Karol Irzykowski spełnił istotną rolę w procesie świadomej „likwidacji” polskiego modernizmu. W powieści „Pałuba” (1903) podjął np. próbę racjonalistycznej analizy podświadomości z celem jasno sformułowanym: miała powstać w ten sposób ni to powieść, ni to traktat psychologiczny, ukazujący sztuczność techniki pisarskiej twórców modnej w okresie modernizmu powieści psychologicznej i nieprawdziwość wielu wniosków przez nich formułowanych.
"In Irzykowski’s lifetime, Pałuba was mostly dismissed as a perplexing oddity by the critics who could not understand whether they were dealing with a critical essay masquerading as a novel or with a half-baked novel that lapsed into literary criticism. The true recognition came only after the Second World War, although the novel has never gained wide readership, remaining the object of scrutiny and veneration mostly within the circles of the initiated litterati.
"Irzykowski’s “novel” is obviously not one, and for us, raised on Nabokov’s Pale Fire and for whom this contradiction seems so mundane, it is very hard to imagine what it was like to come across such a rebellious misfit amidst the preponderance of traditional forms of storytelling offered by the realist novel, the dominant genre at the end of the 19th century."
pomysł był świetny, uwielbiam tę historię, ale wykonanie na minus, autor wyjaśnia wszystko czytelnikowi, jak sam powiedział - przez łopatę do głowy; przegadane i przekombinowane ostatecznie, a szkoda :( mniej dygresji i tych metazaplątań i może dałbym nawet 5 gwiazdek
[C]hcę wrażenia trwałego, mocnego, a że szanuję i czczę myśli moje i staram się na serio o wpojenie ich memu czytelnikowi, więc łopatą wkładam mu je do głowy, nudzę go, to co ważniejsze dziesięć razy podkreślam, powtarzam. Mnie nie śpieszno, najdroższy czytelniku, znudzisz się dziś, to dokończ jutro, pozajutro, zrozumiesz mnie za miesiąc, może za rok, a moja metoda myślenia o zjawiskach psychicznych tak ci w krew wsiąknie, poza twoją świadomością, że odłożywszy Pałubę na bok, zaczniesz po pewnym przeciągu czasu wymyślać jej rezultaty jako twoje własne, oryginalne — o, bo to się często zdarza — i to będzie moim tryumfem. Gadu, gadu, stary dziadu, ale to było mdłe x.x
Powiem szczerze, że mam ogromną siekę w mózgu. OGROMNĄ. W jakiś pokręcony sposób mi się to podobało, ale im dłużej czytałam, tym bardziej zaczynałam się zastanawiać co tu się kurwa wydarzyło. Kocham komentarze odautorskie ⭐️⭐️⭐️⭐️
http://2.bp.blogspot.com/-_I4WfPKkil4... This image from movie by JLG is best description for this novel i could think of. Story is simple in itself: man and woman "loves" each other, then she die, he start new life with a new woman, but memories could not leave him. His dead love was an artist, and starting with preserving her paintings he goes into weird obsession, when he treats her like a God. What is unique: deepness of psychonalisis of slight movements of characters and immense auto-thematic ambitions of author-narrator. Novel was wrote in 1905, before modernism and before psychonalisis of Freud, Irzykowski giant innovator must carry off WITHOUT correct terminology, as things he described werent "existing" back then. Novel has few layars, while one of them is fictional story, other layer is describing creative act, and even explaining characters motives as seen by writer-narrator. Adding to mix short story by Irzykowski "Sny Marii Dunin" and how this fictional story has impact on fictional characters of fictional novel "Pałuba", and we has peculiar post-modern labirynth, made much before anyone thought about post-modernism. I think novel actually is a failure (mostly because i dont like overtly descriptive, pedantic prose, which havent much of actual poetic merit (despite Irzykowski calling himself "poet) ) but it is very beautiful and ambitious failure
Zakładam, że gdybym potrafił pamiętać poczytność rzeczy spisanych, które przyjemność mam czytać, w „Pałuby” apoetycznej gracji niewdzięcznej bym się równie tchliwie (słowotwór umyślny) rozpływal.
7/10 Przedziwna rzecz: kilkanaście lat temu byłbym zachwycony, bo sam próbowałem pisać takie rzeczy. Dziś to raczej ciekawostka literacka - docenić należy jako kamień milowy rozwoju polskiej prozy, ale choć miejscami czyta się to świetnie, to całość jest jednak trochę przyciężka, a pretekstowe traktowanie fabuły jest chwilami tak zdumiewające, że można przeoczyć ważne sprawy (dla przykładu: kilka kluczowych rozwiązań fabularnych opisanych jest jednym zdaniem, podczas gdy niektóre motywy ciągną się na kilkunastu stronach).