No, miałem nadzieję, że to będzie seksowniejsza książka. Chyba nigdy nie zostanę kinofilem, jakoż pierwsza część (Empiryzm heretycki), poświęcona niemal wyłącznie filmowi, wynudziła mnie tak bardzo, że prawie ją pominąłem. Ostatecznie przebrnąłem przez nią, ale, Panie, jakim kosztem!... W kolejnej części (Pisma korsarskie) robi się już lepiej i jest tam parę nęcących mnie tematów z zakresu antropologii. Można stwierdzić, że Pasolini często się powtarza, ale można stwierdzić inaczej, że stworzył spójny system przekonań, do którego nieustannie się odwoływał. Obydwa stwierdzenia będą prawdą, ale jeszcze nie wiem, ku któremu z nich się skłaniam. Stosując jednak to proste kryterium przyjemności z czytania, muszę przyznać bez pardonu, że była to męcząca książka, raczej niewarta świeczki, chooociaż, gdybym wiedział, żeby czytać tylko środkową część, to moooże?