Któż z nas nie marzył o ucieczce z pełnego zgiełku, hałaśliwego miasta na cudowną wieś, gdzie czas płynie innym trybem i można spotkać niezwykłych ludzi? Moja nowa powieść Magiczne miejsce opowiada historię życia na prowincji, w małej, ale za to bardzo malowniczej wiosce. Jej mieszkańcy są niezwykle oryginalnymi osobami: ktoś po amatorsku zajmuje się astronomią, inna osoba wytwarza perfumy dawnymi metodami, jest pasjonat piractwa i literatury marynistycznej.
Tym razem w książce pojawia się wątek miłosny, jest też historia przygodowo-kryminalna. Chciałam bardzo, żeby książka – podobnie jak Napisz na priv budziła pozytywne emocje, była ciepła i krzepiła (jak cukier). Pisząc ją, miałam ciągle przed oczami moje dwa ulubione seriale telewizyjne, utrzymane w podobnym stylu: „Przystanek Alaska” i australijskie „Córki McLeoda”. Mam nadzieję, że i ta książka znajdzie swoich zwolenników, choć jest (tematycznie) zupełnie inna niż Napisz na priv. - Agnieszka Krawczyk
Jak pewnie wiecie, ja bardzo lubię powieści obyczajowe, więc gdy kilka lat temu natchnęłam się na serię “Magiczne miejsce” Agnieszki Krawczyk kupiłam ją bez zastanowienia z zamiarem przeczytania od razu, ale wyszło jak zwykle. Jednak upalne lato to idealna pora na lekki romans, który nie będzie zbyt angażujący. Witold Mossakowski jest pracownikiem ministerstwa. Z racji swojego stanowiska wiceministra zdążył odłożyć znaczną sumę oszczędności. Pod wpływem namowy ze strony kolegi kupił podupadający pałac w Idzie, który w przeszłości należał do rodu Tyczyńskich. Postanawia go odremontować i założyć w nim pensjonat. Podczas realizowania swojego marzenia poznaje bliżej mieszkańców biednej zapomnianej przez świat wioski na Podkarpaciu. W jego życiu i sercu zaczyna coraz częściej pojawiać się Mila Bielak - sołtys Idy, któa ma pewna tajemnicę z przeszłości. Bohaterowie “Magicznego miejsca” to głównie Mila oraz Witold, ale akcenty na pozostałych bohaterów zostały zgrabnie rozdzielone. Mamy dwóch nauczycieli: Wojtka oraz Alberta czy też Teklę Tarczyńską (dawną właścicielkę pałacu), która zajmuje się wytwarzaniem perfum starymi i dobrymi metodami. Agnieszka Krawczyk zrobiła bardzo dokładny research. Widać, że przyłożyła się do tego tematu. To jest bardzo dużym plusem. “Magiczne miejsce” to książka typowo z półki kobiecej, ale fanki romansów od pierwszych stron książki będą zawiedzione, ponieważ tu akcja toczy się powoli i leniwie. W bohaterów nie uderza też od razu piorun z miłością. Witold i Mila poznają się dobrze i najpierw zostają przyjaciółmi, by dopiero potem odkryć smak miłości. Książka idealnie pokazuje potrzebę ucieczki z wielkiego miasta i znalezienia własnego miejsca na ziemi, gdzieś z dala od zgiełku. Podstawą “Magicznego miejsca” jest siła przyjaźni i wspólnoty maleńkiej Idy, która wbrew rzucanym kłodą ze strony samorządowców wyższego szczebla próbuje się rozwijać i przyciągać w swoje skromne progi chociaż odrobinę turystów. Nie mogę odmówić autorce, że nie oddaje klimatu maleńkiej miejscowości i jej sielskości. Książkę czytało mi się szybko (zapewne to efekt zgrabnego stylu autorki), ale moim zdaniem cała powieść była poprawna. Dlaczego? Wspomniałam wcześniej o wolnej fabule, która w większości to duży atut, ale pewne zbiegi okoliczności (których zdradzić nie mogę, żeby nie spojlerować fabuły) były dla mnie naciągane. Na szczęście autorka zadbała żeby jej powieść nie zaczęła przypominać fantastyki. Wszystko to nie było, aż tak niewyobrażalne, by stwierdzić, że pisarka popłynęła w swoich planach zbyt mocno. Stąd moje odczucia, że powieść jest poprawna, a nawet dobra, ale nie zakochałam się w niej bez pamięci. Podsumowując: “Magiczne miejsce” trafi do serc wielbicieli romansów, które nie wymagają bardzo skomplikowanej intrygi oraz nieśpiesznie rodzącego się uczucia. W innym wypadku to będzie jednak rozczarowanie. Ja w sumie z chęcią sięgnę po drugi tom “W dolinie mgieł i róż”.
Oh boy, I don't want to be mean because I think it's author's first book, and you could clearly see it in the writing.
Writing was bad. It was not good at all, unfortunately, and it felt as if it was just the beginning of writer's career. Dialogues were not good. You could skip most of that, did not bring anything to the plot. Lots of unnecessary comparisons, way too many pop culture references. Too many unnecessary conversations, very expanded, that would give information about a subject that does not bring anything to the story.
Main character, Witold, you don't even root for him. He's just there. You actually don't like him. When Mila tells him about an other guy that is sexist towards her and she doesn't like that, his first thought isn't: omg what a dick, NO, Witold says: aren't u a bit too dramatic?...like bitch????? And the best part when he actually meets that misogynistic man and he actually is super misogynistic, Witold's first thought is not: what a terrible guy, I am so sorry for all women he treats like that NO first thought of Witold is: oh poor guy, he probably had bad experiences with women and that's why he's acting like that.
After this... lost all respect towards Witold. Lana del rey "he's just a man..." song playing in the background.
I gave 2 stars bc this book has cottagecore vibes. It has a cute palace, cute village, cute flowers and gardens and forest, and this cozy community that you want to be part of. So it has a beautiful aesthetic but characters and plot :/ ok but the plus goes to that dude in the village who'd write about ancient slavs and would force whole village to celebrate Winter Solstice!!! My type of people.