Powrót bohaterów bestsellera Hurt/Comfort! Tym razem w odsłonie graficznej.
Magda, najlepsza przyjaciółka Artura, dowiaduje się, że nowa żona jej taty jest w ciąży.
I chociaż życie w oku cyklonu i ukrywanie swoich emocji opanowała do perfekcji, to nie umie poradzić sobie z tą informacją. Rodzice rozstali się już jakiś czas temu, ale mimo upływu czasu nadal jest to dla niej trudne.
Jej siostry wydają się pogodzone z nową sytuacją, podczas gdy Magda przechodzi przez pięć etapów żałoby. Bardziej niż zwykle potrzebuje towarzystwa Artura, który jest w szczęśliwym związku z Jankiem i – nie ukrywajmy – jak na jedynaka przystało nie potrafi wczuć się w sytuację Magdy. Dziewczyna może jednak liczyć na jego milczące wsparcie. Bo z Arturem milczy się najlepiej. A pachnące muffinki, upieczone przez Janka, potrafią zdziałać cuda.
Wkrótce okazuje się też, że całkiem przypadkiem można spotkać kogoś, kto sprawi, że złamane serce zabije wyjątkowo mocno.
Definicja 'feel good', uroczo zabawna powieść graficzna o relacjach rodzinnych. Chyba trochę za bardzo wzięłam sobie do serca to, że będzie wlw. Relacja wlw jest tutaj malutka i dzieje się pod koniec.
1.5? ⭐ Nawet nie wiem, jak oceniać. Z perspektywy dorosłego czytelnika historia jest zbyt prosta, zbyt trywialna, oczywista, a z perspektywy dziecka - raczej zbyt "nie wprost" (+ wulgaryzmy). Nie wiem, kto miał być grupą docelową - może młodsi nastolatkowie? Domestic Fluff jest bezpośrednio związany z Hurt/Comfort - w oderwaniu od H/C trudno się połapać, kto jest kim i skąd się wziął, a jednocześnie nie jest to dodatek niezbędny czy wnoszący cokolwiek.
Jestem pozytywnie zaskoczona. Podoba mi się proste przesłanie i dopieszczenie pod kątem psychologicznym głównej bohaterki. Podobają mi się nawet te krzywe rysunki. Okładka jest fatalna i ani trochę mnie nie zachęcała, ale cieszę się, że dałam komiksowi szansę. To powolna, pełna emocji historia o nastolatce, która nie potrafi pogodzić się z posiadaniem kolejnego rodzeństwa. Ba, przyrodniego rodzeństwa. Jest więc w tym sporo gniewu i lęku. Wiem, że bohaterowie pochodzą z powieści Hurt/Comfort, ale nie odczułam, by komiks ten miał coś uzupełnić, bo stanowi oddzielny twór, który dobrze radzi sobie osobno. Nie każdy lubi tak powolne historie, które stawiają na emocje, ale ja czuję się w nich doskonale.
4.5 Przeczytałam dosłownie w jakieś 40 minut, szybki lekki i kochany, przynoszący ciepło, nadzieje i zrozumienie komiks, który jednocześnie sprawi, że się uśmiechniecie bo zabawnych scen również mu nie brakuje.
Totalnie nijakie (przede wszystkim za krótkie, by być "jakieś"), ale chyba najbardziej boli mnie to, że zamiast randki Magdy z Wiką, na końcu dostajemy Artura i Janka. Lesbofobia/hj. Nie opłaca się tego czytać, jeśli się nie czytało książek Łodygi (oczywiście z naciskiem na Hurt/Comfort), bo bohaterowie są "wrzuceni" w historię Magdy, a nawet nie jestem pewna, czy Janek dostaje w tym komiksie imię. No i styl rysunku Krztoń zupełnie do mnie nie trafia. Nie lubię mówić, że coś jest brzydkie, bo to często jest kwestia celowej stylizacji, ale te nagle zmieniające się proporcje i sztywne pozy... Można było jeszcze nad tym posiedzieć.
3.5 Fajny, ciepły komiks. Fajnie poczytać o takich relacjach w rodzinie. Ale gubiłam się w postaciach mocno (nie czytałam poprzednich książek autorki), trochę nie łapałam kto jest kim, przez to 3.5 a nie 4.
kreska jest świetna, humor i styl pisania również, ale brakło mi trochę wyjaśnień co do powiązań między bohaterami jak na to, że można ją czytać bez znajomości poprzednich dwóch książek Weroniki (choć nie ukrywam, poczułam się do nich zachęcona). w uroczy i słodki sposób przedstawione ważne tematy, podobało mi się 🫶
Zdecydowanie Weronika Łodyga poradziła sobie bardzo dobrze i w formie powoeści graficznej. Przyznam, że początkowo musiałem się przyzwyczaić do czarno-białej kreski Anny Krztoń, ale później to już poleciało i spędziałem naprawdę dobry czas przy tej historii. Jak dla mnie autorki spisały się na medal i wiarygodnie oddały wszystkie emocje, z jakimi próbowała radzić sobie bohaterka. Bardzo podobał mi się balans między ciężkością poruszonego tematu i tymi poruszającymi i smutnymi scenami, a humorem który jest zgrabnie wplątany w fabułę. Nic nie jest przesadzone, nic nie jest wylbrzymione. Mam nadzieję, że jeden komiks przerodzi się w serię.
Książka porusza bardzo ważne tematy w strasznie przyjemny sposób. Książkę czytałam maksymalnie 2 godzinki, więc jest idealna na krótkie podróże samochodem lub czytanie na dworze. Dostaje 4,5/5⭐️
jak tylko zobaczyłam, że wpadła na Legimi od razu dodałam i przeczytałam, a właściwie pochłonęłam na raz. Bardzo fajny komiks! Otulający jak kocyk? Tak. Za krótki? TAK. Do tego ma miłą dla oka kreskę i ciekawą, choć niestety, mało angażującą fabułę. Chciałabym zobaczyć więcej takich komiksowych odsłon autorki 💛
Komiks był przeuroczy ale zdecydowanie wolę „zwykłe” książki autorki. Hurt/comfort czytałam jakoś 2lata temu przez co na początku średnio się mogłam połapać kto kim jest i niestety będą mieć tak osoby które nie czytały tej powieści. 3,5 ⭐️
Cieszę się, że został tu poruszony temat, którego mało jest w literaturze, a jeszcze mniej w książkach. Fajnie, że Magda dostała swoją historię. Średnio pamiętam bohaterów Hurt/Comfort, przez co trudno było mi przypomnieć sobie, kto jest kim i jaki_jaka jest. Więc jest to bardziej pozycja dla tych, którzy są świeżo po przeczytaniu Hurt/Comfort. No i mam wrażenie, że zakończenie było jakieś urwane, czegoś mi zabrakło :( puenta z jednej strony fajnie zrobiona - subtelna, autorki każą człowiekowi samemu dojść do wniosków. A jednak jeśli po tę pozycję sięgnie młodsza osoba to mam wrażenie, że może się nie domyślić 'morału' tej historii
Trochę o niczym, okropnie trywialny. Momentami Magda była irytująca, ale mimo wszystko rozumiem jej obawy w związku z nową sytuacją, choć niezbyt trafia do mnie forma ich wyrażenia. Fajnie, że pojawili się Janek i Artur, którzy pomogli jej przez to przejść, służąc wsparciem. Retrospekcje były na plus, zdecydowanie ciekawsze niż teraźniejszość.