Polacy, niczym kiedyś Wikingowie, dotarli do brzegów Islandii w poszukiwaniu lepszego życia. Dziś są tam najliczniejszą mniejszością narodową.
Co sprawiło, że zostali na stałe?
Jak żyją i gdzie pracują?
Czy można zarobić i ile kosztuje życie na wyspie?
To pierwsza książka, która mówi o blaskach i cieniach życia na Islandii. Polacy pracują tam we wszystkich sektorach, zakładają własne biznesy, przewodzą strajkom, stoją na czele rady miejskiej. Jedni są tak bogaci, że mogą kupić żonie gwiazdkę z nieba, inni ledwo wiążą koniec z końcem.
Historię "nowych Wikingów” piszą po swojemu. Opowiadają o problemach, których się nie spodziewali, pokazują życie na Islandii z wielu perspektyw, zdradzają miejsca, które warto zobaczyć i te, do których lepiej się nie zapuszczać.
To historie tych, którzy zaryzykowali i postanowili przenieść na wyspę swój dom (łącznie z pianinem!).
Nie chciałam jej kończyć, ale skończyłam. Przepiękny reportaż o wspaniałej Islandii, do której muszę wrócić, bo lektura tylko potwierdziła, że widziałam niewiele. A jednocześnie Islandia jest tutaj tylko tłem. Tak naprawdę to książka o nowych początkach, odnajdowaniu swojego miejsca na Ziemi, o tym, że nigdy nie można być niczego pewnym, ale też, że nigdy nie jest za późno, żeby coś zmienić, nawet wszystko. Cudo. 10/10
Dla osoby, która marzy o zwiedzeniu Islandii w przyszłości (czyli mnie), ta książka jest zachwycająca. Daje możliwość poznania +/- 20 różnych historii, różnych ludzi i różnych doświadczeń. Otwiera oczy, pokazuje realia życia na Islandii, a między wierszami opowiada o jej modernizacji. Krótkie rozdziały, gdzie każdy przedstawiał historię innych Polaków na Islandii sprawiały, że książka nie była monotonna.„Bohaterowie” byli sympatyczni i bardzo, bardzo różnorodni. Po lekturze czuję jeszcze większą chęć odwiedzenia kraju, który tak długo jest na mojej liście marzeń.
Zdecydowanie lepsze od pozostałych książek w tym temacie, choć momentami nadal trochę pleple. Gdyby nie długa kolejka w bibliotece, to może nawet bym doczytała do końca (Bożku, nie łudź się, pewnie byś nie doczytała)
"Islandia i Polacy. Historie tych, którzy nie bali się zaryzykować" to świetny reportaż o tych, którzy zdecydowali się zamieszkać w krainie lodu i ognia.
Autorki rozmawiają z kilkunastoma osobami. Niektórzy z nich mieszkają na Islandii zaledwie kilka lat, inni kilkanaście, jeszcze inni kilkadziesiąt. Jest to naprawdę różnorodne towarzystwo, opowiadają o swoich początkach na wyspie, opowiadają swoje historie ale nie tylko.
Bardzo podobało mi się, że te rozmowy były głębsze, skłaniały do zatrzymania się i zastanowienia się nad różnymi kwestiami. Poruszały ważne tematy, problemy.
Można się z niej dowiedzieć też wielu rzeczy o Islandii. Jak funkcjonuje państwo, z jakimi problemami się boryka.
Bardzo po powierzchni, wyższa ocena przez lekkość i przyjemność czytania. Każdy z wywiadów mógłby pójść w DF i do tego pasują lepiej. Od książki oczekujesz więcej, chociażby więcej komentarz i obserwacji autorek. Bo tak dostajemy liczny dowód anegdotyczny. Często sprzeczny z pozostałymi. Coś tam można wywnioskować, coś między wierszami dowiedzieć, ale w gruncie rzeczy nic porządnie. Wrażenia, doświadczenia, subiektywnie bardzo.