Aby każda kobieta mogła doświadczyć swojego porodu tak, by stał się dla niej źródłem siły, radości i mocy. I dla wszystkich kobiet, które nie znajdują słów dla opisania ran zadanych im, gdy rodziły.
Justyna Dąbrowska wraca do swojego najważniejszego tematu: do kobiety w ciąży i tej, która właśnie urodziła dziecko. Po latach od sukcesu akcji „Rodzić po ludzku” porozmawiała z kobietami, które z różnych powodów nie chcą wspominać swojego pobytu w szpitalu położniczym. Pyta je – z czym zostałaś? Justyna Dąbrowska słucha ich historii a potem wyjaśnia językiem psychoterapeutki co w danej sytuacji się tak naprawdę stało. To są sytuacje, które nigdy nie powinny się wydarzyć, ale się dzieją - autorka chce powiedzieć kobietom: to nie Wasza wina. Dzięki tym rozmowom, dzięki słowom które znajduje psychoterapeutka krzywda kobiet zyskuje swoje imię, autorka ma nadzieję, że dzięki temu traumy mogą zacząć się leczyć. Autorka zastanawia się również, gdzie bije źródło przemocy systemowej, która wciąż ma miejsce w szpitalach.
Drugą część książki stanowią rozmowy z położnymi o tym, jak może wyglądać dobry poród, taki, w którym rodzi się mocna, świadoma swojej siły matka, która może rozpocząć nieobciążoną cierpieniem relację z nowo narodzonym dzieckiem.
To książka zarówno dla kobiet, które zostały źle potraktowane, pozostały z traumą jak i dla tych, które chcą świadomie przygotować się do porodu, zastanowić nad tym jakie mają potrzeby i dowiedzieć się jakie mają prawa w porodzie. Książka będzie także nieocenioną pomocą dla wszystkich osób, które chcą prawdziwie wspierać kobiety w czasie, kiedy stają się matkami.
Doceniam formę tej książki, wydaje mi się kompleksowa. Historie bohaterek nie są pozostawione same sobie, druga część to ich analiza i nazwanie pojawiających się problemów (w końcu łatwiej walczyć z tym co znamy). Zarzut, który miałam na początku, czyli pokazywanie tylko jednej strony medalu, niweluje część 3 - rozmowy z osobami na codzień zainteresowanymi tematem. Uważam, że można by poświęcić na tę część trochę więcej czasu, ale rozumiem, że ostatecznie to nie położne są tu tematem przewodnim. Poleciłabym każdemu z zastrzeżeniem (zresztą wspomnianym na początku książki), że są to historie trudne, które mogą potęgować lęk przed porodem.
Cytując fragment jednej z rozmów - patriarchat w Polsce ma się znakomicie. Przerażające, że w środku Europy mamy do czynienia z porodowymi historiami rodem z "Opowieści podręcznych" i odmawianiem rodzącym podmiotowości. Jeszcze bardziej szokuje to, że niejednokrotnie to inne kobiety - położne, lekarki - powodują te traumy. Zdaje się, że jeszcze bardziej niż na brak odpowiedniego finansowania polska służba zdrowia cierpi na brak empatii.
Bardzo potrzebna książka, mam nadzieję, że popularyzacja wiedzy o porodzie, nadużyciach i traumach poporodowych zwiększy świadomość i wiedzę Polaków na tematy okołoporodowe i spowoduje zmianę całego systemu położnictwa w Polsce. Bardzo nam tego wszystkim życzę.
Zdecydowanie polecam zarówno dla osób z środowiska medycznego oraz dla kobiet, które chcą wyedukować się przed porodem lub szukają słów, aby nazwać to co je spotkało w trakcie porodu
This book is both interesting and terrifying at the same time. While reading it, one wants to believe that many of the described stories are fiction. Unfortunately, this is not the case. In Poland, we still have serious problems in hospitals; we are aware of this, but it is hard to believe that regardless of whether you pay for the visit or for care, women are left to fend for themselves. This is terrifying to me. I am a woman, and these topics are close to me, yet at the same time very distant, because without my own experience and pregnancy-related needs, I would not see many challenges. Nevertheless, the story presented in the book is very moving. The book's style is appropriate, easy to absorb, everything can be imagined, and the horror can be felt. I say this consciously because childbirth is a huge effort for a woman's body. And if you are left alone with it, in times when technology and knowledge are widely available, it really terrifies. It's great that partners are becoming more aware and that there are good people, but I wonder why there are still so few of them. The book focuses mainly on difficult aspects, although I guess there are also good moments sometimes. Nevertheless, it greatly helps to understand the issue, showing what to pay attention to and what to possibly prepare for. This is a very important book for couples who are pregnant or planning to be, as well as for people who want to be close to their pregnant friends.
Książka doskonale udowadnia postawioną we wstępnie tezę o przemocy okołoporodowej w Polsce. Pierwsza część zawierajace historie z porodówek jest zatrważająca, ale tendencyjna. Chce opowiadać historie o polskim położnictwie, w dużej mierze wybiera kobiety niezadowolone w dużej mierze z wybranych przez siebie położnych. Druga część, jako wytłumaczenie zjawisk jest łopatologiczna i jednostronna. Wywiady dotyczą położnych, które w większości nie pracują w polskiej ochronie zdrowia, więc są oderwane od polskiej rzeczywistości, a przecież tu, na swoim podwórku mamy kobiety zaangażowane. Jeśli rozmowy miały działać terapeutycznie to napisane są sprawnie i z poszanowaniem historii poszczególnych kobiet. Fakt, temat jest ważny, wymaga zmiany nastawienia, ale powinien podpierać się wiedzą lokalnych wspaniale pracujących położnych, dając nadzieję na zmianę na naszym podwórku, nie marzenia o zachodnich wzorcach.
Przykry, ale poza tym naprawdę dobry merytorycznie reportaż. Odejmuję jedną gwiazdkę za to, że czasami już narratorka widocznie się powtarza, wychodzi z tego takie niepotrzebne lanie wody, masło maślane. Do tego, momentami (ale nie jakoś często) występuje z lekka dyskryminujące podejście do seksualności kobiet, tu przywołam cytat: "Każda z nas ma w swoim posiadaniu pudełko ze skarbami i nie warto go powierzać byle komu.". Ciekawe, że w przypadku mężczyźn to już tak widocznie nie wygląda.
Książka bardzo potrzebna, pokazująca smutną rzeczywistość polskich porodówek i przemoc personelu medycznego względem kobiet, w jednym z najważniejszych momentów ich życia. Władzę i niejednokrotnie niewystarczające kompetencje. Jako mama miałam łzy w oczach czytając historie kobiet, tak dobrze znane z relacji bliskich mi osób.
To była trudna książka. Trudna ponieważ opowiadała historie prawdziwe, które nigdy nie powinny się wydarzyć. Przemoc położnicza jest tematem nadal dość aktualnym, o którym powinno się mówić głośno. Żadna kobieta nie powinna zostać z tym sama. Końcówka daje wiele nadziei i wiary, że mamy zasoby do tego aby iść w lepszym kierunku. Potrzeba nam empatii, szacunku i całej masy edukacji.
Ważna książka i potrzebna. Poruszająca. Bolał mnie brzuch słuchając jej. Wydaje mi się, że książka nie dowozi jednej obietnicy z jej początku - nie daje nadziei, a przynajmniej ja jej nie znalazłam.
Wydaje mi się, że to nie jest książka dla osób, które już są w ciąży. Z mojej perspektywy - zbyt przytłaczająca.
Świadectwo o ustrukturyzowanej przemocy położniczej i lekarskiej. Stosunek personelu państwowego szpitala do rodzących jest emanacją polityki państwa wobec kobiet.