Guy Sorman w swojej najnowszej książce, ukazuje rozległą panoramę Stanów Zjednoczonych, widzianych oczami niespiesznego przechodnia. Jego odkrywanie Ameryki, rozpoczęte w 1962 roku, kończy się ponad czterdzieści lat później, w roku 2004. Sorman opisuje społeczeństwo amerykańskie, ten osobliwy, niezrozumiały często twór, rządzący się innymi zasadami niż stara Europa. Wyjaśnia rolę rynku, religii, kultu ciała, przemocy w życiu codziennym, stosunku Amerykanów do mniejszości narodowych i imigracji. Książka Sormana pozwala zrozumieć przyczyny zazdrości (której efektem jest nieprzerwana fala imigracji) i nienawiści (której najsilniejszą dotąd kulminację stanowi zamach na World Trade Center) do Stanów Zjednoczonych. Pokazuje drogi, jakimi kultura amerykańska, często uważana w Europie za kulturę niższego gatunku, przenika na Stary Kontynent, by stać się modelem obowiązującym. Ta prawidłowość pozwala Sormanowi wyciągać wnioski o przyszłości Europy na podstawie teraźniejszości Stanów Zjednoczonych. Made in USA to podróż i zaproszenie do podróży, dzieło pełne przykładów z życia codziennego, z kultury pop, polityki. Olbrzymim atutem książki jest barwny, pełen dowcipu opis Ameryki, pozbawiony stronniczości i zacietrzewienia
No es mi tipo de lectura y me costo muchísimo terminarlo. Este libro nos habla de la historia de los Estados Unidos, así que por ende habla de muchaaa política, algo que me jugo en contra porque: 1. me desconectava fácilmente y luego no quería volver a retomarlo 2. y último, me paso que al no entender bastantes cosas me aburría y mucho. es un libro que recomiendo? y si te gusta la política y adquirir conocimientos si (debo de admitir que hay partes atrapantes y otras no tanto, pero aprendes), pero en fin, si es un libro que recomiendo porque nunca está demás conocer un poco más el mundo.
Choć książka ta jest już dość nieaktualna, bo wszystko się zmienia błyskawicznie i na naszych oczach, to czytało mi się ją z prawdziwą przyjemnością. Właśnie mija 20 lat od pierwszego, francuskiego wydania tego tekstu, łączącego klasyczny reportaż z podróży, publicystykę społeczna i polityczną, esej filozoficzny oraz osobiste, wręcz autobiograficzne przemyślenia Francuza na tematy amerykańskie.
Niewątpliwie osią i głównym zamysłem książki jest próba zderzenia mentalności europejskiej z amerykańską. Choć obie wywodzą się z tych samych, greckich, rzymskich, chrześcijańskich korzeni, to każda jest dla drugiej egzotyczna i trudna do zrozumienia.
Stany są w tym barwnym, napisanym z ogromną erudycją, reportażu, krajem, który fascynuje, a jednocześnie pozostaje niezrozumiały. Na tle stabilnej, osadzonej na twardych fundamentach Europy, USA są krajem pełnym sprzeczności, paradoksów i porażających konsekwencji. Chwiejnym jak cholera.
Powszechna i często radykalizująca się amerykańska religijność nie przeszkadza w monetyzowaniu jej, relatywizowaniu i przekształcaniu w komercyjny cyrk. Dogmatyczne traktowanie konstytucyjnej wolności słowa jest nie do przyjęcia dla Europejczyka, rugującego kosztem wolności sumienia prawo do głoszenia radykalnych, promujących totalitaryzmy, ideologii. Dla Amerykanina wolność słowa jest święta i niepodważalna.
Takich paradoksów jest w książce Sormana wiele. Autor nie ukrywa fascynacji Stanami i bez udawania wyraża swoje sympatie i antypatie. Dużo jest w tej książce rzeczy nieaktualnych, bo Stany zmieniają się w mgnieniu oka, więc nie jest to obraz tego, co tu i teraz, ale to nie ma tutaj absolutnie żadnego znaczenia.