#czytamzlegimi
Małgonia Starosta postanawia odpocząć od pisania komedii kryminalnych, zwłaszcza od "trupów". Zamierza wyjechać na Kurpiowszczyznę, do skansenu w Nowogrodzie i napisać romans historyczny. Bohaterka jest niczym sama autorka.
😎
Choć wszechświat robi wszystko, aby zaprzepaścić plany Małgoni, to ona staje na rzęsach, aby wyjazd się udał. Najtrudniejszym orzechem do zgryzienia jest namówienie szanownego małżonka, Mareczka na ten szalony wyjazd, ale jak wiemy, płeć piękna zna pewne sztuczki. Jak to w życiu bywa, plany planami, a życie lubi rzucać kłody pod nogi.
I tak Małgonia nieoczekiwanie wpada w wir nieszczęśliwych zdarzeń, które skutecznie wpychają jej przysłowiowe kłody pod nogi.
Jak możecie łatwo wysnuć, nic nie jest w stanie przeszkodzić w wyprawie naszej narratorki. W końcu jak to mówią, po trupach do celu. Jest świadkiem zakopywania czegoś dziwnego. Jakby tego było mało to dyrektorka skansenu przepada bez śladu. Na czego trop wpadła nasza bohaterka?
Ta historia jest genialna! Akcja pędzi tu niczym w rollercoasterze. Pełno tu nieoczywistych zwrotów akcji. Zagadki się mnożą. I wszystko to, w pełnym rozgardiaszu przesiąknięte folklorem.
Dialogi są mistrzostwem. Pełne ironicznego, ciętego humoru. Dosłownie zwijałam się ze śmiechu. Idealnie oddają przedziwne relacje międzyludzkie. To jak bohaterka lawiruje, aby osiągnąć to, co pragnie, zwłaszcza w rozmowach z teściową czy mężem, to prawdziwy majstersztyk! Bohaterka wie, kiedy wbić szpilę, a kiedy być słodką aż mdli.
Niezwykłe tutaj jest to, że każdy rozdział jest okraszony ciekawostkami dotyczącymi Kurpiowszczyzny, tradycji, strojów ludowych, bartnictwa czy bursztynów. Znajdziemy także regionalne przepisy, ach te smaki i zapachy.
Oto właśnie książka, która bawi i uczy.
Nic, tylko czytać! Idealna rzecz na lato, zakręcona jak karuzela.
Polecam!