W zbiorze Mistrzowie opowieści. O kobiecie znalazły się opowiadania 22 mistrzyń i 3 mistrzów opowieści, pochodzących z 21 krajów, piszących na przestrzeni dwóch stuleci w kilkunastu różnych językach. Teksty te pokazują wspólnotę kobiecych doświadczeń i róźnorodność ich losów, opowiadają o kobiecie młodej, dojrzałej i starej, o kobiecie w roli uczennicy, matki, kochanki, żony, sprzątaczki, kucharki i muzy. Obok noblistki Selmy Lagerlöf zaistnieje współczesna literatura z Finlandii, klasyczna opowieść grozy Charlotte Perkins Gillman zainspiruje autorkę z Trynidadu, a ponowna lektura Virginii Woolf uzupełni napisane specjalnie dla tego zbioru opowiadania Radki Denemarkovej i Agnieszki Szpili.
Zbiór 25 opowiadań w ramach serii "Mistrzowie opowieści" robionej przez Wielką Literę. Niestety w e-booku z nie do końca wyjaśnionych przyczyn znalazły się tylko 23 opowiadania (co odkryła moja koleżanka, jako że książkę czytałyśmy w ramach DKK). Kontaktowałyśmy się z wydawnictwem w tej sprawie, ale poza przeprosinami, niewiele uzyskałyśmy. Powiem szczerze, że już mnie to zaczyna irytować, coraz częściej natrafiam na e-bookowe buble (np. źle sformatowane przypisy), a przecież wersja elektroniczna kosztuje mniej więcej tyle co papierowa i mamy prawo oczekiwać, że dostaniemy pełnoprawny produkt.
Odkładając na bok kwestie techniczne, nie do końca przemawia do mnie koncept takiej antologii. Tematyka okołokobieca wydaje mi się zbyt pojemna, przez co zawarte opowiadania są bardzo różnorodne - to może być zaletą, ale w trakcie czytania staje się też wadą, takie skakanie od sasa do lasa po formach, epokach, krajach, każdy tekst z innej parafii. Wśród osób autorskich znaleźli się też mężczyźni, co było dla mnie dość kontrowersyjną decyzją i te męskie punkty widzenia nie bardzo mi podeszły. No i generalnie, jak to w zbiorze opowiadań, jedne podobały mi się bardzo, inne w miarę, a niektóre w ogóle nie.
W swojej prywatnej topce umieściłabym teksty Ludmiły Ulickiej, Virginii Woolf, Lucii Berlin, Margaret Atwood, Any Marii Shua czy Han Kang. Z bardzo znanych nazwisk znajdziecie tam też np. Oksanę Zabużko, Tove Jansson czy Edgara Alana Poe (jak wspomniałam, są też faceci).
„Jaka szkoda, że urodziła się kobietą! Gdyby przypadkowo była mężczyzną, zrobiłaby wielką karierę w życiu publicznym! Mogłaby być przywódcą partii, idolem i bożyszczem tłumów.”
Są tu bohaterki nieznośne, niezdecydowane i niepewne, są te dumne i pełne pasji, są kobiety poszukujące swojej drogi, są takie, które tą drogę już odbyły i takie, które zmuszone są do życia wbrew sobie. Na niektóre patrzymy z boku, inne swoją historie przedstawiają same. Każde opowiadanie to inna perspektywa, inne tło kulturowe i społeczne, a jednak ta kobiecość spaja je w jedną całość. Opowiadania wybrane przez Justynę Czechowską tworzą różnorodny, ale spójny obraz kobiety idącej przez życie i chociaż niektóre z tekstów nie przypadły mi do gustu, to całościowo książkę odebrałam bardzo dobrze (teksty Clarice Lispector, Agnieszki Szpili, Charlotte Gilman i Poego zasługują moim zdaniem na największą uwagę).
Justyna Czechowska, tłumaczka literatury szwedzkiej i norweskiej skomponowała zbiór dwudziestu pięciu opowiadań, których tematem przewodnim jest kobieta. Są tu teksty z przeróżnych stron świata, wspaniale, że zbiór nie ogranicza się tylko do Europy i USA, mamy teksty z Egiptu, Chin, Korei, Argentyny, Kanady. Dzięki tej różnorodności geograficznej uzyskujemy szeroką perspektywę na tak przecież złożony i wszechstronny temat.
A mixed experience. While the anthology offers diverse voices about womanhood, the lack of cohesion made it difficult to fully enjoy. Some stories felt forgettable, but gems like The Yellow Wallpaper truly stood out, making the whole collection worthwhile. For me, however, it was more of a “one-time read” than a book I’d revisit.
W tym wydaniu “Mistrzów opowieści” cała uwaga skupia się na kobiecie. Postać kobiety była, jest i będzie inspiracją dla wielu artystów. Jest to według mnie wręcz niewyczerpane źródło inspiracji. W całym zbiorze mamy do czynienia z 25 opowiadaniami. Sądzę, że przy takim wyborze, każdy jest w stanie znaleźć co najmniej kilka, które go doszczętnie poruszą.
Dobór autorów i autorek jest różnorodny, są to cenione postaci z naprawdę wielu krajów od Skandynawii, krajów azjatyckich, Europy Środkowej, Wschodniej, Bliskiego Wschodu. Różnorodność kulturowa, jak i czasowa rzuca na tło różne postacie kobiece.
Kobiety w różnym wieku, o różnym statusie społecznym, mają przeróżne zagwozdki życiowe, różnie odbierają i przetwarzają emocje. Kobieta bywa żoną, przyjaciółką, kochanką, oparciem, opiekunką. Ale tyle ile jest kobiet na świecie, tyle jest charakterów. Tak też jest w tych opowiadaniach, nawet jeśli geneza trudów życia jest podobna, to jednak posiada też wiele różnic.
Kilka wybranych opowiadań było tak niesamowitych, że wręcz brakowało mi słów. Wśród oczywistych ulubieńców znalazły się m.in. Clarice Lispector, Virginia Woolf, a także Margaret Atwood. Opowiadanie Atwood "Moja matka czarownica" było niesamowite w swojej prostocie. Pokazało, jak wiele można zrobić by chronić, własne dziecko, ale także blisko osobę.
Wobec bohaterek opowiadań mogę śmiało użyć wielu określeń, jednak nie jest to istotne i tak nie wymieniłabym wszystkich. Jedyne co mi pozostało do kopalnia cytatów i inspiracji. Niesamowite jest to jak kilka, kilkanaście stron potrafi sprawić, że ciężko jest się pozbierać myśli. Czasem najprostsze historie potrafią najmocniej oddziaływać. Z całego serca polecam, bo chociaż kobiet nie da się zrozumieć, można jednak poświęcić czas i poczytać o niezrozumiałych historiach.
Rzadko kiedy moje odczucia wobec lektury są aż tak niespójne, jak w przypadku tej antologii. Im dłużej obcowałam z tym zbiorem, tym bardziej nakładały się na siebie sprzeczne wrażenia.
Przede wszystkim O kobiecie — jako antologia opowiadań czytanych jedno po drugim — nie tworzy dla mnie żadnej wyraźnej całości. Brakuje ciągu myślowego czy wewnętrznej logiki, które spinałyby kolejne teksty w coś więcej niż luźny zestaw. Poza samą tytułową kobietą opowiadania funkcjonują obok siebie, a nie ze sobą. To sprawia, że lektura „na raz” staje się zwyczajnie męcząca — w moim przypadku rozciągnęła się na ponad cztery miesiące.
Jednocześnie trudno odmówić temu zbiorowi wartości poznawczej. Jako przegląd autorek i autorów z różnych krajów, epok i perspektyw kulturowych antologia działa znacznie lepiej. Przypomina chaotyczną literacką mapę, pełną punktów, przy których warto się zatrzymać. Kilka nazwisk było dla mnie nowym odkryciem — i to właśnie ten aspekt uznaję za największy atut książki.
Uwielbiam zbiory opowiadań i ten zdecydowanie mnie nie zawiódł. Oczywiście, są tu opowiadania, które bardziej i mniej przypadły mi do gustu, jednak uważam, że każde z nich jest cenne.