Ciężki był ten komiks pod każdym względem. Ponad 600 stron przyprawiało o ból ręki (i love you pocketbook), a treść o ból głowy.
„Ciemność Smalandii” to pseudo autobiograficzny komiks o dzieciństwie i dorastaniu Erika Holmberga, żyjącego w Nässjö, w Smalandii, w Szwecji. Nie jest to jednak urocza Smalandia Astrid Lindgren, tylko miejsce pełne frustracji, problemów społecznych, nierówności klasowych, różnych patologii i innych ludzkich przywar. Ojciec to alkoholik z manią prześladowczą, snujący teorie spiskowe. Matka to wiecznie zła i zmęczona kobieta, nie rozumie syna. Małżeństwo się rozpada, Erik zostaje z mamą, która wkrótce wchodzi w nowy związek i rodzi dziecko. Erik spędza czas z kumplami i robi „chłopięce rzeczy” (oglądanie świerszczyków i gnojenie grubasów), ale w miarę dorastania robi się poważniejszy od kumpli. Bardzo dużo czyta i rozmyśla, poznaje najlepszą przyjaciółkę, z którą wymienia się lekturami. Jednocześnie odkrywa, że jest gejem i przechodzi pierwsze doświadczenia seksualne - solo i w duecie. Erik poznaje chłopaka, który zaraża go fascynacją faszyzmem. Chłopak uważa, że prawdziwy faszyzm, nie skażony rasowymi skrętami nazistów, to jedyna droga, która może uratować ludzkość. Zakładają z kumplem nieformalną organizację bojową. Potem Erik wyjeżdża na studia, zakochuje się, ma złamane serce, trafia do więzienia, wraca do domu rodzinnego, aż ląduje w chatce na zadupiu i tam sobie samotnie żyje. Największą pasją Erika jest rysowanie komiksów, dlatego poszczególne części oddziela rysowany przez bohatera zin „Twarz”, w którym poza wątkami auto i biograficznymi, dzieli się swoją filozofią życiową.
Mam bardzo mieszane uczucia do tej pozycji i właściwie nie umiem zdecydować czy mi się podobała. Jest tu kilka fajnych rzeczy, burzenie mitu Szwecji jako państwa opiekuńczego, traktowanie po macoszemu problemów zdrowia psychicznego, pokazywanie skąd fascynacja faszyzmem i ogólnie jak społeczeństwa skręcają na prawo, fajnie poprowadzony wątek lgbt - bohater od razu akceptuje swoją seksualność (co nie oznacza, że o niej mówi głośno, pokazanie relacji rodzinnych, szkolnych, więziennych - charakterystycznych dla tych małych grup. Z drugiej strony - poglądy faszystowskie mnie mocno triggerują, a bohater pozostaje im wiernym i choć niby przestaje się interesować polityką, tak naprawdę nigdy się od nich nie odcina, nie ma tu żadnej przemiany. Co prawda na samym końcu Erik w krótkim eseju o tym, że cywilizacja upadnie, w jakiś sposób próbuje się odciąć i krytykuje Brejvika, widzi związek między swoimi poglądami a zamachem na Utoyi, to robi to bardzo delikatnie i zupełnie od czapy, jakby autor zaczął mieć wyrzuty sumienia. Myślę, że dla młodej osoby bez ugruntowanych poglądów argumenty pochwalne dla fasci, które w tym komiksie padają, mogą być tak atrakcyjne, że skłoni go to do zainteresowania się i wgłębienia w temat, co mnie - antyfaszystki - jakoś nie cieszy.
Poza tym jest ten komiks dla mnie za bardzo pornograficzny. Ilość penisów stojących, wytryskujących, różnych rzeczy w odbycie, lizania, ssania, spermy, lekko mnie przytłoczyła. Chyba bardziej przemówiłaby do mnie ta historia w formie powieści, nie atakując tak brutalnie innych zmysłów. Rysunki bardzo proste, ale realistyczne, czasami na granicy turpizmu, owszem, pokazują życie takie, jakie jest, ale momentami były obrzydliwe (sceny kiedy Erik wydłubuje z penisa zaschnięte wydzieliny, po kilku tygodniach braku higieny, próbuje jak smakują i układa napisy na podłodze 🤢).
Jedno jest pewne - „Ciemność Smalandii” nie pozostawi czytelnika obojętnym, bo dotyka tematów aktualnych i niepokojących, a jednocześnie jest na tyle kontrowersyjna, żeby było nad czym się zastanawiać. Choć trochę czuję niesmak, spotkanie z Erikiem Holmbergiem było ciekawym doświadczeniem.