Złamał jej serce, ale nie zdołał uciszyć mrocznej melodii w jej duszy.
Namiętny romans z nauczycielem zakończył się dla Stelli fatalnie. Profesor, któremu zaufała i pozwoliła wprowadzić się do świata zmysłowych przyjemności, porzucił ją i wyjechał bez słowa wyjaśnienia. Być może Stella nie ma już szans na odzyskanie miłości Cesare’a, ale na pewno należy jej się chociaż jedno – prawda. W celu uzyskania odpowiedzi wyrusza na poszukiwania dawnego ukochanego.
Cesare Elaclaire wykłada obecnie w elitarnej Juilliard School w Nowym Jorku, szkole dla wybitnie uzdolnionych muzyków. Kiedy do grona jego studentów dołącza Stella, profesor stara się ją ignorować. Ale co tak naprawdę próbuje ukryć pod maską wrogości i obojętności?
Rozsądek podpowiada Stelli, że gra z tym mężczyzną nie może skończyć się dobrze dla nikogo. Wciąż pragnie jednak profesora i nie potrafi zrezygnować z uczucia do niego. Czy z relacji od początku obciążonej kłamstwem i żądzą zemsty może narodzić się miłość? A może to tylko burza zmysłów, która przeminie tak gwałtownie, jak się pojawiła?
••Złamał jej serce, ale nie zdołał uciszyć mrocznej melodii w jej duszy. ••
Stella Adano to utalentowana wiolonczelistka, która wdała się w namiętny romans z nauczycielem Cesarem Elaclaire. Mężczyzna pokazał jej zmysłowy świat przyjemności, by potem porzucić ją i wyjechać bez słowa. Kiedy Stella rusza w ślad za swoim byłym promotorem do Juilliard School w Nowym Jorku, by wytłumaczyć z nim kilka spraw, nie spodziewa się, że Cesare przywita ją z tak wrogim nastawieniem. Rozsądek podpowiada Stelli, że gra z tym mężczyzną nie może skończyć się dobrze dla nikogo. Wciąż pragnie jednak profesora i nie potrafi zrezygnować z uczucia do niego. Czy z relacji od początku obciążonej kłamstwem i żądzą zemsty może narodzić się miłość? A może to tylko burza zmysłów, która przeminie tak gwałtownie, jak się pojawiła?
Jak zapowiadałam przy recenzji pierwszego tomu „Promotor”, że sięgnę po drugi tom, tak też zrobiłam. Pochłonęłam tę książkę w kilka godzin. Autorka ma dar przyciągania czytelnika do swojej historii, poprzez tempo akcji i budowania napięcia. W przypadku historii Stelli i Cesare nie da się odłożyć na bok książki, dopóki nie pozna się zakończenia, choć i ono pozostawia czytelnika w osłupieniu już drugi raz!?
Jeśli uważacie, że pierwsza część dostarczyła Wam dużej dawki emocji i wypieków na twarzy to poczekajcie aż poznacie „Profesora”. Monika Magoska-Suchar jest mistrzynią budowania napięcia, podnoszenia ciśnienia, oraz wciskających w fotel zakończeń. Drugi tom jest pełen namiętności, pożądania, zazdrości, walki o szczęście i miłość.
Podsumowując "Profesor” to historia, która wywoła w czytelniku przeróżną gammę emocji od strachu, po rumieńce wywołane na twarzy przez niektóre sceny. Akcja książki pędzi jak szalona, powoli przybliżając nas do punktu kulminacyjnego. I według mnie ta seria idealnie się sprawdzi na leniwy wieczór. Rozgrzeje was, wywoła strach i sprawi, że wchłoniecie w świat Stelli i Cesare i sami zapragniecie ich bliżej poznać.
Sięgając po tę książkę miałam nadzieję, że Stella choć trochę zmądrzała. Tak bardzo się pomyliłam. Stanowcze NIE dla ,,związku" budowanego na fundamencie uzależnienia, manipulowania i braku szacunku. Pożądanie to niestety za mało. To było po prostu złe i toksyczne.
4,5/5⭐️ Skończyłam to wlansie czytać i bardzooo mi się podobało. Jest to druga cześć i szczerze mówiąc podobała mi się tak samo bardzo jak pierwsza. Oczywiście było kilka momentów które tak mnie denerwowały ze byłam 🤏🏽 , żeby wywalić ta książkę. Ale poza tymi momentami to wszystko było super. Dodatkowo styl pisania autorki i to jak jest wydana ta książka tak bardzo sprzyja szybkiemu czytaniu, że dosłownie jesteście w stanie na raz przeczytac całość.
Relacja między głównymi bohaterami nie jest zdrowa. Ta książka dla mnie to jakiś żart. Nie wiem czy dokończę dalszą historię Stelli i Cesara . Chyba mi wystarczy.
Już po przeczytaniu pierwszego tomu "Symfonii zmysłów" w mojej głowie kłębiło się wiele pytań, na które "Promotor" nie dał mi odpowiedzi, dlatego z niecierpliwością wyczekiwałam premiery kolejnej części. Liczyłam, że "Profesor" nieco rozjaśni mi umysł i sprawi, że w spokoju będę czekać na premierę ostatniej odsłony. Czy moje oczekiwania zostały spełnione? Muszę przyznać, że Monika Magoska-Suchar doskonale wie, jak zagrać na nosie czytelników, ponieważ owszem "Profesor" udzielił mi odpowiedzi na kilka pytań, które nasunęły mi się po lekturze "Promotora" jednak pojawiły się w nim również kolejne niewiadome, których rozwiązania zostaną przedstawione dopiero w "Maestro".
Finał pierwszego tomu był nieco zaskakujący. Namiętny romans pomiędzy Elaclaire'em a Stellą Adano skończył się fatalnie. On wyjechał bez słowa, a ona została w Rzymie ze złamanym sercem, próbując zrozumieć, dlatego mężczyzna, który wprowadził ją do świata zmysłowych przyjemności, postanowił ją porzucić. Mogłoby się wydawać, że Stella za wszelką cenę będzie próbowała pogodzić się z jego odejściem i ułożyć swoje życie na nowo. Jednak uczucia, które zakiełkowały między nimi, nie dały się zagłuszyć. Stella, chociaż zraniona, chciała znać prawdę. Chciała wiedzieć, dlaczego Casare wyjechał, nie zadając sobie nawet trudu, by się z nią pożegnać.
Panna Adano w tajemnicy przed swoim ojcem i najlepszym przyjacielem postanawia aplikować do Juilliard School w Nowym Jorku, elitarnej szkoły dla wybitnie uzdolnionych muzyków, w której obecnie wykłada Cesare. Kiedy mężczyzna spotyka ją na przesłuchaniu wstępnym, nie kryje swojego niezadowolenia z jej przyjazdu do USA, co dobitnie wyraża w wystawionych dziewczynie notach. Czy zatem dziewczynie uda się dołączyć do grona studentów Juilliard School? Czy pod maską wrogości i obojętności Cesare próbuje ukryć uczucia, które żywi względem Stelli? Odpowiedzi na te pytania otrzymacie, sięgając po najnowszą książkę Moniki Magoskiej-Suchar.
Muszę przyznać, że po cichu liczyłam na to, że ten tom będzie bardzo podobny do pierwszego. Tajemniczy, pełen intryg, muzyki i wybuchów namiętności. W rzeczywistości znacznie od niego różnił, ale czy to znaczy, że był zły? Nie. Był po prostu inny.
Oczywiście nie zrozumcie mnie źle, ponieważ zdecydowanie nie brakuje w nim ognia pożądania, który rozpala do czerwoności. Gorące sceny to niewątpliwie coś, co autorka potrafi opisywać pierwszorzędnie — namiętnie i ze smakiem, bez zbędnego wulgaryzmu, który często dominuje w tego typu książkach. Dlatego, jeżeli chodzi o te fragmenty książki, w których ten ogień występował, wydawały mi się nawet bardziej przemyślane, niż w pierwszej części. Zatem jeżeli chodzi o tę część relacji pomiędzy Cesare'em a Stellą, można stwierdzić, że w tej kwestii doskonale się rozumieli i uzupełniali. Jednak w innych kwestiach nie było już tak kolorowo.
W tym tomie Stella pokazuje inną stronę swojej osobowości, próbując za wszelką cenę udowodnić, że nie jest już zahukaną i stłamszoną panną z dobrego domu. Sprawia wrażenie krnąbrnej i pewnej siebie, chociaż od czasu do czasu, zdarza jej się dopuścić do głosu starą wersję siebie. I ta zmiana zdecydowanie przypadła mi do gustu.
Natomiast inaczej jest w przypadku Cesare'a. Przyjazd Stelli do USA i ewolucja, jaka w niej zaszła, zdecydowanie wytrąciły go z równowagi, co w przypadku człowieka, który lubi mieć wszystko pod kontrolą miało dość zaskakujące skutki. I w zasadzie te wszystkie zmiany zupełnie by mi nie przeszkadzały, gdyby główni bohaterowie poświęciliby swój czas i energię na chwilę szczerej rozmowy, która pozwoliłaby wyjaśnić wszystkie nieporozumienia i wątpliwości, które nawarstwiały się z każdym ich kolejnym spotkaniem.
"Profesor" to historia, która wywołała we mnie wiele skrajnych emocji. I chociaż bardzo lubię, kiedy książka, którą czytam, okazuje się prawdziwym emocjonalnym rollercoasterem, jednak w tym konkretnym przypadku czułam mały niesmak. Dlaczego? Uważam, że publikacja zawierała zdecydowanie zbyt wiele scen, które zwyczajnie doprowadzały mnie do szału i sprawiały, iż miałam ochotę wejść do książki i mocno potrząsnąć głównymi bohaterami, aby przemówić im do rozsądku.
Natomiast samo zakończenie kolejny raz pozostawiło mnie z mnóstwem pytań bez odpowiedzi. Jestem bardzo ciekawa, cóż takiego wydarzyło się w tej przerwie między ostatnim rozdziałem a epilogiem, dlatego z niecierpliwością będę wypatrywać daty premiery ostatniego tomu "Symfonii zmysłów".
„Profesor” jest kontynuacją „Promotora”, a tym samym kolejną częścią znakomitej serii „Symfonia Zmysłów” od niezawodnej Moniki Magoskiej-Suchar. Dziękuję autorce oraz wydawnictwu @Niegrzeczneksiążki za egzemplarz książki do recenzji (współpraca reklamowa).
Na samym wstępie trzeba wyraźnie zaznaczyć, że jest to książka wyłącznie dla dorosłych. Zawiera ona liczne sceny erotyczne, i to takie hot level, więc miejcie to na uwadze.
Stał się kimś więcej niż tylko nauczycielem. Stał się jej mentorem, kochankiem, miłością, całym jej światem. Stella oddała swojemu promotorowi nie tylko ciało. Oddała mu całą swoją duszę. Obdarzyła profesora Elaclaire'a tak silnym uczuciem, że gdy z dnia na dzień zniknął miała wrażenie, że ból, jaki rozlał się po jej wnętrzu zabije ją. Dlaczego mężczyzna, któremu zaufała porzucił ją i wyjechał bez słowa? Czy była w jego rękach wyłącznie zabawką, którą się znudził? A może za jego zniknięciem kryje się inna tajemnica? Stella postanawia za wszelką cenę odnaleźć Cesare'a, by dowiedzieć się prawdy, nawet gdyby miała ona przekręcić sztylet tkwiący w jej i tak już krwawiącym sercu.
Juilliard School w Nowym Jorku – to w tej elitarnej szkole dla wybitnie uzdolnionych muzyków aktualnie wykłada Cesare Elaclaire. Wciąż nie może pogodzić się ze świadomością, że dał się omamić młodej Adano dokładnie tak samo jak przed laty jej matce. Wciąż ma przed oczami zdjęcia świadczące o tym, iż Stella bardzo szybko pocieszyła się po jego wyjeździe. Teraz, choć to nie jest łatwe pragnie już tylko o niej zapomnieć. Jakież jest jego zaskoczenie, gdy do grona jego studentów dołącza Stella Adano we własnej osobie. Mężczyzna, kiedy tylko ją widzi wie, że ignorowanie tej dziewczyny wystawi jego wolę na wielką próbę.
Czy Stella i Elaclaire wyjaśnią sobie wszystko? Czy prawda ujrzy światło dzienne? I jaką rolę w tej całej historii odgrywa Tito, przyjaciel Stelli?
Pasję, namiętność, pożądanie, miłość, nienawiść, ból i euforię. To wszystko, a nawet jeszcze więcej znajdziecie w „Symfonii Zmysłów”. Kontynuacja mojego ukochanego „Promotora” jest równie emocjonująca pobudzająca wyobraźnię i rozpalająca. Monika nie pozwoliła na to, by ta część, choć a minimalnym stopniu odstawała od poprzedniej. Ba, mam wrażenie, że profesor jest jeszcze bardziej dopieszczony. Stella w tej części przechodzi przemianę. Dojrzewa. Staje się bardziej stanowcza i nie walczy już ze swoimi pragnieniami. Wciąż ma w sobie tę młodzieńczą nieśmiałość, ale do głosu dopuszcza też swoją inną stronę, tę bardziej wyzywającą, grzeszną. Nauczyła się uwodzić, ale tylko mężczyznę, którego szczerze pokochała. Odnalazła w tym przyjemność i satysfakcję.
W tej części pojawią się nowi bohaterowie i nowe emocje. Temperatura została podkręcona jeszcze bardziej, a zakończenie po raz kolejny zostawiło mnie z pytaniami, na które chciałabym natychmiast poznać odpowiedzi. Czekam z niecierpliwością na kolejną część, bo czuje ze Stella Adano nie pokazała jeszcze do końca swojej prawdziwej twarzy. Ta dziewczyna ma jeszcze sporo do powiedzenia.
Przed nami druga część trylogii „Symfonia zmysłów”, na którą strasznie czekałam. Zakończenie „Promotora” wyraźnie zasygnalizowało, że kontynuacja tej historii zapewni nam mnóstwo wrażeń. Ze słonecznych Włoch, przenosimy się do Nowego Jorku, gdzie Stella Adano, nie tyle szuka samej siebie, a mężczyzny, który ją porzucił. Obmyśla sprytny plan, dzięki któremu, Adano senior przekonany jest, że jego córka jest we Francji. Ona jednak znajduje się na innym kontynencie, gdzie zamierza znaleźć Cesare, by dowiedzieć się, co tak właściwie się między nimi stało. Stella bierze udział w przesłuchaniu do elitarnej Juilliard School i odkrywa, że jednym z wykładowców jest tam nikt inny, jak sam Cesare Elaclaire. Ich ponowne spotkanie jest burzliwe, zresztą tak, jak cała ich relacja i pokazuje nam, że uczucia z pierwszego tomu wciąż są żywe. Z bólem serca muszę przyznać, że mam problem z tą częścią. „Promotora” pokochałam i z niecierpliwością czekałam na to, jak rozegrają się losy Stelli i Cesare’a. Nie jestem fanką tego, jak mężczyzna okazuje swoje uczucia. Jego zaborczość momentami była wręcz irytująca. Dyktowanie Stelli, co ma robić, gdzie mieszkać i pracować było dla mnie trochę szokujące, bo o ile rozumiałam troskę, tak momentami czułam się tak, jakby Cesare uważał Stellę za małe dziecko, albo swoją marionetkę, którą rozstawiał po kątach. Adano, próbowała stawiać opór, jednak na niewiele się to zdało. Największym zaskoczeniem dla mnie chyba było to, jak bardzo nasza dwójka była tutaj nieostrożna. Dosłownie czekałam na to, aż ktoś ich przyłapie, albo doda dwa do dwóch, bo to naprawdę nie byłoby takie trudne. Obydwoje mieli wiele do stracenia, a zachowywali się tak, jakby to nie miało znaczenia. Rzeczą, która rzuca się w oczy po przeczytaniu, jest to, jak duża zmiana zaszła w Stelli. Już w pierwszej części, byliśmy świadkami, jak nasza bohaterka odkrywa samą siebie. Co lubi, czego nie lubi, jak zaczyna poznawać swoje ciało i swoją seksualność. Z niewinnej córki wielkiego maestro, stała się młodą kobietą, która wie, czego chce. I jeśli zajdzie taka potrzeba, to wyjedzie do Nowego Jorku, by dostać to, na co zasługuje. W Elaclaire też zachodzi zmiana, jednak nad nią nie będę się przesadnie rozpisywać, bo zaspoilerowałabym Wam historię. Zakończenie nie jest dla mnie zaskoczeniem, bo wynika z tego wszystkiego, co się działo. Jestem jednak ciekawa, jak będzie wyglądał finał tej historii, bo jesteśmy w takim momencie, gdzie każde rozwiązanie pasuje. Zarówno te dobre, jak i te niekoniecznie dobre. Rozdziały są krótkie, przez co bardzo szybko się czyta o losach naszych bohaterów. Mamy perspektywę zarówno Stelli, jak i Cesare, co pozwala nam zajrzeć do ich przemyśleń i zrozumieć podejmowane przez nich decyzje. Chociaż bardziej podobał mi się pierwszy tom, nie mogę doczekać się tego, jak zakończy się historia Stelli i Cesare.
„Złamał jej serce, ale nie zdołał uciszyć mrocznej melodii w jej duszy.”
Mówi się, że miłość to piękne uczucie, dodaję nam skrzydeł i uszczęśliwia. Jednak potrafi też ranić, często mocniej niż samo ostrze. Wyrywa cząstkę serca, a resztę rozbija na kawałki. Pozostałe szczątki naszego miłosnego organu próbujemy zebrać w całość, jakoś podklejać, co nie jest najprostszym zadaniem. Pomimo że posklejasz pęknięta porcelanę to ślady pozostaną. Tak samo jest z sercem.
Sięgając po kolejny tom, miałam już wyrobiony obraz bohaterki, teraz kroczyłam z nią, niczym, stojąc obok. Jej zachowanie się zmienia, teraz motyle przerodziły się w ogromny płomień, który zostaje stłumiony przez odejście ukochanego. Rozżalona, zagubiona z tysiącem pytań w głowie pragnie znaleźć na nie odpowiedź, podążając ścieżką za profesorem. Drogę usłała brakiem szczerości, kłamstwami, ucieczką. Popełnia kolejne błędy w imię miłości, która spala ją od środka.
Kto nigdy nie popełnił błędu, niech pierwszy rzuci kamień. Powiedzenie jest jak najbardziej prawdziwe ukazujące człowieczą dusze, te która w naszym mniemaniu jest idealna, jednak ideały nie istnieją, sami tylko je wymyślamy.
Czytając książkę, czułam się, jakbym znała bohaterkę. Byłam wolnym widzem tych wydarzeń, śledziłam je z zapartym tchem, kibicowałam i wraz z nią przeżywałam boleści serca. Starałam się tłumaczyć jej zachowanie, które czasami było dla mnie irracjonalne. Jedynym wnioskiem, który wysnułam był ten odnoszący się do miłości, porywów serca, czy popełnianych w tych chwilach błędach.
Tutaj też większą uwagę zwróciłam na zachowanie profesora, który zaczął zrzucać przyodzianą zbroję, ukazując swoje uczucia. Jako osoba, która w przeszłości została bardzo zraniona, próbuje ponownie otrząsnąć się z tamtych ran, dając szansę swojemu sercu na chwilę miłosnych uniesień. Zaczyna on dostrzegać to uczucie w sobie, dając mu szanse istnieć i się rozwijać. Przyznaje się on do nich wreszcie przed sobą. Jest to tak samo postać po przejściach, popełniając błędy, dając się prowadzić w otchłań emocji, niczym ślepiec krążący za drogowskazem.
Pozycja oczywiście została okraszona lekkim stylem, przyjemnym w odbiorze piórem i scenami, które rozgrzewają swoją pikantnością. Nie czułam przy nich złej aury, mimo że należą one do tych mocniejszych w okazałości. Zakończenie to preludium do finałowej części, która z pewnością będzie ogromną erupcją emocji.
Drugi tom mojego ukochanego "Promotora", czyli ciąg dalszy cyklu Symfonia zmysłów.
Bardzo dziękuję autorce oraz Wydawnictwu Niegrzeczne Książki siazki za podesłanie tego cuda do recenzji [współpraca reklamowa].
Związek ze wspaniałym, jakby się mogło wydawać profesorem nie zakończył się dla Stelli pozytywnie. Cesare bowiem wyjechał i teraz wykłada na Juilliard School w Nowym Jorku. I teraz właśnie tam Stella dołącza do jego grona studentów. Starają się początkowo od siebie opychać jednak uczucia między nimi, ogień który rozpalili, nie pozwoli im na logiczne myślenie w tej sytuacji.
Na drugim tomie bynajmniej nie czuję się zawiedziona - wręcz przeciwnie, czuję nienasycenie historią Stelli oraz Cesare. Niesamowicie ukazana namiętność pomiędzy bohaterami, walcząca z chęcią zemsty oraz intrygami i kłamstwem w tle. Autorka pokazuje jak Stella stawia czoła swojemu złamanemu sercu, podejmuje grę Cesare i przechodzi sporą zmianę. W tym tomie czytelnicy mogą dostać upragnione odpowiedzi, na wydarzenia z poprzedniej części. Autorka sprawnie rozjaśnia nasze wątpliwości. Pochłonęłam książkę w zaledwie jedno popołudnie, samotnie siedząc w wygodnym fotelu i czerwieniąc się sama do siebie z zawartych w niej pikantnych scen. Autorka potrafi nas w książce zaskoczyć i to w najmniej oczekiwanym momencie.
Zdecydowanie polecam dojrzałym i świadomym czytelnikom, i obiecuję - książka rozbudzi wszystkie Wasze zmysły, wejdzie w Waszą głowę i już nigdy z niej nie wyjdzie, zaintryguje oraz sprawi, że nie będziecie mieć dość. Jestem wręcz zachwycona, zawsze będę Symfonię Zmysłów polecać - dla mnie bezbłędna historia: wciągająca już od pierwszych stron pełna pasji i pożądania, przesycona namiętnością, przedstawiająca wspaniałych głównych bohaterów, przyprawia nam wypieki na twarzy.
Kto już miał okazję poznać Stellę i Cesare’a? 😈 O rany, jak ja uwielbiam ten duet! Z wielką niecierpliwością oczekiwałam drugiego tomu, teraz rzecz jasna czekam na trzeci i mam nadzieję, że szybko trafi on w moje ręce!🫶🏼
Stella, młoda dziewczyna która wdała się w romans ze swoim nauczycielem, kończy ze złamanym sercem. Cesare, który tak bardzo zawrócił jej w głowie wyjechał bez słowa i ją porzucił. Dziewczyna doskonale wiedziała, że właśnie tak może zakończyć się ta szalona relacja jaka ich łączyła, natomiast za bardzo zależy jej na poznaniu prawdy, by odpuścić. W tym celu wyrusza na poszukiwanie swojego mentora i ląduje w Nowym Jorku, w szkole dla niezwykle uzdolnionych muzyków, w której teraz uczy jej ukochany. Do czego posunie się dziewczyna, by ponownie zbliżyć się do Cesare’a i poznać odpowiedzi na dręczące ją pytania? Czy mężczyzna będzie chciał w ogóle rozmawiać ze Stellą i wyjaśnić jej powód swojego nagłego wyjazdu?
No powiem Wam, że tak mnie wciągnęła relacja jaka łączy tę dwójkę, że książka przeczytałam w jeden wieczór. Intrygi, tajemnice, pytania bez odpowiedzi. To wszystko sprawiło, że finalnie byłam usatysfakcjonowana z lektury i tak jak wspominałam…chcę trzeci tom, jak najszybciej!🔥
Studenci, nauczyciele, romanse. Lubicie takie klimaty? Ja od czasu do czasu naprawdę lubię coś takiego przeczytać! To nie jest książka z gatunku, jakich na rynku mamy wiele. Bez większego sensu w całej fabule. Tutaj od pierwszego tomu tajemnice i niewiadome się tylko mnożą… a do odkrycia mamy jeszcze tyle kart!
„Musisz stać się swoją własną gwiazdą i świecić ponad innymi. Niech nikt nie zajmuje tego miejsca na twoim nieboskłonie.”
Wolicie historie jednotomowe czy serie?
Ja zdecydowanie nie mam zdania! 😂 Czytam wszystko, nie jestem wybredna 😂
Jednak w przypadku serii Symfonia Zmysłów cieszę się, że nie jest to właśnie jednotomówka. Bo historia Stelli i Cesare jest jedną z moich ulubionych. Pierwszy tom przywodził mi na myśl Mroczną melodię, ale to dwie inne historie.
𝙋𝙧𝙤𝙛𝙚𝙨𝙤𝙧 to kontynuacja tego, co zaczęło się w rzymskiej szkole muzycznej. Stella dojrzała, przestała się bać własnego cienia. Podjęła ryzykowną decyzję, ale czy to się opłaciło? Moim zdaniem tak. Cesare też się zmienił, w co na początku nie byłam skłonna uwierzyć. Dla mnie typ w stylu Eclaire’a może zmienić się tylko na gorsze. Ale… cóż. Autorka mnie zaskoczyła 😅
Jeśli szukacie książki pełnej pasji i namiętności, niegrzecznych scen i słówek to serdecznie polecam Profesora, a jeszcze wcześniej jego poprzednika, czyli Promotora. Wiecie, że jestem ostrożna przy polecaniu polskiej literatury, ale tutaj robię to z czystym sumieniem! __ Współpraca reklamowa @mmsuchar_autorka @niegrzeczneksiazki
No jestem mega ciekawa tomu III po tym epilogu. Natomiast ta część była troszkę gorsza, niż pierwsza, w większości przeważały tutaj sceny 18+. Mam nadzieję, że Stella trochę wydorośleje i zmądrzeje, bo tutaj była strasznie głupiutka i naiwna. Ale jak zawsze - przez książki Moniki po prostu się płynie. 4/5⭐️
Całe szczęście już koniec, coś jest nie tak z tą serią, bohaterowie bardzo prostolinijni i płytcy, stella głupia jak but, praktycznie ze sobą nie rozmawiają tylko ciągle się, no sami wiecie, i gdzie tu miłość o której tyle mówią? No masakra, jeszcze tylko trzeci tom i mogę się z nimi pożegnać bo już dłużej nie dam rady tego słuchać, ten tom podobał mi się bardziej niż pierwszy ale i tak tragedia
Bardzo przykre, że tyle tuszu, drzew i mojego czasu poszło na.. to. Teraz całkowicie rozumiem, czemu w książce nie ma rozdziałów, jeśli jest w niej tak niewiele treści, to ciężko by było utworzyć choć jeden rozdział. Pomijając dialogi, które nie sięgały nawet poziomu dialogów w najgorszych fanfikach jakie czytałam 😜
1.00 to było jeszcze gorsze od pierwszej częściXDD miałam nadzieję że stella choć trochę zmądrzeje ale się przeliczyłam głównego bohatera komentować nie będę bo aż szkoda, jeden z gorszych [i pod względem charakteru, i pod względem napisania] jakie czytalam.
Spodziewałam się że w tym tomie będziemy mieli happy end, ale tak się nie stało. Do tego zachowanie profesora na początku książki denerwowało mnie, bo zamiast porozmawiać i wyjaśnić to wolał uciekać. Dlatego, jeśli miałabym ocenić książki w skali od 1 do 10, to zdecydowanie daje 5.
Druga cześć o sto razy lepsza od pierwszej ale nadal czekam na to aż oni będą razem, no błagam. Ale w drugiej części Stella zachowuje się normalnie, albo chociażby lepiej niż w pierwszej