Po lekturze myślę o RB jako o cudownym dziecku komunistycznej Polski: to, co osiągnął i kim się stał, wprawia w osłupienie w kontekście ludzkich możliwości, gdy brak tzw. kapitału kulturowego wyniesionego z domu.
Słuchając go, zawsze jestem pod wielkim wrażeniem jego wiedzy, elokwencji, spokoju, wyważonych sądów i uroku. Z racji innego pokolenia (i innych różnic) mamy odmienne poglądy na wiele spraw, ale to mój ulubiony polski intelektualista z powojennego pokolenia (i w ogóle ulubiony Polak).
Jeden z nielicznych polskich polityków okresu transformacji, który był zwolennikiem programu niekomunistycznej lewicy, a potem polskiej odmiany socjaldemokracji.
Jego wspomnienia wydane w odległym z dzisiejszej perspektywy 2010 r., przeczytałam, bo były dostępne na Legimi. A po śmierci prof. Jadwigi Staniszkis chciałam zrobić to z "wyprzedzeniem", bo zawsze czytam już "po".