"Dear Scott - How are you? Have been meaning to come in and see you. I have [been] living at the Garden of Allah. Yours. Scott Fitzgerald."
Od kilku dobrych miesięcy nosiłam się z myślą o zakupie biografii Scotta Fitzgeralda, bo chociaż już od lat Fitzhemingway są moim oczkiem w głowie, to mam wrażenie, że o wiele lepiej znam się z Hemingwayem i chciałam to naprawić, dowiedzieć się czegoś więcej również o Scotcie. Później znalazłam tę biografię za dyszkę w jednym z polskich antykwariatów, skorzystałam z okazji i ostatnio wreszcie mogłam się za nią zabrać. I w tym moim nadrzędnym celu, tzn. zdobyciu brakujących informacji o tym wyjątkowym pisarzu, dowiedzeniu się czegoś więcej, praca Meyersa w pełni mnie usatysfakcjonowała, ale... też nie bawiłam się z tą książką za dobrze.
Meyers jest bardzo wnikliwym biografem, dotarł do wielu przeróżnych źródeł, widać, jak bardzo zaangażował się w tę pracę; poddał głębokiej analizie zarówno wszelkie aspekty i etapy życia Scotta Fitzgeralda (oraz bliskich mu osób!!), jak i jego powieści oraz opowiadania, chociaż czytałam je już kilka razy, to i tak dowiedziałam się czegoś nowego, teraz spojrzę na nie z nowej perspektywy. Szczególnie podobała mi sie właśnie ta analiza literacka. Podobało mi się również to, jak Meyers potrafił skrytykować otwarcie Scotta, i czytałam tutaj różne recenzje tej książki, opinie o tym, jakim to Meyers jest tutaj plotkarzem, ale nie mogę się z nimi zgodzić, Scott Fitzgerald zrobił te wszystkie rzeczy, również te okropne, i według mnie można i należy o tym mówić, bez tego ta biografia byłaby nieszczera i niepełna.
Za to mogę się zgodzić co do innego zarzutu - nie potrafię tutaj tego dokładnie wyjaśnić, ale Meyers sprawia wrażenie... złośliwego biografa, i nie jest to zarzut w stronę jego osobowości, bo jak mam to niby robić, nie znam go przecież osobiście, ale tutaj... Może to było traktowanie swoich obiektów zainteresowania z nadmierną wyższością, może też wyraźne ocenianie bohaterów tej książki, np. zarzuty wobec Sheilah Graham, dość negatywnie się o niej wyrażał, a według mnie powinien dać mi większą możliwość samodzielnej oceny jej zachowania. To samo tyczy sie również nastawienia wobec Zeldy, które czasami wydawało się zbyt... litościwe. Meyers napisał również biografię Hemingwaya, ale raczej nie chcę jej czytać, bo podczas pisania tej książki odniosłam wrażenie, że nie żywi do niego za bardzo sympatii, i jestem całkowicie za wskazywaniem błędów Hemingwaya, ale tutaj to było według mnie przesadzone, Ernest został rozbrojony. A, co do Hemingwaya, i w ogóle jeszcze z pewnością innych osób, to... uderzyło mnie to, jak Meyers wspomina o pewnych sprawach, ale pomija ich kontekst czy charakter; jeśli ja już wiem o tych wszystkich rzeczach, które on ominął, to on też musiał być ich świadomy - dlaczego nie ukazał tych wątków i wydarzeń w pełnej postaci? Nie mogę być pewna postawy Meyersa wobec samego Fitzgeralda, bo czasami był wobec niego ostry, czasami wręcz zbyt... opiekuńczy (poraziła mnie kwestia relacji Scotta i Sheilah, szalenie toksycznej, a później obrócenie całej sprawy przeciwko Sheilah). I, damn, zgadzam się z tym wszystkim, co Meyers napisał na sam koniec o Scotcie, wskazał mnóstwo pozytywnych i trafnych kwestii, ale według mnie po wygrzebaniu wszystkich nie tak rzeczy, które zrobił Scott, powinien to też bardziej pokazać w ostatecznych wnioskach.
I chciałabym to porównać z takimi książkami biograficznymi jak "Ernest Hemingway: historia życia" Bakera i "The Trials of Lenny Bruce: The Fall and Rise of an American Icon" Collinsa i Skovera; obie pozycje zdobyły u mnie 5 gwiazdek. Wszyscy wielbiciele Hemingwaya wiedzą, ile można na niego narzekać i wskazać negatywnych zachowań oraz ogólnej złośliwości, i Baker to wszystko zrobił, ale dostrzegł u swojego obiektu badań również mnóstwo pozytywnych wartości, i potrafił to wszystko przekazać w zrównoważony sposób; no i Baker naprawdę czuje się sympatię do Ernesta, mieli okazję wymienić kilka listów i sam Hemingway go doceniał. Sama książka jest piękna. A Collins i Skover mogli śmiało oceniać Lenny'ego, i w swojej pracy to zrobili, ale nie odczuwałam u nich żadnej złośliwości; musieli lubić Lenny'ego, ale po prostu wskazali, co zrobił nie tak, jak powinien postąpić, jak mógłby postąpić, ale to wszystko pozostaje jednak sugestią również w stronę czytelnika. Nie ma tutaj złośliwości i poniżenia. Jejku, czy to ma sens? Nie mam pojęcia. A książka Meyersa wzbudziła u mnie całkowicie inne odczucia.
To może na koniec jeszcze dopowiem, że interesuję się Fitzgeraldem od lat i po tej książce nadal czuję wobec niego sympatię, ale dowiedziałam się również pewnych rzeczy, które... sprawiły, że chcę się od niego lekko zdystansować. To normalne.
Wiem, że mogłam napisać tę recenzję po angielsku, bo w tym języku jest głównie wydawana, a u nas trudniej jest ją zdobyć, ale chciałam napisać coś dla was.
Jeśli interesujecie się Scottem Fitzgeraldem i jego twórczością, i chcecie go bardziej poznać, to ta książka to naprawdę dobre źródło informacji, tylko pamiętajcie, co wam tutaj powiedziałam, spróbujcie nie kierować się aż tak bardzo tymi ocenami Meyersa. Sami to wszystko przemyślcie. Sami oceńcie Scotta.
NO I CO, I PRZECZYTAŁAM CAŁĄ BIOGRAFIĘ FITZGERALDA I NADAL NIE WIEM, O CO CHODZIŁO Z NAZYWANIEM HEMINGWAYA HEMOFILEM I BLEEDING BOY. BEZ SENSU.
"In a real dark night of the soul it is always three o'clock in the morning, day after day." - Scott Fitzgerald
Tak się zagłębiłam w kwestie techniczne tej książki, że zapomniałam powiedzieć, ile wylałam przez nią łez. Bardzo potłukła moje serce i mimo wszystko bardzo chciałabym Scotta przytulić albo wyciągnąć do niego dłoń. Warto się z tym wszystkim zapoznać, Fitzgerald potrafił być paskudny, ale był też naprawdę wyjątkową osobą. Był ikoną.