Każda pora roku ma swoją magię, a każda bohaterka swoje demony…
Cztery pisarki. Cztery opowieści. Cztery pory roku. Cztery oblicza słowiańskiej mitologii i magii.
Autorki, które tworzą i fantastykę, i kryminały, zabierają Was na wycieczkę, w których granice gatunków literackich i światów się zacierają.
Wczesnowiosenny, marcowy ślub. Co robić, gdy rodzina twego już za moment męża chyba cię nie lubi? Życiowe (i śmiertelne) porady ze szczyptą BHP. Pełnia gorącego lata wśród zbóż. Czarownica trafia na wieś niespokojną i niezbyt też wesołą. Kto jest tam prawdziwym zagrożeniem? Listopadowa plucha w Thornie. Dora Wilk interweniuje, gdy uzbrojony mężczyzna zakłóca pogrzeb i tak wdeptuje w starą sprawę, która szybko nabiera świeżości, gdy znika kolejny chłopiec… Planszówkowy sylwester spędzany w górach w gronie przyjaciółek na śmierć (ekhem) i życie. Za to bez planszówek. Terapia małżeńska i porady weterynaryjne w cenie wyjazdu.
I… garść postaci prosto ze słowiańskiej mitologii.
Wymarzone i wyczekiwane połączenie jednych z najgorętszych nazwisk polskiej fantastyki! Jadowska, Kisiel, Kubasiewicz, Wójtowicz — to musi być magicznie wciągające!
Aneta Jadowska przyszła na świat w Radomsku, w 1981 roku. Pierwsze opowiadanie opublikowała w wieku dziewiętnastu lat, w lokalnej gazecie. Jej debiut powieściowy nastąpił w 2012, gdy ukazał się Złodziej Dusz, pierwszy tom planowanej heksalogii.
Opowiadanie mocno absurdalne, jednak mające sens na swój sposób. Bardzo przyjemnie mi się to czytało. Dobra zabawa gwarantowana.
2. Żar i wicher - Magdalena Kubasiewicz 4/5*
Bardzo dobrze opisane takie upalne, parne lato. Poczułam to bardzo mocno. Czytałam kiedyś inne opowiadanie z tą dwójką bohaterów i to na pewno było lepsze. Podobało mi się i też do końca nie odgadłam, kto jest winny.
3. Listopadowe dzieci - Aneta Jadowska 4/5*
Fajne. Lubię zawsze coś nowego z Dorą. Sprawa kryminalna była ciekawa, co prawda domyśliłam się zakończenia, ale i tak przyjemnie mi się czytało.
4. Jak długo trawi lew? - Marta Kisiel 2/5*
No coś mi tutaj nie pykło. Miało być absurdalnie i śmiesznie, ale dla mnie to nie zadziałało. Już kiedyś czytałam jakąś komedię kryminalną autorki i wtedy zrobiłam dnf. No jej humor chyba dla mnie nie działa. Szkoda, bo zbiorek mi zepsuła.
3.5/5 To wspaniałe uczucie, kiedyś myślisz, że twórczość Marty Kisiel już bardziej się w serduszku nie umości... A potem ona używa kilkukrotnie zwrotu, którym posługiwała się tylko moja Kochana Babunia i nikt wcześniej ani później... Jestem w domu ❤️
Ostatnie opowiadanie wg mnie najsłabsze. Pierwsze i drugie na podobnym poziomie, a to Jadowskiej poznałam już w innym zbiorze, zdaje się, że w rozszerzonej wersji. W sumie daje 4⭐
Cztery fantastyczne autorki, cztery opowiadania, inspirowane czterema porami roku to pomysł na antologię, który nie mógł się nie udać.
Zazwyczaj w zbiorach opowiadań jedne historie trafiają bardziej, inne mniej i rzadko się zdarza by wszystkie były na równym poziomie. Ten zbiór jest wyjątkowy pod tym względem. Aneta Jadowska, Marta Kisiel, Magdalena Kubasiewicz i Milena Wójtowicz przygotowały magiczne opowiadania pełne humoru i istot wyciągniętych prosto ze słowiańskiej mitologii.
Pierwsze opowiadanie pt. „Cicha Woda” dostarczyło mi największej dawki humoru opartej na fatalnym ciągu wypadków i zbiegów okoliczności. Gdybym musiała wybrać, to właśnie to opowiadanie wskazałabym jako najlepsze spośród pozostałych. Mamy tu historię pewnego wiosennego wesela, na którym panna młoda musi walczyć o to by dożyć stanięcia na ślubnym kobiercu. Biednej zagubionej i oszołomionej Karolinie pomaga organizatorka wesel Ewa Ewent, której priorytetem jest by wydarzenie było idealne mimo morderczych zapędów gości. Nie ukrywam, że o Ewie i jej współpracownikach chętnie przeczytałabym oddzielną książkę, bo jest tu potencjał na coś wspaniałego i zdecydowanie jest to moja ulubiona postać – kocham takie bohaterki.
Druga historia pt. „Żar i wicher” to historia przypominająca mi trochę klimatem opowiadania Olgi Gromyko. Mamy tu wiedźmę z charakterkiem, pyskatą i bystrą, która postanawia wraz ze swoim kompanem latawcem pomóc wsi nękanej przez południce. Nasza wiedźma bawi się trochę w detektywa i próbuje odkryć kim półdemonica była za życia i co nią kieruje. A że ludzie na wsi swoje tajemnice trzymają mocno to nie jest to łatwe zadanie. Mimo lekkości tekstu, historia jest momentami smutna i udowadnia kto jest prawdziwym potworem.
Trzecia historia pt. „Listopadowe dzieci” należała do pani Jadowskiej. Bardzo lubię wracać do świata Thornversu więc, gdy mam okazję zajrzeć do Dory Wilk i sprawdzić co u niej słychać z uśmiechem korzystam z okazji. Tym razem nasza namiestniczka musi zająć się niewyjaśnioną sprawą sprzed lat, która wychodzi ponownie na światło dzienne dzięki awanturnemu byłemu namiestnikowi robiącemu zamieszanie na pogrzebie.
Ostatnie opowiadanie pt. „Jak długo trawi lew” zaczyna się od wspólnego spotkania trzech przyjaciółek starszej daty, które chcą pomóc jednej z nich z pewnym nietypowym problemem. Odkrywanie kim są nasze bohaterki i śledzenie ich planów zbrodni zdecydowanie było wspaniałą rozrywką. Myślę, że Kira, Tomira i Filomena idealnie zgadałyby się z babcią Narcyzą i jej harpiami z uniwersum „Cód, miód, malina”. A sylwester w ich gronie to nie lada przygoda, na której czasem trzeba poświęcić Fabię na gazie, czy inne najcenniejsze skarby.
Więcej o opowiadaniach nie zdradzę, bo to czysta rozrywka poznawać je na własną rękę.
Dla mnie najlepszą częścią było odkrywanie z jakimi postaciami mitologii słowiańskiej mamy do czynienia. Zagadki i przygody naszych bohaterów zdecydowanie mnie wciągnęły. Ale to same postacie zyskały moją pełną sympatię i sprawiły, że rewelacyjnie spędziłam czas z tą książką.
Mam nadzieję, że ten projekt doczeka się kontynuacji. I, że te wspaniałe twórczynie nie poprzestaną na tej antologii. Może panie się zamienią porami roku, chociaż nie wiem czy pani Aneta tak łatwo odda jesień komuś innemu. Dla mnie to było coś wspaniałego i serdecznie polecam tą książkę jako najlepszy poprawiacz humoru i dostawcę czystej rozrywki.
Wiosna i Lato - fajne, aczkolwiek bez szału. A, no i Wiosna podobała mi się ciut bardziej.
Zima - pani Kisiel, dobra robota, fajne, nowe i przyjemne.
Jesień - pani Jadowska, czy można wymyślić coś nowego, czy znowu musi być odgrzewany kotlet w postaci Dory? No i oczywiście "jak nie czytałeś to trudno, ale domyśl się o co chodzi, a przy okazji masz 3838 spoilerów i nawiązań do poprzednich tomów". Szkoda, bo ta Dora mi się dłużyła i trochę zepsuła mi przyjemność z czytania.
Było to moje pierwsze spotkanie z trzema z tych autorek. Gdybym po zapoznaniu się z ich opowiadaniami, miała decydować o tym, czy sięgać po ich inne książki, to z ręką na sercu mogę powiedzieć, że chciałabym dalej zaznajamiać się z twórczością Kubasiewicz i Wójtowicz. Jadowska zupełnie mnie nie kupiła. Kisiel znałam już wcześniej, ale tutaj jej opowiadanie wydało mi się chyba najsłabsze.
Świetny pomysł na zbiór opowiadań - cztery autorki, cztery pory roku. Słowiańskie wierzenia i demony. Historie zwarte, stanowiące zamkniętą całość, w idealnych długościach. Dwie pierwsze były fantastyczne, z trzecią mam problem, czwarta wydawała mi się relatywnie najsłabsza, ale i tak myślę, że to dość udana antologia, która potrafiła utrzymać moje zainteresowanie od początku do końca, a nie sięgam po takie rzeczy zbyt często.
Przy dwóch pierwszych opowiadaniach bawiłam się doskonale. Autorki wspaniale wykreowały atmosferę wiosennych roztopów i upalnego lata. Historie były ciekawe, trzymające w napięciu, świetnie przeplatały humor z poważniejszymi tematami. Bardzo też polubiłam ich bohaterów i z chęcią sięgnę po twórczość Kubasiewicz i Wójtowicz ponownie. Myślę, że bardzo zgrabnie poprowadziły swoje opowiadania, sprawiając, że nawet czytelnik, który pierwszy raz zetknął się z tymi bohaterami, miał szansę się z nimi zżyć, ich losy były dla mnie logiczne i spójne, nic nie stanowiło przeszkody w czytaniu.
Żałuję, że nie mogę tego samego powiedzieć o opowiadaniu Jadowskiej. Autorka wrzuca nas w świat, w którym ciężko jest się połapać, nie znając jej twórczości. Kto jest kim, gdzie jesteśmy, jakie są relacje między postaciami? W mojej głowie ciągle było mnóstwo pytań, a to chyba nie o to chodzi, żeby nowego czytelnika zmęczyć, a raczej, żeby go zachęcić do sięgnięcia po swoje powieści. No chyba że autorka zakłada, że wszyscy już wszystko wiedzą, bo przeczytali wszystkie jej książki. Sorry, ale nie, a teraz to nawet nie mam na to ochoty. Historia może i była fajna, ale moje wewnętrzne zdenerwowanie na to, że niewiele z tego świata rozumiem, przeważyło szalę. I jak wcześniej nie miałam wielkich chęci, żeby jej książki czytać, tak teraz nie mam już absolutnie żadnych. Poza tym mam wrażenie, że autorka w ogóle nie wykorzystała potencjału jesieni, która w zestawieniu ze słowiańskością daje tak gigantyczne możliwości i to aż smutne, jak niewiele tej mrocznej atmosfery się tutaj znalazło.
Ostatnie opowiadanie było zaledwie okej, choć podobnie jak w przypadku Jadowskiej, u Kisiel też nie wyczułam zbytnio magii pory roku, o której pisze.
Na plus na pewno poczytuję sobie to, że w końcu choć w małym stopniu poznałam Kubasiewicz i Wójtowicz i chcę tę znajomość kontynuować.
2,5/5 ⭐ Słabiutka, moim zdaniem. Pierwsze i ostatnie opowiadania nie podobały mi się w ogóle, ciężko mi się je czytało, dłużyły mi się i nudziły, więc niewiele poza dwoma gwiazdkami mogę obu wystawić. Drugie opowiadanie było już lepsze, miało bardzo fajny słowiański klimat, barwnych bohaterów, ale też nie było szczególnie porywające, dlatego dałabym mu 3 ⭐. Moim ulubionym opowiadaniem było oczywiście to od Pani Anety Jadowskiej, tak jak się spodziewałam - w końcu to tylko dla niego postanowiłam przeczytać tę książkę. Było genialne! Miało w sumie dużo magii, temperamentu Dory Wilk, interesujący wątek kryminalny, świetną fabułę, słodkie, groźne i smutne sceny, świetnie zakończenie itd. Dla opowiadania z Dorą Wilk na czele było warto, ale po za tym... 🤷♀️
Jak na antologię, to bardzo dobrze wypadła ta książka! Opowiadanie otwierające najpierw wbiło mnie w fotel, by później spowodować napady niekontrolowanego śmiechu🤣 Tylko jedno opowiadanie, to z południcą, nie sprostało moim oczekiwaniom🤷🏻♀️
Opowiadanie Mileny Wójtowicz: myslalam, że się z nim minę, ale w sumie było zabawne.
Opowiadanie Magdaleny Kubasiewicz: to moje pierwsze spotkanie z autorką. Dosyć poważne, a spodziewałam się jakiegoś humoru. Było OK.
Opowiadanie Anety Jadowskiej: kiedyś sięgnę po książki o Dorze Wilk i wtedy będę lepiej orientowała się w klimacie. Trochę mroczne to było.
Opowiadanie Marty Kisiel: tu zdecydowanie autorce odjechał peron. Początkowo czułam krindż, a później, kiedy już złapałam klimat, zaczęłam się dobrze bawić. Ale generalnie to było szalone.
w sumie niewiele się tu działo, doceniam postaci Sabiny i Ewy oraz kilka ostatnich zdań, ale chyba nic innego nie zostanie mi w pamięci . . 2. "Żar i wicher" – Magdalena Kubasiewicz --> 4/5
najlepsze ze zbioru, ciekawe uniwersum, jest tajemnica, klimat, satysfakcjonujące zakończenie i słowiańskie demony; bardzo dobra historia . . 3. "Listopadowe dzieci" – Aneta Jadowska --> 3,5/5
kolejna historia z uniwersum Thornu [nie trzeba znać innych książek autorki (ja czytałxm wcześniej tylko zbiór "Dynia i jemioła"), ale są małe spojlery do serii o Dorze Wilk]; ciekawa i angażująca zagadka kryminalna; jestem fanem humoru i ripost bohaterki . . 4. "Jak długo trawi lew" – Marta Kisiel --> 1,5/5
w ogóle mi się nie podobało; wcześniej byłxm pewnx, że zachwycę się stylem autorki, który dużo osób od dawna chwali, ale ani razu nawet się nie uśmiechnęłxm; bohaterowie mnie irytowali okrutnie, a w połowie zgubiłxm się, o czym to w ogóle jest; skończyłxm dla samego skończenia; ogromne rozczarowanie na koniec
° Wójtowicz pozytywnie zaskoczyła mnie swoim cozy fantasy. Wiedziałam, że jej humor do mnie trafia, ale myślałam, że pisze raczej słabo, a tymczasem opowiadanie było na przyzwoitym poziomie. 3/5 ° Kubasiewicz wróciła do losów głównej bohaterki „Spalić wiedźmę“ i! Jak dobrze było spotkać Sarę napisaną dojrzalszym stylem! Tym bardziej, że sam pomysł na uniwersum Polanii mi się podobał, a tylko właśnie wykonanie pierwszej dylogii odebrałam jako byle jakie. Teraz natomiast autorka ma większe doświadczenie i sprawnie posługuje się piórem. 4/5 ° Jadowska w ciągu życia stworzyła taaak obszerne uniwersum, a w opowiadaniach w kółko ta Dora. I jasne, akurat w a historia była niezła, podobała mi się, ale jestem już znudzona. 3/5 ° Kisiel postawiła na coś zupełnie nowego, jako jedyna, i stworzyła komedię z istotami różnych mitologii pod postacią przyjaciółek. Kobiety muszą poradzić sobie z sytuacją, gdy instynkty czy moce stają w kontrze z mężczyznami. Jest lekko, zabawnie i ciekawie. 3/5
Przyjemne, słowiańskie urban fantasy autorstwa pisarek z Hardej Hordy. Wywołujące może nie śmiech, ale na pewno uśmiech, dokładnie taka książka jakiej oczekiwałam. Czuć tu mocną sezonowość w każdym opowiadaniu jak i moc poprawiania humoru ♥️
Kurczę, bardzo podoba mi się motyw antologii tylko 4 autorek. Dłuższe opowiadania przykuwają mnie bardziej niż takie króciutkie gdzie autorów jest minimum 8. Super się bawiłam. ;) Najbardziej podobały mi się opowiadania pani Mileny oraz Anety, pozostałe dwa były w porządku. Tak czy siak kupię kolejny tom ♥️
•Dore kocham, więc tu była miłość od razu. Bezsprzecznie 5/5 •Rusałka ma potencjał, przyjemnie się słuchało. 3.75/5 •Sara i Boreasz nienajgorzej, 3/5 •Zaskoczenie totalne to Tomira, Kira i Filomena! Genialnie się bawiłam i cieszę się że w "Czterech żywiołach magii wracają", 5/5
"Cztery Pory Magii" jako zbiór opowiadań rozczarowuje – jedynym jasnym punktem jest opowiadanie Anety Jadowskiej, które wyróżnia się ciekawą fabułą i wciągającym stylem. Dla fanów Jadowskiej może być to interesujący dodatek do universum Dory Wilk, ale ogólnie nie spełnia oczekiwań.
Kolejna bardzo fajna antologia fantastyki polskich autorek. Wiosenne opowiadanie o ślubie, letnie o południcy i jesienne z zagadką kryminalna bardzo mi się podobały. Ostatnie zimowe jednak już mniej i w poprzedniej antologii też opowiadanie z tego świata podobało mi się najmniej, więc chyba jednak nie dla mnie.
Jestem rozdarta, trochę mi się podobało a trochę nie. Ten zbiór ma swoje momenty, jest tez opowiadanie dla miłośników uniwersum Dory, sam motyw 4 por roku też mi się mega podobał. Ale! Tak żeby mnie te historie rzuciły na kolana, to nie za bardzo, Dora może i jest ale jakaś taka trochę nijaka, opowiadanie Pani Kisiel totalnie rozminęło się z moim poczuciem humoru, pierwsze opowiadanie o rusałkach i żmijach skradło moje serce ale chciałabym tam trochę więcej tego tła i tych postaci. Ogólnie jest ok ale bez szału.
Wyjątkowa książka zawierającą cztery opowiadania i każde z nich jest świetne. A to, jak na antologię, wyczyn niezwykły! Serwowany przez autorki humor rozbroi nawet największego ponuraka, a magia otoczy czytelnika szczelnym kokonem. I mimo, że czytałam tę książkę w upalny dzień, to uważam, że idealnie nada się na ponure, ciemne i zimne popołudnie. Rozgrzeje duszę, pokrzepi, poprawi humor i wyostrzy zmysły na "inny" świat, który może być tuż obok...