Istota, Goryl, Larwy, Dito i tytułowe Octopussy to pięć opowiadań których tematem jest koniec – koniec porno, koniec miłości romantycznej i koniec antropocenu, są to zatem opowiadania mocno wpisane w najnowsze prądy kulturowe przejawiające się obecnie we wszystkich dziedzinach sztuki.
Octopussy to w pewnym sensie kontynuacja, ale i rozszerzenie brawurowych, ekoseksualnych Heks, które od dwóch lat są obecne w debacie społeczno-kulturowej, a prawa do nich zostały sprzedane na wiele zagranicznych rynków, w tym do U.S.A, Francji, Brazylii i innych.
„Żadnych odchyłów od polskiej, katolickiej, heterycznej cisnormatywności, która była dla nas, syren – co tu, kurwa, kryć – akwenem do zdychania, a nie do życia. Pływałyśmy w nim śnięte, nie mogąc nałapać tlenu w skrzela. Dusiłyśmy się, połykając śmierdzący muł i szorując brzuchami i syrenimi ogonami po dnie.“
Trochę nie wiem, co myśleć – nie będę ukrywać, nieco oczekiwałam polskiej odpowiedzi na Katee Roberts i resztę ekipy, czyli zwyczajnie polskojęzyczny odpowiednik monsterfucker opowiadań; dostałam (czego, stwierdzam po czasie, można się było spodziewać) bardzo reprezentatywną próbkę tekstu młodego pokolenia współczesnych polskich osób autorskich. Trochę przeintelektualizowane, trochę na siłę swojskie, takie epatowanie sobą, by epatować, by sie buntować i pokazywać. Nie skreślam całego tomiku — o gorylu było intrygujące, zaś dwa ostatnie, czyli tytułowe Octopussy i troche retelling Baczyńskiego, naprawdę mi przypadły do gustu. Jednak reszta pozostawała... dosadna, w naprawdę silny sposób dosadna, podczas gdy pani Szpila spodobała mi się o wiele bardziej w tych trochę sennych, trochę metafizycznych wzlotach, niż w stylizacji ,,podwórkowego" języka.
3.5 ☆ Moim absolutnym ulubieńcem jest opowiadanie ISTOTA o jaszczurach reptilianach 💚
"Nie brzydzimy się tego słowa. "Kiczi-kiczi". Wręcz przeciwnie. Tropimy jego przejawy w materialnej powłoce świata."
"Na myśl o nadchodzącej katastrofie popadamy w szarocień. To najbardziej depresyjna z barw, którą przybieramy bezwiednie, komunikując temu drugiemu: "jest mi kurwa przesmutno." Żeby się jej pozbyć musimy świadomie iść w światłoczułość i miłość."
Przedziwne i jednocześnie przeciekawe (poza pierwszym, najkrotszym opowiadaniem, które moim zdaniem jest jednak słabe i dziwne, w dodatku zupełnie nie pasuje do reszty zbioru). Nie wszystkie opowiadania są dobre-dobre, ale podwyższam ocenę za to, ze jest to w polskiej literaturze perspektywa praktycznie w takiej formie nieobecna, za co Szpila ma duzy plus. Bo autentycznie poszerza pole polskiej literatury, i w piękny sposób splata wątki. A przy tym wszystkim dwa opowiadania, Larwy oraz Ditto, są absolutnie piękne.
Będę szczera po pierwszym opowiadaniu miałam myśl "w co ja się wpakowalam?". Okazuję się, że niepotrzebnie, musiałam tylko zrozumieć. Przestawić mózg na inne fale...wciągnęłam się niesamowicie. Larwy są wspaniałe, Octopussy? Cudowna.
MASTERPIECE. - fresh and I really feel it’s new - I loved the language - I often like the massage (sometimes I didn’t get it like in Goryl or Istota but maybe I’ll read it again and this time I’ll understand it better) My personal top tier list is: 1 Octopussy 2 larwy 3 Martwy Powstaniec 4 Goryl 5 Istota Read it i bed you. Read. IT!!!
Pięć opowiadań, każde przemyślane, twórcze, odkrywcze, być może bulwersujące (choć ci, których by oburzyły, raczej nie czytają takiej prozy), wyraziste - zmieniają się formy narracji, punkty widzenia i język. Nie są to może "Cynamonowe sklepy", ale jako zbiór opowiadań ta książka przedstawia się doskonale.
Literacko - dla mnie - zagrało! Skondensowana literatura, bez wodolejstwa, z językową świeżością, której źródłem jest wyobraźnia, która irytuje wszystkich werystów i realistów, wierzących, że realizm to nie konwencja, a (P)rawda o świecie, takim, jaki rzekomo jest.
Przemoc wpisana w kulturowe wzorce męskości; kobiecość uwięziona w toksycznym splocie przyjemności i bólu/cierpienia/strachu/poświęcenia (można wybrać najlepiej pasujące); seksualność jako potencjał człowieka, którego seks bynajmniej nie wyczerpuje - te motywy mnie poruszają. A jest ich więcej, ta proza jest znaczeniowo pojemna, zachęca do aktywności czytelnika (mnie).
Na pewno przeczytam "Heksy", może też "Bardo" Agnieszki Szpili. Nurt bizarności w polskiej literaturze przybiera na sile.
Ciekawie, różnorodnie; przełamując różne tabu. Była to fascynująca uczta dziwności i wyuzdania... Ale uczta jedynie dobrze wyglądająca. Była trochę jak pomieszane zamówienie, do tego zimne i nie doprawione.
Nie ma tu tak naprawdę triumfu kobiecości. Nie ma samodzielności. Nie ma władzy nad własnym losem. Nie ma, choć czytając chce się powiedzieć: „hell yeah, girl power!”, bo powierzchowna lektura rodzi takie wrażenie.
Są seksualne podróże; są sentymenty, traumy, zemsty, biologiczne dziwności... Są różne oblicza kobiecości, którą zawinięto w śliczny papierek – po jego zdjęciu i zasmakowaniu wnętrza, na końcu języka pozostaje jednak smak rozczarowania.
Dziwna i trochę zbyt oczywista ta queerowość. Najbardziej spodobały mi się larwy. Nienaturalne i sztuczne użycie slow szczególnie dokuczliwe na początku dawało wrażenie nieautentyczności i przeintelektualizowania, chociaż było też kilka ciekawych zabaw słownych które mi się spodobały. Nie wiem do końca co myśleć o książce, nie zachwyciła mnie ale napewno pobudziła wyobraźnie co było celem autorki. Może spodziewałam się że pobudzi ją w inny sposób, stąd lekkie rozczarowanie.
Dwa z pięciu opowiadań są naprawdę niezłe (Larwy i Octopussy), choć momentami autorka jakby przestawała ufać w bystrość osób czytających i postanawia łopatą przypomnieć o co właściwie chodzi, co wypada mocno sztucznie. Mimo powierzchownej dziwności, która obiecuje wieloznaczność i pole do interpretacji jest to wszystko jakieś płytkie i zbyt łopatologiczne.
Pisać to Szpila umie i niektóre zdania są w tej książce takie, że aż bym wynotowywała na marginesach (zwłaszcza Istota!). Ale jak wchodzimy w światy ludzkich bohaterów, to już fabuły się robią jakieś takie pretensjonalne, a fetysze stereotypowe (zdecydowanie niekomfortowa nadreprezentacja fantazji o nazistach). Albo ja jestem zbyt pruderyjna.
Ciągle nie potrafię zrozumieć w pełni kategorii "postporno". Właściwie jest to po prostu porno, ale bez narzucania jakichś normatywnych schematów. W tym zbiorze opowiadań były motywy zwierzęce. Moim zdaniem całkiem ciekawe.
It's either genius or pretentious, and most of the time it felt like the latter. And that author cover description, ew. Stars for Ditto and Larwy, but I had a share of eye rolling even on those
Naprawdę pozytywne zaskoczenie (i chyba przez to zaskoczenie aż 4 gwiazdki). Chyba najmniej podobały mi się "Larwy" i tytułowe "Octopussy", ale trzy pozostałe opowiadania wspaniałe.