Tomaszewskiego. Generalnie jego perspektywę było mi najtrudniej zrozumieć. Oczywiście jego losy i losy Kai, a później jeszcze trzeciej osoby – o tym zaraz – w końcu się przecinają. I to wtedy zaczyna się główny problem XD
Kai przez pewne wydarzenia jakie miały miejsce podczas jej krótkiej podróży, właśnie natrafiła na okręt Krzyśka Tomaszewskiego i kurcze... Bardzo szybko im zaufała, zapominając o pewnym filozofie, którego poznała w jednym z pierwszych rozdziałów. To, że wyczuła ich intencje – czy ją skrzywdzą czy nie – jestem w stanie zrozumieć. Ale oprócz tego, kiedy te dwie perspektywy się ze sobą łączą to czarownica jest przedstawiana jako taka "głupiutka dziewczynka", kiedy w praktyce, po pierwsze jest dorosłą, rozumną kobietą, a po drugie z tego co się dowiadujemy przeszła jakieś tam szkolenia w swojej szkole czarowników, a więc nie jest również całkiem bezbronna.
Trzeba przyznać jednak, że jest bardzo nielogiczną w moich odczuciach postacią. Podejmuje głupie, nieuzasadnione decyzje albo w ogóle nie wykonuje tego co powinna. Przykład? Przyjmując nauki w szkole, o której wcześniej wspomniałam, miała zakaz dotykania ciała martwego już czarownika, którego zwali "Wyklętym". No i oczywiście nie usłuchała. Już w pierwszym rozdziale pierwsze co zrobiła to go dotknęła, a potem jeszcze, na domiar złego (⚠️UWAGA SPOJLER⚠️) Kiedy flota Tomaszewskiego przywróciła go do życia (to jest ogólnie troche popaprane w jaki sposób działa magia w ich świecie oraz wszystkie te magiczne rzeczy) to rozmawiała sobie z nim i szybko przeszła do "przyjacielskiej" relacji. MIAŁAŚ SIE TRZYMAĆ Z DALEKA KOBIETO! Tyle lat jej coś wpajali do głowy, a tu benc! Robi zupełnie na odwrót. (⚠️ KONIEC SPOJLERU⚠️)
Trzecia perspektywa to perspektywa rybaczki Shen, która zaciąga się do wojska. Przez to, że zaimponowała jednej sierżantce od razu została przyjęta do sił specjalnych i już po jednym dniu otrzymała stopień kaprala. Czemu? Ona sama tego dobrze nie wie.
I jak mam być szczera jest to moja ulubiona perspektywa. Zdecydowanie była najciekawsza, ale przy tym niestety – najobrzydliwsza.
Autor wykorzystuje w swojej powieści bardzo dużo obrzydliwych komentarzy i sytuacji. Ja rozumiem, że to wojsko, ale naprawdę nie jestem w stanie uwierzyć, że jedna kobieta może powiedzieć coś tak 🤢 do drugiej. Najbardziej obrzydziła mnie sytuacja w burdelu, nie będę się o niej rozpisywać, ale naprawdę byłam wtedy blisko, by zamknąć książkę i już do niej nie wrócić.
Shen jako bohaterka jest bardzo inteligenta i to ją polubiłam najbardziej. Fragment w lesie po bitwie, gdzie pełniła główną rolę był najciekawszym z całej tej książki.
Reszta była dla mnie strasznie nudna w większości. Niektóre fragmenty uważam, że były tam nie potrzebne i odnosiłam wrażenie jakby były tylko po to, aby jak najbardziej przedłużyć tą historię.
Postanowiłam, że zrezygnuje z kontynuowania serii, chociaż rzadko mi się to zdarza. Ciekawe doświadczenie. Autor też pisze dość prostym językiem, więc nie sprawiało mi to żadnego problemu, ale po prostu bardzo się wynudziłam i w ogóle nie potrafiłam się wczuć w fabułę.
Troszkę jestem ciekawa wydarzeń sprzed Pomnika, ale chyba za bardzo się boję sięgać po to co było wcześniej.
Trzeci tom Achai Andrzeja Ziemiańskiego, czyli tak zacnie zapowiadającej się trylogii, „troszeczkę” mnie rozczarował, dlatego umieściłam go w kategorii książek „średnia z tych gorszych”. Znając jednak opinię wielu osób o kontynuacji serii, z nadzieją na lepsze, postanowiłam kontynuować moją przygodę w tym świecie i skusiłam się na Pomnik Cesarzowej Achai — Tom I.
Imperium. "Imperium karmi się krwią swoich żołnierzy. Wieczne wojny pochłaniają wciąż więcej i więcej istnień. Szkoda czasu na szkolenie żołnierz – wystarczy, że potrafią stać w szeregu i trzymać karabin. Strzelać nauczą się w boju. Oto cena przetrwania tysiącletniego cesarstwa."
Kai i Shen. Jestem pozytywnie zaskoczona. Owszem wiedziałam, że akcja w stosunku do Achai została przeniesiona o „kilka” lat do przodu, ale nie przypuszczałam, że wprowadzi to, aż taki powiew świeżości do całej historii. Szczególnie, iż bohaterki Kai i Shen, robią w tej odsłonie całkiem niezłą robotę.
Pyskata Kai jest adeptką magii (taką średnią z tych gorszych ;)), która podczas swej pierwszej (karnej) misji, spotyka na swojej drodze Cichych Braci (w końcu dowiedziałam się co to za jedni ;)). Dziewczyna jest na początku troszkę zagubiona, ale ogólnie dość zgrabnie „ogarnia kuwetę”. Ponadto zaczyna się lekko ślinić do przystojnego oficera polskiego wywiadu — Krzysztofa Tomaszewskiego, kontaktuje się z Meredithem — Wyklętym (tak, tego pana znamy już z Achai ;)). Bardzo spoko poprowadzony wątek.
Shen jest mocno zagubioną córką rybaka, która postanawia poszukać swego szczęścia w armii (dalej w armii Arkach mogą służyć tylko dziewczynki). Jej wątek w początkowej fazie jest raczej mało pasjonujący. Ot, laseczka biega sobie trochę po lesie, uczy nowych przekleństw i poznaje, czym jest babska przyjaźń. Na szczęście ta „bezcelowa bieganina” kończy się w drugiej połowie książki i Shen zaczyna nabierać rumieńców. Widać mocno, iż procentuje u niej zdobyte doświadczenie, a dodatkowy smaczek jej postaci dodają sny, w których spotyka się z chłopakiem z Tobołkiem, czyli Wirusem (tego pana też znamy już z Achai).
Świat można jeszcze trochę dopracować.
Rozpisałam się trochę o dziewczynkach, więc już teraz króciutko o „reszcie”.
Jeżeli chodzi o fabułę, to podoba mi się wplecenie w całą kabałę alternatywnej historii Polski, w której ta jest mocarstwem z kolonialnymi ambicjami.
Akcja jest dość fajnie zgrana, a połączenie magii i technologii ogólnie robi robotę. Świat jeszcze jak dla mnie można by dopracować, dialogi też momentami szwankują, ale ogólnie samą historię czyta się szybko, łatwo, lekko i przyjemnie.
I jeżeli właśnie takiej lektury poszykujecie, to Pomnik Cesarzowej Achai — Tom I Andrzeja Ziemiańskiego powinien przypaść Wam do gustu.
Ogromna uciecha wrócić do tego świata i do tej historii. Choć dzieje się ona setki lat po wydarzeniach z "Achai" bawiłam się wyśmienicie. Nie mogę się doczekać tych wszystkich intryg, zawiłości i mnogości wątków, które czekają na mnie w kolejnych tomach. Na początku mamy do czynienia z historią prowadzoną z trzech perspektyw: oficera RP, czarownicy Kai oraz żołnierza armii Arkach - Shen. Ich losy oczywiście się przeplatają, każdy z tych wątków był równie ciekawy i wciągający.
Wydaje mi się, że ta seria nie będzie aż tak ociekać scenami erotycznymi oraz wyższością mężczyzn nad kobietami i widać to już po pierwszym tomie. Zmniejszona została także liczba przekleństw w przeliczeniu na stronę. W końcu czasy się zmieniły, świat ruszył do przodu tak jak i myślenie większości bohaterów.
Brakuje mi tutaj tak charyzmatycznego bohatera jakim byłą Achaja, który przyciąga czytelnika na każdej stronie i aż chce się czytać wciąż więcej i więcej o jego poczynaniach. Możliwe, że któraś z nowych postaci stanie się podobną legendą, ale nie wiem czy będzie potrafiła mnie do siebie przekonać.
Fabuła wciągająca, nie aż tak zabawna jak poprzednie tomy. Ja jednak lubiłam ten czarny, ciężki, męski humor. Lubiłam przekleństwa, nie przeszkadzały mi ohydne opisy i realia czasów starożytnych. Tutaj dochodzimy już powoli do współczesności i przyznam, że niezbyt mnie to cieszy. Jednakże książka zmierza w nieoczekiwanym kierunku i jestem bardzo ciekawa jak to wszystko się rozwinie.
I love this series and author, and I read it from time to time, as I really like the universe.
Got two thoughts from it, 1.if you dont know what to do, do sth stupid. no decision, is also decision. sometimes, if you wont take decision, someone will do it. its not golden path, but suggestion. 2.directly related to my work, as I work on some level, and I dont understand what is happening on next levels, its just there is different logic, and less I would have if I will think that currently I wont understand it.
3. third, extra one, there are two ways of living, decide, or bigos-polish meal. bigos is like, you swim on wave, easier life, you have bigos, you are happy, no bigos, you are sad. no big happiness, no big sadness. no major ups, no major downs. with first approach, people have major ups, but also have major downs, you fail, you analyze, you decide,...
Pierwsza z serii. Powiedziałem sobie, że jak będzie średnia to zostawię to w cholerę. Niestety jestem ciekaw jak to będzie dalej poprowadzone. Czasami zabawna, czasami śmiertelnie poważna - po prostu dobra książka. Niestety do pięt nie dorasta „oryginalnej” trylogii. Jednak nie mogę przestać odnosić wrażenia, że jeśliby zmienić kolejność wydawniczą i najpierw zrobić Pomnik Cesarzowej, a potem samą Achaję to ta książka zyskałaby jedno „oczko” w górę. A sama Achaja nie straciłaby nic. Muszę przyznać, że sam pomysł to „fantasy” naprawdę GRUBEGO kalibru.
10 - Arcydzieło; 9 - Wybitna; 8 - Bardzo dobra; 7 - Dobra; 6 - Może być; 5 - Średnia; 4 - Taka se; 3 - Skończyłem z musu; 2 - Tragedia; 1 - Gorzej niż tragedia, nie wiem jak skończyłem;
Ku mojemu ogromnemu zdumeniu to jest lepsze niż Achaja. Nie to, żebym uważała, że Achaja była świetna - wręcz przeciwnie, była bardzo słaba. Pomnik wzięłam jako czytadło na zabicie dojazdów do pracy i zaskoczyło mnie mocno, wystarczająco mocno, żeby dać 4 gwiazdki. Nadal widać, że to książka pisana przez prawicowego buca, który spełnia w ten sposób swoje seksualne fantazje, ale przynajmniej dodał do tego ciekawą fabułę. Przynajmniej na razie, zobaczymy, co przyniosą kolejne części...
Miałam do tej książki z 3 podejścia (w papierze i w audio) i tym razem udało mi się zajść dalej niż 40 stron. Przeczytałam, ale uważam, że nie jest to po prostu moja seria. Nie podoba mi się🥲 Jak Viriona i Achaje uwielbiam(mimo wad) to tej serii nie potrafię, z bólem serca, ale raczej nie będę kontynuować.
Miałem naprawde małe, wrecz zadne oczekiwania a mimo to sie zawiodlem, szkoda czasu, nie wiem nawet czy wezme sie za tom #2 zeby poznac reszte "historii" Historia ani troche nie wciaga, wrecz momentami zenuje, szkoda na to nawet czasu komentowac niestety..
Jak w przypadku poprzednich powieści autora całość jest mocno przeciągnięta ale czyta się to szybko. Bardzo fajnie wypadł wątek zderzenie cywilizacji technicznej z magiczną jak również czytanie o zaawansowanej polskiej armii, takie patriotyczne power fantasy,
Zdecydowanie lepszy cykl niż powieść "toy wars." Ciekawa fabuła, duży plus za narracje z perspektywy różnych bohaterów. Momentami trochę przeciągnięta, ale ogólnie jestem na tak.
Źle się zestarzało. Liczba nieszczęść, które spotkały księżniczkę, jest na miarę brazylijskiej soap opery, tylko brutalniej. Jakby autor uwielbiał się pastwić nad biedną nastolatką.
This book is a sequel to "Achaja" trilogy. We get a new set of characters. A female soldier, a witch, and guys in submarine (more is known as you carry on reading). The action takes place 1000 years later. First half of the book pretty much focuses on trying to figure out wtf is going on. While the other half is for enjoying the ride. Pretty much like the first book of "Achaja". Same structure takes place here, the characters overlap each other as well. I struggle to get into it on the same level as I enjoyed the original trilogy.
No to jedno z największych zaskoczeń roku. Achaja była, jest i będzie najlepiej przeze mnie zapamiętaną serią. Może nie jest najlepszą, którą czytałam, ale taką, którą zawsze będę polecać. Także kupiłam jej kontynuację w 5 wielkich tomach (znacznie większych niż tomy Achai) właściwie pod wpływem entuzjazmu z czytanej części w tamtej chwili. Jednak po skończeniu Achai, kiedy to zaczęłam Pomnik uderzyło mnie to jak inna to jest książka. Przeczytałam może z 50 stron co jest niczym wśród 700 stron które ma pierwsza część i właściwie znienawidziłam główną bohaterkę, nie spodobał mi się fakt, że Achaja i jej przygody są jedynie nudzącym faktem do nauki. Przez ponad rok nie ruszałam dalej powieści również przez wątek z marynarką wojenną. Polska mocarstwem największym to dla mnie rzecz nie do pojęcia a milion opisów i nazw maszyn, hierarchii i innych rzeczy był strasznie ciężki do przełknięcia a co dopiero wczucia się w powieść. W końcu jednak po latach stwierdziłam, że przydałoby się przeczytać posiadane książki, jako że większości nawet nie ruszyłam. Tak więc spróbowałam Pomnika Achai z postanowieniem, że dotrę do sceny gdzie marynarka wojenna Polski spotyka się z Kai, główną (jedną z głównych) bohaterką. Miałam straszną nadzieję, że nastanie to w tej części. Jednak zanim to nawet nastało poznałam Shen, a ona z kolei trafiła do Armii Arkach i nieźle wywalczyła sobie drogę w hierarchii za niemałą pomocą pewnego... Wirusa. Och... Arkach. O tych jego żołnierkach będzie mi się humor poprawiał przez całe życie na samo wspomnienie. 'Kobiety' i 'chaos' będą dla mnie nierozłącznym skojarzeniem właśnie przez pana Ziemiańskiego. Bardzo się cieszę, że choć zmieniło się wszystko, w głębi nie zmieniło się wiele. Smuci mnie tylko znaczny spadek w ilości żartów sytuacyjnych ograniczających się do generałów krzyczących na głupią piechotę lub mężczyzn oczywiście super sprośnych wobec widoku żeńskiej armii. Tak jakby pod tym względem autor się wypalił i wypisuje tylko to co jest nim, jego cechą, która się nie zmieni. Zbokiem jest i tyle :D Wielce ciekawa jestem tych Ziemców i tego skąd znają takie strategie. Mam wielką nadzieję, że nie wyjdzie iż inny kraj dzięki nim chcia�� zagrozić Polsce bądź zdobyć wyrzynaniem wszystkich niezmierzoną półkulę ziemską. Chcę wierzyć, że jest jakaś siła wyższa, którą znamy już bądź nie, albo wściekła baba z wielkimi mocami, która kieruje Ziemcami na zagładę innych. To by pasowało do pana Ziemiańskiego :) W dodatku już w tej części Polacy całkiem dobrze radzili sobie z Ziemcami więc skąd kolejne 4 tomy poza oczywiście wielką tajemnicą pomnika Achai?
Nie jest to na pewno Achaja, nie polubiłam nikogo tak bardzo jak ją gdzie każdy jej dramat był moim dramatem i za każdą krzywdę chciałam iść i się zemścić. Wielkim minusem jest też wielka przeprawa, którą czytelnik musi przejść przez połowę pierwszego tomu gdzie opisy militariów i maszyn zniechęcą nawet takiego fana poprzedniej serii jak ja. Wielki mój upór i fakt, że posiadam całą serię zmusił mnie do czytania dalej czego nie żałuję ani trochę.
Książka sama w sobie jest, może nie świetna, ale przyzwoita. Jednak w porównaniu z pierwszą trylogią wypada słabo.
To co dla mnie stanowiło mocny punk Achai było wrażenie ciągłego rozwoju i podróży. Pod koniec trzeciego tomu wrażenie robił dysatans, który z bohaterką pokonaliśmy. Natomiast pomnik wydaje się w swych lokalizacjach bardziej ograniczony, zapewne dlatego, że nie podążamy też już za jedną bohaterką, ale również przez to, że przez większą część książki jesteśmy na mniejszych lub większych statkach i mówienie czytelnikowi jak wielki dystans został pokonany nie robi już takiego wrażenia, bo jesteśmy ciągle w obrębie tych samych pomieszczeń.
Na początku bardzo dziwne wrażenie sprawiało wrzucenie Polaków w świat fantasy, jednak po czasie można oswoić się z tym pomysłem.
Bardzo zawiodłam się na części poświęconej historii Kai do momentu połączenia się z wątkiem ORP "Dragon". Tak naprawdę tą część można było w większości pominąć i książka nic by, według mnie, nie straciła. Ba! Nawet by zyskała, bo nie było by potrzeby używać jednorazowych postaci (no chyba, że owa postać powróci w kolejnych tomach. Jednak w kontekście tej jednej książki jest ona całkowicie zbędna)
Ogólnie rzecz biorąc, jeśli nie porównywać pomnika z poprzednią częścią jest to niezła i lekka lektura, która zachęca do przeczytania kolejnych tomów, bo wszechobecną myślą, która towarzyszy czytelnikowi jest to, że książka jest jedynie wprowadzeniem do pewnej historii i nic konkretnego w niej i tak nie zostanie rozwiązane. Niestety porównanie, chcąc nie chcąc, nasuwa się samo, a tu już książka wypada o wiele słabiej. Jednak pozostaje nadzieja, że kolejne tomy podniosą poziom do tego zaprezentowanego w Achai i jako całość trylogia będzie prezentować się o wiele lepiej.
Gdy kilka lat temu na polskim rynku wydawniczym ukazała się trylogia pt. Achaja, spotkała się z dużym zainteresowaniem odbiorców. Historia pięknej, wykształconej i łagodnej księżniczki Achai wplątanej w dworskie intrygi przeplatająca się z dziejami dwóch inteligentnych oszustów, którzy pragną zapisać się w kronikach – Zaana i Siriusa – okazała się bardzo pasjonująca. Autor nie oszczędzał bohaterki, która dostała twardą szkołę życia i niejednokrotnie zmuszana była dokonywać trudnych wyborów, a Zaan i Sirius bezwzględnie zmieniali świat, doprowadzając do nieuchronnej konfrontacji z tajemniczym Zakonem. Była też oczywiście wojna z o wiele potężniejszym przeciwnikiem – prawdziwie epicki konflikt, czyli to, co tygryski lubią najbardziej.
Zachwyty nad trylogią kończą się jednak, gdy przychodzi czytać tom trzeci. Przydługie opisy, pseudofilozoficzne wywody, postacie zachowujące się kompletnie bez sensu… Lista przewin autora jest długa, a zwieńczenie trylogii potrafi skutecznie zniechęcić do prozy Ziemiańskiego. Sięgnięcia po Pomnik cesarzowej Achai wcale nie planowałam - przez zupełny przypadek stało się jednak inaczej.
W pierwszym tomie, którego akcja toczy się tysiąc lat po fabule cyklu Achaja czytelnik poznaje Kai, kandydatkę na czarodziejkę. Wysłana ze szkoły z nietypową misją, nie zdaje sobie sprawy, że wkrótce jej świat czekają ogromne zmiany. Na swej drodze młoda czarownica natyka się na… ORP „Dragon”, okręt podwodny Rzeczpospolitej Polskiej. Intrygujące, prawda? Jednak nic więcej nie będę pisać o fabule, by za dużo nie zdradzić.
Pierwsza sprawa.... Coś mi się pomyliło, więc to jest pierwsza książka Ziemiańskiego, jaką czytałam. Nie znam Achai, nie znam Viriona, znam tylko to i... Początek był moim zdaniem genialny. Czytałam bez wytchnienia, ale potem... coś złego zaczęło się dziać. Akcja mocno przystopowała, niewiele się działo i ogólnie koniec końców nie byłam powieścią AŻ tak zachwycona. A dlaczego? Bo wbrew pozorom, wbrew temu, że mamy akcję na trzech płaszczyznach, z punktu widzenia trzech różnych bohaterów i ponad 600 str książki, to bardzo mało się dzieje. Bardzo wiele na początku, potem parę momentów pomiędzy i na końcu jest scena z rozpierduchą, ale też nie taką, jakiej oczekiwałam. Pomnik to powolna książka, która skupia się na budowaniu i przedstawianiu bohaterów, nie ma tu żadnych rewelacji, odkrywania tajemnic, tylko na razie rozkaz i wykonaj. Dlatego to nie mój styl. Wolę zdecydowanie inny sposób prowadzenia narracji i wydarzeń, choć nie powiem... po kolejny tom pewnie sięgnę ;)
Continuation of the Achaja series. It's few hundred years in the future, old names are just in history books and the story focuses on new characters. The big change is introduction of people from the second part of the world - represented by Polish army with mid XX century technology with some historical additions. Again in simple, brute words characters learn ways of modern warfare and story wise we see clash of different cultures and a glimpse of the bigger picture of powers at play.