“Tęczujący popiół” jest jedną z tych polifonicznych, szkatułkowych opowieści z elementami mitorealizmu, o których nie wiem jak się wypowiadać - czytałam ją przez zaskakująco długi czas, ale nie żałuję ani sekundy spędzonej przy prozie Sheng Keyi. Swtorzyła absurdalny świat na podstawie Chińskiej Republiki Ludowej, w którym Yao Minzhu odwiedza Nowy Raj, tzw. Ewangelię, a jednocześnie wraz z poznawaniem nowego otoczenia, poznaje zapomniane fakty o sobie.
Odkrywanie Ewangelii przeplata się z utraconymi wspomnieniami dziennikarki z odwyku od “metaforozy”, osądem sytuacji z perpsektywy Króla Yamy, a także pospolitego knura umierającego w upadającej dystopii. “Ktoś powiedział, że nawet pies wie, że trzeba dobrze trzymać z władzą” - ludzie oddają całe złote na rzekome przetapianie go na posąg Bodhisattwy, umierają w imię lepszego jutra danego od oświeconej istoty po wyrzeczeniu się Chrześcijanizmu na rozkaz Ośmiokieszennego, który trzyma całe społeczeństwo w ryzach przez jedynie swój statut wyrażany przez posiadanie największej ilości kieszeni w swoim ubiorze.
Pod alegoryczną przykrywką Sheng pokazuje gnijące drewno skrywające się pod pozłacaną powłoką posążku Bodhisattwy, a także przedstawicieli Nowego Raju. Charaktery mieszkańców na przestrzeni opowieści zmieniają się, ulegają mutacji aż w końcu ciężko rozpoznać w nich ludzi, którzy pojawili na pierwszych kartkach książki - ukazuje co zostaje z człowieczeństwa w reżimie i ślepym podążaniu za autorytetami. Może z tego powodu cenzura chińska nie przepuściła powieści do druku.
Nawiązania intertekstualne były dla mnie dosyć mylące - tj. twórczość Borgesa, z którą nie jestem zaznajomiona, jednak posłowie tłumaczki Joanny Krenz w większym stopniu rozjaśniło mi znaczenie wspomnianych w książce tworów. To samo odnosi się do realiów przedstawionych w książce: zarządzanie przyrostem naturalnym w społeczeństwie oraz indoktrynacją religijną - to wszystko w jakiś sposób nawiązuje do historii Chin i posłowie przybliża znaczenie przedstawionego onirystycznego świata. Nagromadzenie metafor i wielowątkowość historii nie sprzyjają liniowemu rozwojowi akcji, ale ubarwiają przeżycie czytelnicze po tysiąckroć i nadają niepowtarzalny klimat.
“Jej [Minzhu] niestrudzona reporterska dusza, błądząc po widmowym miasteczku, prowadzi wywiady z żywymi i umarłymi, odkrywając po drodze przerażającą historię Ewangelii - dystopijnego mikrokosmosu, w którym pieniądze i władza wydobywają z ludzi to, co najgorsze, obnażając ich najprymitywniejsze instynkty” - cytat z posłowia Joanny Krenz.