Najsłynniejsza polska himalaistka, opowiada o swojej drodze od pierwszych wspinaczek w Karkonoszach po zdobycie Mount Everestu w 1978 roku. Wspomina dom rodzinny, pierwsze fascynacje sportem, fotografią, literaturą, studia a później pracę w Instytucie Maszyn Matematycznych. Ostatecznie miłością jej życia stały się jednak góry i to im poświęcała cały wolny czas. Dzięki zapiskom w dzienniku, który prowadziła m.in. w czasie wyprawy na Everest, poznamy kulisy wypraw wysokogórskich, postawy ludzi w ekstremalnych sytuacjach, ich walkę z własnymi słabościami i górskim żywiołem.
Wanda Rutkiewicz was probably the best polish female climber on high mountains. She was the first woman to successfully summit K2. She also summit Mount Everest, Nanga Parbat, Cho Oyu, Gasherbrum I, Gasherbrum II, Shisha Pangma, Annapurna.
Nie wiem co sądzić o tych "górskich książkach". Z jednej strony alpinizm robi wrażenie bardzo ekscytującego i wzbudza mój największy podziw. Z drugiej strony charakter zapisu pewnych przeżyć przez autorkę poddaje pod wątpliwość jej zdrowie psychiczne (patrząc przez pryzmat jej działalności wspinaczkowej). Kolejne wyprawy owocują coraz dalszym przesuwaniem granic zdrowego rozsądku, również przez jej współtowarzyszy. Natomiast niezmiernie spodobało mi się to, że pod przykrywką nienagannego słownictwa, autorka przemyca precyzyjne szpileczki zarezerwowane dla konkretnych osobników 😉 Oczywiście należało im się, chociażby w świetle wyprawy na Mount Everest. Jest to przykre, że w trudnych warunkach, w których powinniśmy się najbardziej wspierać, często wychodzą z nas nasze najgorsze cechy. Wracajac, chyba muszę jeszcze trochę przeczytać żeby wyrobić sobie zdanie. Natomiast niezmiernie polecam fanom życia na krawędzi 🙂
Nie znam się na wspinaczce od strony technicznej, dlatego ciężko mi ocenić tę książkę. Jednocześnie Wanda jest dla mnie cały czas epicką i inspirującą osobą.
Jedna z tych książek, które odkładasz, bo już naprawdę musisz. Świetnie opowiedziana i równie dobrze napisana historia walki - z górami, samą sobą, o miejsce w jakże męskim świecie himalaizmu. Barwne opisy, krótkie zdania świetnie budujące dynamiczność i podbijające napięcie. Jedynym minusem dla mnie mnogość imion i nazwisk himalaistów i himalaistek, których nie kojarzę (jeszcze) na tyle, żeby wiele mi mówiły, w efekcie raczej zaburzały narrację. Ale i tak 5/5!
Wanda tells the story from the very first moments on Ślęża till Everest. This is different way of describing mountains: emotional and private. I would even say it is more about the people then climbing.
Wyjątkowy zapis miłości Wandy do gór. Wspaniałe świadectwo wytrwałości, zawziętości, siły, uporu, ale także czułości, pokory i umiejętności współpracy, która wcale nie jest łatwa i zdaje się trudniejsza z każdym krokiem zbliżającym człowieka ku szczytom. NA JEDNEJ LINIE, to zapiski osoby wybitnej, osoby, która oddała życie pasji do ostrej grani - dosłownie ODDAŁA ŻYCIE... i jest w tej relacji coś pięknego, bo jest w niej prawda. Tutaj nie ma romantycznego wydźwięku - tu jest twarda skała i ciągła z nią walka. Choć może nie walka - może bardziej związek małżeński z górą. Jakkolwiek to brzmi dziwne, to uważam, że świetnie oddaje ścieżkę życiową, którą wybrała Wanda Rutkiewicz. Książka ta ma wymiar wręcz historyczny. W jej kartach ukryli się prawdziwi górscy bohaterowie - ludzie, o których nie tylko Polska, ale i cały świat, zwłaszcza ten związany z górami - nigdy nie zapomni. Tutaj ścierają się ambicje jednostki z ambicjami zespołu. Jest też kobieca siła twórcza, niezwykła, wręcz rzadko spotykana wytrwałość. Rutkiewicz szła pod prąd, ona się nigdy nie poddawała i choć czasem mogła być cóż... denerwująca dla współtowarzyszy, to chyba już tak jest ze wszystkimi wielkimi. Chyba tak... Dla mnie to była rewelacyjna lektura. Od zawsze podziwiałam Wandę, a jej nazwisko towarzyszyło mi od malutkiego, bo od malutkiego jestem związana z górami. Tatry, to mój dom i pierwsze kroki stawiałam wśród szczytów. Znam tę miłość. Znam to uzależnienie - bo kto raz pokocha i zrozumie góry... ten już zawsze będzie żył od wyprawy do wyprawy. Bardzo polecam tę książkę, a już na pewno jest to pozycja obowiązkowa dla wszystkich związanych z wspinaczką. Rutkiewicz, to autorytet - a jej dziennik pokazuje nie tylko drogę do spełnienie, lecz także skomplikowane międzyludzkie relacje, które w ekstremalnych warunkach... cóż... są ekstremalne - ale są też ekstremalnie ważne... ratują życie... bo w końcu jesteśmy "na jednej linie".
marzenia się nie spełniają - marzenia się spełnia 8/10 Wydawnictwo ISKRY
Wspomnienia naszej wspaniałej himalaistki. Począwszy od pierwszych kroków w górach, pierwszych wspinaczek. Następnie zmagania z górami, ale nie tylko: walczenie o odpowiedni ekwipunek, stosunki międzyludzkie. Wszystko to przybliża znakomicie trudy towarzyszące zdobywaniu gór. Trudy, w których zwykły śmiertelnik nie zdaje sobie sprawy. Jedno wiem na pewno, mimo że kocham góry, wspinaczka na tak wysokie szczyty nie jest dla mnie.