Jak tylko książka do mnie dotarła, zaczęłam czytać i ....przepadłam. Przeczytałam "na raz". To zupełnie inna proza, niż ta, do której nas autorka przyzwyczaiła. Temat trudny, ale opisany prostym, czytelnym językiem. Narracja pierwszoosobowa pozwoliła uniknąć moralizatorsko-oskarżycielskiego tonu, skupiając się na emocjach i uczuciach.Mimo dwuznacznego postępowania żaden z bohaterów nie powoduje u mnie złości, bądź niechęci. Motywy ich zachowania są tak przedstawione, że zaczynam je rozumieć, a bohaterów na swój sposób polubiłam. Nawet Maćka, do czasu...Jedyną osobą niewzbudzającą mojego zaufania jest Paweł. Ale nie za to co zrobił, tylko w jakich okolicznościach. Natomiast Michał to ideał mężczyzny. Wspierający i pomocny, zawsze gotowy wysłuchać, pocieszyć kiedy trzeba i powstrzymać własne emocje gdy należy. Czasami miałam wrażenie, że Ewa nie potrafi tego docenić i zachowuje się dość samolubnie....
To jedna z lepszych powieści, jakie do tej pory czytałam, a na pewno najlepsza Magdaleny Witkiewicz.
Książkę polecam szczególnie kobietom, ale i facetom, żeby wiedzieli co kobiety pcha do zdrady. Polecam ją zarówno młodym dziewczętom myślącym o zalegalizowaniu związku z partnerem. jak również dojrzałym mężatkom. Tym pierwszym po to, żeby przed podjęciem tak ważnej decyzji, sprawdziły czy priorytety i spojrzenie na życie jakie mają w swoich wyobrażeniach, zgadza się z tym, co myśli przyszły mąż. Tym drugim, aby odpowiedziały sobie na pytanie czy są szczęśliwe? i czy czas spędzony w związku, jest ich sprzymierzeńcem czy wrogiem.
Ulubione cytaty:
„Nie wiedziałam wtedy, ze z małżeństwem jest jak z nową posadą: ile na początku wynegocjujesz, tyle masz. Potem bardzo trudno zmienić warunki – zarówno pracy, jak i życia. Mechanizm działania jest dokładnie taki sam”
„wiecie… Bo siebie trzeba kochać. Bardzo. I lubić siebie trzeba. I szanować. I musicie się sobie podobać – mówił dominikanin. – Bo jeżeli sami siebie nie lubicie, nie kochacie, to jak możecie wymagać, by inni was kochali?”
„Zazdrość to cień miłości. Im większa miłość, tym większy ma cień”, przeczytałam gdzieś kiedyś. Miłość mojego męża do mnie nie miała cienia. Wtedy nie chciałam myśleć, ze skoro nie ma cienia, miłości najprawdopodobniej również brakuje…”
"Kiedyś myślałam, że miłość polega na tym, że nie dostrzegamy wad drugiej osoby. Teraz jestem przekonana, że byłam w błędzie. Miłość to przede wszystkim akceptowanie wszystkich niedoskonałości partnera. Bo kocha się nie za coś, ale mimo wszystko."
"Mówi się, że póki w małżeństwie masz siłę się kłócić, to jest duża szansa, że ten związek naprawisz".