Scenariusz, który dla Love i Rydera wydawał się nierealny, jednak się ziszcza i para zostaje rozdzielona, a za wszystkim stoi Aaron Chatfield, były chłopak Love. Co gorsza, uważa on, że uda mu się sprawić, by dziewczyna zaczęła ponownie postrzegać go jako swoją jedyną deskę ratunku.
Próby Aarona z początku nie przynoszą rezultatu. Love nie jest już nastolatką, którą łatwo było sobie podporządkować. Dodatkowo w jej życiu pojawił się ktoś, kto jest dla niej wparciem i prawdziwym ratunkiem: Ryder Callahan.
książka zapowiadała się naprawdę ciekawie. wciągnęła mnie, akcja była dobrze rozwiniena. w połowie coś się zepsuło. mam wrażenie, że autorka zaczęła ją pisać na siłę, aby tylko "dopchac" fabułę, przez co ta historia zaczęła mi się dłużyć.
dodatkowo lekko denerwował mnie poetycki styl wypowiedzi bohaterów, ale to nie miało jakoś wielkiego wpływu na ocenę.
nie powiem, trochę się zawiodłam. nie zmienia to jednak faktu, że kocham Love i Rydera.
ta ksiazka byla tak nudna, ze musialam zrobic DNF!! nic nie dzialo sie przez ponad 150, ktore przeczytalam.
jednym z powodow mojego postanowienia bylo to, ze zaburzenia odzuwiania zostaly przedstawione w taki sposob, ze mnie to wykanczalo i literalnie siadala mi psychika, a nie jestem taka wrazliwa osoba. chce mi sie przez to śmiać, bo NA POCZĄTKU NIE MA ZADNEGO TRIGGER WARNINGU ⁉️⁉️⁉️⁉️ jeszcze mamy tu okropna manipulacje i ja sie pytam dlaczego nie ma zadnego tw?
następnie styl pisania autorki jest okropnie poetycki, przez co stal sie zwyczajnie monotonny. pelno niepotrzebnych opisow, które malo co wnoszą do treści. na poczatku widziałam pelno powtorek i to było takieee nużące, w ogóle nie potrafiłam sie wciągnąć :(
kocham rydera z pierwszej części, ale tutaj??? nie wiem co mam o nim sądzić. w zasadzie duży z niego mis, ale still jego niektóre teksty ☠️☠️ wykrecalo i skrecalo
nie wiem co sie stalo z tym tomem, ze jest taki slaby, skoro goodbye love nawet mi sie podobalo
Przysiegam kocham te historię jak zadna inna i ma ona specjalne miejsce w moim serduszku. Poplakalam sie na zakonczeniu i na sama mysl ze to juz koniec jeszcze bardziej mi sie chce plakac😭
mogę przeczytać tysiące książek, ale to wy jesteście moim bezpieczeństwem, a słowa nie wyrażają mojej wdzięczności za opiekę jaką otoczyli mnie Love i Ryder
1.5/5 🌟 Choćbym chciała to nie mogę dać więcej. Wymęczyła mnie ta książka dosłownie. W mojej opinii zwroty akcji były naprawdę mocno naciągane i słabo zaplanowane. Było tak słodko, że aż mdło...
pierwsza część podobała mi się bardziej, w moim odczuciu kilka sytuacji w tej książce było absurdalnych, niektóre zdania były napisane w tak dziwny sposób, że musiałam przeczytać je dwa razy, żeby zrozumieć ich sens , jednakże w ogólnym rozrachunku czytało mi się ją dobrze - co dla mnie jest plusem, ponieważ nie lubię gdy tekst książki mi się "dłuży" , bo często przez takie coś kończę w zastoju czytelniczym
So many mixed feelings?? Kocham Love i Rydera i ich relacje wgl slotko ale ta ksiazka sie wydawala… niedopracowana? jakby martyna chciala tu upchnac wszystko co mozliwe
Cześć #HelloBookstagram! Przychodzę dzisiaj do Was z kolejną recenzją.
Q&A: Czy Waszym zdaniem można powiedzieć „żegnaj” o jeden raz za dużo?
Tytuł: Stay, My Love Autor: Martyna Keller Wydawnictwo: NieZwykłe Ocena: ⭐️⭐️⭐️⭐️⭐️/5⭐️
Opis od wydawcy: Kontynuacja losów Love i Rydera z Goodbye, Love
Scenariusz, który dla Love i Rydera wydawał się nierealny, jednak się ziszcza i para zostaje rozdzielona, a za wszystkim stoi Aaron Chatfield, były chłopak Love. Co gorsza, uważa on, że uda mu się sprawić, by dziewczyna zaczęła ponownie postrzegać go jako swoją jedyną deskę ratunku.
Próby Aarona z początku nie przynoszą rezultatu. Love nie jest już nastolatką, którą łatwo było sobie podporządkować. Dodatkowo w jej życiu pojawił się ktoś, kto jest dla niej wparciem i prawdziwym ratunkiem: Ryder Callahan.
Aby zniechęcić Love do Rydera zniecierpliwiony Aaron decyduje się opowiedzieć dziewczynie o przeszłości jej ukochanego. Love nie chce w to wierzyć i uznaje wszystko za stek kłamstw, jednak nie potrafi znieść myśli, że Ryder mógłby mieć na sumieniu rzeczy, o których usłyszała od Aarona.
Z biegiem czasu odkrywa, że każdy ma jakieś sekrety.
Książka zawiera treści nieodpowiednie dla osób poniżej szesnastego roku życia.
Cytat: „— Ty ciągle jesteś moim strzałem w dziesiątkę, Love”
Recenzja: ❄️ „Stay, My Love” to drugi tom serii „Winter Love” od Martyny. Jest to także kolejna książka od niej, która podbiła moje serce. Po przeczytaniu zakończenia pierwszego tomu, potrzebowałam na już kolejnej części, gdyż to co się tam wydarzyło, całkowicie mnie pokonało. Ale drugi tom, w żadnym wypadku nie był dla mnie łagodniejszy. W tej części poznajemy dalsze losy bohaterów z pierwszej części. Po walce z demonami dziewczyny, para sądziła, że są na dobrej drodze do normalności. Jednak scenariusz, który wydawał im się nierealny, się ziszcza, a para zostaje rozdzielona. Jak się później okazuje, za wszystkim stoi były chłopak dziewczyny. Co gorsza, uważa on, że uda mu się sprawić, by dziewczyna zaczęła ponownie postrzegać go jako swoją jedyną deska ratunku. Jednak próby chłopaka z początku nie przynoszą rezultatu. Dziewczyna nie jest już nastolatką, którą łatwo było sobie podporządkować. Dodatkowo w jej życiu pojawił się ktoś, kto jest dla niej wsparciem i prawdziwym ratunkiem. Aby zniechęcić dziewczynę, do tej osoby zniecierpliwiony chłopak decyduje się opowiedzieć jej o przeszłości mężczyzny. Kobieta nie chce w to wierzyć i uznaje wszystko za stek kłamstw, jednak nie potrafi znieść myśli, że mężczyzna mógłby mieć na sumieniu rzeczy, o których usłyszała od chłopaka. Z biegiem czasu odkrywa, że każdy ma jakieś sekrety. Czy te tajemnice wpłyną jakoś na życie kobiety?
❄️ Love Porter — główna bohaterka — to kobieta, która po trudach z przeszłości, w końcu odnalazła upragniony spokój. Ale w jednej chwili to wszystko legło w gruzach. Scenariusz, który wydawał się nierealny jednak się ziszcza i wraca do najgorszych chwil swojego życia. A to za sprawą jej byłego chłopaka — Aaron Chatfield. Co gorsza, uważa on, że uda mu się sprawić, by dziewczyna zaczęła ponownie postrzegać go jako swoją jedyną deskę ratunku. Jednak próby Aarona z początku nie przynoszą rezultatu. Love nie jest już nastolatką, którą łatwo było sobie podporządkować. Dodatkowo w jej życiu pojawił się ktoś, kto jest dla niej wsparciem i prawdziwym ratunkiem. Ryder Callahan — bo to o nim mowa — to mężczyzna, który stał się dla kobiety promykiem słońca. Jest dla niej kimś, kto bardzo jej pomógł i stara się pokazać jak ważna i wartościową jest osobą. Ale Aaron stara się zniechęcić Love do Rydera i zniecierpliwiony decyduje się opowiedzieć dziewczynie o przeszłości mężczyzny. Dziewczyna całe szczęście nie chce w to wierzyć i uznaje wszystko za stek kłamstw. Mimo to, nie potrafi znieść myśli, że Ryder mógłby mieć na sumieniu rzeczy, o których usłyszała od chłopaka. Z biegiem czasu odkrywa, że każdy ma jakieś sekrety. Czy Ryderowi uda się odzyskać ukochaną? Czy mężczyzna faktycznie dokonał rzeczy, które wmawiał Love Aaron? A może prawda okaże się zupełnie inna? Czy ich miłość to przetrwa?
❄️ Książka, choć na początku miała miejsce na początku wiosny, tak z każdym kolejnym rozdziałem wprowadzała mnie w klimat zimy i świąt. Podobnie, jak w poprzedniej części cudownie mi się czytało te rozdziały w których opisany był okres zimowy. Mimo mojego ulubionej pory roku, historia jest pełna bólu, wspomnień i smutku. Ale były też momentu urocze i słodkie, że aż ciężko było uwierzyć, iż może się coś złego stać. Ale jak widać, bańka bardzo szybko pękła. Całość opisana jest w przyjemny sposób, choć ponownie porusza trudne tematy. Głównie tajemnice, które skrywa, tym razem Ryder. Czytało się ją bardzo szybko, gdyż ogromnie chciałam poznać całą prawdę, gdyż czułam się zaintrygowana przez opowieści Aarona. To wszystko sprawiło, że przez książkę płynęłam i nie wiedziałam nawet, w którym momencie ją skończyłam. Do tego występują wspaniałe postacie. Jedna z nich skradła moje serce jeszcze bardziej niż w pierwszym tomie. Jest nią niezastąpiony Ryder Callahan. Jestem zauroczona tym jak walczył o ukochaną i bardzo chciał aby wróciła do normalności. Uwielbiam go również za to, że zawsze spełnia każde naiwne marzenie Love. Nawet własnym kosztem.
❄️ Love i Ryder to para, która aby zaznać szczęścia, musiała przejść bardzo długą drogę. Od wojny sąsiedzkiej, na samym początku serii, tajemnice i sekrety Love, po rozdzielenie przez byłego chłopaka dziewczyny oraz przeszłość Rydera, w tej części. Życie bardzo boleśnie zweryfikowało czy ich uczucie jest na tyle silne, by przetrwać te wszystkie trudności. Każdy z nich ma jakiś bagaż doświadczeń, niekiedy są one bardzo przykre. Odkrywają, że czasami te tajemnice, gdy długo skrywane, są zbyt bolesne przy odkrywaniu ich. Ale przecież sekrety, wypowiedziana na głos mogą pomóc zrozumieć drugą stronę. Tym razem, w książce zainteresowała mnie przeszłość Rydera. Ogromnie chciałam odkryć czy to co mówił Aaron jest prawdą oraz czy Ryder faktycznie dokonał tych rzeczy, o które oskarża go Chatfield. Starałam się podejść do tego na chłodno, gdyż nie wierzyłam, że Callahan mógł to zrobić. Ale to co przeczytałam całkowicie mnie zniszczyło.
❄️ Całość książki to istna bomba. To co tam znajdziemy, to ponownie istny rollercoaster emocji. Przez całą książkę poznajemy niezliczoną liczbę sekretów. Czytając wszystko miałam ochotę przytulić wszystkich, którzy zostali skrzywdzeni przez los. Za każdym razem zastanawiałam się czy może być jeszcze gorzej. A wtedy pojawiał się kolejny sekret i okazywało się, że tak. I wtedy pojawiało mi się kolejne pytanie: Czy Love i Rydera czeka szczęśliwe zakończenie? To pytanie ciągnęło się przez większą część książki, gdyż byłam bardzo ciekawa, jak potoczy się cała historia. Zakończenie usatysfakcjonowało mnie, ale jakie ono jest? Aby się tego dowiedzieć, zachęcam Was do przeczytania „Stay, My Love” od Martyny Keller.
W pierwszej części zakochałam się w historii Love I Rydera. Niestety nie mogę powiedzieć tego samego o drugim tomie. Większość akcji działa się zbyt szybko i była bezpłciowa. Druga połowa książki była praktycznie samym marudzeniem i miałam wrażenie, że czytam ciągle to samo, co było wręcz męczące. Ta książka miała ogromny potencjał, ale niestety nie został on dobrze wykorzystany