Pisarz, poeta, dramaturg i publicysta. Urodzony 7 maja 1868 w Łojewie pod Kruszwicą, zmarł 23 listopada 1927 w Jarontach pod Inowrocławiem.
Rozgłos zdobył w Berlinie, gdzie był jednym z bohaterów międzynarodowego środowiska artystycznego. Opublikował tam m.in. głośny esej "Zur Psychologie des Individuums. I - Chopin und Nietzsche. II - Ola Hansson" 1892 oraz poematy Totenmesse, 1895 (wersja polska Requiem aeternam, 1904), Vigilien, 1895 (wersja polska Z cyklu Wigilii, 1899), De profundis, 1895 (wersja polska 1900), Androgyne, 1900. Zapoczątkował w nich problemy konstytutywne dla całej jego twórczości: indywidualizm, status metafizyczny i społeczny jednostki twórczej, los geniuszy, sens przynależnych im atrybutów "degeneracji" i "choroby". Prezentację poglądów filozoficznych kontynuował na łamach licznych czasopism w esejach, zebranych później w tomach "Auf den Wegen der Seele" 1897 ("Na drogach duszy", 1900), "Szlakiem duszy polskiej", 1917, "Ekspresjonizm, Słowacki i Genesis z ducha", 1918.
„TADEUSZ: A jeśli to wszystko jest daremną szarpaniną, bezmyślnym niszczeniem siebie i wszystkiego naokół? EWA: I to jest piękne. Człowiek, który się szarpie i targa, męczy i pragnie czegoś, chociaż nie osiągnie nigdy celu, jest piękny.”
Po „mszy żałobnej” byłam tak zniesmaczona, że nie chciałam wgl czytać przybyszewskiego, a tu proszę!…. Totalnie moja wrażliwość - ta nostalgia, język, precyzja kreacji dramatycznej no i ogólna refleksja… jedynie ta końcówka może taka zbyt młodopolska, ale czy coś może być zbyt młodopolskie hahah?? It’s a yes from me!!! 😊🥹🥹❤️❤️❤️ 4.5⭐️
Okej. Trochę nie tego się spodziewałam. Przez dłuższą część ten dramat wydawał mi się nieco nudny. Bohaterowie w kółko rozmawiają o tym samym i właściwie nic poza tym się nie dzieje. Ale ostatni akt zrobił na mnie wrażenie – był przejmująco smutny. Wielki podziw za kreację Bronki i Kazimierza – to bardzo wyraziści i zapadający w pamięć bohaterowie.
,,ha, taki los człowieczy, jak człowieka szarpnie taka straszna tęsknota, by wyjść poza siebie i wszystko, gdy żadne szczęście, żadna rozkosz nie wypełni duszy, nie jest w stanie ujarzmić tego wściekłego rozpędu, który gna, gna i gna człowieka na oślep, po trupach, po ofiarach swej zbrodni, przed siebie naprzód...”